KATARZYNA BUCZKOWSKA
Na prawdę
otwarci
Hiding and Seeking: Faith and Tolerance After the Holocaust
(USA, 2004) - dokument w reżyserii Orena Rudavsky'ego i Menachema
Dauma, opowiadający niezwykle dramatyczną historię spotkania
ortodoksyjnych Żydów z polską rodziną Sprawiedliwych, która
uratowała ich dziadka i jego dwóch braci, doczekał się telewizyjnej
premiery. Odbędzie się ona 30 sierpnia (wtorek) br. na PBS
na kanale 13 o godz. 22:00, w ramach programu "P.O.V." (Punkt
widzenia). Po projekcji reżyserzy wezmą udział w dyskusji
w telewizyjnym studiu.
Od ubiegłorocznych pokazów w nowojorskim kinie studyjnym Quad Cinema i
lawiny pozytywnych recenzji dokument nieustannie podróżuje od ekranu do
ekranu. Wywołuje owacje i burzliwe dyskusje. "To naprawdę cudowne, że
miliony osób będą mogły obejrzeć Hiding and Seeking na PBS
- mówi mi Oren Rudavsky - zwłaszcza że obraz prowokuje silne emocje
wśród widzów".
W Polsce pokazywany pt. Gra w chowanego, otrzymał
główną nagrodę, Złotego Feniksa, na Warszawskim Międzynarodowym
Festiwalu Filmowym "Żydowskie motywy"; wyświetlany był na
Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, na Jerozolimskim
Międzynarodowym Festiwalu Filmowym; został nominowany do Independent
Spirit Awards (niezależne Oscary) w kategorii dokumentu. Był
wyświetlany na uniwersytetach i w ośrodkach kultury, a także
w Działoszycach, gdzie rozgrywa się akcja. Na uroczystym pokazie
odczytano list od konsul generalnej RP w Nowym Jorku Agnieszki
Magdziak-Miszewskiej, która przesyłała rodzinie Muchów wyrazy
najwyższego uznania dla Sprawiedliwych wśród Narodów Świata,
państwa Matuszczyków (rodziców Honoraty Muchy). Poinformowała
w nim także, że za sprawą Hiding and Seeking Działoszyce
są teraz bardziej znane w Nowym Jorku niż Warszawa, co wywołało
salwy dumnego rozbawienia wśród widowni.
"Nie spodziewałem się, że film odniesie taki sukces, jeśli tak to
można nazwać - mówi mi Menachem Daum, gdy rozmawiamy o bujnym życiu
dokumentu. - Byłbym zadowolony nawet gdyby ten film zdołał jedynie otworzyć
oczy moim synom na szlachetność innych ludzi". Daum, zarówno w kadrach
filmu, jak i na żywo, emanuje humanizmem, którym zwabił swoich sceptycznych
dorosłych chasydzkich synów do odbycia podróży po Polsce, wcześniej
uważanej przez nich za największy koszmar. Reżyser stwierdza, że
rzeczą niezmiernie smutną jest to, że holocaust przesłania setki lat
naszej wspólnej polsko-żydowskiej historii: "Potomkowie polskich Żydów
często mówią o polskich kolaborantach, tak jakby tylko Polacy byli do
tego zdolni, wygodnie lekceważąc fakt, że wśród Żydów było
dużo takich, którzy kolaborowali przeciwko Żydom. W trudnych czasach
my również byliśmy do tego zdolni".
Obaj reżyserzy, Rudavsky i Daum, mimo że ulepieni z cierpliwości,
wnikliwości i zrozumienia, zdają się być uczuleni na jedno: jednostronne
postrzeganie historii. Podczas poprojekcyjnych dyskusji delikatnie ukrócają
znane wszystkim stereotypowe, obwiniające jedną tylko stronę tyrady. Sugerują
bez moralizatorskiego prawienia, że zarówno Żydzi, jak i Polacy muszą
być na prawdę otwarci, bowiem i polska, i żydowska społeczność
mają wiele powodów do dumy, ale również obie strony winny rozpoznać
fakty historyczne, które powodów do dumy nie dają.
Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, najbardziej zagrożonym przez konflikty
na tle etnicznym i religijnym, "wybielanie historii - zdaniem filmowców -
jest tylko chwilowym pocieszeniem". "Postrzeganie żydowskiej historii bez
Polaków i polskiej historii bez Żydów prowadzi do nierozumienia własnej
historii" - mówi Rudavsky. Uważa on, że wszelkie próby lekceważenia
lub zapominania splotów historii oddalają ludzi od ludzi i stanowią przeszkodę
w pojednaniu. Cieszy go fakt, że bohaterstwo polskiej rodziny ukazane w
Hiding and Seeking wyzwala pytania, których nie da się unieważnić
lekceważącym machnięciem ręką. I w tym tkwi potęga tego dokumentu.
Zapytany, czy dokumentalny film może cokolwiek zmienić, Daum odpowiada:
"Wszystko zaczyna się od małego kroku. Widzę ten dokument jako punkt wyjścia
do dyskusji. Polscy widzowie byli wzruszeni Hiding and Seeking, niektórzy
postrzegali go jako gałązkę oliwną, która inicjuje dialog, a niektórzy
wykazywali postawę defensywną, mówiąc, że pokazałem jedną szlachetną
rodzinę Muchów, jednocześnie jakby insynuując, że pozostali Polacy
ponoszą jakąś winę. (...) Jestem również krytykowany przez niektórych
w mojej społeczności za to, że odsłaniam nasze wady. Ale sądzę,
że jeżeli jestem krytykowany przez skrajne stanowiska w obu społecznościach,
to znaczy, że robię coś pożytecznego".
Proste credo - poszukiwanie prawdy - sprawiło, że Rudavsky i Daum kręcą
kolejny dokument pt. Common Ground, również o Działoszycach.
W przededniu wybuchu II wojny światowej 80% mieszkańców stanowili Żydzi,
dziś ich obecność w miasteczku to jedynie wspomnienia starszych ludzi
i kości zamordowanych przez hitlerowców, które wystają ze zwałów
ziemi na ogromnym działoszyckim kirkucie. Daum i Rudavsky, często podkreślający
swą "mistyczną więź" z Polską, chcieliby jedynie uchronić dusze
nieobecnych Żydów od zapomnienia. W rozmowach z polską młodzieżą
inspirują ich wypowiedzi w rodzaju: "Nie ma historii Działoszyc bez historii
Żydów", i ten imperatyw wypowiedziany w miasteczku o 350-letniej polsko-żydowskiej
tradycji brzmi prawdziwie i budująco.
Trudno nie przejąć się wzruszeniem Menachema Dauma, kiedy opowiada, jak
podczas ostatniej wizyty w Działoszycach, przy pomniku żydowskich ofiar
nazizmu natknął się na dziesiątki świeczek. "Było ich dwadzieścia
albo ze trzydzieści w miejscu, gdzie przed kilku laty widniało graffiti
- relacjonuje Daum. - Takie świeczki z krzyżem na wieczku, takie same
jakie Polacy stawiali na ulicach swojemu Papieżowi".
Hiding and Seeking nawołuje do szacunku i pojednania. Warto ten film
zobaczyć.
|