Weekend online
- ...Ile bym dał za ciszę... - Jan Latus
- ...Patryk Rębisz jest operatorem, autorem kilku filmów oraz... - Magdalena Wypych
- ...Pod względem świadomości religijnej Polacy wypadają jeszcze gorzej niż... - Alfa Omega
...Patryk Rębisz jest operatorem, autorem kilku filmów oraz...
Z KINA TRZEBA UMIEĆ CZERPAĆ RADOŚĆ
Hamburger smaży się na grillu. Przejście do krowy gorejącej w ogniu piekielnym. Mięso skwierczy i pryska tłuszczem - z oczu krowy tryskają łzy. Ktoś kładzie na hamburgera ketchup Heinza. Rozbrzmiewa muzyka. Krowa przenosi się na zieloną łąkę do nieba. Zostaje zbawiona.
Tak wygląda reklama na konkurs Heinza, zrealizowana przez dwudziestoośmioletniego Patryka Rębisza, polskiego filmowca mieszkającego w Nowym Jorku. Patryk jest operatorem, autorem kilku filmów oraz reżyserem teledysków.
Strona internetowa odsłania go jako oryginalnego i wszechstronnego artystę. Oprócz filmu zajmuje się też grafiką, fotografią, maluje obrazy. Tuż obok daty urodzenia Patryk podaje również datę swojej śmierci, ściśle związanej z brakiem uzdolnień w pilotażu samolotów. Jego krótki metraż "Between You and Me" był jednym z najczęściej wyszukiwanych i oglądanych filmów w internecie. ABC NEWS zrobiło na ten temat reportaż. Film wygrał pięć festiwali, m.in. w Seulu, o czym Patryk dowiedział się przypadkiem, gdyż nie zna koreańskiego.
Zrealizowany przy użyciu aparatu fotograficznego, film składa się z dwóch tysięcy zdjęć zmontowanych w jeden ciąg. "Kamera filmowa robi 24 klatki na sekundę; używając aparatu, mogłem zrobić 5 klatek na sekundę. Po montażu dało to efekt chropowatości, ale istnieje ciągłość obrazu. Potrzebowałem tylko historii, która dałaby mi pretekst do wykorzystania aparatu fotograficznego. To bardzo prosty pomysł, wiedziałem, że jeśli nie zrobię szybko tego filmu, ktoś inny go wkrótce zrobi" - tłumaczy autor.
Kariera
Rębisz przyjechał do Nowego Jorku w 1996 roku, tuż po pierwszej klasie wrocławskiego liceum plastycznego. Chciał zostać malarzem. Z tego powodu złożył papiery do Cooper Union School of Arts, najlepszej szkoły artystycznej w Nowym Jorku, dającej studentom wolność twórczą oraz pełne stypendium. "Na studiach zmieniłem zainteresowania. Z radykalnego republikanina stałem się liberałem i postanowiłem kręcić filmy". Szkoła pozwoliła mu poznać wszystkie aspekty techniczne: kamerę, programy graficzne, montaż. "Pierwsze filmy realizowałem ze studentami Columbia University. Jakoś brakowało im operatorów. I dla mnie, i dla reżyserów to były debiuty. Popełnialiśmy wiele błędów, na których się uczyliśmy. Nawiązałem pierwsze kontakty w branży".
Istotne było zdobycie doświadczenia - Patryk nie przebierał w projektach. Nawet jeśli małe filmy nie płaciły, to ich małe budżety wymuszały kreatywność, pozwalały szukać nowych rozwiązań. "Zdobyłem 'doświadczenie wizualne', dzięki któremu na przykład wiem, co będzie działać, co wystarczy, a co nie zadziała. Człowiek dowiaduje się też o wszystkich złych rzeczach, które mogą się przytrafić na planie, i potem uważa wiedząc, że mogą się wydarzyć. Na planach odbywa się też prawdziwy networking. Ktoś cię komuś poleca i masz następną pracę".
W ciągu czterech lat Rębisz zrealizował pięć filmów fabularnych, kilkanaście krótkometrażowych oraz ponad dwadzieścia teledysków. Do najważniejszych projektów zalicza swoją pierwszą fabułę, film polityczny o byłym powstańcu walki o niepodległość Portoryko, teledysk "Let's Build a Fire", w którym znów wykorzystuje siłę opowiadania fotografii, tym razem paląc je, oraz pilot serialu z Whoopi Goldberg.
Życie freelansera
Patryk nie ma żadnej dodatkowych dochodów, pracuje tylko na planach zdjęciowych 10-15 dni w miesiącu. To akurat w sam raz, by mieć czas na szukanie pracy, obmyślanie nowych projektów, wysyłanie filmów na festiwale i rozglądanie się. Czasami jedna reklama wystarczy mu, by utrzymać się przez miesiąc, czasami musi kombinować, kto mu dziś postawi lunch. Szczególnie zimą, gdy w Nowym Jorku branża filmowa zamiera lub przenosi się do LA. "Ważne jest, by zapewnić sobie niskie koszty utrzymania: mieć tanie lokum, niskie rachunki, najprostszy telefon i móc liczyć na rodzinę" - wylicza.
Oryginalność i prawda
W dzisiejszych czasach każdy może kupić kamerę i zrobić film. Do internetu codziennie trafia nowy filmik zrealizowany przez kolejnego przełomowego filmowca. Tylko mała część tej produkcji zostaje zauważona. Rębisz docenia internet jako ważne dla kina medium. Bo najistotniejsze w życiu filmu jest, by zobaczyło go jak najwięcej osób. Uważa, że trzeba znaleźć sposób, by się wyróżnić. Chce uciec z "comfort zone", odbiec od formuły, szuka nowych rozwiązań.
Film, według niego, musi mieć w sobie coś, co sprawia, że chcemy zamienić się z bohaterem miejscami, być w jego skórze. Kilkakrotnie w czasie wywiadu pada słowo "prawda", jako najważniejsza wartość w filmie: "Jeśli ktoś włożył w coś prawdę, to ktoś inny ją odnajdzie. Może nie odnajdzie twojej prawdy, ale odnajdzie swoją. Poza tym kino ma bawić, cieszyć, być wypełniaczem po całym dniu".
Recepta na sukces
"Najważniejsze jest chcieć. Jeśli chcesz coś zrobić, to zrobisz to i nie potrzebujesz nikogo, by ci powiedział, że możesz. Ważne jest posiadanie terminu, deadline. Ważne jest, by znać się na technice. Bez strony internetowej daleko nie zajdziesz. I jeszcze pasja: podejście 'wszystko albo nic'. Nawet gdy ktoś mówi 'nie', to trzeba umieć z tego zrobić 'tak'" - mówi Patryk Rębisz i opowiada mi, jak dostał się na festiwal Sundance bez przepustki, tylko na kamerę.
Polak w Nowym Jorku
Pytam Patryka, czy chciałby zrobić film o Polsce albo o emigracji. "Mam kolegę pochodzenia półkoreańskiego - odpowiada - który zrobił film o swoich korzeniach. Potrzebował tego, chciał się zdefiniować. Ja nie mam takiej potrzeby, wiem, że jestem Polakiem. Mam polską mentalność i głęboko zakorzenione wspomnienia, na przykład jedzenia całego pomidora z solą".
Patryk współpracował w Nowym Jorku już z kilkoma Polakami. Przy nawiązywaniu kontaktów w branży liczy się dla niego vibe. "Jeśli dobrze się z kimś rozumiemy i mamy vibe, od razu lepiej się nam pracuje. Lubię współpracować z ludźmi, którzy mają dobre nastawienie, są elastyczni, nie przejmują się małymi rzeczami, mają dobre podejście do problemów. W pracy przy filmie należy umieć odnaleźć radość".
Nie chce mówić o swoich marzeniach, twierdząc, że "jak tylko się zdefiniuje, co się chce, to zaraz chce się czegoś innego". Ale planuje znaleźć dobry scenariusz i nakręcić według niego dobrych dziewięćdziesiąt minut.
www.patrykrebisz.com
Komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail
Ostatnia modyfikacja: Fri Mar 21 07:45:13 2008
