PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 10 grudnia 2004


MARIA SZONERT-BINIENDA

Człowiek pierwotny
był szlachetniejszy


"Skazany na zagładę, bo jest Polakiem", "dantejskie piekło", "makabryczny walc", "królestwo śmierci", "nie ma dokąd wracać", "prześladowcy pozostaną bezkarni" - to migawki wspomnień Polaków, którzy przeżyli okupację niemiecką. Relacje 28 rodaków, którzy przeszli przez piekło faszystowskiego ludobójstwa, zostały zawarte w fascynującej, ale niełatwej w lekturze książce Forgotten Survivors pod redakcją Richarda Lukasa, która właśnie ukazała się nakładem University Press of Kansas.

Richard C. Lukas jest autorem serii książek poświęconych historii Polski okresu drugiej wojny światowej. Jego praca pt. Forgotten Holocaust zajmuje czołową pozycję w angielskojęzycznej literaturze dotyczącej polskiego holocaustu. Również prace, takie jak Out of Inferno lub Did the Children Cry?, podejmują temat polskiego dramatu w czasie drugiej wojny światowej. Jest uznanym znawcą współczesnej historii Europy oraz rzecznikiem polskich ofiar nazizmu. Przed przejściem na emeryturę wykładał historię na University of South Florida, Tennessee Technological University oraz na Wright State University. Za swą działalność pisarską otrzymał tytuł doktora honoris causa Alliance College. Nagrodziły go również takie instytucje, jak Fundacja Kościuszkowska, Anti-Defamation League, Pulaski Institute oraz American Council for Polish Culture.

Forgotten Survivors to doniosłe świadectwo nazistowskiej eksterminacji Polaków. Praca ta ukazuje wojenne losy osób z różnych stron kraju, w różnym wieku oraz z różnych warstw społecznych. Przekazana słowami uczestników wydarzeń, lektura ta obezwładnia lawiną ludzkiego cierpienia. W miarę zagłębiania się w realia tamtych lat narzuca się ważne spostrzeżenie: jak bardzo cierpienia wojenne rodaków są do siebie podobne, mimo że ich doświadczenia z tego okresu bardzo się od siebie różnią. Przygodny przechodzień z łapanki ulicznej dzieli losy przywódcy ruchu oporu. Każdy Polak w kleszczach gestapo jest przeznaczony na śmierć. Ludzie słabsi wykańczani są szybciej, silniejsi żyją tak długo, jak długo są w stanie pożytecznie pracować dla Rzeszy. W książce Liebe Mutti Jerzy Pindera twierdzi, że obóz koncentracyjny to precyzyjnie zorganizowany system pozornie przypadkowego terroru. Książka Forgotten Survivors przenosi obserwacje Pindery na całą Polskę. Narzuca się stwierdzenie, że okupowana Polska to obóz koncentracyjny w skali makro.

Wspomnienia zawarte w omawianym zbiorze w istotny sposób poszerzają naszą wiedzę na temat okupacji niemieckiej. Ważny wniosek nasuwa się po lekturze wspomnień osób, które przeżyły w obozie koncentracyjnym co najmniej kilka lat. Z relacji tych wynika jasno, że kluczem do przeżycia był niekoniecznie młody wiek czy siła fizyczna, ale przede wszystkim siatka ludzi, na pomoc których można było liczyć w sytuacjach śmiertelnego zagrożenia. Polacy wykazywali niesłychaną solidarność narodową w tych nieludzkich warunkach. W relacjach obozowych bez przerwy przewijają się wspomnienia o koledze z konspiracji, o lekarzu więziennym, o sąsiedzie z drugiej wsi czy o polskim inżynierze, o ludziach, którzy w ostatniej chwili podnieśli konającego, przenieśli zagrożonego, opatrzyli chorego, dokarmili zagłodzonego.

Z zeznań wynika również, że rodzaj wykonywanej przez więźnia pracy miał zasadniczy wpływ na jego szanse przeżycia obozu koncentracyjnego. Możliwość zmiany zajęcia w chwili skrajnego wycieńczenia lub w przypadku narażenia się zwierzchnikowi była najcenniejszą pomocą, jakiej środowiska obozowe mogły udzielić. Będąc największą grupą narodową, a jednocześnie grupą o najdłuższym "stażu" i doświadczeniu obozowym, Polacy dysponowali największymi możliwościami, aby opadającego z sił kolegę przenieść do lżejszego zajęcia pod dachem, dając mu w ten sposób szansę przeżycia. Tak jak Polska stanowiła najaktywniejsze centrum ruchu oporu w okupowanej Europie, tak polscy więźniowie obozów koncentracyjnych stanowili największą i najbardziej solidarną grupę narodową, dającą wsparcie i namiastkę ochrony swoim sponiewieranym rodakom. Zjawisko to miało zarówno charakter zorganizowany, jak i całkowicie spontaniczny.

Często w książkach angielskojęzycznych poświęconych zagładzie napotykamy stwierdzenia, że Polacy współzarządzali obozami koncentracyjnymi. Na dowód tego podaje się, że budowano je na terenie Polski, że język polski był powszechnie używany w warunkach obozowych oraz że Polacy pełnili wiele funkcji obozowych. O ironio, nie jest to dowód na polskie poparcie dla zbrodni dokonywanych w obozach koncentracyjnych, jak czasem słyszymy w amerykańskiej prasie, ale wręcz przeciwnie. Jest to tragiczne świadectwo tego, że Polacy byli pierwszą i do końca największą grupą ofiar systematycznych i masowych zbrodni w rozległej sieci wszystkich nazistowskich obozów koncentracyjnych.

Obok wspomnień obozowych w zbiorze mamy również wspomnienia z powstania warszawskiego. I tu także pojawia się bardzo istotny wątek: wywożenie powstańców do obozów koncentracyjnych. Panuje powszechne przekonanie, że po upadku powstania żołnierze Armii Krajowej zostali wysłani do obozów jenieckich, a ludność cywilna została rozproszona po kraju. Tymczasem okazuje się, że niemal cała ludność cywilna Warszawy w wieku produkcyjnym została bezceremonialnie wywieziona do licznych obozów koncentracyjnych na terenach Polski i w Niemiec. Innymi słowy, zostali oni przeznaczeni na stracenie. Była to niejako likwidacja getta w gigantycznej skali. Według relacji Stanisława Sagana z trzech tysięcy warszawiaków wywiezionych po powstaniu do Oświęcimia przeżyło zaledwie 300 osób!

W zbiorze Forgotten Survivors znajdujemy przejmujące opisy ludzkiego cierpienia. Wszyscy wiemy, że gestapo torturowało swe ofiary. Znamy nawet metody i narzędzia, jakie do tego celu służyły. Jednakże niezwykle rzadko napotykamy na opis przeżyć osób poddanych takim torturom. Odnosi się wręcz wrażenie, że ci, którzy tym torturom zostali poddani, już nigdy nie mieli okazji nikomu o tym opowiedzieć. Tymczasem wśród wspomnień zawartych w książce znajdujemy relację Zbigniewa Haszlakiewicza, który otwarcie dzieli się z nami swymi cierpieniami z gestapowskich tortur. Krótki cytat daje nam o nich wyobrażenie: "Widzisz ty głupi polski patrioto, jak twoja krew uchodzi!". Pan Haszlakiewicz kończy swoją relację retorycznym, bolesnym pytaniem: "Ciekaw jestem, ilu spośród moich oprawców kiedykolwiek odpowiedziało za swoje zbrodnie?".

Fizyczne cierpienie to tylko jedna z metod stosowanych przez hitlerowców. Poniżanie, upadlanie i odczłowieczanie to równie straszliwe metody niszczenia ludzi. Każdy Polak w mniejszym lub większym stopniu doznał cierpienia, upokorzenia od Niemców. Jednakże nikt nie lubi o tym mówić. Jest to temat najczęściej pomijany milczeniem. Tym większa chwała tym nielicznym, którzy świadomie i otwarcie zdecydowali się o tym opowiedzieć młodszym pokoleniom. Psychiczne cierpienia, jakie opisały panie Graczyk i Lorenc, są na miarę fizycznych cierpień pana Haszlakiewicza.

Wątek żydowski przewija się w wielu relacjach. Jednak wspomnienia pani Haliny Martin mają szczególną wartość historyczną i powinny wejść do lektur obowiązkowych klasyki poświęconych zagładzie. Ukazują one w rzetelny sposób relacje między Polakami, Żydami i Niemcami. Szczególnie interesujący jest wątek mówiący o postawie polskich Żydów w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Wielu z nich do samego końca bardziej liczyło na możliwość dogadania się z Niemcami niż na skorzystanie z pomocy oferowanej przez Polaków. Postawa tego typu została opisana we wspomnieniach pana Zenona Wosia.

W Ameryce często spotykamy się z zarzutami, że w porównaniu z innymi narodami Polacy za mało wysiłku włożyli w ratowanie Żydów. Odpowiadamy na to, że byliśmy bardziej prześladowani niż inne narody. Amerykanie jednak tego nie rozumieją. Wspomnienia pana Wosia stanowią doskonałą ilustrację naszego argumentu. Mówi on o panu Cieślikowskim, który wziął na przechowanie żydowskiego chłopca. Wkrótce potem gestapo rozpoznało chłopca, wywlekło wszystkich z domu na podwórko i na miejscu rozstrzelało całą rodzinę.

Kolejny ważny wątek to stosunek Niemców do Polaków. Tylko w jednym przypadku spotykamy się z pozytywnym stosunkiem do Polaków, a ściślej do młodej Polki, która spodobała się niemieckiemu żołnierzowi. W większość wspomnień czytamy o nienawiści, z jaką Niemcy odnosili się do Polaków. W relacji księdza Januszewskiego Niemcy, którzy we wrześniu 1939 roku zajęli jego wioskę, zażądali od Polaków odszkodowania materialnego za cierpienia, jakich naród niemiecki doznał od Polaków w czasie wojny... Natomiast pan Franciszek Proch został obrzucony kamieniami i wyzwany od bandytów przez dzieci niemieckie, gdy maszerował w kolumnie więźniów przez miasteczko niemieckie do obozu koncentracyjnego w Dachau.

Los polskich dzieci pod okupacją niemiecką to bardzo bolesna karta naszej historii. Porywane z domu, ze szkoły, z ulicy, germanizowane, głodzone, zamarzające, uśmiercane w obozach koncentracyjnych, a nawet roztrzaskiwane o mury płonącej Warszawy. Wspomnienia pani Urbanowicz-Gilbride dają namiastkę tragedii polskich dzieci.

Oczami dziecka wracającego ze szkoły, Janka Porembskiego, widzimy egzekucję na ulicach Warszawy. Gromada uzbrojonych Niemców pojawia się znienacka na ulicy, łapie przygodnych przechodniów i zapędza ich pod mur do egzekucji. Nieszczęśnicy intonują hymn polski, rozlega się suchy odgłos strzałów i zapada cisza. Nasz mały obserwator w przerażeniu zakrywa oczy i ucieka z miejsca zbrodni.

Młodziutka Krystyna Kuczyńska zrywa się ze snu wczesnym rankiem 1940 roku. Przed domem szpaler niemieckich żołnierzy z pistoletami maszynowymi wymierzonymi w okna, a na klatce schodowej tupot ciężkich butów. Wkrótce drzwi jej mieszkania otwierają się na oścież od silnego kopnięcia i trzej esesmani z bronią gotową do strzału wpadają do środka. Dwóch zaczyna przeszukiwać pokoje, a trzeci trzyma ojca na muszce. Po chwili grzmi niemieckie Raus! i ojciec wraz z innymi mężczyznami z kamienicy zostaje wyprowadzony na ulicę, załadowany do zielonej ciężarówki i wywieziony w nieznane. Trzy miesiące później Krystyna dowiaduje się, że jej ojciec został zakatowany na śmierć w Oświęcimiu.

Krystyna Kuczyńska nazywa wojnę prowadzoną przez faszystów wojną totalną prowadzoną przeciwko całemu polskiemu społeczeństwu. Odnosząc się do wojny totalnej, pani Sandler twierdzi, że człowiek pierwotny był szlachetniejszy. Walczono wówczas na włócznie i najwyżej jeden z walczących ginął. Dzisiaj samolot z jednym pilotem rzuca bombę, która zabija setki, a nawet tysiące niewinnych ludzi.

Mimo niewyobrażalnego, odrażającego okrucieństwa wojna totalna nie tylko nie przeraża, ale wręcz przyciąga. Pod koniec wojny wielu Niemców przetrzymywanych w obozach koncentracyjnych zgłaszało się na ochotnika do słabnącej armii niemieckiej. Pan Palmowski zapytał jednego z takich ochotników, dlaczego chce wspierać armię kraju, który tak strasznie go sponiewierał. Odpowiedź brzmiała: "Przecież jestem Niemcem"...

-----------------------

Forgotten Survivors; Polish Christians Remember the Nazi Occupation. Edited by Richard C. Lukas, University Press of Kansas 2004, s. 220 plus bibliografia, indeks.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail