Weekend online

...Jak wypadają w porównaniu z Polakami pracownicy z innych krajów? Wszyscy wypadają...

[felieton Janka]

NAJLEPSI PRACOWNICY

Jan Latus

Polacy są świetnymi pracownikami. Jesteśmy najlepszymi fachowcami. Słyniemy z pracowitości i sumienności. Polscy hydraulicy najlepiej przykręcają rury w całym Paryżu, ośmieszając niekompetentnych, powolnych, zbyt drogich hydraulików francuskich, którzy trzęsą się teraz ze strachu o swoją pracę.

Anglicy zgodnym chórem (nagłaśnianym przez polskie media) krzyczą, że napływ polskich specjalistów budowlanych oraz polskich urodziwych kelnerek stawia na nogi ich gospodarkę. Właściwie, trafniej byłoby powiedzieć - ratuje gospodarkę. Od czasu polskich lotników, którzy uratowali Anglię, musiało minąć ponad 60 lat, abyśmy znowu ją uratowali, ale Anglicy uważają, że warto było czekać. Co prawda zdarzają się jakieś niefortunne incydenty: jakiś Polak kogoś przetrącił, zapomniał za coś zapłacić w sklepie, pomylił drogę z baru do domu albo kogoś zgwałcił (oczywiście była to zmowa rasistowskiego, ksenofobicznego wymiaru sprawiedliwości: Polak jest niewinny), ale to są odosobnione przypadki, rozdymane przez bojących się konkurencji Angoli.

Sława Polaków jako świetnych fachowców i pracowitych robotników trwa wiele lat. Jeśli Amerykanie jakoś wspominają dawne pokolenia Polish-Americans, nie kojarzą ich z mafią, przestępczością, podejrzanym obrotem pieniądzem, lecz z ciężką pracą: na farmach, w fabrykach, na budowach. Jesteśmy honest, hard working people. Te dowcipy o głupich Polakach przykręcających żarówkę są prowokacją (wiadomo czyją zresztą), bo ogólnie Amerykanie uważają przecież, że jesteśmy doskonałymi pracownikami i w ogóle, bardzo fajnymi ludźmi. Jeszcze kilka lat i ostatnie Polish jokes zostaną zapomniane - albo przemienione na Mexicans jokes.

Sława Polaków jako najlepszych pracowników i fachowców od wszystkiego roztacza się na cały świat. Trudno więc, żeby sami Polacy nie zdawali sobie z tego sprawy. Nawet zresztą jak się czegoś do końca nie umie, trzeba w siebie wierzyć. Wiadomo: Polak jest tak bystry, że jak czegoś nie wie, to się bardzo szybko nauczy. Dlatego do polskich agencji pośrednictwa pracy zawsze przychodzili mężczyźni, którzy na każde pytanie odpowiadali: tak. Czy umiesz murować? Pewnie, Wawel ze szwagrem murowalim. Znasz się na stolarce? Co by nie, w domu wszystko się samemu robiło. Zna pani angielski? Tak, komunikatywny. Czyli zna pani czy nie? No mówię, że się zawsze jakoś dogadam. Polacy wiedzieli, że nawet jeśli po raz pierwszy w życiu biorą do ręki piłę, są tak bystrzy, że nauczą się jej obsługi w jeden dzień. Wszak to nasz kraj zbudował samolot PZL-24 (przed wojną), a po wojnie udane, niestety niewdrożone do produkcji z przyczyn politycznych, prototypy samochodów Syrena 110 oraz Beskid. Produkowaliśmy radio Jubilat i kawę rozpuszczalną Inka. Polak potrafił, nawet w trudnych czasach.

Jak wypadają w porównaniu z Polakami pracownicy z innych krajów? Wszyscy wypadają gorzej - i jest to powszechna opinia wszystkich Polaków. Polski inżynier w weekend opowiada z przekąsem swoim (polskim) znajomym, jak ograniczeni, jak schematyczni są Amerykanie, z którymi musi pracować w biurze. Polska kelnerka przewraca oczami, gdy wspomni swoje leniwe, a przy tym wredne, amerykańskie koleżanki - nie mówiąc już o Ruskich. Polski medyk nie może się nadziwić niewiedzy hinduskich lekarzy i niekompetencji filipińskich pielęgniarek - zauważa natomiast, że tworzą one mafię i lepszych (polskich) pielęgniarek po prostu nie wpuszcza, a jak muszą - zabiją. Latynoski, Murzynki - szkoda po prostu mówić, jak pracują! A Meksyki, wiadomo - pracowite są (choć lubią wypić), ale brak im tej finezji, którą ma polska złota rączka, co to w jedną noc stawia modrzewiową chatę na szczycie wieżowca, co przyklei równo tysiąc kafelków w czasie jednej zmiany. Wiadomo też, że Matki-Polki pracujące w obcych domach są de facto prawdziwymi matkami (bo Amerykanki zajmować się dziećmi nie chcą i nie potrafią). Tylko dzięki mądrości i pracowitości Polek te dzieci w ogóle jakoś dorastają, nie chodzą głodne i obdarte, a dom nie tonie w karaluchach. Czasem, co jest straszną niesprawiedliwością (o politycznym podłożu), rodzina zwalnia Polkę, która na swoich barkach dźwigała całe gospodarstwo. Na szczęście, Polka idzie szybko (co to znaczy świetna reputacja!) do innego domu, gdzie znowu wyprowadza wszystkich z moralnego i fizycznego brudu.

[Wiem to wszystko, bo podsłuchuję Polki w autobusie].

Przestańmy się wstydzić i powiedzmy wreszcie głośno: jesteśmy najlepszymi na świecie stolarzami, lekarzami, kierowcami, dziennikarzami, kucharkami, opiekunkami, projektantkami. Piękne polskie modelki są także mądre, a polscy hydraulicy (zwłaszcza ci w Paryżu) - piękni. A polscy studenci po prostu brylują na amerykańskich uczelniach.

Gdy teraz wyjedziemy z Ameryki, ten kraj na pewno się zawali. Bo my wiemy, jak ONI WSZYSCY tu pracują, jacy są niekompetentni, jak nic im się nie chce. A niech się wali! Dosyć nas nawykorzystywali. Teraz pojedziemy ratować Anglię i Irlandię, i w ogóle - wzorem Sobieskiego - cywilizację europejską. Tyle że on szablą, a my - kielnią i miotłą.

Komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail
Ostatnia modyfikacja: Sun May 4 09:48:29 2008