Weekend online

...Co powinien robić zagubiony w...

LEŚNY SURVIVAL

Ewa Śródka

Typowy przedstawiciel gatunku ludzkiego początku XXI wieku to mieszczuch, dla którego sztuka przetrwania i zachowań w sytuacjach awaryjnych jest czarną magią.

To jednak mało kogo powstrzymuje, aby w ramach urlopu czy jesiennego grzybobrania nie zapuszczać się odważnie w leśną dzicz. Czasem podczas takiego spaceru traci się poczucie czasu i miejsca, nagle zapada zmrok, a drzewa jak na złość wyglądają wszędzie tak samo... Jeśli jest to naprawdę duża puszcza, a komórka nie ma zasięgu albo została w domu razem z innymi "miejskimi" akcesoriami, to trzeba pobawić się w leśny survival.

Pierwsza, żelazna zasada głosi: nie panikować. Frustracja i uleganie przerażeniu może doprowadzić do gorszych konsekwencji, niż sam fakt zagubienia się. Eksperci od survivalu doradzają, aby po uświadomieniu sobie swojej sytuacji usiąść, zaczerpnąć parę głębokich oddechów i uzmysłowić sobie, że większość ludzi w podobnych przypadkach wychodzi z nich cało. Nie wolno więc nerwowo rzucać się w poszukiwaniu drogi. Takie próby znalezienia kierunku, z którego się przyszło, przeważnie kończą się niepowodzeniem, a stres i bieganie bardzo męczą fizycznie. Drogi można szukać, jeśli pamięta się jakieś informacje geograficzne, na przykład jeśli do lasu weszło się od południowego krańca wsi to wiadomo, że teraz należy kierować się na północ. Kierunki świata można wyznaczyć według wschodu i zachodu słońca, a także różnych obserwacji, na przykład mchu: nawet jeśli porasta cały pień, zawsze jest gęstszy od bardziej zacienionej, czyli północnej strony.

Jeśli zapada zmrok, błąkanie się po ciemnym lesie nie ma sensu. Należy wcześniej poszukać miejsca na schronienie i zbudować je z gałęzi drzew (zadaszenie) lub znalezionych śmieci, na przykład kawałki drutów. Nie wolno spać bezpośrednio na ziemi - leżysko można zrobić z liści, którymi również warto się przykryć. Należy upewnić się, że schronienie nie znajduje się na drodze do wodopoju dzikich zwierząt (czyli nie należy lokować się w prześwicie blisko strumyka). Warto też pamiętać, że zwierzęta i owady wyczuwają słodycze, więc papierki po czekoladzie czy cukierkach należy zakopać z dala od schronienia.

Jeśli się ma przy sobie zapałki lub zapalniczkę (palacze wyjątkowo w tej sytuacji są górą), warto spróbować rozpalić ogień, który odstraszy zwierzęta i być może będzie sygnałem dla ekipy poszukującej. Aby ogień był łatwiej zauważalny, można dodać do niego coś z miedzi - to zabarwi ogień na zielono, albo spalić wilgotne gałęzie i omszałego drewno, które wywołują dużo dymu. Jeśli jest bardzo zimno, to ognisku można rozgrzać kamienie, które zakopane potem pod posłaniem z liści dadzą ciepło od dołu.

Jeśli zagubiony nie ma ze sobą wody, musi w pierwszej kolejności znaleźć jakieś źródło. W tak ekstremalnych warunkach realnie człowiek nie jest w stanie normalnie egzystować bez wody dłużej niż dwa dni. O świcie na polanie można zebrać rosę - trawę należy "przeczesać" bawełnianą koszulką, a następnie wycisnąć wodę z materiału. Pomysł, aby pić własny mocz, to ostateczność - należałoby go najpierw przedestylować.

Bardzo głodni powinni sięgnąć raczej po... owady niż po nieznane jagody. Mimo że z reguły białe i żółte jagody są trujące, a niebieskie i czarne zwykle są jadalne, to jednak błąd zjedzenia ciemnoniebieskiej jagody psiankowatej może kosztować życie. Dlatego lepiej zjeść parę koników polnych lub małych chrząszczy. Żywieniowe przykazanie survivalu głosi, że owady mniejsze niż 2,5 cm można jeść na surowo, usuwając przedtem wszystkie części wystające: kończyny i ewentualne żądła, które mogłyby wbić się w przewód pokarmowy. W kim zaś miejskie instynkty wezmą górę i nie podejmie się schrupania konika polnego, ten może skomponować sobie pożywną sałatkę z młodych liści mniszka lekarskiego, igieł sosnowych (mają dużą zawartość witaminy C) i młodych podziemnych pędów pałki wodnej (smakują jak ogórek) - do dekoracji mogą posłużyć smakowite płatki dzikiej róży. A jak ma się już co jeść i pić oraz w miarę ciepłe miejsce do spania, to w zasadzie można spokojnie czekać, aż... wyleczymy się z przywar mieszczucha.

10 rzeczy, z którymi nie strach się zgubić:
kompas - niezawodnie pokazuje północ
folia NRC (tzw. koc ratunkowy) - bardzo cienki, ale zapobiega hipotermii; może też służyć jako dach
nóż myśliwski - może się okazać niezbędny, jeśli po paru dniach organizm zacznie się domagać steku
podręczna książka z opisem jadalnych dzikich roślin, grzybów i zwierząt - pomaga uniknąć zatrucia
latarka - ze świeżymi bateriami
samozapalające się zapałki lub zapalniczka
tabletki do oczyszczania wody - dzięki nim nie trzeba gotować wody
bidon - można go napełnić świeżą wodą
duża torba do śmieci - wypchana liśćmi służy jako materac
gwizdek - łatwiej jest gwizdać, niż krzyczeć o pomoc

Komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail
Ostatnia modyfikacja: Wed Nov 19 07:34:39 2008