Przegląd Polski
21 listopada 2008

Gdy bunt wynika z pustki

ANDRZEJ JÓZEF DĄBROWSKI

Karen Young i Kit Williamson w sztuce Przemysława Wojcieszka Made in Poland, wystawionej przez Play Company w manhattańskim teatrze 59E59

Przemysław Wojcieszek cieszy się sławą jednego z najbardziej zbuntowanych twórców, jacy pojawili się w Polsce w ostatnich latach. Możemy się o tym przekonać, oglądając w Nowym Jorku jedną z jego sztuk - Made in Poland.

Brzydzi go otaczająca nas rzeczywistość, gdzie jedni kombinują, jakby tu szybko zdobyć "kasę" i zapewnić sobie wygodne życie, a drudzy biedzą się, jak przetrwać do pierwszego. I jedni, i drudzy nie mają żadnych ideałów, zaś ich marzenia są nader przyziemne - wygodne życie i święty spokój. Wojcieszka brzydzi też mentalność ludzi o ograniczonych horyzontach, zwłaszcza konserwatywnie myślących, którzy nie potrafią zaakceptować życia innego od własnego i którzy uporczywie trzymają się dawnych mitów, nie widząc, że nie przystają one nijak do teraźniejszości. Jego sympatie budzą natomiast ci, których społeczeństwo odrzuca, i ci, którzy chcieliby to społeczeństwo jakoś zmienić, a przynajmniej potrząsnąć nim na tyle silnie, by w końcu ujrzało samo siebie.

W SCENARIUSZACH PISANYCH DLA FILMU I TEATRU Wojcieszek opowiada historie prostych ludzi uwikłanych w konflikt z otoczeniem. Z tychże scenariuszy powstają przedstawienia i filmy, które przemawiają do niemałej części widzów, głównie młodych, i są zarzewiem niejednej dyskusji. Tak było w przypadku filmów, które Wojcieszek sam wyreżyserował: Głośniej od bomb, W dół za kolorowym wzgórzem, Doskonałe popołudnie. Tak też było w przypadku spektaklu Made in Poland, na kanwie tego scenariusza postał później film; podobnie w przypadku przedstawień Darkroom, Cokolwiek się zdarzy, kocham cię i Osobisty Jezus. Paradoksalnie, dzięki tym utworom, Wojcieszek nie uchodzi za buntownika poszukującego światów alternatywnych, jak to się najczęściej teraz z buntownikami dzieje, a przeciwnie, uważa się go za artystę zaangażowanego, któremu leżą na sercu problemy, jakie pojawiły się w Polsce po roku 1989. Sam mówi o sobie, że ojczyzna go "dotyka" i że "bardzo kocha swój kraj". Nie ukrywa też, że w swych scenariuszach pokazuje ludzi, których kształtuje obecna Polska i że jego spektakle i filmy pełnią funkcję terapeutyczną, niosąc - jak to określa - "odrobę nadziei". Jego zaangażowanie jest docenione przez rodaków, o czym najlepiej świadczą istotne nagrody i wyróżnienia, jakie mu przyznano w Polsce.

PO MADE IN POLAND SIĘGNĘLI AMERYKANIE. Została ona wystawiona na off-Broadwayu przez ambitny Teatr 59E59 w ramach przeglądu nowej polskiej dramaturgii, zorganizowanego z inicjatywy Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku. Spektakl wyreżyserowany przez Jackson Gay przypomina przedstawienie, które w roku 2005 przygotował w Legnicy sam Wojcieszek. Cieszyło się ono dużym rozgłosem. Amerykańska reżyserka zadbała o dynamikę akcji i znakomicie poprowadziła aktorów. Historia Bogusia, zbuntowanego nastolatka z polskiego blokowiska, który zawiedziony przez kolejne autorytety i rozczarowany życiem, wyraża swoją nienawiść do świata m.in. poprzez demolowanie samochodów, jest opowiedziana w sposób zajmujący. Jego relacje z innymi są wiarygodne, jego bunt tyleż gorący, co naiwny. Występujący w tej roli Kit Williamson ujmuje impetem młodości, żarliwością i wewnętrznym rozedrganiem. Inni aktorzy są również trafnie obsadzeni i tworzą wyraziste, choć nieco jednowymiarowe, postacie. Przekonujący jest Rob Cambell jako popadający w alkoholizm nauczyciel polskiego, który uparcie trzyma się upadłych ideałów i wartości, mniej natomiast przekonuje Ed Vassalo w roli księdza Edmunda, ponieważ brak mu duchowego wymiaru. Dobre role stworzyli też: Eva Kaminsky, Natalia Zvereva, Karen Young, Jonathan, Clem Ryan, O'Nan i Jayce Bartok. Zwycięstwo reżyserskie Jackson Gay polega też na tym, że w realiach polskich (portret Wałęsy na ścianie, plakaty z podobizną Krzysztofa Krawczyka, pieśń Abba-Ojcze śpiewana Janowi Pawłowi II) pokazała przygnębiający świat wydrążonych ludzi, jakby to ujął T.S. Eliot, który istnieje wszędzie. W Polsce jest on o tyle zdumiewający, że jeszcze niedawno wydawało się, że wydobycie się z jarzma komunizmu i spełnienie marzenia, "żeby Polska była Polską", zaowocuje nowymi ideami, perspektywami, społecznym entuzjazmem i... ludźmi pełniejszymi w swym człowieczeństwie.

WOJCIESZEK, A ZA NIM REŻYSERKA I AKTORZY POKAZUJĄ, że ci niepełni ludzie są jednak warci współczucia i że zasługują na miłość. I niechcący, jakby trochę wbrew ich zamierzeniom, okazuje się, że jest to zgodne z duchem tak ostatnio ośmieszanego chrześcijaństwa. Jeśli z czegoś w tej sztuce płynie nadzieja, to z właśnie z postawy księdza. Jedno jest jednak niepokojące - to współczucie przesłania istotę problemu, jaką jest pustka myślowa i duchowa większości dzisiejszych buntowników. Znamienne jest bowiem to, że najmniej się buntują ci, których wypełnia jakaś pożyteczna pasja, którzy zdobywają wiedzę, poszukują mądrości. Owszem, ich także ogarniają od czasu do czasu zwątpienia i buntownicze myśli, ale nie przekształcają się one w destrukcję dla samej destrukcji, przy jednoczesnym wołaniu o miłość i podziw dla siebie. Z buntu, który jest wynikiem wewnętrznej pustki, żeby nie powiedzieć znudzenia samym sobą, nic twórczego nie wyniknie. W Polsce i w świecie jest wielu młodych ludzi żądnych wiedzy i pracujących nad własnym rozwojem. Szukają oni miejsca dla siebie, wypracowują harmonię między sobą a światem. Rozpoznają wartość intelektualnego i artystycznego dziedzictwa i pragną doń dołożyć własną cegiełkę. Oni także są "produktem" dzisiejszej Polski i warci są zainteresowania, ale scenarzyści i dramatopisarze, nie wyłączając Wojcieszka, ich pomijają. Czyżby dlatego, że nie pasują do ich ogólnego obrazu rzeczywistości? A może po prostu dlatego, że bunt wynikający z owej pustki jest tematem chwytliwszym i zarazem łatwiejszym do pokazania?

Made in Poland Przemysława Wojcieszka w przekładzie Alissy Valles, The Play Company, reżyseria Jackson Gay.
Przedstawienia odbywają się do 30 listopada (oprócz 27 listopada), dodatkowy spektakl 23 listopada. Wtorek - piątek godz. 8:15 wieczorem, sobota o 2:15 ppoł. i 8:15 wieczorem, niedziela 3:15 ppoł. 7:30 wieczorem. Bilety w cenie 35 dol. normalne, 5 dol. studenckie przed spektaklem. Rezerwacja: www.ticketcentral.com, tel. (212) 279-4200.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail