Weekend online

...Najgorsze wykorzystanie czasu to...

CO SIĘ ODWLECZE... MOŻE ZASZKODZIĆ

Joanna Karwat

Notoryczne zwlekanie nie tylko nie ma nic wspólnego z lenistwem, ale może być wręcz spowodowane dążeniem do perfekcji!

To nie jest przypadek, że ilekroć człowiek bierze się do nauki, opracowywania raportu czy nawet pisania tekstu, jak na komendę pojawia się milion ciekawszych rzeczy do roboty. Nagle znienawidzone sprzątanie mieszkania wydaje się bardzo zajmującą namiastką fitnessu, a w myślach pojawia się obraz ulubionych lodów w pobliskiej cukierni. Wszystko wydaje się wtedy ciekawsze niż praca, którą trzeba wykonać. Bywa, że jesteśmy w stanie włożyć o wiele więcej wysiłku w tzw. zasłonę dymną, czyli działania pozorowane, niż w wiszące nad nami zadanie. Choćby dlatego trudno zwlekanie nazwać lenistwem. No przecież "coś robię!" do cholery!

Główka pracuje

Skąd bierze się to zamiłowanie do zarządzania kryzysowego, zamiast panowania nad własnym życiem? Edwin Bliss w książce "Jak gospodarować czasem" napisał: "Kiedy nie podejmujemy działania tak szybko, jak powinniśmy, zwykle nie dzieje się tak dlatego, że zadanie jest niezwykle trudne, ale raczej dlatego, że wyrobiliśmy w sobie nawyk polegający na tym, że odkładamy sprawy zawsze, gdy jest to możliwe. Odkładanie rzadko wiąże się z jedną sytuacją, zwykle stanowi zakorzenione nawykowe zachowanie". Mózg człowieka szybko przyzwyczaja się do pewnych mechanizmów. Jeśli zamiast długich godzin pracy nad projektem, pójdzie się na piwo z kolegami lub do kina, to umysł zapamiętuje sekwencję: zadanie - ucieczka - ulga. Nic dziwnego, że następnym razem, gdy pojawi się zadanie... on sam podpowie, co powinno nastąpić potem. Dlatego, by uporać się z odkładaniem spraw na później, trzeba najpierw odwołać się do rozsądku (znajduje się w innej części mózgu), a dopiero potem próbować wykształcić w sobie nowe nawyki: odkładać na miejsce, by dwa razy nie chodzić; odpisywać na maila, by ponownie go nie czytać, a także zabierać się od razu do pisania, nawet gdy termin oddania pracy mija za miesiąc.

Bilans zysków i strat

To on pozwala precyzyjnie określić, dlaczego lepiej zrobić coś od razu, a nie, jak łudzi się większość z nas: "jutro, bo to znaczy - lepiej". Zwykle to "jutro" powtarza się, jak mantrę, przez kolejne tygodnie. Aż cała sprawa zaczyna spędzać sen z powiek. Poczucie winy jest nieodłącznym elementem zwlekania. Co gorsza, im więcej myśli się o tym, tym bardziej wyszukane wymówki (i trudniejsze do pokonania siłą rozsądku) pojawiają się w głowie. Od zwykłego: "nie teraz" z łatwością przechodzi się do: "to za trudne, nie dam rady", by w końcu opuścić bezradnie ręce i powiedzieć: "no i stało się". Swoją drogą przodownicy w zwlekaniu nawet na poziomie języka tak budują wypowiedzi, by wszystko wydawało się nieuniknione, nieodwracalne, i to przecież nie ich wina. Tymczasem w oczach innych tracą bardzo wiele, bo nie dotrzymali terminu, są niesłowni, nie można na nich polegać. Sami zaś tracą przede wszystkim zdrowie, bo są w ciągłym stresie. Obniża się tzw. próg frustracji. Spada też ich samoocena.

Psychologowie badający zjawisko zwlekania, Jesse Harriot i Joseph Ferrari na łamach "Psychological Reports", oceniają, że 20% populacji cierpi na ciężką, chroniczną i upośledzającą normalne funkcjonowanie postać zwlekania. Aż 60% studentów college'u uważa, że nawyk zwlekania jest u nich na tyle poważny, iż nie są w stanie przezwyciężyć go samodzielnie.

Sprawa wagi państwowej

Istnieje wiele przyczyn zwlekania, a najmniej powszechną z nich jest lenistwo. Wielu ludzi, zwłaszcza w pracy, odkłada zadania z powodu niezdecydowania (którą metodę wybrać?), niechęci do ryzyka (jak szef oceni mój raport?), lęku przed porażką (a jeśli inni wypadną lepiej?) lub obojętności (i tak nie lubię swojej pracy). Osoby ambitne często buntują się, gdy ktoś wielokrotnie tłumaczy im, jak wykonać bardzo łatwe zadanie. W rezultacie złość zwycięża nad chęcią wykazania się i... nie robią nic. Niektórzy nie biorą się do pracy, póki nie są pewni, że wykonają ją w 100% dobrze. To typowi perfekcjoniści. Kiedy nie ma gwarancji, że np. ich projekt wygra, odkładają pisanie go do ostatniej chwili. Bywa też, że są sfrustrowani własnym ociąganiem się, a tak naprawdę wielu mogłoby im pozazdrościć samodyscypliny. Realizują 99% zadań na czas! Im jednak ten 1% spóźnień spędza sen z powiek. Ciekawe, że można odwlekać nawet to, co miłe. Niektórzy latami nie rozwijają swojej pasji, rezygnują z hobby, przekładają termin rozpoczęcia ciekawego kursu.

Ponieważ wyzwania dotyczące rozwoju osobistego dotyczą "tylko ciebie", często bywają pozostawiane odłogiem.

Z zegarkiem w ręku

Stare greckie przysłowie mówi, że początek jest połową każdego zadania. Ilekroć zaczniesz "targować się" ze sobą i szukać uniku, wyobraź sobie, że ktoś inny ma zrobić coś ważnego dla ciebie i miga się. Jakich argumentów użyjesz? Wypróbuj też metodę pięciu minut. Wyznacz sobie pierwszy etap zadania i zacznij go realizować. Po upływie pięciu minut zrób przerwę i zastanów się, czy brniesz dalej. Powtarzaj ten schemat. W końcu przestaniesz spoglądać na zegarek... Włoski ekonomista Vilfredo Pareta polecał metodę ABC, która pomaga określić, co jest priorytetem. Podziel kartkę na trzy części, pod A wpisz bardzo ważne zadania, które tylko ty sama możesz wykonać, pod B umieść te mniej ważne, a literką C opisz banalne i drobne sprawy do załatwienia. Zwykle okazuje się, że pod A jest zaledwie 15% wszystkich działań, a dają one aż 65% efektów. Pod B będzie ok. 20% prac. Lwia część (czyli 65%) twoich zmartwień to mało ważne sprawy, które możesz sobie odpuścić lub przekazać komuś innemu. Ciekawe, że sposobem na zwlekanie może być czysta kalkulacja, po prostu nie opłaca się odkładać na później... no, chyba że chodzi o oszczędności.

Komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail
Ostatnia modyfikacja: Thu Aug 14 13:37:43 2008