Marek Kusiba
Żabką przez Atlantyk
Z Bronowic
do Belwederu
Amerykański poeta i prozaik Charles Bukowski w książce zatytułowanej
po polsku frywolnie i dowolnie Listonosz - choć tytuł oryginału
brzmi Post Office - podał trafną definicję mądrości: "Każdy
głupek potrafi wyżebrać jakąś pracę; mądrości wymaga dojście
do czegoś w życiu bez pracy". Podpisuję się pod tym zdaniem całym
zdaniem - na klawiaturze komputera. Jest tylko małe "ale": stukam na różnych
klawiaturach już od 35 lat i do niczego nie doszedłem, podobnie jak wielu
mi podobnych. Powód? Po prostu jesteśmy nieudacznikami, a dla poprawienia
sobie samopoczucia wydajemy jakieś druki zwarte, zawierające, a raczej -
zwierające, jak w imadle, własne i cudze myśli, mało oryginalne zresztą.
Dlatego muszę dziś znowu wrócić do powieści O dwóch takich,
co ukradli księżyc. Jak wiemy, jest to historia leniwych bliźniaków,
którzy uznali, że muszą skraść i sprzedać księżyc, by dojść
do wszystkiego w życiu bez pracy. Już Stanisław Wyspiański przepowiedział
w Weselu triumf takiej życiowej taktyki. Pisze nieładnie jeden
z internautów: "Miałeś chamie złoty róg. Ostała ci się jeno dyktatura
bliźniaków, wyposażonych w ego o rozmiarze odwrotnie proporcjonalnym
do podłego wzrostu". 20 listopada będzie 105. rocznica wesela inteligenta
Lucjana Rydla z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną.
Wesele składa się z trzech aktów podzielonych na 105 scen. Te
105 scen w 105. rocznicę wesela Rydla ma też symboliczne znaczenie. Akcję
z domu weselnego w Bronowicach możemy dziś śmiało przenieść do
Belwederu, gdzie trwa huczna uczta weselna polskiej prawicy z braćmi Kaczyńskimi
w roli podwójnej Panny Młodej i Leppera w przebraniu Pana Młodego IV RP.
W końcu Wesele Wyspiańskiego opiewało zalety ożenków inteligentów
z ludem. Małżeństwo PiS z Samoobroną na wzór dawnej chłopomanii
może być szansą odrodzenia społeczeństwa początku XXI wieku. Tak
jak podobny ożenek był u Wyspiańskiego szansą społeczeństwa początku
wieku XX.
Nie będę wchodził w szczegóły i zastanawiał się tutaj, komu ze
współczesnych przydzielić role Chochoła, Stańczyka, Upiora, Wernyhory,
Dziennikarza, Żyda czy Hetmana Branickiego. Przed wiekiem Wyspiański wziął
jak swoje cechy żyjących osób. Ja wolę nie ryzykować porównań,
i tak niedługo zobaczymy, komu "ostał się ino sznur". Na przykład Czepiec
- zupełnie rozsądnie zapytał Dziennikarza o sytuację w polityce, ale
nie udała mu się rada, udzielona Poecie: "Weź pan sobie żonę
z prosta, duza scęścia, małe kosta". To niedzisiejsze realia. Znam kilku
poetów po rozwodach z żonami z ludu, które rozsmakowały się w zakupach
na polskich i światowych targowicach. Bez związku z polityczną Targowicą,
oczywiście.
Nie od dziś wiemy, że mamy bardzo mądrych polityków, którzy bez
najmniejszego wkładu własnej pracy dochodzą do największych pieniędzy
i zaszczytów, zwłaszcza wtedy, gdy społeczeństwo śpi sobie w najlepsze
snem pijanego dziecka we mgle. Polscy politycy to sprytni ludzie i wymyślili
sobie bardzo dobry sposób na łatwe i zasobne życie: wypowiadają brednie
w kampanii wyborczej, a im większą brednię wygłoszą, tym więcej
dostają głosów od swoich bardzo rozsądnych wyborców. Potem zostają
bardzo sprytnymi ministrami i zajmują się już tylko i wyłącznie
popełnianiem kolejnych głupstw i wypowiadaniem kolejnych bredni.
Do jednej z największych bredni, jaką usłyszałem w ostatnich miesiącach,
należy wypowiedź nowej minister finansów, prof. Teresy Lubińskiej,
która nie lubi hipermarketów. Jej zdaniem "są przykładem nieproduktywnej
inwestycji, która nie jest potrzebna Polsce".
Pani minister zasłużyła się w Szczecinie odpędzeniem od tego miasta
Ikei, bo zagrażała, jej zdaniem, małym sklepom. To, że przeciętna
Ikea zatrudnia setki osób i tysiące podwykonawców, pani minister nie obchodzi.
Ona nie lubi dużych, i już.
Pani Lubińska nie lubi też Tesco. Firma zatrudnia w Polsce blisko 20
tysięcy osób. Co zamierzają zrobić Anglicy z preferencjami pani minister?
To, co mądry chłop z głupim Jaśkiem: poczeka, aż sobie pójdzie
i zrobi użytek ze sznura, co mu się ino ostał. Nie życzę pani
Lubińskiej aż tak źle, ale jak tacy jak ona ekonomiści będą
z Polski przepędzać inwestorów, wyjdziemy jak Zabłocki na mydle. Mamy
złoty róg wolności, mamy czapkę z piór mądrości, ale mamy też
głupie Jaśkowe polityki, które nie takie szanse potrafiły już zaprzepaścić.
Pora się chyba zacząć rozglądać za jakimś kolejnym księżycem,
by go ukraść i sprzedać. A potem szybko - myk do więzienia, dla bezpieczeństwa.
Charles Bukowski: "Poczucie bezpieczeństwa? Można je uzyskać w więzieniu.
Trzy posiłki i żadnego czynszu do płacenia, żadnych opłat za usługi
komunalne, żadnego podatku dochodowego i utrzymywania dzieci. Żadnych
opłat rejestracyjnych. Żadnych mandatów drogowych. I aresztowań za
jazdę po pijanemu. Darmowa opieka medyczna. Braterstwo z ludźmi o podobnych
zainteresowaniach. Kościół. Tyłek. Bezpłatny pogrzeb".
Czego chcieć więcej?
|
|