PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 15 października 2004


HALINA FILIPOWICZ

Literacka Nagroda Nobla dla Elfriede Jelinek

Niepokorna


Na wiadomość o przyznaniu Efriede Jelinek Nagrody Nobla w polskich mediach zapanowała konsternacja, a kilku znanych pisarzy publicznie oświadczyło, że nikt z nich nigdy o takiej pisarce nie słyszał. Nobel dla Jelinek? Wiadomo, kolejny wybryk Szwedzkiej Akademii Literatury.

Austria nie leży na Księżycu, a Jelinek, laureatka wielu prestiżowych nagród (m.in. Nagrody im. Heinricha Heinego), od lat uważana jest w Europie za pierwszą damę literatury austriackiej. Mimo to po raz kolejny Szwedzka Akademia zaskoczyła polskie środowiska opiniotwórcze. Dlaczego? Czy przypadkiem nie mamy tu do czynienia ze zjawiskiem, które psychologowie nazywają dysonansem poznawczym? Jeśli weźmie się pod uwagę, że w ponadstuletniej historii Nagrody Nobla uhonorowano nią zaledwie dziewięć pisarek, to samo pojęcie "noblistka-kobieta" niewątpliwie wyprzedza tradycyjne oczekiwania związane z olimpijskim kultem noblisty-mężczyzny.

Biografia Jelinek zaskakuje paradoksami. Wychowana w klasztorze, jest dyplomowaną organistką. W latach 1974-1991 należała do Austriackiej Partii Komunistycznej (uważa to dzisiaj za największy w życiu błąd). Kilkakrotnie znalazła się na liście stu najlepiej ubranych kobiet w Austrii. Na wiedeńskie ulice częściej wychodziła jednak z transparentem i mikrofonem w ręku niż na wysokich obcasach. Brała udział w ulicznych demonstracjach politycznych i akcjach protestacyjnych. Po przejęciu władzy w październiku 1999 r. przez nową koalicję, złożoną z konserwatywnej Österrechische Volkspartei i populistyczno-prawicowej Freiheitliche Partei Österreichs, stała się czołową postacią opozycji antyrządowej.

Ci, którym nazwisko Jelinek nie jest obce, znają ją jako powieściopisarkę, autorkę m.in. głośnej powieści Pianistka (1988; polski przekład Warszawa 2001), która posłużyła Michaelowi Haneke za scenariusz do filmu nagrodzonego Złotą Palmą na festiwalu w Cannes w r. 2001. Mniej znana w Polsce jest poezja Jelinek, a o jej twórczości dramatycznej wiedzą tylko nieliczni. Stąd zdziwienie i niedowierzanie wielu moich polskich rozmówców, gdy słyszą, że największy rozgłos osiągnęła Jelinek jako wybitna dramatopisarka, autorka ok. dwudziestu sztuk teatralnych.

Ale trudno się dziwić, że się dziwią. Z dramatopisarzy austriackich od wielu lat tłumaczy się w Polsce i wystawia np. Thomasa Bernharda, natomiast dramaturgia Jelinek doczekała się tylko kilku przekładów i nielicznych realizacji w teatrze. W r. 1994 Dialog opublikował jej dramat z r. 1987, Choroba albo współczesne kobiety; w r. 2001 ukazał się tom, na który składa się jej pierwsza sztuka, Nora (1977), a także Clara S. (1982; tytułowa Clara to znakomita pianistka, która poświęciła swą karierę dla męża, wielkiego kompozytora Roberta Schumanna) i Zajazd albo tak czynią wszyscy (1994; podtytuł nawiązuje do Cosi fan tutte Mozarta).

Sztuki Jelinek, niemal zupełnie nieznane w Polsce, od lat grane są przy pełnych widowniach w krajach niemieckojęzycznych. Prowokują i szokują. Nieustannie rozliczają się z narodowymi fantasmagoriami: z kultem bezkrytycznej dumy narodowej i czystej rodzimości, nieskażonej "obcymi elementami". Austrię nazywa Jelinek "krajem rzeźników". Przypomina Austriakom ich niechlubną, nazistowską przeszłość. Przypomina o winie, jaką ponoszą za zagładę Żydów w swoim kraju. Historycznym punktem odniesienia jest w dramaturgii Jelinek wiedeński wiec w marcu 1938 r., na którym Hitler - przy euforycznym aplauzie setek tysięcy Austriaków - proklamował przyłączenie Austrii do Rzeszy Niemieckiej.

Według opinii wielu piszących o laureatce jej dramaturgia buntu i prowokacji wywodzi się z tradycji Karla Krausa, Ödöna von Horvatha i Thomasa Bernharda. To prawda. Ale żeby lepiej zrozumieć typ dramaturgii przez nią uprawianej, trzeba cofnąć się jeszcze dalej - do prowokacji aktorskich i dramatopisarskich Johanna Nepomuka Nestroya (1801-1862). Obok Wolfganga Bauera, Petera Handkego, Wernera Schwaba, Marlene Streeruwitz i Petera Turriniego należy Jelinek - by posłużyć się określeniem Carla Webera - do "dzieci Nestroya".

Gdybym miała wskazać w literaturze polskiej pisarzy, których łączy z Jelinek pokrewieństwo myśli i estetyki, byliby to "nobliści bez Nobla": Stefan Żeromski i Tadeusz Różewicz. Jelinek - jak sama przyznaje - obsesyjnie rozdrapuje stare rany austriackie. A Żeromski tak ujmował sens swego pisarstwa: "Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości". Z Różewiczem łączy ją praca w "laboratorium form nieczystych"; każde z nich uparcie tworzy nową estetykę teatralną, a zarazem obnaża nasze naiwne czy bezmyślne zaufanie do języka, który w mediach i w polityce poddawany jest nieustannej manipulacji i wykorzystywany do fałszowania rzeczywistości. Jak trafnie zauważyła tłumaczka dramatów Jelinek, Dorota Sajewska, pisarka wskazuje na "konieczność głośnego mówienia o totalitarnej propagandzie, która zawsze pojawia się na długo przed przejęciem władzy, a której jednak zazwyczaj nie traktuje się dostatecznie poważnie, łagodnie nazywając ją ´populizmemª lub ´czystą demagogiąª".

Teraz, gdy nasilają się na świecie tendencje neototalitarne, literacki Nobel dla Jelinek nabiera dodatkowej - etycznej - wymowy. Staje się wezwaniem do nonkonformizmu oraz do wykazywania odwagi cywilnej i intelektualnej.

Od redakcji

Nota o tegorocznej laureatce Nagrody Nobla jest również w dziale "Ze świata kultury".


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail