Przegląd Polski 29 września 2006
- Wspomnienie o Henryku Dasko - Marek Kusiba
- Polowanie na dzikie zwierzę poezji czyli 25-lecie debiutu Adama Lizakowskiego - Izabela Joanna Bożek
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Henryk Dasko (Henryk Daszkiewicz) 1947-2006
Kochał ludzi, Polskę i literaturę
Henryk Dasko z Agatą Tuszyńską w Seabrook, Karolina Północna, 1994 r.
W dwa i pół miesiąca po swoich 59. urodzinach, 16 września 2006 r., zmarł w Toronto eseista, tłumacz i publicysta Henryk Dasko. Był człowiekiem wielu światów i jednego charakteru.
Pokazał go w czasie 18 miesięcy trwającej batalii z najcięższą odmianą raka mózgu. Przeszedł trzy operacje, był dwa razy w Polsce, pojechał z synami na narty, kilkakrotnie wybrał się na ryby, napisał autobiografię, tłumaczył wiersze Leonarda Cohena i Karela Kryla, prowadził z przyjaciółmi niekończące się dysputy o literaturze polskiej, którą znał na wylot i kochał jak utraconą ojczyznę.
Do ostatnich chwil towarzyszyła mężowi pisarka Agata Tuszyńska. Poznali się przed kilkunastu laty w Nowym Jorku. Pobrali w torontońskim szpitalu tuż po pierwszej operacji. O chorobie dowiedział się w kilka dni po powrocie z Warszawy. Był znakomitym kierowcą, kiedyś ścigał się w rajdach, a jednak spowodował niegroźny wypadek. Powód - przestał widzieć na boki. Diagnoza była jednoznaczna. Decyzję o operacji podjął w kilka godzin. Zawsze grał o najwyższe stawki. Ryzykował i walczył do końca.
Jeszcze na tydzień przed diagnozą w księgarni "Traffic" w Warszawie Agata Tuszyńska święciła swój największy sukces literacki. Na promocję przyszła cała literacka stolica. Jej książka nosi tytuł Rodzinna historia lęku. To, co wydarzyło się pomiędzy marcem 2005 a wrześniem 2006, jest częścią drugą tej opowieści. Chory zdążył napisać i z pomocą żony zredagować autobiograficzną narrację Dworzec Gdański. Historia niedokończona.
W latach 1968-69 z Dworca Gdańskiego wyjechało na Zachód ponad 13 tysięcy polskich Żydów. Henryk Dasko miał wtedy 22 lata. Marzec był najważniejszym wydarzeniem w jego biografii. Zdefiniował ją na zawsze. Ustanowił cezury. Zbudował trwałe przyjaźnie. Wyznaczył zadanie: zbliżanie Polaków i Żydów. Niwelowanie podziałów. Szukanie wspólnych korzeni, jednoczących oba narody. Polem tej działalności stała się Polish-Jewish Heritage Foundation, organizacja powstała w Toronto w latach 80. Dasko był jednym z jej założycieli i intelektualnych filarów. Wkładał wiele wysiłku w znajdowanie elementów wspólnoty, cech łączących, a nie dzielących Żydów i Polaków. Był ostro krytykowany przez jednych i drugich. Rząd polski docenił jego wysiłki w roku 2004, przyznając mu Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej "za wybitne zasługi w działalności na rzecz porozumienia polsko-żydowskiego".
Dasko niezwykle łączył w sobie cechy biznesmena i humanisty. Fascynowali go zwłaszcza pisarze drugiego języka - Vladimir Nabokov, Joseph Conrad, Jerzy Kosiński. Sam opanował w stopniu doskonałym język angielski, ale rzadko w nim pisał. Częściej tłumaczył symultanicznie odwiedzających Toronto pisarzy. Przekładał też ich dzieła.
Jego rodzina pochodziła z Kieleckiego. Dziadek Pinchas Rosenberg był zarządcą budynku w Łodzi. Jego syn Mojżesz Josel, ojciec Henryka, za przynależność do nielegalnej Komunistycznej Partii Polski w 1936 r. został skazany na sześć miesięcy więzienia. Rodzina matki pochodziła z Wilna. Jeden z jej wujów był współzałożycielem Bundu. Syn ciotki Rozy Kaplan, Icchak Rabin, był premierem Izraela. Rywa Kaplan, matka Henryka, studiowała języki we Francji. Zaraziła syna miłością do literatury.
Rodzice pobrali się w 1938 r. Po wybuchu wojny matka przeniosła się do Warszawy, gdzie wkrótce trafiła do getta, ojciec powędrował na wschód. Od wikarego podbiałostockiej parafii kupił świadectwo chrztu na nazwisko Halina Szudrowicz. Tak zaczęła się nazywać matka Henryka. Wreszcie ojciec wykradł ją z getta i zabrał do Białegostoku. Wojnę przeżyli na Ukrainie i Wołyniu. Henryk Dasko często podkreślał, że bez pomocy Polaków żadnemu Żydowi nie udałoby się przeżyć okupacji.
Po wojnie ojciec zmienił nazwisko na Władysław Daszkiewicz. Henryk urodził się 1 lipca 1947 r. Wkrótce rodzina przeniosła się do stolicy, gdzie ojciec najpierw piastował wysokie stanowisko w pałacu prezydenckim, a później w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej. Wieczorami recytował synowi wiersze. W szkole średniej Henryk przeczytał wszystkie książki Remarque'a. Niektóre fragmenty znał na pamięć. W przyszłości chciał zostać dziennikarzem i redaktorem. Udało mu się spełnić to marzenie dopiero w Kanadzie.
Studia rozpoczął, za namową swego przyjaciela Michała Komara, w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. Ich obu, razem z dwoma innymi Żydami, wyrzucono z tej uczelni w Marcu '68. Wyjazd z Polski stał się największym dramatem w jego życiu. Nigdy z utratą ojczyzny się nie pogodził. Z bagażu młodości została mu tylko fibrowa walizka z polskimi książkami. Wlókł ją ze sobą przez świat.
Wyjechał 4 sierpnia 1969 r. do Kopenhagi. Na Zachód wiózł go sowiecki sleeping. Zimą 1970 r. wylądował w Toronto. Pierwszą pracę znalazł w pończoszarni. Pracował też w firmie produkującej kalkulatory, w sklepie elektronicznym, a później w firmie elektronicznej. Handlował wykrywaczami dymu. Wraz ze wspólnikiem dorobił się znacznych pieniędzy. Był początek lat 80. Ożenił się z Amerykanką Elyse. W dniu jego 40. urodzin, 1 lipca 1987 r. przyszedł na świat Nick. Drugi syn Daniel jest o cztery lata młodszy.
Pod koniec lat 80. Henryk Dasko spotkał w Toronto Jerzego Kosińskiego. Zostali przyjaciółmi. Dasko przełożył Steps na polski. Jeździł z Kosińskim na narty do Crans-Montana. Przyjmował go w swym torontońskim domu. Na półce w jego pracowni stoi fotografia pisarza baraszkującego z małym Nickiem w... kojcu niemowlaka.
Przed dziesięcioma laty Dasko wraz ze wspólnikiem sprzedał firmę w Toronto i zaczął pracować jako konsultant marketingowy firmy elektronicznej w Hongkongu. Podczas pobytów w domu dawał wykłady o polskich i żydowskich pisarzach, pisał teksty dla Ex-Librisu i Gazety Wyborczej, występował przed kamerami TV. Będąc polskim Żydem często podkreślał, że jego tożsamość kulturowa jest jednoznacznie polska. Szukał kontaktów z ludźmi kultury, twórcami. Szybko poznał środowisko artystyczne i intelektualne Toronto, miał wielu przyjaciół w Nowym Jorku i w swojej ukochanej Warszawie.
Gdy zmarł Leopold Tyrmand, otrzymał od wdowy po pisarzu Mary Ellen wiele pamiątek. Pieczołowicie wydał Dziennik 1954 - wersja oryginalna, opatrując dzieło unikatowymi zdjęciami z archiwum Tyrmanda i znakomitym wstępem. Był autorem erudycyjnych, świetnie napisanych esejów o pisarstwie Marka Hłaski, Andrzeja Brychta, Jerzego Kosińskiego, Leopolda Tyrmanda, Ericha Marii Remarque'a.
Henryk Dasko był urodzonym filanthropos - przyjacielem ludzi. W czasie śmiertelnej choroby to powołanie tylko się w nim rozwinęło. Posiadał naturalne zdolności czynienia ludzi lepszymi. Miał niezwykły dar empatii. Umiał współczuć, nieproszony analizował możliwości pomocy, sięgał po telefon i zaczynał zarzucać sieć dobrych uczynków. Był człowiekiem szlachetnym, o wielkiej wewnętrznej urodzie. Nie było w nim pozy, ale pewność, że mądrość to dobroć, bo nie można inaczej.
Życie Henryka Dasko było twardą, męską poezją Dzikiego Zachodu, rozległych przestrzeni Ameryki, które tak podziwiał i lubił. Pełno w niej Polski, polskiej i żydowskiej kultury, ale i kultury amerykańskiej i kanadyjskiej, z jej uwielbieniem dla hartu ducha, zaradności, dzielności.
Niemal do ostatnich dni pracował nad biografią przyjaciela, Adama Michnika. Przy pomocy pielęgniarek lub przyjaciół odchodził od komputera jedynie odpocząć. Leżąc na specjalnie przygotowanym, lekarskim łóżku, recytował z pamięci wiersze Tuwima, Simonowa, Ważyka, Słonimskiego...
Ten rodzaj raka mózgu, jaki go zabił, jest bezbolesny. Henryka Dasko do końca najbardziej bolało odmówienie mu przez Władysława Gomułkę prawa do polskości i dostępu do matecznika polskiej kultury.
Żył w kulturze, która łączy ludzi. Jako pisarz był jej ważnym współtwórcą.

