EWA JAKUBOWSKA-BOBROWSKA
Polska sztuka
i jej amatorzy
Do Paryża od wieków ściągali przedstawiciele różnych narodów. Ale dopiero w XIX i na początku XX wieku zaczęły się tam osiedlać rozmaite nacje, tak że można było mówić o Paryżu Włochów, Amerykanów, Rosjan, a nawet Japończyków. Od czasów Wielkiej Emigracji można także mówić o polskim Paryżu, o niezwykle bogatym i zróżnicowanym charakterze. Polska diaspora założyła nad Sekwaną wiele rozmaitych instytucji i organizacji. Polacy rzuceni na obcą ziemię łączyli się w związki i stowarzyszenia - kulturalne, naukowe, artystyczne, muzyczne, gimnastyczne, których liczba dochodziła w pewnych okresach do kilkudziesięciu.
Jest rzeczą zaskakującą, że niektóre z instytucji, o rodowodzie związanym z kolejnymi falami polskiego uchodźstwa, przetrwały w Paryżu do dziś: Polska Misja Katolicka, założona w 1844 roku, Biblioteka Polska (zał. w 1839 roku) i kierujące nią Towarzystwo Historyczno-Literackie (1854 r.), Szkoła Polska (1842 r.). Ich ponadpółtorawieczne istnienie świadczy z jednej strony o gościnności francuskiej stolicy, z drugiej zaś o niezwykłej żywotności polskiej diaspory. Nawiasem mówiąc, konstatacja ta jest tragiczna: oznacza bowiem, że burzliwa historia narodu przez cały ten długi okres zmuszała do wyjazdu za granicę kolejne fale emigrantów, które przejmowały opiekę nad strukturami, założonymi przez ich poprzedników. Niektóre z instytucji zmieniły w międzyczasie charakter. Jedne, jak Szkoła Polska, wyszły spod kontroli emigracji, inne kierowane są nadal przez następców członków powołanych jeszcze w XIX wieku komitetów i towarzystw.
Jedną z tych, które zachowały swój pierwotny charakter, jest Zakład Świętego Kazimierza, założony w 1864 roku i kierowany przez polskie siostry szarytki, czyli Siostry Miłosierdzia Świętego Wincentego ą Paulo. Zakup domu, w którym Zakład mieści się do dziś, pod numerem 119 przy ulicy Chevaleret na południowo-wschodnich obrzeżach miasta, możliwy był dzięki determinacji siostry przełożonej Teofili Mikułowskiej oraz pomocy rodzin Grocholskich i Czartoryskich. Początkowo siostry roztoczyły opiekę nad sierotami z emigracji. W 1852 roku otworzyły też swój dom weteranom, motywując w ten sposób nowy kierunek swojej działalności: "Łatwo zdaje się serca miłosierne uczują potrzebę przyjścia z pomocą tym szanownym sercom, które za usługi kraju, w nędzy i tęsknocie pędząc tyloletnie tułactwo, upraszają o przytułek na starość i o cichy zgon w domu Bożym". W 1861 roku Zakład otrzymał w darze od hrabiny de Montessuy dom w Juvisy w okolicach Paryża. Tam też przeniesiono część weteranów oraz chłopców. Dziewczynki i inni weterani pozostali w Paryżu. Komitetem Zakładu kierować zaczęli przedstawiciele polskiej arystokracji. Na stałe związały się z jego historią nazwiska Poniatowskich, Orłowskich, Potockich... W 1869 roku państwo francuskie przyznało Zakładowi status instytucji wyższej użyteczności publicznej oraz poważne subwencje. Jednak już w1871 roku, z powodu udziału znacznej liczby Polaków w Komunie Paryskiej, polityka władz francuskich wobec nich uległa radykalnej zmianie. W ramach represji cofnięto lub ograniczono dotacje rozmaitym polskim strukturom, m.in. Szkole Polskiej i Zakładowi Świętego Kazimierza. Siostry tymczasem dawały schronienie niebagatelnej liczbie ponad 130 sierot i starców. By zasilić fundusze, organizowano loterie, wenty, a także koncerty takich sław, jak Ignacy Paderewski czy śpiewacy operowi, bracia Jan i Edward Reszke, mieszkający w II połowie XIX wieku w Paryżu. W ten sposób spłacano kolejne deficyty. Trudna sytuacja finansowa zmusiła w końcu siostry do sprzedaży domu w Juvisy i ograniczenia liczby pensjonariuszy. Od codziennych kłopotów i niedostatku nie potrafił Zakładu uchronić fakt, że w jego murach spędzali swe ostatnie chwile tak dla sprawy i kultury polskiej zasłużeni obywatele, jak poeta Tomasz Olizarowki, belwederczyk Leonard Rettel, jeden z najwybitniejszych członków Towarzystwa Demokratycznego Jan Nepomucen Janowski, i oczywiście Cyprian Kamil Norwid, który zakończył tam swe burzliwe życie geniusza w 1883 r. Norwid zresztą źle znosił pobyt w Zakładzie, ponoć ze względu na jego oddalenie od centrum ówczesnego Paryża (może nie o kilka godzin jazdy dorożką, jak twierdzą niektórzy autorzy, ale jednak o kilka kilometrów), a także surową dyscyplinę, która m.in. nakazywała pensjonariuszom wracać najpóźniej o 9 wieczorem. Prawdopodobnie jednak najbardziej doskwierała poecie jego kondycja, skrajna bieda, która zmuszała go do szukania pomocy w przytułku, i fakt, że jego geniusz, niedoceniony przez współczesnych, nie pozwalał mu na prowadzenie godziwej, niezależnej egzystencji.
Wiek XX nie przyniósł istotnych zmian dla Zakładu. Lata 90. były dla Zakładu szczególnie trudne, a jego egzystencja w tradycyjnej formie - zagrożona. W 1996 roku podjęto generalny remont, który dwa lata później umożliwił przyjęcie nowych pensjonariuszy w odpowiednich do ich potrzeb warunkach. Obecnie Zakład przyjmuje wyłącznie starców, a koszty ich pobytu regulują zasady francuskich ubezpieczeń społecznych. Jednak funduszy na przeprowadzenie koniecznych robót i modernizacji trzeba szukać gdzie indziej. Dlatego też Komitet, kierowany obecnie przez hrabiego Andrzeja Orłowskiego, zdecydował raz jeszcze odwołać się do hojności, tym razem artystów plastyków, by ofiarowali swe prace na rzecz odnowienia sali im. Ignacego Paderewskiego, w której dawniej mieszkające w Zakładzie dzieci dawały przedstawienia. Pomysł zorganizowania aukcji dzieł sztuki podsunął dar markizy de Fontanieu, która przekazała akwarelę Józefa Chełmońskiego. Gest ten posłużył jako przykład innym darczyńcom prywatnym i instytucjonalnym, jak paryska Galeria Koralewski i Polska Izba Handlowo-Przemysłowa w Paryżu. W sumie zebrano 55 prac: obrazy, rzeźby, grafiki i rysunki autorstwa 41 artystów. Wśród dzieł twórców historycznych - obok Chełmońskiego znalazła się także akwarela Aleksandra Orłowskiego (1777-1838), szkice Stanisława Eleszkiewicza (1900-1963), obraz Mieczysława Lurczyńskiego (1907-1992). Pośród darów kolekcjonerskich były dzieła rzeźbiarzy Igora Mitoraja i Bronisława Krzysztofa oraz malarza Jean-Michela Folona. Na apel organizatorów, skierowany do twórców współczesnych, odpowiedziała spora grupa artystów polskich mieszkających we Francji, m.in. Henryk Bukowski, Joanna Flatau, Grzegorz Jakubowski-B. de Weydenthal, Ewa Kuryluk, Roman Opałka, Zofia Panasiuk, Teresa Tyszkiewicz, Wojciech Siudmak. Wśród ofiarodawców znaleźli się także twórcy obcy, np. Roger de Montebello, mieszkający w Paryżu Węgier Alexandre Hollan, Francuz Sébastien Jacquet, Argentyńczycy Silvia Maddonni i Gustavo Urrutti, Amerykanin Arthur Hall Smith. By nadać tej prywatnej imprezie większego jeszcze znaczenia i prestiżu, gościny udzielili jej znani mecenasi polskiej kultury i sztuki we Francji, Izabela i Hubert d'Ornano w Espace Sisley w Paryżu. Oni też znaleźli się zarówno w gronie hojnych ofiarodawców dzieł, jak i nabywców.
Znany paryski aukcjoner Pierre Cornette de Saint-Cyr mógł zaproponować publiczności szeroki i zróżnicowany wachlarz prac, zarówno historycznych, jak i współczesnych, figuratywnych i abstrakcyjnych, autorów bardziej i mniej znanych, a zatem droższych i tańszych, zebranych w barwnie ilustrowanym katalogu. Prowadził aukcję z przekonaniem i humorem. Jej rezultat przeszedł oczekiwania organizatorów. W sumie sprzedano ponad 80% prac i zebrano ponad 55 tys. euro. Największym powodzeniem cieszyły się dzieła artystów historycznych: Koń w galopie Józefa Chełmońskiego i akwarela Aleksandra Orłowskiego przedstawiająca transport kamiennych bloków, które nabył polski kolekcjoner mieszkający w Ameryce.
Aukcja była znakomitą okazją do przypomnienia ważnej polskiej instytucji w Paryżu, która w przeciwieństwie do wielu innych nie zabiega o reklamę i poklask, żyje pokorą i modlitwą, pochylając się nad niedolą i bezradnością ludzką. Ważne jest także, że inicjatywa spotkała się z żywym odzewem środowiska twórczego, które najwyraźniej uznało, że sprawa ta dotyczy go bezpośrednio. Uzyskane fundusze pozwolą na odnowę sali mającej według planów organizatorów aukcji służyć ożywieniu życia kulturalnego Zakładu i może się stać kolejnym polskim centrum w Paryżu. Byłoby to z pewnością pożądane, bowiem Zakład Świętego Kazimierza, który do niedawna jeszcze znajdował się na peryferiach miasta, zostanie niedługo wchłonięty w jedną z jego najnowocześniejszych i najbardziej ożywionych dzielnic wokół Bardzo Wielkiej Biblioteki (Tres Grande Bibliotheque), jak nazywa się najnowszą siedzibę francuskiej Biblioteki Narodowej. W jej sąsiedztwie otwierają się galerie promujące najbardziej awangardową sztukę współczesną, kompleksy kinowe, modne sklepy. Organizatorzy aukcji już dziś zapowiadają, że jesienią urządzą w sali Paderewskiego uroczysty koncert, który stanowić będzie rodzaj podziękowania zarówno dla ofiarodawców, jak i nabywców dzieł. Tym samym zostanie zainaugurowane nowe polskie centrum kulturalne w Paryżu.
|