JUSTYNA TAWICKA
Góry i kretowiska
Portret Profesora Piotra Chomczyńskiego
Profesor
Piotr Chomczyński. Pionier wyznaczający drogę biotechnologii.
Doskonałe połączenie pasji, przenikliwości oraz przedsiębiorczości.
Człowiek, którego nazwisko zapisane zostało w historii biologii
molekularnej. Producent muzyczny, kolekcjoner obrazów, właściciel
jedynej polskiej prywatnej telewizji ekonomicznej TV BIZNES,
twórca rewolucyjnego kosmetyku, który właśnie wkracza na europejski
rynek. Jeden człowiek - a tak wiele dróg. Sam twierdzi,
że interesuje go głównie przyszłość. Ale ponieważ na człowieka
składają się trzy czasy - w tym przeszły i teraźniejszy -
warto poznać losy człowieka, którego pasją jest życie, zaś
praca jest dlań jedną z życiowych przyjemności.
Pierwsza myśl o biochemii pojawiła się u Piotra Chomczyńskiego w liceum, pod koniec lat 50. ub. wieku. Natrafił wtedy na tekst dotyczący odkrycia struktury DNA. Artykuł i informacje w nim zawarte zainspirowały go do zajęcia się biologią molekularną.
Ponadprzeciętność przyszłego profesora dała o sobie znać już podczas obrony pracy magisterskiej. Profesor Kasprzyk - jego promotorka, wyniki pracy Piotra Chomczyńskiego przedstawiła na międzynarodowym sympozjum, zaś jemu samemu od razu zaproponowała pozostanie na uczelni. Młody naukowiec grzecznie, choć stanowczo odmówił. Kwasy nukleinowe w jego drabinie naukowych wartości zajmowały pozycję numer jeden.
To właśnie wtedy profesor Zofia Kasprzyk miała jako pierwsza powiedzieć: "Widzę, że zaplanowałeś sobie z góry całe życie".
Profesor zapytany o to dziś, uśmiecha się: "Moim zamierzeniem nigdy nie było planowanie życia. Ono toczy się własnym trybem. A ja po prostu żyję tym, co życie przynosi".
Na swój status społeczny i naukowy pracował intensywnie. Zapał, pasja, talent - to wszystko nie pozbawiło go jednak wielkiej klasy i równie wielkiej, niespotykanej wręcz skromności.
Żartuje, że aby Amerykanie nie kaleczyli jego nazwiska, tłumaczył im, iż należy połączyć słowa: "dom" (home), "podbródek" (chin) oraz "ski".
Jego nazwisko jednak już od dawna nie musi być w ten sposób przedstawiane. Wystarczy przytoczyć wypowiedź gubernatora stanu Ohio Roberta Tafta (10 listopada 2003 roku): "Ohio jest dumne, że stało się przybranym domem dr. Chomczyńskiego, jednego z najwybitniejszych naukowców świata". I dodał zaraz później off the record: "Dobrze, że Polska przysłała nam Chomczyńskiego".
2 lutego 2000 roku David Pendlebury z filadelfijskiego Instytutu Informacji Naukowej przysyła mu list: "Drogi Doktorze Chomczyński, z 38 328 cytowaniami na koniec 1999 roku Pańska praca jest obecnie najczęściej cytowaną spośród wszystkich, które znalazły się w spisie ISI za lata 1981-99. Zajmuje ona pierwszą pozycję wśród 15 959 publikacji cytowanych co najmniej 300 razy". Praca Single-Step Method okazała się numerem jeden na świecie.
Kartezjusz mówił, że ludzie nie potykają się o góry,
lecz o kretowiska
Piotr Chomczyński skończył studia na początku lat 70. Wtedy, w polskiej rzeczywistości plany naukowo-badawcze mogły sięgać maksimum jednego roku. Tyle można było czekać na odczynniki. Przyszły profesor był cierpliwy.
W Instytucie Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie pod kierunkiem prof. Przemysława Szafrańskiego - pierwszego badacza, który zajął się w Polsce poważnie kwasami nukleinowymi i biosyntezą białka - w 1971 roku obronił doktorat.
Instytut w tamtych czasach był jak wyspa na oceanie. Profesor Szafrański umiał wyłowić talent i oszlifować jak diament. A przede wszystkim - nie pozwolił utonąć na głębokich wodach.
I znów sukces: wyniki pracy Piotra Chomczyńskiego, tym razem doktorskiej, zatytułowanej: Dwu-znaczność kodu genetycznego, zostały opublikowane w czasopiśmie Biochemical Journal. Prof. Piotr Chomczyński: "Powstały w 1957 roku IBB to grupa świetnych profesorów zapewniających wręcz nieograniczony dostęp do wiedzy i materiałów badawczych na światowym poziomie we współpracy z zagraniczną czołówką naukowców".
Głębokie kretowiska zaczęły się w Polsce w latach 80. Praca naukowa stała się wręcz niemożliwa. Piotr Chomczyński zdecydował więc o objęciu katedry biochemii w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Szybko jednak przekonał się, że jego pasją jest nie dydaktyka, ale - nauka. Już wówczas wyjeżdżał do USA jako visiting scientist. To dawało pewien margines swobody finansowej - wspomina.
Ząb mądrości
Lata 80. stanowiły pewną linię demarkacyjną, oddzielającą czas naukowych możliwości za granicą oraz ich braku w kraju. "Wtedy zrozumiałem, że w Polsce pod względem naukowym nie można prawie nic zrobić - wspomina dziś prof. Chomczyński. - Wymagania finansowe konieczne do prowadzenia badań naukowych wzrosły. Polska niestety już nie mogła konkurować z Zachodem. Podobnie jak wielu moich kolegów, podjąłem decyzję o kontynuacji kariery na Zachodzie".
Na oferty nie musiał czekać długo. W 1983 r. otrzymał trzy propozycje stałej pracy: z Cincinnati, z Long Island i z Davis w Kalifornii.
Mark Twain powiedział swego czasu, że gdyby miał się zdarzyć koniec świata, słynny pisarz chciałby się znaleźć właśnie w Cincinnati, bo jako że wszystko dzieje się tu z opóźnieniem, to i koniec świata nastąpi co najmniej dwa tygodnie po fakcie. Paradoksalnie, właśnie tam kariera polskiego naukowca nabrała rozpędu.
Piotra Chomczyńskiego nigdy nie opuszczało swoiste poczucie humoru. Kiedy zatrudniał go profesor Lary Froman z katedry badań nad hormonami, padło pytanie: "Dlaczego chcesz tu mieszkać i pracować?". "Bo tu jest, bo tu jest... świetna orkiestra symfoniczna" - odparł. I nie mógł odpowiedzieć lepiej. Okazało się bowiem, że prof. Froman jest członkiem komitetu doradczego miejscowej orkiestry symfonicznej. Został przyjęty.
Po kilku latach pracy naukowej w USA zauważył nowy trend: "Bo jeśli jesteś szanowanym naukowcem, powinno mieć to również przełożenie na twój sukces w biznesie". Koledzy z uczelni zaczęli otwierać własne firmy. Nowe wyzwanie i chęć sprawdzenia się na nowym polu sprawiły, że profesor wtedy właśnie podjął decyzję: założył firmę Cinna Scientific.
Początkowo, mając bardzo ograniczone środki finansowe, zawarł umowę z jedną z firm działających w Houston, co pomogło w prowadzeniu badań nad nowoczesną metodą izolacji kwasu rybonukleinowego. Metodę tę obmyślił już kilka lat wcześniej w Polsce. Wrócił wtedy z kolejnego pobytu w Stanach Zjednoczonych i próbował kontynuować swoje doświadczenia w Polsce.
W Waszyngtonie miał nowoczesną ultrawirówkę, a w Warszawie o takim sprzęcie nie mogło być mowy. Kosztował, bagatela, 100 tys. dolarów. Wpadł wtedy na pomysł, że jeżeli zmiesza chloroform z fenolem i izotiocyjanianem tymidyny, to wszystkie niepotrzebne molekuły idą do fenolu, zaś cały RNA grzecznie przechodzi do frakcji wodnej. Ponadto okazało się, że dzięki temu zamiast trzech dni pracy i drogiego sprzętu, wystarczały trzy godziny i tania, tradycyjna wirówka. To była rewelacja. Piotr Chomczyński trafił na prawdziwą żyłę złota.
Amerykanie uważają, że jest on modelowym przykładem człowieka sukcesu wynikającego ze stworzenia odpowiednich warunków do rozwoju talentu. Przyjechał z "dalekiego kraju" z jedną walizką. Zaryzykował i osiągnął spektakularny sukces.
Pasja nigdy nie nosiła dla niego znamion poświęcenia. Jest jak hobby pozwalające osiągnąć założone cele. Dziś stać już profesora na samofinansowanie badań. To daje mu satysfakcję, wolność i swobodę - "współczynniki naukowego szczęścia". Nadal jednak nie podkreśla ani wartości, ani znaczenia zarobionych pieniędzy w kontekście: mam. "To tylko środek, nigdy cel" - mówi. Z uśmiechem wspomina jednak, że kiedy zarobił pierwszy milion dolarów, z wrażenia nie potrafił sobie przypomnieć, czy pisze się go przez jedno, czy też przez dwa "l".
Wiele lat temu prof. Włodzimierz Zagórski-Ostoja, niegdysiejszy kolega z Instytutu Biochemii i Biofizyki, dziś dyrektor tej placówki, zdolności organizacyjne Piotra Chomczyńskiego określił trafnie i krótko: "Zawsze miał ząb do biznesu".
Czas pokazał, że jest to również ząb mądrości.
K2
W hinduskich wierzeniach każde drzewo ma swoją karmę. Jeśli tak, zastanawiał się Piotr Chomczyński, to przecież każdy atom też musi ją posiadać. Zaczął eksperymentować ze znajdywaniem czynników o "dobrej karmie" - związków chemicznych jak najbardziej przyjaznych człowiekowi.
Tak narodził się pomysł nowego kosmetyczno-farmaceutycznego preparatu Noredol - niezastąpionego przy redukowaniu zaczerwienienia twarzy związanego z trądzikiem różowatym. Kosmetyk dostępny jest już w USA, właśnie rusza jego dystrybucja na kraje Europy. Ale to nie wszystko.
W jego domu w Cincinnati na ścianach kolekcja obrazów: Gierymski, Gerson, Kossak, Witkacy, Cybis, Beksiński, Duda-Gracz, Olbiński. Profesor zapytany, jak powinien wyglądać obraz lub szkic, przedstawiający jego życie, uśmiecha się przewrotnie. "Ponieważ zawsze najbardziej interesowała mnie przyszłość, ten obraz to wciąż białe płótno. Doceniam to, co mam, ale wciąż mam wrażenie, że jestem dopiero u progu".
"Od zawsze" interesując się muzyką, produkuje także płyty z muzyką country, a ostatnio w sferze jego zainteresowań znalazł się także blues. Czuje również medialnego bluesa. Wie o tym Piotr Barełkowski, prezes jedynej w Polsce tematycznej stacji telewizyjnej o charakterze ekonomicznym TV BIZNES. "Kiedy w 2003 roku realizowałem w Stanach Zjednoczonych film pt. Anatomia sukcesu z udziałem profesora Chomczyńskiego, opowiedziałem mu wtedy o swojej koncepcji stworzenia od podstaw takiej właśnie telewizji. Dziś mamy 2005 rok i właśnie obchodzimy rocznicę istnienia. Czy trzeba mówić więcej?".
Sam profesor z uznaniem wspomina zapał młodego zespołu, który w okresie zaledwie czterech miesięcy stworzył od podstaw całkiem nową jakość telewizji. I choć każdy zdaje sobie sprawę z tego, że początki są trudne, ten zapał nie słabnie. Wręcz przeciwnie.
Profesor wciąż ma nowe plany. Zamiast słowa "marzenia", woli mówić: "wyzwania". Od paru lat myśli nad sklonowaniem najsłynniejszego polskiego dębu - świadka powstania Polski - Bartka i zasadzeniem go przy każdej szkole. Ostatnio firma profesora MRC partycypuje także w konsorcjum zajmującym się prowadzeniem badań genetycznych. Pierwszy etap prac to skorelowanie składu genetycznego oraz zachowania rozwijającego się człowieka. To jednak nie tylko odkrywanie genotypów predestynujących do zapadania na określone choroby. "W zamierzeniu badania są zaplanowane na przynajmniej dziesięć do dwudziestu lat. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy kod genetyczny będzie mógł zostać naukowo skorelowany z możliwościami intelektualnymi człowieka. Do tego czasu przekonamy się również, jak bardzo i czy należy ingerować w strefy, które być może powinny pozostać choć trochę terra incognita".
Przy wszystkim, co ma, w parze idzie udane życie osobiste: piękna i wrażliwa na sztukę żona Judy, ceniona jako profesor i naukowiec, oraz syn Peter, który choć urodził się w USA, w olimpiadzie historycznej o Polsce mógłby śmiało stawać w szranki z kolegami z ojczystego kraju swego ojca. W Polsce natomiast świetnie radzą sobie dwie córki profesora: Marta prowadzi agroturystyczne gospodarstwo na Mazurach, a Dorota, absolwentka Szkoły Głównej Handlowej, pomaga ojcu w prowadzeniu biznesu w Polsce.
Jest także przyjacielska przeszłość z Polski w postaci klubu internetowego Klasa 26, w skrócie K26. 26 to numer liceum, w którym profesor zdawał maturę.
Biorąc pod uwagę to, czego dokonał Piotr Chomczyński, jego prywatna strona internetowa powinna nosić nazwę K2 - bo przecież własną pracą osiągnął sam szczyt, z którego perspektywa kretowisk nie istnieje.
|