Przegląd Polski 29 września 2006
- Wspomnienie o Henryku Dasko - Marek Kusiba
- Polowanie na dzikie zwierzę poezji czyli 25-lecie debiutu Adama Lizakowskiego - Izabela Joanna Bożek
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Polowanie na dzikie zwierzę poezji czyli 25-lecie debiutu Adama Lizakowskiego

Nowa książka Adama Lizakowskiego Chicago, City of Hope in Poetry and Photography nie jest tak naprawdę książką nową. Chicagowski poeta postanowił uświetnić wydaniem tego zbioru 25-lecie debiutu poetyckiego w Tygodniku Kulturalnym, które przypadło w czerwcu ub. roku.
Książka zawiera 28 wierszy z lat 1993-2000 wybranych z ponad osiemdziesięciu, które pod tym samym, tyle że polskim tytułem ukazały się jako zbiór w witrynie internetowej www.najmici.net, skupiającej Polaków z całego świata i prezentującej ich różnorodną twórczość. Wydany w twardej oprawie i mający kolorową obwolutę, tom to nie tylko owe 28 wierszy, ale także ich tłumaczenia na angielski. Tłumaczenia, trzeba powiedzieć, szczególne. Dokonane przez Adriana Wiśnickiego, ongiś ucznia i czeladnika poetyckiego, dziś profesora literatury, poety i autora opracowań krytycznych, są wynikiem wieloletniej znajomości i przyjaźni, zawartej może nieco na życzenie rodziców Wiśnickiego, pochodzących z tych samych okolic w Polsce, co Lizakowski, ale opartej na wspólnym głębokim uczuciu do słowa i pogłębionej przez wspólną pracę. Wiśnicki opatrzył książkę Lizakowskiego wstępem, w którym czułe przypomnienie początków znajomości rozwinięte zostało w notę biograficzną poety.
***
Oprócz wierszy czytelnik znajdzie w tej książce fotografie. Wszystkie czarno-białe, część pochodzi z polonijnych archiwów, część jest dziełem Adama Lizakowskiego. Drapacze chmur, w których odbija się niebo, geometryczny wzór nowoczesnych wieżowców, jasne i szerokie aleje z linią charakterystycznej architektury Chicago na horyzoncie, stalowe konstrukcje mostów i wiaduktów. Miasto moloch, miasto z betonu i stali. Ale także bardzo wąsaci panowie w surdutach - pracownicy najstarszej gazety polonijnej, grupka wystraszonych dzieci z pierwszego kontyngentu powojennych uchodźców, orkiestra w szamerowanych mundurach przed nowo otwartym budynkiem Domu Związku Narodowego Polskiego, pomnik Kościuszki otoczony przez tłum świętujących gdzieś w latach 30. ub. wieku rocznicę Konstytucji 3 maja. Chicago - polskie miasto w Ameryce, Chicago - ziemia obiecana. Miasto mające w polskiej świadomości miejsce szczególne: mit, o którego nieprawdziwości wszyscy wiedzą od pokoleń, ale nikt nie odważa się go tak naprawdę obnażyć.
***
Tak właśnie widzi Chicago Lizakowski: to sen, marzenie, ziemia obiecana, Jerozolima, sens życia. Stolica stolic, matka matek, sweet home. W wierszu Chicago pisze:
Chicago (...)
krzyczy ustami jeziora Michigan:
chodźcie do mnie wszyscy z marzeniami
bosonodzy nędzarze, głodujący we własnych krajach
ezrobotni w swych ojczyznach
którym los ciężką rękę
na sercu kładzie (...)
A w Legendzie Chicago dodaje:
... mówili o nim tak jak się mówi w bajkach codzienności
O rzeczach, które są najlepsze...
Powtarza więc poeta legendę, mit, baśń, utwierdza je w wierszu Chicago, miasto nadziei:
Miasto jawi się jak długo oczekiwana gwiazda
Wypatrywana przez niespokojne oczy na niebie marzeń;
Byłoby jednak błędem sądzić, że wierzy w ów mit, że nie dostrzega jego prawdziwego oblicza.
***
Lizakowski jest emigrantem od ćwierćwiecza. Wiele lat spędzonych w San Francisco, doświadczenie opisane w Zapiskach znad Zatoki San Francisco, trudy wgryzania się w nowy, obcy język, czyli wszystko to, przez co sam przeszedł, połączone z darem obserwacji świata zewnętrznego i z umiejętnością dystansowania się od niego sprawiają, że jego poetyckie obserwacje na temat Chicago - miasta nadziei - nie unikają gorzkiego objaśnienia rzeczywistości. Tak, Lizakowski objaśnia baśń, rozwiązuje zagadkę mitu, pokazuje drugą twarz legendy:
... jednak horoskopy dla wielu tutaj się nie sprawdziły,
sprawiedliwość była w rękach adwokatów i złodziei
reklamowane szczęście, spokój, wolność
przychodziło w trzecim pokoleniu.
Seria małych obrazków (Majowe popołudnie w Chicago, Piekarnia na Chicago Ave., Miłość po chicagowsku, Zielona karta) opowiada o emigranckim życiu, pełnym ciężkiej pracy, tęsknoty, dumy każącej tę tęsknotę ukrywać. Emigrant to ktoś, kto słuchając śpiewu starej Murzynki, myśli: "(...) bądź przeklęta godzino, w której otrzymałem paszport" (Chicagowska kołysanka). To ktoś, kto musi zacząć nowe życie "bez krzesła, łóżka, stołu, pracy. / Za to z mocnym krzyżem, / stalowymi nerwami / i z mocną wiarą w krzyż" (Trzech Meksykanów z lodówką).
Mocna obserwacja zaostrzona jeszcze poetyckim widzeniem na przestrzał czyni te miniaturki przejmującymi. Nie da się amputować prawdy o rzeczywistości.
***
Jeśli czytelnik pomyśli, że te wiersze to małe socjologiczne obserwacje i pouczenia starszego i doświadczonego emigranta, przestrzegającego przed wyjazdem, odzierającego mit z jego barwnych szat - nic bardziej mylnego. Lizakowski wie dobrze, że mit Chicago, mit Ameryki jest silniejszy niż wszelkie przestrogi, że próba demitologizacji owego przeświadczenia o wszechobecnym amerykańskim szczęściu i bogactwie na nic się nie zda. Zresztą poeta przestrzegać nie chce, bo on sam, emigrant co z niejednego pieca chleb jadł i z niejednej ciężkiej pracy się utrzymywał, kocha Amerykę miłością głęboką i serdeczną. Jeżeli już jakiś przekaz dla tych, którzy Ameryki nie znają, pragnie w swoich wierszach umieścić, to raczej chodzi mu o zaszczepienie uczucia do "samotnej dzikiej prerii", do cieni Indian, bizonów i zajęcy. Prosi o dostrzeżenie piękna kraju, w którym przyszło mu żyć, przypominając o pikniku na 4 Lipca, o pięknie codziennego poranka, o urodzie życia.
***
"Ameryko, ptaku złotopióry" - pisze Lizakowski i jest w tym zawołaniu miłość i dramat. Emigrant, człowiek zawsze obcy, zawsze nie u siebie, nigdy niemogący na dobre zagnieździć się w języku, nierozumiejący do końca obyczajów i nawet jeśli kochający, to wątpiący w to, że jego miłość zostanie odwzajemniona.
***
Bardzo czuła to książka - Chicago. City of Hope. Wiele w niej dobrych słów o Ameryce, mimo fotograficznych ułamków nieszczęścia, zagubienia, tęsknoty i gorzkiego doświadczenia. Wiele w niej także prawdy o Lizakowskim - człowieku, emigrancie i poecie. Szczere i prawdziwe wyznania wiary w poezję mieszczą się w trzech zamykających tom wierszach: List do Walta Withmana, Carl Sandburg i Miłosz. W tym ostatnim podkreśla pragnienie podtrzymania pamięci o wielkim poecie, który niegdyś potraktował go tak życzliwie. To także dzięki Miłoszowi Lizakowski od 25 lat poluje na "dzikie zwierzę poezji".
***
I na koniec nie można uniknąć uwagi technicznej: nie najstaranniej przygotowana to książka. Wiele w niej technicznych niedociągnięć, których być może nie dostrzeże oko przypadkowego czytelnika, ale które nie zrobią najlepszego wrażenia na kimś, kto chciałby cieszyć się wierszami Lizakowskiego. Rozproszą bowiem uwagę, odwrócą ją od właściwego sensu tej książki.
Adam Lizakowski, Chicago City of Hope in Poetry
and Photography / Chicago miasto nadziei w poezji i fotografii,
The Unpaid Rent Poetry Group, Chicago 2005, s. 80 (Książka do zamówienia
w Księgarni Nowego Dziennika)
tel. (212) 594-2386; e-mail: ksiazki@dziennik.com

