Przegląd Polski
23 listopada 2007

Rozkołysany księżyc na carskim tronie

JOANNA SOKOŁOWSKA-GWIZDKA

Piotr Wojciechowski urodził się w 1938 r. w Poznaniu. Prozaik, reżyser filmowy, autor książek dla dzieci, publicysta kulturalny. Absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. W twórczości posługuje się takimi środkami jak pastisz bądź cytat, świadomie łączy różnorakie stylistyki (np. powieści psychologiczno-obyczajowej i sensacyjno-szpiegowskiej). Swobodnie traktuje przy tym realia historyczno-obyczajowe, tworząc prozę impresyjną, kreującą własny obraz świata. Opublikował m.in. Kamienne pszczoły (Nagroda im. Wilhelma Macha), Czaszka w czaszce, Wysokie pokoje, Harpunnik otchłani. W 1978 roku otrzymał Nagrodę Fundacji im. Kościelskich

Doczekaj nowiu Piotra Wojciechowskiego to książka spod znaku modnej ostatnio political fiction. Czytelnik może zaobserwować manewry wielkiej polityki, która zmierza do spełnienia misji mającej uratować świat. Powszechnie znane fakty, miejsca, nazwy światowych firm czy też problemy demokracji, globalizacji, terroryzmu, niczym tytuły z pierwszych stron gazet, mieszają się z faktami i sytuacjami fikcyjnymi, bardziej lub mniej prawdopodobnymi. Autor prowadzi czytelnika po świecie, który balansuje na linie czasu. Jest on nie tylko wyznacznikiem posuwającej się fabuły, ale i metaforą ludzkiego losu, który wplątuje bohaterów w przypisane im dziejowe role.

Akcja powieści rozgrywa się w Europie i w Ameryce, w niedalekiej przyszłości, po upadku rosyjskiej Dumy Państwowej. Co dalej? - zadają sobie pytanie Stany Zjednoczone, które prowadzą już długą walkę z terroryzmem. Nie można pozwolić, aby Rosję ogarnął chaos czy wojna domowa. Światu potrzebna jest Rosja stabilna, współdziałająca z Zachodem, znająca zachodnie realia. Taka Rosja dawałaby gwarancję bezpieczeństwa i mogła zapewnić równowagę między Zachodem a zalewającymi świat Chinami, Japonią czy też islamem. Stany Zjednoczone chcą więc przywrócić w Rosji demokrację, i to w wersji monarchii parlamentarnej. Tylko poprzez odwołanie się do tradycji carów i przywołanie okresu świetności carskiej Rosji można doprowadzić do radykalnej zmiany ustrojowej oraz współdziałania Wschodu z Zachodem, uważają spece od dyplomacji. Zachodnie siły popierają więc ruchy monarchistyczne w Rosji. Wybrano też odpowiedniego kandydata na przyszłego cara. Jest nim obywatel amerykański Dymitr Romanow, syn Pawła Dymitrewicza Ilińskiego (najpierw pułkownika w Korei, potem mera miasta Palm Beach), a stryjeczny wnuk ostatniego cara Rosji Mikołaja II. Dymitr jest antykwariuszem, właścicielem sklepów z antykami w Genewie i pod Paryżem, a także wielbicielem-pasjonatem prawosławnych ikon. Podróżuje, bierze udział w aukcjach, zbiera antyki, otacza się sztuką. Dobrze mu we własnym świecie, który sobie stworzył. Jest człowiekiem światowym, doskonale zna realia zachodnie, a jednocześnie mocno tkwi w kulturze Wschodu. Idealny kandydat na cara. Dlatego sztab ludzi pracuje nad przysposobieniem go do wielkiej dziejowej roli. Dymitr powoli wciąga się w politykę, nie bez oporów, ale ulega historycznej fali, która ma go wyrwać z dotychczasowego stabilnego życia i zanieść nie wiadomo dokąd. Zmiany te zdają się być nieuniknione.

Na mapie światowej polityki swój interes ma też Polska. Jest przecież najbliższym sąsiadem Rosji i od lat była nierozerwalnie związana z jej historią.

"Tak czy owak, to leży w interesie Zachodu - tłumaczy pop Mitrofan Ludce - czyli Ludmile Godunow, której los wyznaczył podobną rolę - ale dla Polski jest jeszcze ważniejsze. Aby zapewnić sobie życzliwość i zrozumienie w kręgach przyszłego carskiego dworu, chcemy przy osobie cara mieć kogoś, kto jest nam bliski, kto będzie gwarantował ciągłość dialogu.

- Chcecie mnie tam wysłać jako szpiega?

- Nie, nic takiego. (...) Ja wiem, to zabrzmi fantastycznie. Trzeba, aby pani została żoną cara. Przyszłego cara. Niech pani to rozważy, pani Ludmiło.

Roześmiała się bardzo szczerze.

- Ja żoną cara... to znaczy mam być carycą. Jak caryca Katarzyna?" (s. 219).

Ludka jest w powieści kolejną ofiarą wyznaczania przez rządy i politykę życiowych ról. Jej matka, z domu Sobieska, pojechała niegdyś do Rosji pracować nad doktoratem. Przyjechała z córeczką swojego ukochanego - Pawła Godunowa, którego zniszczył system sowieckiej Rosji. Sobieska-Godunow - mając w żyłach królewską krew, nie ma wyjścia, musi ulec dziejowej misji. Ludka się buntuje, cały czas ucieka. Uciekła od matki na studia w Krakowie, potem w Paryżu, uciekła od narzeczonego do sekty czcicieli boga Sziwy. Uciekła z Krasnoboru na Mazurach, gdzie sztab ludzi z kapitanem Malikiem i panią psycholog Martą Kwiecień pracował nad jej duszą, myślami, umiejętnościami, wyglądem. Nie udało się. Musiała nauczyć się wielu rzeczy, poznać dzieje Rosji, historię rodziny Romanowów, musiała pojechać do Moskwy i spotkać się zarówno z przedstawicielami partii monarchistycznych, jak i Kościoła prawosławnego. Musiała pogodzić się z rolą carycy.

Dymitra Romanowa spotkała przypadkiem w pociągu, gdy jechała ze studencką grupą jako młoda aktorka ogródkowego teatrzyku. Nie mogła o nim zapomnieć. Ale nie chciała go znać jedynie jako pionka światowej machiny, niezrozumiałej dla młodej dziewczyny.

Innym wątkiem powieści przeplatającym się w czasie i przestrzeni jest wyprawa Michała Firleya, byłego narzeczonego Ludki, studenta Naval Postgraduate School w Monterey. On też został wyznaczony do dziejowej roli. Ma popłynąć przez słynne Przejście Północno-Wschodnie do północnych wybrzeży Rosji i tam czekać na rozwiązanie zagadki, jakim jest cel tajemniczego projektu. Przygotowania do wyprawy trwają długo, a i sama podróż morska nie jest pozbawiona dreszczyku emocji i wielu zaskakujących sytuacji. Byle "doczekać nowiu", bo gdy księżyc jest w nowiu, rany się leczą i ma się więcej sił, przekonuje cieśla pokładowy Bonawentura Knat, który od początku towarzyszy Michałowi.

Wątek europejski i amerykański wydają się biec swoim torem niezależnie od siebie. Łączy je ta sama misja, a także osoby: Michała Firleya i Ludki. Kiedy się spotkają? Dopiero gdy skończy się podróż Michała, a Ludka zasiądzie na carskim tronie? Autor trzyma czytelników w niepewności. Dodatkową rolę komentatorską pełni narrator, który raz jest opowiadaczem, a raz przepowiadaczem. Jego obecność powoduje dystans do rozgrywających się wydarzeń, podkreśla niejednoznaczność faktów i ich subiektywną ocenę. Bohaterowie powieści cały czas są kołysani przez fale dziejowej konieczności, bez możliwości wycofania się. Tak jest prowadzona akcja, zresztą bardzo konsekwentnie. Dlatego zaskoczeniem dla czytelnika jest nagły punkt zwrotny. Zaczyna się wątpić, czy istnieje jedna prawda kreowanego przez autora. Co jest rzeczywistością świata przedstawionego, a co snem jego bohaterów? A może przyszłość można kreować wielokrotnie, bo taka jest właściwość czasu przyszłego?

Najnowszą książkę Piotra Wojciechowskiego raz się czyta jak powieść psychologiczno-obyczajową, z wnikliwym przedstawieniem zachowań i odczuć bohaterów, innym razem jak powieść historyczno-realistyczną, z drobiazgowymi opisami mechanizmów historycznych i realnych detali współczesnego świata, z zachowaniem zgodności miejsc, instytucji, faktów. Raz jest powieścią science fiction, gdzie klonowanie organów do przeszczepów jest normalnym, powszechnie stosowanym zabiegiem, a raz sensacyjno-szpiegowską, z trzymającą w napięciu i wciągającą akcją. Ta mieszanka gatunków wydaje się być jednak celowym zabiegiem. Dzięki niej wyraźniej uwydatniają się przemiany kulturowo-cywilizacyjne na naszym globie i procesy, którym podlegamy.

Piotr Wojciechowski, Doczekaj nowiu, Świat Książki, Warszawa 2007, s. 380, cena 19 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika) tel. (212) 594-2386
e-mail: ksiazki@dziennik.com
strona internetowa:
www.ksiazkionline.com

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tutaj aby wysłać e-mail