Przegląd Polski
7 grudnia 2007
- Kartki ze skażonej strefy - Ewa Berberyusz
- "Ewangelie dzieciństwa". Teatr ZAR z Wrocławia w Los Angeles - Anna Krajewska-Wieczorek
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Topienie Conrada
Idioci, tytuł jednej z nowel Josepha Conrada, to najbardziej lapidarna analiza stanu umysłów pracowników Narodowego Banku Polskiego, przygotowujących emisję pamiątkowych monet z podobizną pisarza i napisem "Teodor J.K. Korzeniowski". Monety zostały wybite, a teraz będą musiały być przetopione, gdyż pomyłka została w porę zauważona przez prof. Janusza Odrowąża-Pieniążka. Ale na tym nie koniec kłopotów Conrada z pieniędzmi (nieustannych) i ojczyzną, którą opuścił w wieku lat 17. Mennica Polska wybije nowe dwu-, dziesięcio- i dwustuzłotowe monety, ale nie wiadomo, czy znowu dojdzie na nich do pomieszania z poplątaniem - imion, nazwisk i przynależności literackiej Conrada, którego 150. rocznica urodzin minęła właśnie 3 grudnia.
Można się wszystkiego spodziewać, o czym świadczy choćby notatka w ostatniej Polityce (nr 48 z 1 grudnia). Przytaczam z niej tylko jedno zdanie: "Powodem ich wycofania (monet - MK) okazał się błąd w danych KONRADA KORZENIOWSKIEGO, POLSKIEGO PISARZA, TWORZĄCEGO NA EMIGRACJI I UŻYWAJĄCEGO TAM PSEUDONIMU JOSEPH CONRAD" (podkr. MK). Błąd pierwszy: nazwisko pisarza po polsku nie brzmi Konrad Korzeniowski, a Józef Teodor Konrad Korzeniowski lub Józef T.K. Korzeniowski. Poprawniej winno jednak brzmieć: Józef Conrad-Korzeniowski lub: Joseph Conrad-Korzeniowski. Błąd drugi: Joseph Conrad nie był pisarzem polskim, a angielskim. Błąd trzeci: Joseph Conrad nie był pisarzem polskim tworzącym na emigracji, a pisarzem angielskim polskiego pochodzenia. Błąd czwarty: Joseph Conrad nie był pisarzem polskim tworzącym na emigracji i używającym TAM pseudonimu Joseph Conrad. Tak sformułowane zdanie sugeruje bowiem, że autor Szaleństwa Almayera był sobie pisarzem polskim, piszącym pod nazwiskiem, powiedzmy, Józef Konrad Korzeniowski, który wyjechał na emigrację, gdzie zaczął używać pseudonimu Joseph Conrad. Otóż autor Lorda Jima nigdy niczego nie opublikował przed wyjazdem z rozebranej przez zaborców Polski, a zaczął być pisarzem dopiero w Anglii. Co więcej, w Anglii zaczął być pisarzem języka angielskiego, a nie polskiego, co często podkreślał, o czym wspominał w licznych listach i o czym pisali jego liczni biografowie, nie wyłączając wybitnego znawcy życia i twórczości Conrada Zdzisława Najdera.
W swej dwutomowej biografii pisarza Najder przytacza cytaty z listów autora W oczach Zachodu i jego wypowiedzi dla prasy. Nie pozostawiają one żadnych wątpliwości co do przynależności Conrada do literatury angielskiej. W wywiadzie udzielonym Marianowi Dąbrowskiemu (mężowi Marii Dąbrowskiej) dla Tygodnika Ilustrowanego - jedynego wywiadu po polsku i dla polskiego pisma - Conrad mówił: "Angielscy krytycy - wszak istotnie jestem pisarzem angielskim - mówiąc o mnie zawsze dodają, że jest we mnie coś niezrozumiałego, niepojętego, nieuchwytnego. Wy jedni to nieuchwytne uchwycić możecie, niepojęte pojąć. To jest polskość. Polskość, którą wziąłem do dzieł swoich przez Mickiewicza i Słowackiego". Conrad-Korzeniowski nigdy nie odżegnywał się od swoich polskich korzeni, ale to chyba za mało, by jednego z największych pisarzy języka angielskiego nazywać pisarzem polskim. To dla mnie niezrozumiałe i niepojęte...
Należy sobie jednak zadać pytanie - dlaczego teraz na siłę próbuje się w Polsce zrobić z autora Lorda Jima pisarza polskiego? I tu jest pies pogrzebany - razem z pamięcią i wolą autora Wyrzutka. Pisał w jednym ze swoich utworów: "Człowiek (...) jest wytworem okoliczności i ich ofiarą". Wydaje mi się, że "Teodor Korzeniowski - pisarz polski" jest wytworem okoliczności i ich ofiarą: na tak zwaną okoliczność okrągłej rocznicy urodzin i tłoczenia na tę okoliczność pamiątkowych monet padł ofiarą nagłego przypływu uczuć patriotycznych pracowników NBP, usiłujących wtłoczyć w świadomość i do kieszeni Polaków Conrada jako polskiego pisarza. To jedna możliwość. Druga, i bardziej prawdopodobna - to nieuctwo i niechlujstwo. Przygotowując emisję nie zasięgnęli języka u znawców przedmiotu, tylko sięgnęli do Wikipedii, jak się tłumaczą. Ale Wikipedia podaje jednak nazwisko Conrada poprawnie: "Joseph Conrad, właściwie Józef Teodor Konrad Korzeniowski".
Kilka ton monet pójdzie do hutniczego pieca lub rozejdzie się na czarnym rynku, stanowiąc nie lada gratkę dla kolekcjonerów. Nie do pieca, a pod strzechy trafiła wszak Polityka, lansująca Conrada jako polskiego emigracyjnego pisarza. Na moje wyczucie tak zredagowana informacja, zaakceptowana przez doświadczonych redaktorów, to sygnał głębszego problemu. Czyżby Polityka chciała być w sprawie Conrada poprawna politycznie, stając się "wytworem okoliczności" ostatnich dwóch lat i ich ofiarą? Przecież Polityka to nie Jądro ciemności, a Placówka postępu, by posłużyć się tytułami kolejnych utworów Conrada, w której nie pracują żadni Idioci ani Tajni agenci, będący U kresu sił twórczych, skażeni Smugą cienia i czekający na Ocalenie z Tajfunu dziejów?...

