PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 21 października 2005


Marek Kusiba

Żabką przez Atlantyk

Prezydent
Tuskaczyński

"Kaczyński to taki sam liberał jak Tusk"

(Andrzej Lepper)

Nadal jeżdżę po kraju galopującej kampanii i wyjechać zeń nie mogę, tak tu ciekawie. Sztaby wyborcze prześcigają się w wyciąganiu kolejnych królików z kapelusza, aż nie sposób za tą kapeluszową szarańczą nadążyć. Ostatni weekend stał pod znakiem taktycznych przeprosin Pierwszej Damy na Wylocie przez posła Wassermanna - za gombrowiczowską formę zadawania jej pytań podczas przesłuchań w sprawie afery Orlenu. Donald Tusk z kolei taktycznie przepraszał Lecha Kaczyńskiego - za swego dziadka wcielonego do Wehrmachtu. W poniedziałek wieczorem ciotka lidera Platformy Obywatelskiej taktycznie uratowała życie Rajmundowi Kaczyńskiemu, ojcu liderów Prawa i Sprawiedliwości. Dochodzą też słuchy, że podobno w czasie bitwy pod Grunwaldem mały rycerz Kaczyński taktycznie uratował rycerza von Tuska. Tymczasem zupełnie nietaktycznie wybory w Nakomiadach na Mazurach wygrał kanclerz Bismarck, a według prasy polonijnej w Toronto Ryszard Kapuściński dostał Nagrodę Nobla. Ale po kolei.

Po relacji Życia Warszawy można by sądzić, że współodpowiedzialną za wyborcze zamieszanie oraz kradzież Księżyca jest Helena Wołłowicz (ps. "Rena"), ciotka Bronisława Komorowskiego z PO, która w czasie powstania warszawskiego udzieliła pomocy, poprzez założenie opatrunku, ojcu braci Kaczyńskich, noszącemu wtedy pseudonim "Irka". Jest to wiadomość wstrząsająca, budząca obawy, że po dziadku Józefie i ciotce Helenie przyjdzie kolej na dalszych członków rodzin obu sztabów, do piątego pokolenia włącznie. Toteż z wielką ulgą przyjąłem wiadomość o Nagrodzie Nobla dla Harolda Pintera, bo sądzono, że dostanie ją Ryszard Kapuściński. To by dopiero był dramat. Henryk Bereza umarłby z rozpaczy, że dał Nike Stasiukowi, zamiast taktycznie nagrodzić noblistę, a Adam Zagajewski złamałby pióro i taktycznie wrócił do Ameryki. Przestałby pisać także Kapuściński, oblegany dożywotnio przez wdzięcznych rodaków i wszelkiej maści pismaków z całego świata.

Tymczasem chory Pinter nikomu nie wadzi. Taktycznie szepnął dziennikarzom, że zaniemówił z wrażenia. Nagroda musiała go jednak zaskoczyć, bo od lat niczego nie napisał. Natomiast dużo powiedział, ba: nawymyślał Ameryce, że jest największym zagrożeniem dla światowego pokoju. Dlaczego zatem nie dostał nagrody pokojowej tylko literacką? Może dlatego, że pokojowa należała się - zdaniem Washington Post - Kwaśniewskiemu, za rolę w rozwiązaniu kryzysu na Ukrainie. Według Jima Hoaglanda przyznanie Nobla obecnemu szefowi Międzynarodowej Agencji Atomowej jest przejawem antyamerykanizmu członków komitetu. A zatem już dwóch tegorocznych noblistów weźmie po milionie dolarów za niekochanie Ameryki. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Ani na tamtym.

Dziadek Donalda Tuska przewraca się w grobie, bo Jacek Kurski chciał się w PiS-ie POpisać przed Kaczyńskim. Wyszło jak pod Stalingradem i pod Kurskiem, a Kurski przypomina okręt podwodny Kursk, leżący na dnie z zatopioną własną załogą, razem z dowództwem. Dziadek Tuska, Józef, z Wehrmachtu uciekł do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a przed wojną należał w Gdańsku do Macierzy Szkolnej i Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej. 1 września 1939 r. trafił do Stutthofu - w charakterze więźnia. Kurski niechcący pomógł Tuskowi, bo wyborca polski nierychliwy, ale sprawiedliwy. I jak się zdenerwuje, wybierze obu kandydatów. W wypadku przegranej braci bliźniaków należy połączyć Tuska i Kaczyńskiego w jedno ciało. Prezydenckie. Pochodzą z tego samego obozu, a Lepper wrzuca ich obu do jednego, liberalnego worka. Należy więc wprowadzić na urząd prezydencki tandem. Byłoby i ciekawiej, i oryginalniej, i spokojniej. Jeszcze i pokojowa Nagroda Nobla przypadłaby - no, komu? Waszemu felietoniście! Wręczyłby mi ją dwuosobowy prezydent Tuskaczyński w Belwederze.

Niedawno byłem w Konstancinie-Jeziornie i okolicach, gdzie widać gołym okiem podział Polski nie tyle na liberalną i solidarną, co na bogatą i biedną. Stoją tam "belwedery" - jak mawia poetka Irenka H. Największy pałac należy do Kulczyka, nieco mniejsze do Rywina, Urbana, Niezabitowskiej. U wylotów tych samych ulic zaczynają się slumsy. Stoi tam też biedny i mały przy tych pałacach domek Stefana Żeromskiego. Takich kontrastów bogactwa i ubóstwa nigdzie indziej w Polsce nie znajdziesz. A najbogatsze pałace, jak w Afryce, należą do kacyków i aferzystów - nie zawsze siedzących w więzieniach lub szykujących się do odsiadki. Niektórzy z nich zaczęli podobno modlić się w przypałacowych kaplicach na intencję wygranej Tuska, bojąc się, że Kaczyński ich wszystkich zamknie dożywotnio.

A Ryszard Kapuściński dostał jednak Nobla. Tak przynajmniej utrzymuje nowy torontoński tygodnik, drukując na okładce zdjęcie autora Cesarza z tytułem: "Nagroda Nobla dla Kapuścińskiego". Nie wiem, w czyim sztabie wyborczym działają obaj dziennikarze z tego pisma, wiem za to, że jeden z nich pracował przez jakiś czas w Głosie Ameryki w Waszyngtonie. Jak widać - w Ameryce, podobnie jak w Polsce, wszystkie nitki prowadzą do siedziby prezydenta...

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail