"Wratislavia Cantans" po raz czterdziesty
Festiwal prawdziwie międzynarodowy
Z dyrektor generalną Lidią Geringer d'Oedenberg rozmawia
Elżbieta Sitek
Jubileusze
skłaniają do statystyk - podczas 40 lat trwania Międzynarodowego
Festiwalu "Wratislavia Cantans" odbyło się 1100 koncertów,
w których wystąpiło ponad 60 tysięcy artystów, w tym 2700
solistów i dyrygentów; gdyby policzyć łączną liczbę dni koncertowych,
byłoby ich 422, czyli 14 miesięcy, a w 52 salach (przede wszystkim
kościołach i obiektach zabytkowych) zasiadło 620 tysięcy melomanów.
Jubileuszowy, 40. Międzynarodowy Festiwal "Wratislavia Cantans"
odbędzie się we Wrocławiu w dniach od 9 do 18 września.
Elżbieta Sitek: - Kontynuując jubileuszową statystykę,
zacznijmy rozmowę od danych dotyczących tegorocznego festiwalu.
Lidia Geringer d'Oedenberg: - Po raz pierwszy festiwal jest w pełni
międzynarodowy ze względu na publiczność, artystów i miejsca, gdzie
będzie się odbywał, ponieważ po raz pierwszy przekraczamy granice
organizując koncerty także w Niemczech i Czechach. Moim zamysłem było
zaprezentowanie muzyki naszego regionu - Śląska. A była to kraina, którą
władali Czesi, Austriacy, Niemcy, Polacy - mamy wspólną kulturę i tradycję.
W jednym z projektów przedstawiamy muzykę śląskiego baroku: utwory polskiego
kompozytora Gorczyckiego, Austriaka Dittersdorfa i Niemca Telemanna; wszyscy
tworzyli w tym regionie, w którym dziś mieszkamy, w tym samym mniej więcej
czasie; można zatem powiedzieć, że jest to nasze wspólne dziedzictwo.
Przekonałam władze Goerlitz w Niemczech i Kraju Libereckiego w Czechach,
że warto podkreślać wspólne korzenie i warto złożyć się
na ten projekt. Natychmiast został zaakceptowany, a przecież rzadko się
zdarza, żeby na pierwszym spotkaniu od razu zapadła wiążąca decyzja,
łącznie z finansowaniem. Goerlitz chce wykorzystać "Wratislavię Cantans",
żeby promować miasta Zgorzelec-Goerlitz jako przyszłą stolicę kulturalną
Europy w 2010 roku, my w Polsce będziemy mieli taką szansę najprawdopodobniej
dopiero w 2016 roku. Wspieram zatem tę inicjatywę i jako dyrektor festiwalu,
i jako eurodeputowana w Parlamencie Europejskim, w którym mam zaszczyt zasiadać
od roku.
Wracając do statystyki: tegoroczny festiwal jest rekordowy pod każdym
względem: 25 miast, w których odbędą się koncerty, 3 kraje, 2000 artystów,
47 koncertów - jest to więc największy w historii festiwal, jeśli weźmie
się pod uwagę zasięg i liczbę imprez. Nie jest największy, jeśli
chodzi o budżet, przydałoby się więcej pieniędzy, ale i tak zbieraliśmy
fundusze robiąc oszczędności w poprzednich latach, aby tegoroczny, jubileuszowy
festiwal miał wyjątkową oprawę: specjalne wydawnictwo - książkę
i płyty, dwie wystawy...
Tegoroczny jubileusz to też swoista klamra łącząca przeszłość
z przyszłością. Koncertem inauguracyjnym z Missa Solemnis Beethovena
rozpoczyna festiwal Tadeusz Strugała, znakomity dyrygent, wieloletni dyrektor
artystyczny "Wratislavii"; on jest artystą, który przypomni przeszłość.
W przyszłość wprowadzi słuchaczy obecny dyrektor artystyczny Jan Latham-Koenig,
który dyrygować będzie ostatnim festiwalowym koncertem. Będzie to Messa
da Requiem Verdiego zapowiadająca 41. "Wratislavię Cantans", bo przyszłoroczny
festiwal jest już w zasadzie zaplanowany. Artystów zapraszamy znacznie
wcześniej, wiemy, kto wystąpi już nawet za dwa lata.
- Które z koncertów odbywających się we Wrocławiu i w 24 miastach
Dolnego Śląska można już teraz uznać za wydarzenia?
- Zawsze wyróżnikiem "Wratislavii Cantans" były prezentowane tu prawykonania,
co oczywiście jest najtrudniejsze do osiągnięcia. Mamy jubileuszowy utwór,
który skomponował Krzysztof Penderecki. Będzie to pierwsze pełne światowe
wykonanie jego Requiem polskiego. Ostatnia część tego dzieła
powstała na wieść o śmierci Jana Pawła II. To smutne wydarzenie zainspirowało
kompozytora do dokończenia tego utworu, który - jak przyznaje sam mistrz
- powstawał przez wiele lat. Krzysztof Penderecki poprowadzi koncert i będzie
to na pewno znaczące dla naszego festiwalu i samego dzieła, że prawykonanie
odbyło się właśnie we Wrocławiu. Następnym ważnym utworem, również
związanym z muzyką współczesną, jest Sinfonia de Motu, czyli
Symfonia o ruchu Wojciecha Kilara. Kompozytor także przybędzie
na "Wratislavię Cantans", będzie możliwość spotkania z nim, zresztą
to jest również nasza tradycja - spotkania z twórcami, z artystami.
Dzieło Kilara to monumentalny utwór, w którym wystąpi 216 artystów.
Dwa projekty z muzyki dawnej - Jordi Savall - genialny instrumentalista, mistrz
muzyki dawnej, który przyjeżdża na festiwal po raz pierwszy, jest
to wizyta bardzo oczekiwana, jeszcze tego nazwiska nam "do kolekcji" brakowało.
Bardzo się cieszę, że usłyszymy znakomitego wokalistę José
van Dama, którego koncert połączony będzie z prezentacją multimedialną.
Przedstawi on Podróż zimową Schuberta i ta podróż widoczna
będzie na ekranie; a zatem nie tylko wspaniały śpiew, ale i szczególna
atmosfera. To będzie na pewno koncert wyjątkowy. Jan Krenz - wielki mistrz,
miał wystąpić na "Wratislavii" w 1997 roku, ale z powodu wielkiej powodzi
we Wrocławiu koncert zaplanowany na wrzesień nie odbył się. Poprosiłam,
żeby zechciał wrócić do tego projektu z tym samym programem i tym
samym zespołem. Zgodził się, co więcej, zrobił nam wielki prezent
na jubileusz - jeden z jego najnowszych utworów Amen zabrzmi jako prawykonanie
światowe na naszym festiwalu.
- I oczywiście znakomity Jerzy Semkow...
- Myślę, że Jerzy Semkow zaczyna mnie nie lubić, ponieważ po
raz kolejny pozbawiam go wakacji zaplanowanych właśnie na tę część
roku, ale myślę, że zaczyna coraz bardziej kochać swoje powroty do
kraju... Tego artysty nie było na festiwalu przez 39 lat, ubiegłoroczna
pierwsza wizyta i wielki sukces, koncert, który poprowadził we Wrocławiu
- II symfonia Gustawa Mahlera - uznany został za "Koncert roku 2004
w Polsce". Uprosiłam go, żeby zechciał zaprezentować kolejne dzieło
Mahlera, III symfonię. Zgodził się! Długo trwały rozmowy, ponieważ
jest to utwór trudny, także jeśli chodzi o skład orkiestry, trzeba
dobrać odpowiednich instrumentalistów; szczególnie trudna jest do skompletowania
sekcja dęta, a ponadto wymagane są specjalne głosy - udało się nam
zaprosić znakomitą Elenę Zarembę, występującą na najlepszych scenach
operowych świata. Na pewno będzie to koncert niezapomniany, tak jak i poprzedni.
Mamy zaplanowanych 47 koncertów w 25 miastach Dolnego Śląska i za granicą,
i jest to na pewno największy projekt, jaki realizujemy jako instytucja kultury;
inauguracja festiwalu odbędzie się w pięciu miastach, nie tylko we Wrocławiu,
o tej samej porze - o godzinie 7 wieczorem 9 września. Zaplanowaliśmy też
specjalną uroczystość z okazji 40-lecia, podczas której w ratuszu podziękujemy
instytucjom i osobom współpracujących z nami co najmniej 10 lat. Mamy
dla nich przygotowane specjalne statuetki i medale.
- Taka statuetka należy się również Pani - z "Wratislavią"
jest Pani związana jest dłużej niż 10 lat...
- To również mój mały jubileusz. Można powiedzieć, że pierwsze
10 lat należało do Andrzeja Markowskiego - twórcy festiwalu, potem były
dwie dekady Tadeusza Strugały. Moja jest ta ostatnia dekada. Żegnam się
z "Wratislavią", ponieważ chcę skupić się na pracy posła w Parlamencie
Europejskim. Tej nowej dla mnie pracy jest bardzo dużo i jest ważna
dla Polski. Ostatni rok był bardzo dla mnie trudny, ogrom obowiązków związanych
z kierowaniem Filharmonią Wrocławską (z którą występowaliśmy w
kwietniu tego roku także w Nowym Jorku - koncerty w Lincoln Center i katedrze
Świętego Patryka cieszyły się dużym powodzeniem) oraz jubileuszowa
"Wratislavia Cantans". Wszystko działo się kosztem czegoś... Nie miałam
żadnego weekendu wolnego, ani dnia urlopu - a tak nie powinno się pracować.
Żegnam się z festiwalem po dziesięciu latach, myśląc, że jakoś
zaznaczyłam się w jego historii. Chciałabym, żeby pewne idee były
kontynuowane, ja też rozwijałam to, co moi poprzednicy wnieśli do "Wratislavii
Cantans". Myślę, że wciąż jest miejsce na wprowadzenie pewnych
innowacji przez następcę. Ale... ja nie dostanę medalu ani statuetki,
ja je będę wręczać.
- Zanim została Pani dyrektorem generalnym festiwalu, była Pani dziennikarką
telewizyjną relacjonującą "Wratislavię", potem jej rzeczniczką prasową,
dyrektorem nowo powstałej instytucji "Wratislavia Cantans" - można zatem
powiedzieć, że poznała Pani festiwal bardzo dobrze.
- Znam festiwal rzeczywiście z każdej strony. Jest to wspaniała impreza,
znakomity pomysł, który jednoczy mnóstwo ciekawych ludzi i łączy wiele
dziedzin muzycznych, a ci wszyscy, którzy pracują przy festiwalu - czy to
jest Wrocław, czy małe miasteczko - czują, że coś współtworzą.
To buduje swoistą jedność "Wratislavii Cantans". To wspaniałe, że
robimy coś razem, cieszymy się z tego, cieszymy się z muzyki, która
rozbrzmiewa jako efekt naszej pracy.
- Dziękując za rozmowę mogę tylko życzyć sukcesów w pracy
w Parlamencie Europejskim równych tym przy współtworzeniu festiwalu "Wratislavia
Cantans".
|