EWA KARA
Zabawa w teatr
"Zaryzykuj wszystko" w reżyserii Grzegorza Jarzyny
w DUMBO
Od kilku lat opuszczone budynki na brooklyńskim nadbrzeżu powoli zaczynają tętnić życiem, choć z pewnością jest im trudno konkurować ze stukotem przejeżdżającego ponad głowami przechodniów metra i hukiem samochodów mknących dwiema największymi arteriami komunikacyjnymi łączącymi Manhattan z Brooklynem: mostami Broklyńskim i Manhattańskim, pomiędzy którymi znajduje się DUMBO. W porzuconych niegdyś budynkach coraz to otwierane są nowe sklepy i banki, ale także galerie i teatry. Szczególnie zaś St. Anns Warehouse jest miejscem, które warto mieć na oku, gdyż przedstawienia tu prezentują jedne z najciekawszych amerykańskich grup teatralnych, m.in. The Wooster Group, Mabou Mines czy Richard Maxwell. Swoje podwoje St. Anns otwiera również i dla polskich teatrów. W ub. roku gościł tutaj Teatr Biuro Podróży z Carmen Funebre, a teraz - TR Warszawa (wciąż jeszcze dla większości teatromanów to po prostu Rozmaitości).
Od debiutu reżyser Grzegorz Jarzyna zaskakuje zarówno krytyków, jak i publiczność. W przeciwieństwie do swojego mistrza, Krystiana Lupy, Jarzyna z niewiarygodną wręcz łatwością zmienia konwencje, wykorzystując cały arsenał możliwości teatralnych i artystycznych: od filmu noir do melodramatu. Równocześnie jednak nadaje tej różnorodności jednolitą formę stylistyczną. I tak jest w przypadku sztuki kanadyjskiego dramatopisarza George'a F. Walkera pt. Zaryzykuj wszystko, którą TR Warszawa zaprezentował nowojorskiej publiczności w St. Anns Warehouse.
Zaryzykuj wszystko cechuje estetyka nadmiaru, ale przyspieszone tempo spektaklu kondensuje tę zabawę w teatr do przyjemnych 80 minut. Przeszklona ściana budynku zamienia umowną przestrzeń teatralną w witrynę sklepową, z tym że tutaj nie wystawiono zwyczajnych mebli czy manekinów ubranych w modne ubrania, lecz pojawiają się"prawdziwi" ludzie z marginesu społecznego: prostytutki, kryminaliści i gwiazdy filmów porno. Taka "ekspozycja" - szczególnie ich wygląd i zachowanie - wielokrotnie budzi zainteresowanie przygodnych przechodniów, którzy czasem przystają na chwilę i z zaciekawieniem przyglądają się akcji. Zaś z drugiej strony rampy widzowie z niecierpliwością obserwują ulicę, oczekując pojawienia się groźnego gangstera, którego okradła główna bohaterka Carol (królująca na scenie, rewelacyjna, żywiołowa i pełna skrajnych namiętności Agnieszka Konieczna). Pytanie: "Czy warto dla kilkudziesięciu tysięcy dolarów ryzykować?" jest tylko pretekstem do groteskowej diagnozy współczesnego społeczeństwa.
Bartoszowi Wierzbięcie, autorowi tłumaczenia, udało się nie tylko w rewelacyjny sposób zachować ironię Walkera, ale znaleźć odpowiednią, choć czasem ryzykowną metodę, która wzmaga komizm słowny i sytuacyjny sztuki. Bohaterowie nie tylko wtrącają poszczególne angielskie słowa czy frazy, ale i całe zdania. Ten zabieg całkowicie obnaża zależność bohaterów od kultury amerykańskiej. Ubóstwo językowe bohaterów komunikujących się za pomocą wielokrotnie powielanych przez środki masowego przekazu banałów, różnorodnych sloganów, truizmów i stereotypów jest z jednej strony szokujące, ale z drugiej niesamowicie zabawne, np. "This is niemnożka original", "Chciałem help you" czy "Lubię TV very much".
Język bohaterów jest lustrzanym odpowiednikiem ścieżki dźwiękowej przedstawienia, na którą składają się m.in. fragmenty piosenek Czesława Niemena, utworów Pink Floyd, mambo, heavy metalu i słynnych motywów filmowych z Jamesa Bonda. Podobnie jak w Pulp Fiction Tarantina, rozedrgana tkanka spektaklu przerywana jest momentami żywiołowego transu, bardzo często parodiującego nienasycenie erotyczne bohaterów, wprowadzanego przez głośną kakofonię muzyki.
Energia i dynamizm cechujące realizacje Jarzyny przyczyniły się do tego, iż Zaryzykuj wszystko jest postmodernistyczną perełką, prawdziwym majstersztykiem końca XX wieku odwołującym się przede wszystkim do kultury wizualnej. Fascynacja sztuką niską, popularną, masową, społeczeństwem konsumpcyjnym, przeciętnym bohaterem oraz erotyzmem wykracza poza granice decorum i powoduje, iż real Jarzyny stał się stylizowaną rzeczywistością sceniczną, w której króluje groteska.
|