Przegląd Polski
14 grudnia 2007

Norman Davies
o wojnie w Europie 1939-1945

ANNA M. CIENCIAŁA

Brytyjski znawca historii Polski od dawna podkreśla, że na Zachodzie przedstawia się jednostronną wersję historii drugiej wojny światowej.

Zachodni badacze zogniskowali swą uwagę na działaniach wojennych Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, a szczególnie na inwazji na Normandię z czerwca 1944 r., zauważa Norman Davies. Przy czym, owszem, o froncie wschodnim pisze się z respektem, lecz w odosobnieniu i bez zwracania uwagi na nieludzkie cechy systemu sowieckiego. Co więcej, historycy zachodni na ogół przyjmują powojenną ekspansję terytorialną ZSRR oraz dominację sowiecką nad Europą Środkowo-Wschodnią jako naturalną rekompensatę za ogromne straty w ludziach i mieniu państwa sowieckiego. Wobec powyższego, w swej najnowszej książce Davies postanowił przedstawić zintegrowaną historię drugiej wojny światowej w Europie. Nie negując wkładu mocarstw zachodnich, a szczególnie "zbrojowni" amerykańskiej, kładzie nacisk na decydującą rolę Armii Czerwonej w zwycięstwie aliantów nad Niemcami, ale równocześnie podkreśla kryminalny charakter stalinizmu.

KSIĄŻKA, KTÓRA JEST SWEGO RODZAJU ENCYKLOPEDIĄ, składa się z siedmiu rozdziałów: 1. Interpretacje; 2. Działania wojenne w Europie, 1939-45; 3. Polityka podczas wojny i po wojnie; 4. Żołnierze: od zaciągu do wojennego grobu; 5. Cywile: życie i śmierć podczas wojny; 6. Portrety: druga wojna światowa w obrazach, literaturze i historii; 7. Bez rozstrzygnięcia. Z tych siedmiu rozdziałów najlepszy jest drugi, a najdłuższy piąty, co jest uzasadnione, ponieważ największe straty poniosła ludność cywilna. Rozdział ten zawiera bardzo dużo krótkich, ciekawych fragmentów, lecz brakuje mu organizacji lub jasnej myśli przewodniej, co bardzo utrudnia ich zapamiętanie.

Choć autor zastrzega się, że uwagę skupia na wielkich mocarstwach, to jednak czytelnik znajdzie tu wiele informacji o sprawie polskiej, których brak w historiach wojny pisanych przez historyków zachodnich. Davies pisze nie tylko o przedwojennych polskich początkach Enigmy i o kampanii wrześniowej, o ruchu oporu i państwie podziemnym w okupowanej przez Niemców Polsce, o powstaniu warszawskim, ale także o terrorze pod okupacją sowiecką - masowych deportacjach z Kresów Wschodnich, Katyniu, rzeziach Polaków na Wołyniu dokonanych przez Ukraińską Armię Powstańczą (banderowców), jak też o wyreżyserowanym procesie z czerwca 1945 r. w Moskwie, wytoczonym szesnastu przywódcom polskiego podziemia, podstępnie porwanym przez gen. Sierowa.

SZKODA TYLKO, ŻE AUTOR TU I ÓWDZIE POPEŁNIA BŁĘDY, których mógł uniknąć konsultując się z kolegami po fachu. Kilka przykładów: pisząc o Katyniu, Davies parę razy wspomina o dwudziestu paru tysiącach "polskich oficerów" [sic!], chociaż od lat wiadomo, że z 14 453 zweryfikowanych ofiar trzech specjalnych obozów - Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa - prawie 5000 stanowili szeregowi policjanci. Na początku marca NKWD doliczyło się 8376 oficerów1). Ogólnie przyjęta liczba wszystkich jeńców straconych w kwietniu-maju 1940 r. wynosi 21 857. Trzej polscy matematycy pracowali nad rozszyfrowaniem Enigmy nie na Uniwersytecie Warszawskim, lecz Poznańskim. To nie brak kolektywizacji w programie polskich komunistów skłonił Stanisława Mikołajczyka do przystąpienia do rządu tymczasowego w czerwcu 1945 r. Należało tu poświęcić parę zdań Mikołajczykowi, który zakładał, że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zabezpieczą - według układów jałtańskich - przeprowadzenie wolnych wyborów w Polsce, a więc zwycięstwo Polskiego Stronnictwa Ludowego, najliczniejszego ugrupowania politycznego, któremu przewodził. Skończyło się to, jak wiemy, "klęską realisty"2) i ujawniło w całej pełni cynizm polityki zachodniej, opisanej i potępionej przez Daviesa w rozdziale trzecim.

ZESTAW FOTOGRAFII JEST ŚWIETNIE DOBRANY. Uderza tu - znane zresztą - zdjęcie z getta warszawskiego: elegancka pani w modnym kapeluszu prowadzi za rękę małą, ciepło ubraną dziewczynkę, z kamienną twarzą przechodzącą obok zwłok, a może tylko leżącego młodego człowieka, który stracił przytomność. Jest to chyba zdjęcie z początku istnienia getta, ponieważ większość ludzi na zdjęciu wygląda na nieźle odżywionych i dość dobrze ubranych. Co do innych fotografii, warto zauważyć, że w legendzie pod zdjęciem Stalina widnieje dziwna transliteracja angielska rosyjskiego słowa wożd na Vodz [wódz], co wskazuje na znajomość języka polskiego, lecz nie rosyjskiego. Nie należało też pod pięknym zdjęciem przedwojennego Gdańska określać go jako city state. Gdańsk był Wolnym Miastem, a nie wolnym miastem-państwem. Wreszcie, w podpisie przy sławnym zdjęciu żołnierza mocującego sowiecką flagę na niemieckim Reichstagu należało wspomnieć, że była to fotografia wykonana w dzień po upadku Berlina i upozowana. Fotograf bowiem najpierw poprosił żołnierza, aby zdjął z lewej ręki wianuszek zagrabionych zegarków...

RECENZJE KSIĄŻKI DAVIESA wskazują na trudności związane z pokonaniem głęboko zakorzenionych poglądów i uprzedzeń wobec spraw polskich. W New York Times Book Review z 9 września br. Susan Rubin Suleiman - profesor literatury porównawczej na Uniwersytecie Harvarda - zgadza się, że błędem jest nazywanie inwazji na Polskę "wojną Hitlera", ponieważ umożliwiło ją zawarcie przez Stalina paktu z Hitlerem. Uważa ona jednak, że głównym agresorem były Niemcy, i to one zaatakowały ZSRR. Chociaż Suleiman chwali opis działań wojennych zawarty w rozdziale drugim, to stwierdza, że przeczytawszy po raz piąty lub szósty wzmiankę o "zdradzeniu" Polaków w czasie powstania warszawskiego przez Stalina oraz aliantów, "po prostu wzruszyłam ramionami. Powiedziałam sobie, że to jest jedna z obsesji Daviesa. Jeszcze jedną obsesją jest masakra katyńska z 1940 r., w której 25 000 polskich oficerów [sic!] zostało rozstrzelanych przez Sowietów". Suleiman nie podoba się też omawianie w rozdziale Cywile: życie i śmierć podczas wojny deportacji Żydów do obozów śmierci razem z innymi deportacjami. Chociaż przyznaje, że temat ten jest omawiany w rubryce Ludobójstwo, to podejrzewa, iż duża fragmentaryzacja tematyczna w tym rozdziale wynikać może z jakiejś "ciemnej motywacji", skoro pozwala ona Daviesowi "utopić wydarzenia i znaczenie holokaustu w oceanie nieskojarzonych faktów". To nieuzasadnione podejrzenie jest oczywiście spojrzeniem na drugą wojnę światową poprzez pryzmat holokaustu, który od lat dominuje w popularnej historii drugiej wojny światowej pisanej na Zachodzie.

Bardzo krytyczną recenzję napisał też brytyjski historyk Adam Tooze, specjalista od historii gospodarki niemieckiej w okresie drugiej wojny światowej. Z jego punktu widzenia Davies nie potrafi pogodzić dwóch głównych wątków w swej interpretacji drugiej wojny światowej: z jednej strony uznaje priorytet frontu wschodniego, a z drugiej Armię Czerwoną postrzega tylko jako instrument dyktatury stalinowskiej. Zdaniem Tooze'a trzeba oddzielić aspekt efektywności sytemu od oceny jego moralności. "Nie możemy mieć nadziei - pisze Tooze - na zrozumienie kluczowych faktów tej wojny, jeśli spędzimy więcej czasu lamentując nad perfidią zbrodni w lesie katyńskim niż na analizie wyjątkowej efektywności działania sowieckiego frontu domowego3). Tooze widocznie nie wie, że zarówno żołnierze na froncie, jak i robotnicy w sowieckich fabrykach broni żyli pod terrorem o rozmiarach nieznanych na Zachodzie. Poddanie się wrogowi było traktowane jak zdrada, za którą odpowiadały także ich rodziny. Jak wspomina Davies, tylko w latach 1941-42 NKWD rozstrzelało 189 000 sowieckich żołnierzy. Tych, którzy uciekli z niewoli i zgłosili się z powrotem do służby - więziono, tak samo jak tych, którzy przeżyli niemieckie obozy jenieckie. A na froncie domowym spóźnienie robotnika do pracy uznawano za sabotaż karany co najmniej zesłaniem do gułagu. Wszystko to działo się nie w imieniu doktryny komunizmu, lecz wojny ojczyźnianej w obronie "Świętej Rosji", przy czym Stalin zezwolił na ponowne działanie - podporządkowanego rządowi - Kościoła prawosławnego. Ta rodzima ideologia nie oddziaływała, rzecz jasna, na inne narody ZSRR, które stanowiły około 50% jego ludności.

A JAK KSIĄŻKĘ DAVIESA OCENIAJĄ HISTORYCY ROSYJSCY? Dotychczas ukazała się jedna recenzja w języku angielskim. Aleksander B. Kryłow chwali Daviesa za uznanie priorytetu frontu wschodniego, tj. roli Armii Czerwonej w zwycięstwie nad Niemcami. Przy tym jednak krytykuje jego opinię, że najbardziej bestialski reżym w historii Europy został pokonany nie przez kraje demokratyczne, lecz przez inny bestialski reżim. Innymi słowy, jeden tyran pokonał drugiego. Według Kryłowa, uznając decydujący wkład Związku Sowieckiego w zwycięstwo nad Niemcami, Davies zupełnie ignoruje fakt, iż "niemiecki hitleryzm, pokonany przez historyczną Rosję - w jej ówczesnym sowieckim wcieleniu - był przecież ekstremalnie agresywnym i nieludzkim produktem zachodniej cywilizacji". A prawdą jest, pisze Kryłow, że świat został zbawiony nie przez geniusz Stalina, tylko przez naród rosyjski, co sam Stalin zresztą uznał w swym toaście wzniesionym na cześć narodu rosyjskiego na kremlowskim przyjęciu dla zwycięskich dowódców Armii Czerwonej. "Dla Rosjan - pisze Kryłow - ta wojna zawsze będzie Wielka i Patriotyczna, ponieważ dla naszego narodu była to śmiertelna walka ze złem absolutnym - hitleryzmem, który przybył z Zachodu"4). Wbrew Kryłowowi wiadomo jednak, że w obchodach 60-lecia zwycięstwa w Moskwie w 2005 r. nie zabrakło portretów Stalina. Co więcej, nowe wytyczne dla podręczników szkolnych do uczenia historii Rosji powtarzają stare argumenty o "koniecznych kosztach modernizacji Rosji", tzn. kosztem milionów obywateli sowieckich rozstrzelanych lub zamęczonych w więzieniach i łagrach stalinowskich.

Bardzo niewielu Rosjan - a tu szczególnie należy oddać cześć członkom rosyjskiego Memoriału, którzy rozpowszechniają wiedzę o zbrodniach stalinowskich - rozliczyło się do tej pory ze swoją straszną przeszłością. Dla większości jednak druga wojna światowa jest, tak jak dla Kryłowa, wielkim zrywem patriotycznym, a Stalin - wielkim wodzem, który pokonał Hitlera.

Książka Daviesa jest ze wszech miar warta lektury. Miejmy nadzieję, że rozpowszechni wiedzę o Polsce w świecie anglojęzycznym.

Norman Davies, Europe at War 1939-1945. No Simple Victory, Pan Books, paperback, an imprint of PanMcmillan Ltd., Basingstoke and Oxford 2007; first published 2006 by Macmillan.

Przypisy

1) Patrz: Katyń. Dokumenty zbrodni. Tom 1, Jeńcy nie wypowiedzianej wojny. Sierpień 1939 - marzec 1940. Opracowali Wojciech Materski, Natalia S. Lebediewa i inni. Wydawnictwo "Trio", Warszawa 1995. Aneks nr 3, str. 483, "Szeregowcy policji i żandarmerii" - 15 marca 1940: podana liczba tych ofiar - 4924. Liczba oficerów (dane z 2 marca 1940 r.) - 8 346. Katyń, dok. nr 207.
2) Andrzej Paczkowski, Stanisław Mikołajczyk czyli klęska realisty, Agencja Omnipress, Warszawa 1991.
3) Adam Tooze, "Look East", Times Literary Supplement, Londyn, nr 5459 z 16 XI 2007, str. 12.4) "World War II: The Decisive Role of the Russian People in Defeating Nazi Germany", by Aleksander B. Krylov, Global Research, May 12, 2007. Niestety nie udało mi się uzyskać bliższych danych o autorze.

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail