Przegląd Polski 1 września 2006
- Kartki ze skażonej strefy- Ewa Berberyusz
- Rozmowy z komunistami "drugiej generacji" - Jan Kubik
- Żabką przez Atlantyk - Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
"Dziady"
pod barem Oskar
"Polska od pół roku przedstawia widok z jednej strony tak ciągłego, niezmordowanego i nieubłaganego okrucieństwa tyranów, z drugiej tak nieograniczonego poświęcenia się ludu i tak uporczywej wytrwałości, jakich nie było przykładu od czasu prześladowania chrześcijaństwa. Zdaje się, że Kaczory mają przeczucie Herodowe o zjawieniu się nowego światła na ziemi i o bliskim swoim upadku, a lud coraz mocniej wierzy w swoje odrodzenie się i zmartwychwstanie". Te lub zbliżone w treści słowa wypowiedział do posterunkowego Marcina Krzyżyka bezdomny doktor polonistyki Hubert H., koczujący na Dworcu Centralnym w Warszawie. Tak przynajmniej twierdzi tamtejsza babcia klozetowa, do niedawna autorka programów kulturalnych w telewizji. Ubogi polonista trawestował Dziady nikomu nieznanego poety Adama Mickiewicza, w sposób bezczelny naruszając prawa autorskie znanego wszystkim Lecha Kaczyńskiego, autora sloganu: "Spieprzaj, dziadu!".
Te wiekopomne słowa wypowiedział dzisiejszy prezydent kraju, gdy był jeszcze prezydentem stolicy, pod adresem przyszłego wyborcy. Miały mu one zapewnić nieśmiertelność ("Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, / Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?"). Wszystko też wskazuje na to, że Hubert H. może być Niemcem, bo pochodzi spod Leszna, a 8 sierpnia przebywał na dworcu w Katowicach. Został obowiązkowo wylegitymowany, jak każdy podejrzanie wyglądający inteligent, ale puszczono go wolno, bo katowicka policja nie wiedziała, że stołeczna sędzina Anna Ptaszek zarządziła "poszukiwania ogólnokrajowe". Polowanie na złoczyńcę Huberta H. stanowi kolejny przykład udanego pościgu Polski za czołówką europejskiego peletonu. Dane Huberta H. znajdują się w Krajowym Systemie Informacji Policyjnej. Patrole policji mają w komputerach informację, że muszą niebieskiego ptaszka pojmać i dostarczyć przed oblicze sędziny Ptaszek, posiadającej na swym stole 20 akt tej gardłowej sprawy. Sędzina Ptaszek, podobnie jak posterunkowy Krzyżyk poczuwają się w obowiązku ukarania wroga literackiej polszczyzny.
Krążą słuchy, że Hubert H. może być nieślubnym dzieckiem poety Zbigniewa H., świeżo wytropionego informatora służby bezpieczeństwa. Tym bardziej należy mu się łamanie kołem, jako ostrzeżenie dla tych wszystkich, którzy podniosą głos na majestat Pana i Prezydenta wszystkich Polan. On sam, będąc człowiekiem skromnym, nie zdobyłby się na taką próżność, jak autor Dziadów w wyznaniu: "Tak! - czuły jestem, silny jestem i rozumny". Mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego, tolerując obławę na mieszkańca Dworca Centralnego, chciał zapewne zapewnić bezdomnemu godziwy dach nad głową w jednym ze znanych z wysokiego standardu polskich zakładów penitencjarnych, ale plany te pokrzyżował posterunkowemu Krzyżykowi, sędzinie Ptaszek i prezydentowi Kaczyńskiemu minister sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro domaga się dla Huberta H. jedynie kary w postaci prac społecznie użytecznych.
Zdecydowanie się temu sprzeciwiam! Oberżysta z Przygód dobrego wojaka Szwejka Jarosława Haszka za słowa "Muchy obsrały portret najjaśniejszego pana" trafił do aresztu. Bezdomny spod baru Oskar na Dworcu Centralnym wczesnym świtem 30 grudnia 2005 r. rzucił o wiele groźniejsze obelgi pod adresem najjaśniejszego pana, a odpowiada z wolnej stopy. Przy okazji doczytałem się, że wojak Szwejk miał brata. Dowodzi tego rozmowa pomiędzy podporucznikiem Dubem i dzielnym wojakiem: "- Mówię wam ostatni raz, że mnie nie znacie, ośle jeden! Czy macie braci? - Posłusznie melduję, panie lejtnant, że mam jednego brata". To odkrycie winno dać do myślenia ministrowi edukacji. Na miejscu Romana Giertycha nakazałbym wycofanie ze szkół nie tylko trefnej czeskiej lektury, ale i Dziadów Mickiewicza. Nie będzie jakiś Litwin, Białorusin i Żyd w jednej osobie dzieci nam tumanił.
A skoro mowa o obcych krajach i nacjach, chciałbym zwrócić uwagę wybitnego zespołu dworskich doradców pana prezydenta na nowego wroga medialnego. Po niemieckiej gazecie mamy hiszpański dziennik El Pais. Ubliża bliźniakom Kaczyńskim następującymi słowy: "Obaj są tyleż pozbawieni wdzięku, co fanatyczni, zanurzeni w strwożonej, prowincjonalnej albo podmiejskiej subkulturze, pozbawionej innego języka oprócz własnych intryg, innej literatury oprócz propagandy i innych emocji oprócz prostackiego, oportunistycznego triumfu, biegli w podstępach, czerpiący satysfakcję z poniżania przeciwnika i mściwi w stosunku do całych pokoleń". Pismacy z El Pais rzucają kalumnię, że bracia "potrzebują wrogów wewnętrznych lub zewnętrznych, by wytłumaczyć swoją własną niemoc". Hiszpanom wtóruje rosyjski Kommiersant stwierdzeniem, że "Kaczyńskim w ciągu kilku miesięcy udało się zrobić z kraju pośmiewisko".
Bezdomny doktor polonistyki Hubert H. miał jeszcze wypowiedzieć uwagę, której nie mógł zrozumieć posterunkowy Krzyżyk, ale babcia klozetowa i owszem, o tym, że Dziady, nasz narodowy dramat, zamykają dwa słowa: "Koniec (Ustępu)". Nie byłbym aż takim optymistą...

