HALINA FILIPOWICZ
Pojedynek Anny Schugt Terleckiej
z Mickiewiczem
Sierpień
1831 roku dobiegał końca. W Królestwie Polskim narastały zbiorowe
nastroje rozgoryczenia, niepokoju i niepewności. Dwa tygodnie
wcześniej wzburzony lud warszawski wyległ na ulice, by dokonać
krwawych samosądów na prawdziwych lub rzekomych zdrajcach
i szpiegach. Dotychczasowy rząd powstania listopadowego złożył
dymisję. Na jego miejsce powstał rząd generała Jana Krukowieckiego.
Dla jednych generał był uosobieniem wszelkiego zła, dla innych
- silnym człowiekiem, który mógł uratować powstanie. W trzy
tygodnie później armia rosyjska ruszy do szturmu na stolicę.
Po pierwszym dniu bitwy, w nocy z 6 na 7 września, Krukowiecki
rozpocznie pertraktacje kapitulacyjne, choć sprawa zdobycia
Warszawy przez Rosjan nie była wcale przesądzona.
Naelektryzowana atmosfera nie ominęła Rzeczypospolitej Krakowskiej.
Oliwy do ognia dolał Goniec Krakowski. W numerze z
30 sierpnia zamieścił na prawach pierwodruku wiersz, który
uchodzi - jak napisze po latach Dorota Siwicka - "za jeden
z najbardziej przerażających w poezji polskiej": Do matki
Polki Adama Mickiewicza. Z pewnością wiersz ten nie jest
narkotykiem egzaltacji patriotycznej ani utworem, który na
pamięć zbiorową działa kojąco. Zofia Stefanowska, wybitna
badaczka polskiego romantyzmu, zestawi gorzki tragizm Do
matki Polki
Zwyciężonemu za pomnik grobowy
Zostaną suche drewna
szubienicy,
Za całą sławę krótki płacz kobiecy
I długie nocne rodaków rozmowy.
- z tragiczną wizją w Pieśni (1942) Tadeusza Borowskiego:
Zostanie po nas złom żelazny
I głuchy, drwiący płacz pokoleń.
Z czasem wiersz Mickiewicza wszedł do tradycji i podręczników
szkolnych. Spetryfikował się w stereotypie cierpiącej niewinnie
Matki Polki, zawsze gotowej do poświęceń i wyrzeczeń. Zredukowany
został do banalnych formułek, które rzekomo kodyfikowały cierpiętnicze
wzory postępowania dla Polek oraz zakres ich ról i obowiązków.
Martyrologiczny upiór przystrojony w kostium Matki Polki to
widok niezbyt zachęcający. Nic więc dziwnego, że wiersz Mickiewicza
nie budzi dzisiaj szczególnego zainteresowania. Stereotyp
skutecznie zablokował naszą ciekawość. Sprawa jest przecież
znana, rozpoznana, uklasyczniona. Nie bardzo nawet wypada
się przyznawać, że czytujemy Matkę Polkę.
Cóż pozostaje? Na początek - przypomnienie, że już za życia
Mickiewicza wiersz ten budził wątpliwości. Owszem, poeta każe
Polkom mężnie znosić śmierć synów, którzy oddali życie dla
ojczyzny. Nie ukrywa jednak, że synowie wezwani zostali "do
boju bez chwały" i do "męczeństwa bez zmartwychpowstania".
Zastanawiano się więc, czy wiersz jest wezwaniem do walki,
czy raczej wyrazem rozpaczy, zwątpienia i rezygnacji. Czy
daje nadzieję, czy ją odbiera? Czy zatem sprzyja Polakom,
czy - jak pisano w latach 30. XIX w. - Moskalom? Wątpliwości
budziła też postać Matki Polki. Czy jest ona "jakby Matką
Boską, jakby Mater dolorosa pod krzyżem, na którym
wisi jej Syn i swą śmiercią zbawia ludzkość" - jak pisał w
1870 roku Wojciech Cybulski? A może w Mickiewiczowskiej kapłance
polskiej religii patriotyzmu trzeba raczej upatrywać wampira,
który szczepi w chłopcu niegodną chrześcijanina zemstę na
wrogu? To tylko wstępny, szkicowy zarys niepokojów etycznych
i trudności interpretacyjnych, na jakie natrafiamy, pytając
o sens i wartość wiersza.
Warto więc sięgnąć ponownie do zasobów archiwalnych. Nie
należy chyba oczekiwać odkrycia nowych i ważnych źródeł, ale
wydaje się oczywiste, że ze źródeł, którymi dysponujemy, można
jeszcze coś nowego wydobyć. Do tego wszakże potrzebne okazać
się może nowe spojrzenie (np. przez pryzmat kategorii gender),
jak też sformułowanie nowych pytań badawczych. Wydaje się
równie oczywiste, że potrzebne będą ujęcia porównawcze, i
to nie ograniczające się tylko do dzieł autorów, których pozycja
jest ugruntowana i uznana. To właśnie mniej znani pisarze
tworzyli wspólnie z luminarzami kulturę literacką i kształtowali
naszą świadomość zbiorową. Okazja do przypomnienia tej oczywistej,
wydawałoby się prawdy, jest poetycka replika Anny Schugt Terleckiej
na wiersz Mickiewicza o Matce Polce.
Twórczość Terleckiej (1810-1835), utalentowanej poetki, znakomitej
recytatorki Byrona i Szekspira, błyskotliwej pionierki romantyzmu
w Rzeczypospolitej Krakowskiej, nie należy dziś do oficjalnej
sfery literatury polskiej. Sprawiedliwość krytyczna nakazuje
więc w tym miejscu zauważyć, że współcześni cenili pióro Terleckiej,
a jej wiersz Żegnaj, miasto, Kraków stary śpiewali
krakowianie wyruszający do powstania listopadowego.
Replika na Matkę Polkę Mickiewicza, zatytułowana O
matko Polko, powstała prawdopodobnie jesienią lub zimą
1831 roku. Co prawda Zenon Jagoda, który przed laty wydobył
pełny tekst wiersza Terleckiej z rękopisów, twierdzi, że poetka
przeczytała utwór Mickiewicza dopiero w 1832 roku, w sprowadzonym
potajemnie do kraju paryskim Pamiętniku Emigracji Polskiej
(numer z 1 lipca 1832). Czyżby więc przeoczyła pierwodruk
Matki Polki na łamach Gońca Krakowskiego w sierpniu
1831 roku? Trudno w to uwierzyć.
Domyślać się można, że dla Terleckiej wiersz Mickiewicza
był kasandrycznym wieszczeniem, któremu trzeba się przeciwstawić
nawet za cenę herezji wobec Wieszcza. Jej riposta jest rękawicą
rzuconą pisarzowi-mężczyźnie przez pisarkę-kobietę:
O matko Polko, ja radzić przychodzę,
Co twoim synom
będziesz opowiadać:
Ja smutne rady Adama osłodzę,
Chociaż on mądrze potrafi rozkładać.
[...]
Słuchać kobiety także nie zawadzi.
Już sama gotowość młodej poetki do podjęcia publicznej polemiki
z narodowym autorytetem warta jest zauważenia. Zaś śmiały,
zdecydowany ton polemiki, pozbawiony uniżoności wobec bóstwa
polskiej poezji, jeszcze dzisiaj musi zdumiewać.
Rzuca się naturalnie natychmiast w oczy, że w wierszu Terleckiej
nie ma mowy o rozpaczy, zwątpieniu i rezygnacji. Nie znaczy
to jednak, że poetka przemilcza tragizm historii, by koloryzować
rzeczywistość i krzepić serca. Nic z tych rzeczy. Tak jak
u Mickiewicza słychać tu szczęk kajdan, lecz obok symboli
klęski i niewoli pojawia się motyw Jeszcze Polska nie
zginęła.... Wiersz zamyka sentencja:
Ojczyzna w sercach swych synów spoczęła,
Pokąd ci żyją, jeszcze nie zginęła.
Inaczej mówiąc: nam może się nie udać, ale po nas przyjdą
następni, a po nich inni i jeszcze inni. Walka o wolność,
nawet zakończona klęską, jest świadectwem uporczywego trwania
sensu. I dopóki walka toczy się dalej, dopóty Polska żyje,
choć żyje w ukryciu - w naszych sercach.
Na tym nie kończą się różnice. U Mickiewicza "przodków dzieje"
przekazuje chłopcu starzec. Misterium męskiej inicjacji patriotycznej
jest dla matki niedostępne. Jej rola jest bierna: ma się modlić
i słuchać instrukcji narratora wiersza. U Terleckiej - zupełnie
inaczej. Podczas gdy u Mickiewicza mężczyzna-narrator poucza
Matkę Polkę, u Terleckiej kobieta-narratorka zwraca się do
Matki Polki z przyjacielską radę. O mężczyznach-mentorach
nie ma tu nawet mowy. To Matka Polka będzie uczyć syna - nie
tylko historii ojczystej i patriotyzmu, ale także wspinania
się na drzewa i spania na mokrej trawie. To ona prowadzić
będzie chłopca w lasy i na szczyty gór, by hartować jego ciało
i psychikę. To ona wreszcie pokazywać mu będzie - jej własnym,
twardym przykładem - prawdziwe życie.
Ale i to jeszcze nie wszystko. Narratorka nie traktuje swej
rozmówczyni jako posłuszne narzędzie wyższych celów. Przeciwnie,
przekracza ramy wyznaczone kobietom, zachęcając Matkę Polkę
do sięgnięcia po rolę organizatorki i przywódczyni wspólnoty
patriotycznej. Trzeba zapytać: skąd ten ogromny kredyt zaufania,
jakim narratorka darzy Matkę Polkę? Czy ufundowany jest na
kobiecej solidarności? Bynajmniej. "Szczęśliw, kto w rozum,
lecz i w czucie wierzy" - jakby mimochodem zauważa narratorka.
Z jednej strony jest to wyrzut pod adresem autora Romantyczności,
że nie zaufał sile uczucia - w tym przypadku miłości patriotycznej.
Z drugiej strony jest to opis, by tak rzec, kwalifikacji,
jakie spełnia Matka Polka, by awansować do rangi przywódcy:
rozum i uczucie.
Pora sformułować wnioski. Otóż obserwujemy w wierszu Terleckiej
wyzwalanie się Matki Polki spod patriarchalnej dominacji i
przekraczanie tradycyjnie ustalonych, "męskich" i "kobiecych"
wzorów postępowania. ledzimy zarazem kształtowanie się nowej
tożsamości kobiecej, która odbiega od stereotypu "kobiecych
przymiotów", "kobiecej natury" i "esencji kobiecości".
Wiersz swój wysłała Terlecka do Pamiętnika Emigracji Polskiej
w Paryżu. Zachował się brulion listu, w którym poetka prosi
redakcję: "[To,] co do Matki Polki młoda dziewica Polka napisała,
raczcie w swej broszurze umieścić, a pozdrowienia braterskie
[...] przyjąć". Ani listu, ani wiersza redakcja nie zamieściła.
I choć utwór Terleckiej pozostał w rękopisie, to krążył po
Polsce w licznych odpisach. Pytanie, jakie w tym miejscu się
nasuwa, brzmi oczywiście następująco: jaka była reakcja współczesnych
na poetycki pojedynek młodej kobiety z wielkim poetą? wiadectwa
z epoki rejestrują zjawisko, które nie ma w historii nowożytnej
kultury polskiej zbyt częstej analogii: oto zuchwała polemika
Terleckiej z Wieszczem nie stawiała krakowskiej poetki w niekorzystnym
świetle. Mało tego. Jej wiersz cieszył się u współczesnych
większym uznaniem niż utwór Mickiewicza. Ta odmienność recepcji
wiele mówi o życiu literackim i obyczajowości tamtych czasów:
kult Adama nie blokował sporów z Mickiewiczem.
Przez 140 lat wiersz Terleckiej pozostawał samotnym rękopisem
w poszukiwaniu badacza. Nic więc dziwnego, że wśród utworów
podejmujących dyskusje z Matką Polką Mickiewicza
historycy literatury wymieniają polemiczny sonet Hieronima
Kajsiewicza Do ojca Polaka (1833), natomiast
wiersz krakowskiej poetki znalazł się poza obszarem ich uwagi.
Z zapomnienia wydobył go w 1971 roku Zenon Jagoda. Mimo to
w oficjalnej mickiewiczologii na próżno wciąż szukać informacji
o ripoście Terleckiej.
Z pewnością Terleckiej należy się osobna monografia, nie
zaś niewielki szkic na rocznicę Mickiewiczowską. Niech jednak
rocznica ta będzie okazją, by zrewidować przekonanie, że jej
wiersz o Matce Polce proponuje - jak pisał Jagoda - staroświecki
typ patriotyzmu. Czytany dzisiaj utwór Terleckiej przekonuje,
że sięga on do najtrudniej dostępnych złoży polskiej refleksji
romantycznej - do problematyki gender, która wciąż ginie w
cieniu historiozoficznych nurtów polskiego romantyzmu.
|