PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 26 listopada 2004


JERZY GIZELLA

Rękopis
znaleziony w Szwajcarii


Odkryty we fryburskim antykwariacie i przez kolekcjonera Jacka Sygnarskiego zakupiony dla zbiorów wielce zasłużonego dla ocalania polskiego piśmiennictwa na obczyźnie Archivum Helveto-Polonicum, rękopis osobistego dziennika Jerzego Stempowskiego został opublikowany przez Wydawnictwo Noir Sur Blanc, w starannym tłumaczeniu Jana Zielińskiego (także autora Posłowia) i z obszerną przedmową Wojciecha Karpińskiego. Zdecydowana większość eseistyki Stempowskiego powstała w języku polskim, Zapiski dla zjawy są więc wyjątkiem. Francuskim, jak i kilkoma innymi językami, posługiwał się autor biegle, a Szwajcaria była jego miejscem osiedlenia od 1940 roku.

Dziennik obejmuje zapiski od 28 sierpnia 1940 do 10 lutego 1941 r., zawiera też osobne "sprawozdanie" z podróży do okupowanej części Francji (Zapiski z podróży do Delfinatu), odbytej w maju 1942 roku, gdzie poza wypełnieniem misji dyplomatycznej z ramienia rządu emigracyjnego prywatnie spotkał się z nieuleczalnie chorym przyjacielem - filozofem i pisarzem Bolesławem Micińskim (1911-1943).

Erudyta, jakim był niewątpliwie Jerzy Stempowski, późniejszy stały współpracownik paryskiej Kultury, wymaga nie mniej erudycyjnego wstępu. Wojciech Karpiński przypomina pochodzenie pisarza, związki z masonerią, wykształcenie, przyjaźnie literackie i opinie najbliższych współpracowników. Aktywność zawodowa i dziennikarska zapewne przeszkadzała Stempowskiemu w skupieniu się na eseistyce, mimo to na początku lat 30. powstały teksty, które na trwałe weszły do historii gatunku (Pan Jowialski i jego spadkobiercy, Chimera jako zwierzę pociągowe). Warto także pamiętać o przyjaźniach i związkach serdecznych ze środowiskiem emigrantów z dawnej Rosji carskiej: Ukraińcami, Białorusinami, Tatarami, Gruzinami i "białymi" Rosjanami (m.in. z Borysem Sawinkowem). Po 1929 roku Stempowski odsunął się od piłsudczyków. Był na tyle rozczarowany polityką obozu rządzącego, że w późniejszych gorzkich ocenach klęski wrześniowej nie wahał się porównywać metod rządzenia państwem i społeczeństwem, wprowadzonych przez ekipę Marszałka, z metodami Stalina i Hitlera... Już wtedy wyczuwał głęboko manowce polityczne i ideologiczne, widział błędy w ocenie sytuacji międzynarodowej, których konsekwencją będzie katastrofa wojenna i klęska w obliczu dwóch wrogów. We wrześniu 1939 r. przedostał się na Węgry, a potem odbył szlak wędrowny zakończony dotarciem do Berna na wiosnę 1940 roku. Do klęski o wymiarze narodowym dołączyła się tragedia osobista - choroba i wieloletnie cierpienia bliskiej mu kobiety - Ludwiki (Wichuny) Rettingerowej, zmarłej w 1940 roku. To jej poświęcił Notes pour une ombre, potem także Eseje dla Kassandry (1961 r.), ona też jest niewidzialną odbiorczynią i bohaterką lirycznym refleksji snutych w Zapiskach dla zjawy.

Niełatwo określić gatunek pisarstwa, jakim jest ten intymny, ale w końcu przeznaczony do publikacji dziennik. Jego cechy łączą się nierozerwalnie ze stylem eseistyki i szkiców z podróży, które wypełniły teksty publikowane na łamach Kultury i potem zebrane w osobnych tomach. O tym stylu pisze Karpiński, powołując się także na oceny Jana Kotta i Józefa Czapskiego. Tak o magii Stempowskiego pisał Czapski w szkicu O Pawle Hostowcu: "Te słowa, pozornie proste, zawsze w nieoczekiwany sposób dobrane i powiązane, metafory zaskakujące nie wyszukaniem, ale właśnie codziennością, wyjaśniające, nigdy zacierające sens tekstu, liczne i udane spolszczenia słów obcych, cytaty diamentowe z dziewięciu języków wzięte, oddech zdania, płynny i oszczędny zarazem - zdaje się, że rozpoznać moglibyśmy autora zawsze wśród stu przeróżnych tekstów - sam kształt myśli krągły i pełny - to stop magiczny. Poezja i muzyka, o ileż rzadziej malarstwo dają takie przeżycia, które się wymykają z racjonalnej oceny, bo są innego wymiaru". Uwagi Czapskiego przywodzą na myśl styl E.M. Ciorana, którego początkowo Stempowski oceniał bardzo surowo, potem zbliżył się do jego rozumienia roli literatury "pisarzy zbójeckich", do których Stempowski sam się zaliczał. A od siebie mogę tylko dodać - jakże wiele wspólnoty duchowej można także odnaleźć w zapisach wyboru Dziennika innego wygnańca, uciekiniera z komunistycznej utopii - węgierskiego pisarza Sąndora Mąraia, autora znakomitej prozy autobiograficznej Wyznania patrycjusza. Obaj byli "niespiesznymi przechodniami" i "samotnymi wędrowcami" i z podobnego, bliskiego sobie historycznie i etnicznie podglebia czerpali swoją siłę talentu i argumentacji.

Nie sposób w krótkiej recenzji oddać w całości intelektualne bogactwo i głębokość odniesień do całej tradycyjnej kultury, jaką zawiera skromny objętościowo tekst Zapisków. Anegdoty, wspomnienia, aluzje historyczne i literackie - od nich, mimo uroczystego pesymizmu i przekonania o końcu dawnego systemu wartości, skrzy się niemal każda strona. Do tego dochodzą surowe oceny bezradności dawnych potęg europejskich (Francji i Anglii), które wyniszczającą nawzajem konkurencją pogrążyły w niepewności i chaosie cały kontynent, sprowadzając nań i na siebie groźbę całkowitej zagłady. Nie metafory są tu jednak najważniejsze, ale chłodna i racjonalna ocena - jakże dziś ironicznie aktualna, a prorocza w chwili zapisu. Oto w reakcji na wiadomość o śmierci przyjaciela, dziennikarza Roberta Della, tak ocenia i referuje wyznawane przez nich obu przewidywania: "Ciągła niezgoda między Wielką Brytanią a Francją wydała swoje owoce. Walcząc na kontynencie europejskim przeciwko polityce angielskiej, Francja z kolei wycofała się ze swych pozycji w Europie Wschodniej, i nawet po wojnie w Hiszpanii z rejonu Morza ródziemnego. Można by powiedzieć, że Foreign Office postawiło sobie za cel zepchnięcie Francji do rzędu Portugalii i być może jest to (...) jedyny cel angielskiej polityki zagranicznej, jaki udało jej się w pełni osiągnąć. (...) Skoro tylko osłabiona Francja stanie się niezdolna do obrony, Anglia utraci kontrolę nad kontynentem i będzie musiała się układać z Niemcami, odstępując im Europę Wschodnią. Stara Europa i jej cywilizacja są zgubione". I jeszcze raz cytowany Dell: "Po pięćdziesięciu latach germanofilii zyskałem pewność, że świat nie zazna więcej pokoju. Europa może być ocalona tylko w tym przypadku, jeśli Bóg ześle z nieba ogień i wypali to miejsce, które nosi nazwę: Niemcy".

Stempowski śledził sytuację w Europie i na świecie korzystając czasem z bardzo dziwnych źródeł, np. z gazety wydawanej w Krakowie, zamieszczającej jedynie rozporządzenia okupantów odnoszące się do Żydów zamieszkałych w Generalnym Gubernatorstwie (Gazeta Żydowska). Gazeta najwięcej miejsca poświęcała skargom Jeremiasza. W przeciwieństwie do niej gadzinówki francuskie prześcigały się w tym samym czasie w formułowaniu zasad nowej - pozytywnej i konstruktywnej - "powieści sterowanej" oraz zachęcały do stworzenia francuskiej wersji Mein Kampf! Stempowski, wybiegając w przyszłość, zapowiada w innym miejscu upadek i zanik państwa narodowego - nowa Europa, jeśli ma przetrwać, będzie organizacją ponadnarodową. Jednak rola pisarza w tej nowej Europie też będzie inna. Po kapitalnych uwagach o tzw. konflikcie pokoleń przyznaje, że jako "pisarz zabawiający kilka starych hrabin i warszawskich snobów", których utraty nie powinien żałować, natychmiast autoironicznie sobie zaprzecza: "... ale przecież tam każdy szczerze interesował się sztuką i sprawami ducha, a także dysponował wolnym czasem. Czy wolny czas i smak literacki przetrwają?" oraz dodaje: "Często myślę, że moje audytorium zniknęło na zawsze i że mnie także pora wkrótce udać się jego śladem w nicość. Czyż nie jestem nikomu niepotrzebnym przeżytkiem świata pochłoniętego przez fale?".

Lektura Zapisków dostarcza najwyższej przyjemności miłośnikom klarownego, jasnego i celnego formułowania myśli. To zaskakująca chłodnym dystansem, uniwersalizmem i dalekowzrocznością dawka refleksji tworzona w czasach, w których nadzieja umierała każdego dnia w wymiarze jednostkowym i zbiorowym. Można ten dziennik śmiało zaliczyć do najlepszych osiągnięć gatunku polskiej diarystyki XX wieku, takich jak Szkice piórkiem Andrzeja Bobkowskiego, dzienniki Marii Dąbrowskiej, Zofii Nałkowskiej, Andrzeja Kijowskiego, Witolda Gombrowicza, Aleksandra Wata czy Jana Lechonia.

--------------------

Jerzy Stempowski, Zapiski dla zjawy, Wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa 2004, s. 91 (książkę można zamówić w Księgarni Nowego Dziennika, tel. (212) 594-4512, e-mail: ksiazki@dziennik.com).


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail