PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 28 lipca 2006


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Podróż
arką "Kultury"

Dom obrośnięty winem, otoczony kwiatami i drzewami. Świątecznych choinek nie wyrzucali, a zasadzali w ogrodzie. Jakby przez cały ten czas mieli w pamięci maksymę: nie będzie nas, będzie las. W Chinach drzewa symbolizują długowieczność i płodność. Bambus, śliwa i sosna otaczane są kultem i zwane "trojgiem przyjaciół", gdyż zachowują zieleń w ciągu zimy. Długi jak tyczka bambusowa Józef Czapski, płodny jak śliwa Jerzy Giedroyc, no i sosna strzelista, pani Zofia Hertz. Zima była symbolem zimnej wojny, drewno - symbolem matki, utraconej ojczyzny. Palili nim w kominku, a drewno spalone to przecież mądrość.

Wątpię, by mieli czas na myślenie o symbolach: drzewo przedstawia życie kosmosu, jego gęstość, bujność, odradzanie się. Jest życiem niewyczerpanym, a więc oznacza nieśmiertelność. Drzewo ich pracy rosło, pięło się w górę niczym winorośl po ścianach ich domu. Boże, przecież to nie był tylko dom, kojarzony z mieszkaniem, jedzeniem, spaniem czy umieraniem. W moim domu w Galicji rodziło się i umierało pięć pokoleń. Dziś wiem, że proces ten wytworzył identyfikację: dom-ciało-myśli. W tamtym domu pisze mi się najlepiej. Dlatego tak ważna dla zespołu Kultury była identyfikacja: dom-ciało-myśli-życie. Ta sytuacja stała się zbawienna dla ich misji. Mieszkali, jedli i pracowali, a nawet umierali - jak w przypadku Józefa Czapskiego - w tym samym domu.

Wielu z nas krytykowało decyzję Jerzego Giedroycia o zakończeniu wydawania Kultury z chwilą jego odejścia. Dziś pismo żyje drugim życiem. Studenci piszą o nim prace. Dzieci wychowanków zespołu "ogrodników" z Maisons-Laffitte - sięgają po egzemplarze stojące na półkach domowych bibliotek. Uczą się liści, uczą się drzew i zastanawiają się, niczym podmiot liryczny z wiersza Kazimierza Wierzyńskiego: "A ileż to pracy/ Muszą wykonać lasy!". A dalej prośba: "Zapiszcie mnie w słoju dębowym/ Pomiędzy stare i nowe/ Niewyczerpane czasy" (Zapisany). Jerzy Giedroyc z zespołem położył pokotem wiele hektarów lasów, przerobionych na papier, by jego dzieło mogło owocować niczym drzewo poznania z Księgi Rodzaju. Zbudował trwały pomost pomiędzy starymi i nowymi czasy i sam wpisał się w dębowe słoje historii. To niezgrabne porównanie nasunęło mi się podczas spaceru drewnianym pomostem rzuconym nad mokradłami i bagniskami, wśród gęstych drzew parku.

Dom przy 91 avenue de Poissy stanowi alegorię modrzewiowych dworków, pozostawionych na Kresach. Fasada domu Kultury wyróżnia się wielkimi, jasnymi oknami, przysłoniętymi jedynie czapą zieleni. Ku drzwiom prowadzi dróżka z jasnego kamienia. Książę wychował się we dworze, ale przyjmował w saloniku "Lafitu" każdego, nie bacząc na stan. Już w XVIII wieku Stanisław Trembecki pisał adres: "Książę! Jasnego domu szczepie znamienity, / Któremu większe dajesz nad wzięte zaszczyty, / Kochający ojczyznę, a kochany wzajem, / Czemuż cię za ojczystym szukać trzeba krajem?" (Gość w Heilsbergu). Choć wiersz mówi o Ignacym Krasickim, zwanym przez współczesnych księciem poetów, można go śmiało odnieść do księcia redaktorów...

Trudno nie czytać kalendarzy: "Urodzeni 27 lipca są praktyczni, aktywni, zawsze zajęci czymś pożytecznym dla siebie lub innych. Mądrzy, bystrzy, ostrożni, robią w życiu karierę dzięki umiejętności postępowania z innymi. Są wiernymi przyjaciółmi, ale również nieprzejednanymi wrogami. Jeśli dbają o zdrowie, żyją bardzo długo". Nie zgadza się tylko jeden szczegół: Jerzy Giedroyc nie dbał o zdrowie. Nie wypoczywał, nie bywał na wakacjach, siedział w domu i tyrał jak wół. To była jego recepta na długowieczność.

Maisons-Laffitte było miejscem stałego poszukiwania, dociekania, intensywnego przeżywania wszystkiego, co nowe - a to przecież znamiona podróży, twórczego niepokoju, stałego ruchu idei. Jeśli nawet przyjmiemy za Cirlotem*, że były to tylko duchowe ekwiwalenty podróży, trwała ona nieprzerwanie. Podróżowanie jest poszukiwaniem, a czym innym jak nie poszukiwaniem Itaki trudnił się nasz Odys z Mińska Litewskiego, osiadły w Maisons-Laffitte? Proszę zwrócić uwagę na pierwsze litery nazwy miejsca urodzenia i miejsca spełnienia, albo lepiej: pełnienia przez Giedroycia misji Noego. Dzielną załogę arki Kultury można też porównać do członków tureckiej sekty kalenderi, których obowiązuje ciągłe podróżowanie.

Trwa ono nadal. Dziś dzięki staraniom Henryka Giedroycia i skupionych wokół niego sekciarzy, ale nie tylko dlatego. Dla czytelników w kraju Kultura miała istotnie cechy arki Noego, wędrującej pomiędzy starymi a nowymi czasy z uratowanymi z totalitarnego potopu zarodkami, bynajmniej nieczekającymi biernie na zaistnienie warunków do wolnego rozwoju. Dla nas, emigrantów, miała wielkość mistycznego drzewa, stanowiącego oś świata. Jerzy Giedroyc z grupą swoich "ogrodników" zasadził las. "Sadzić drzewo filozofów" znaczy uruchamiać wyobraźnię twórczą. Na skraju paryskiego raju rosło drzewo poznania. Udzielało nieśmiertelności. Dziś samo stało się nieśmiertelne. Ciekawe, czy nadal sadzą tam świąteczne choinki?

* Przy pisaniu korzystałem ze Słownika symboli Juana Eduardo Cirlota.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail