PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 21 lipca 2006


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Pisanie na kolanie

Przypadająca w piątek 37. rocznica postawienia przez człowieka stopy na Księżycu, jak i 107. rocznica urodzin Ernesta Hemingwaya wydobywają z pamięci ślady odciśnięte w księżycowym pyle przez buty Armstronga i Aldrina, jak i karabin Hemingwaya, trzymany przezeń ponoć w chwili śmierci pomiędzy nagimi stopami. Nasuwają się też pytania o inne, poza stopą, części kończyny dolnej, mające udział w postępach lub porażkach rodzaju ludzkiego. Mówi się o rosnącej stopie życiowej i odpowiadaniu z wolnej stopy. Jakże często pragniemy pójść tam, gdzie nas stopy poniosą, niczym u Marii Dąbrowskiej: "Lecieliśmy rozpryskując chybką stopą szafiry kałuż po łące". To zdanie rzucało niegdyś do stóp, zmuszało do rzucania kwiatów pod stopy pisarki. Ludzie jednak częściej rzucają sobie pod stopy kamienie, tak by grunt chwiał się innym pod stopami lub wręcz ziemia usuwała się im spod stóp. Jak wiadomo, nie zawsze udaje się być ze wszystkimi na dobrej, przyjacielskiej stopie. Jakże często obiecujemy sobie, że nasza stopa u niej więcej nie postanie, a potem pełzamy u jej stóp, zdmuchując przy okazji kurz sprzed smukłej stopki (nie mylić ze stopką redakcyjną, one zazwyczaj nie są smukłe, poza naszą, oczywiście).

Gorzej z kolanami. Można mieć głowę łysą jak kolano i pisać na kolanach, można padać na kolana z uwielbienia dla czyjegoś talentu, można prosić na kolanach o łaskę i o rękę, ale można też odczuwać kłujący ból w kolanie i szukać ratunku w artroskopii kolana w szpitalu chirurgii urazowej o specjalności kolanowej. Jest to zajęcie o tyle beznadziejne, że stoją - nomen omen - roczne i dłuższe kolejki do rekonstrukcji wiązadeł kolanowych - takie jest zamiłowanie do piłki nożnej w kraju dysponującym jedną w pełni profesjonalną "urazówką-kolanówką", jak mówią lekarze. Wiem coś o tym, bo gdzie nie zadzwoniłem, kierowali mnie do tego jedynego szpitala, wyspecjalizowanego w leczeniu kontuzji kończyn dolnych (choć górnych zresztą też). Nazwy nie podam, ale dodam, że gdym tak szukał pomocy dla chłopca z Polski, dowiedziałem się o bolesnym zetknięciu pewnego kształtnego kolana z asfaltem w rowerowej kraksie, a w dzień później zadzwoniła Anna v. R. z Holandii z wiadomością, że właśnie przeszła rekonstrukcję wiązadeł barku. Aż mnie coś strzyknęło i w barku (też kiedyś operowanym), i w kolanie (też kontuzjowanym), i w głowie (kontuzjowanej jak najbardziej). Uff...

To był wtręt, wracamy do tematu. Ernest Hemingway opierał się na obu stopach nie tylko podczas czynności pisania. Teorię, że w chwili samobójstwa pociągnął za spust swojej strzelby palcami stóp, zdementował Bronisław Zieliński, wybitny tłumacz i przyjaciel "Papy". Zapisał w dzienniku, przytoczonym w zajmującym tekście Bartosza Marca w Plusie Minusie (z 8-9 lipca): "Był w pidżamie, szlafroku i nocnych pantoflach; nie nacisnął spustu palcami stopy, tak jak przypuszczałem, ale swoją istotnie bardzo długą ręką. Śrut nr 7 rozniósł mu głowę, ale już nie zostawił szczerb na suficie". Ale zanim do tego doszło, Hemingway pisał - na stojąco. Może dlatego, że w tej pozycji wyzwala się o wiele więcej energii, a poprzez stopy można też wyczuwać delikatne drgania powierzchni ziemi, zwłaszcza gdy galopuje po niej stado słoni podczas safari. "Papa" pisał na stojąco może też z tego powodu, że w takiej pozycji trzymał karabin na polowaniach - o ile do strzału nie przyklękał. Pisanie to wszak polowanie - na słowa, zdania, sensy. To nieustanny pojedynek z sobą samym, bo pojedynki, jak wynika z definicji, odbywa się w pojedynkę.

Zieliński też polował, a "zanim wyszedł na polowanie, przyklękał i całował mamę w kolano" - jak wspomina córka Anna. W przyklęku można więc całować, można się modlić, można strzelać, pisać i malować. Pan Bóg miał się objawić malarzowi Styce i go upomnieć: Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze... Pisanie na kolanie źle się kojarzy, bo robić coś na kolanie to robić niedokładnie, byle jak, w pośpiechu. A przecież najlepsze pomysły zapisuje się właśnie na kolanie, szkicuje w pociągu lub samolocie, a nawet w klozecie. Pisanie na kolanie ma długą i bogatą historię. Izaak Babel swoją Armię Konną pisał ołówkiem w zeszycie na kolanie, w okopie i na polanie. Zdarza się pisać po kolana w błocie, ale to zajęcie dla reporterów piszących na komputerze nakolannym, zwanym z angielska laptopem.

Ciekawe, że Norman Mailer, tak wytrawny pisarz, w słynnym reportażu dla tygodnika Life nie skojarzył daty postawienia przez Armstronga stopy na Księżycu z datą narodzin Hemingwaya - tyle że 70 lat przed wyjściem Amerykanów na Srebrny Glob z lądownika zwanego LEM-em. Ileż to skojarzenie musiałoby mu dać skojarzeń! Daty pojawienia się Ernesta Hemingwaya na Ziemi oraz Neila Armstronga na Księżycu zbiegły się przecież nieprzypadkowo, jak stopy narciarza lub kolana płytkarza. Pomiędzy pisaniem a układaniem płytek podłogi nie ma też specjalnej różnicy. Oba zajęcia służą podobnym celom: by łatwiej było ludziom podchodzić do półek wypełnionych książkami, a potem na tychże podłogach przyklękać z zachwytu nad lekturą...

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail