PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 1 października 2004


ELŻBIETA SITEK

Zaproszenie do La MaMy

Lalki i my


Lalka jest od najwcześniejszych lat towarzyszką dziecięcych zabaw. Mała dziewczynka przebiera ją, karmi, wychodzi na spacer, kładzie spać; czasem krzyczy, karze... potem tuli. Kocha. Na nią przenosi swoje zachowania i doświadczenia zdobywane dzięki obserwacji świata dorosłych. Uczłowiecza. Dla niej buduje własny świat i z radością poznaje światy innych lalek - wśród nich te wykreowane w teatrze. Tam przeżywając losy piącej Królewny, Ali Baby, Szewczyka Dratewki i wielu innych bohaterów uczy się życia. Powoli poznaje prawdy, że nie wszyscy są szlachetni i bez wad, że popełniają błędy, za które będą musieli odpokutować, ale również i te, że odwaga i współpraca są wynagradzane, a przyjaźń i miłość są potrzebne.

Ale nie o lalkach i naszych z nimi związkach będzie ta opowieść - a o teatrze, o Wrocławskim Teatrze Lalek. Jak odnotowują miejskie kroniki - we Wrocławiu, dawnym Breslau, już w XIX wieku znane były teatry lalek, choć zgrabniej byłoby napisać: teatrzyki lalkowe. Były to przeważnie zespoły złożone z aktorów różnych narodowości wędrujące po Europie i prezentujące sensacyjne widowiska, takie na przykład, jak: Piotr Wielki albo Godna uwagi bitwa między Rosjanami i Turkami czy Martini Okrutny albo Klęska rebeliantów w Siedmiogrodzie - przyjmowane entuzjastycznie przez miejską gawiedź. W tej masie anonimowych lalkarzy znajdowały się i gwiazdy. Przez dwa miesiące 1822 roku występował w Breslau Emil Pratte, prawdopodobnie w Sali pod Niebieskim Jeleniem, gdzie zwyczajowo odbywały się przedstawienia teatralne. Tu także grywał Fausta lalkarz Guido Bonneschy, syn polskiego lekarza wojskowego Konstantyna Bonieckiego, który po wojnach napoleońskich osiadł w Saksonii.

Po II wojnie światowej, kiedy Dolny ląsk przyznany został Polsce, we Wrocławiu już w 1946 roku powstał Teatr Lalki i Aktora. W okresie prawie 60 lat scena lalkowa przeszła znamienną ewolucję od na poły amatorskiego teatrzyku lalkowego dla dzieci do repertuarowego teatru artystycznego.

Zmieniały się nazwy (Teatr Młodego Widza, Teatr Lalek "Chochlik", Wrocławski Teatr Lalek), zmieniali się dyrektorzy, reżyserzy, aktorzy, zmieniał się repertuar. Na początku były to głównie widowiska dla dzieci (Sambo i lew, Zielony mosteczek), choć zdarzały się i deklaracje polityczne, takie jak montaż poetycki Rapsod o naszej Partii z 1962 roku.

Następny sezon przyniósł kolejne zmiany - dyrektorem został Stanisław Stapf, zatrudniono nowych aktorów, reżyserów, konsultantów. W teatrze zaczęto grać tzw. ambitny repertuar, w którym obok adaptacji wybitnych dzieł literackich (Don Kichot Cervantesa w reżyserii Jana Dormana) pojawił się "wątek wrocławski". Przystosowanie na scenę sztuki Mieczysława Romanowskiego Popiel i mysz oraz dodanie faktów znanych z historii Wrocławia i współczesnego życia miasta zaowocowało spektaklem pod tytułem Niech żyje król. W następnych latach wystawiano sztuki specjalnie napisane dla teatru lalek (m.in. Akropolis wrocławska. Szopka) oraz adaptowano na scenę utwory współczesnych wrocławskich poetek: Urszuli Kozioł Magiczne imię i Krystyny Miłobędzkiej Ojczyzna.

W sezonie 1967/68 działały już trzy sceny: "Duża" dla dzieci w wieku szkolnym, "Mała" dla dorosłych i "Wędrowna" dla przedszkolaków oraz Studium Aktorskie Teatru Lalek. Istotną i nowatorską zmianą było wprowadzenie na scenę obok lalki - aktora. Na początku służyło to treści prezentowanych sztuk, które zestawiały świat rzeczywisty i fantastyczny, osoby realne, często historyczne, z bohaterami fikcyjnymi. Był to mały krok w kierunku teatru różnorodnych środków wyrazu. W realizacji tego zamierzenia pomagali reżyserom artyści plastycy próbujący swych sił jako scenografowie: Mira Żelechower-Aleksiun, Eugeniusz Get-Stankiewicz, Jan Berdyszak, Jerzy Chodurski czy Witold Giersz, ale także ci, którzy w teatrze dramatycznym mieli już ugruntowaną pozycję: Krystyna Zachwatowicz i Ali Bunsch.

Ale tak naprawdę Wrocławski Teatr Lalek stał się "teatrem poszukującym" dzięki dwóm artystom: Andrzejowi Dziedziulowi i Wiesławowi Hejno. Obaj zaczynali pracę jako aktorzy, aby później zostać inscenizatorami i reżyserami.

Andrzej Dziedziul rozpoczął tę drogę od spektaklu Obrona Orfeusza wg Leszka Kołakowskiego, w którym na scenie towarzyszyła mu lalka przedstawiająca mitologicznego śpiewaka, muzyka i poetę. Później były między innymi: Wielki książę, Stan losów Fausta według Marlowe'a i Goethego ze scenografią Geta-Stankiewicza (dialogował z lalką-Mefistem), Gra o prawdziwej miłości składająca się z anonimowej Rzeczy o Alkasynie i Nikolecie i Szopki Don Cristobalda Garcii Lorki, Kto zabił don Kichota według Cervantesa i Klątwa skomponowana z tekstów Witkacego.

rodowisko lalkarskie w Polsce było zaskoczone tą erupcją nowych pomysłów, zmieniających istniejący porządek. Pojawiły się nawet głosy, że "... Dziedziul włącza się w batalię o polski teatr lalek na wszystkich frontach. Walczy o aktora-twórcę, o sui generis estradę poezji, o ´nieużywanąª formułę jarmarczną, o obywatelstwo ´brzydotyª, o ambitną dramaturgię wreszcie" (K. Mazur w 1970 roku).

Wówczas jeszcze nikt nie wiedział, jak daleko mogą pójść te poszukiwania i eksperymenty z lalką i aktorem i jakie mogą być tego efekty. Tu na scenę wkracza Wiesław Hejno. Jego spektakl (tekst napisał wspólnie z Janem Kurowickim) pt. Czarownice podejmuje temat procesów o czary, ale naprawdę rzecz dotyczy stosunków między władzą i podporządkowanym jej człowiekiem - co jak na rok 1971 było aktem dużej odwagi. W efekcie powstało przedstawienie o zagrożeniach i szaleństwie, jakie niesie wszelka władza. Ten problem jeszcze wiele razy powracał w spektaklach Wiesława Hejno. Największą sławą (entuzjastyczne recenzje, nagrody na międzynarodowych festiwalach) cieszył się tryptyk określany później wspólnym tytułem Fenomen władzy.

Pierwszym przedstawieniem był Proces według Franza Kafki - nowoczesny moralitet analizowany z różnych punktów widzenia. Widziano w nim "odnowienie teatralności, język symbolu, powrót do misterium i nabożności, poszukiwanie idei w obliczu powszechnego zagubienia". W następnej sztuce tryptyku, zaadoptowanym na scenę lalkową, Gyubalu Wahazarze Stanisława Ignacego Witkiewicza, mowa jest o technikach rządzących ustrojem totalitarnym. Bezwolna, żałosna kukła (bo nie człowiek) to produkt takiego właśnie ustroju. Trzecie przedstawienie z tego cyklu powstało w 1989 roku. Był to Faust według Goethego. Wiesław Hejno zainscenizował wybrane wątki sztuki w konwencji ubogiego teatrzyku lalkowego i teatrzyku masek wykorzystując resztki starych dekoracji jako metaforę kulturowej pamięci.

Wiesław Hejno w swoich wypowiedziach na temat tych przedstawień twierdził, że pomostem scalającym trzy odrębne gatunkowo i czasowo inscenizacje był los bohatera w konfrontacji z systemem władzy. Władzy pojmowanej jako siła nadrzędna w stosunku do jednostki, porządkująca lub wymuszająca jej zachowania w aspektach duchowych i materialnych. "Józef K. był ofiarą systemu władzy; Wahazar był tym, który trzyma w swoich rękach nici mechanizmu rządzenia. (...) Faust wędrował przez czas i przestrzeń. Tak jak to robi mniej więcej każdy z nas. Nie w realistycznym oczywiście wymiarze" - napisał reżyser.

Wiesław Hejno w 1989 roku sięgnął ponownie do Kafki i na podstawie dwóch utworów, Kolonii karnej i Przemian, przygotował spektakl Niedokonania, w którym znakomicie rolę okrutnego i bezwzględnego Oficera, a drugiej części Prokurenta zagrał Aleksander Maksymiak.

Maksymiak okazał się artystą wszechstronnym - uzdolnionym aktorem, a jednocześnie reżyserem i scenografem. Jako reżyser debiutował Szewczykiem Dratewką Marii Kownackiej. Już wówczas dał się zauważyć jego gust literacki - z jednej strony do teatru absurdu, z drugiej - poetyckiej baśni. Jako aktor stworzył kreację grając Gyubala Wahazara i animując jego kukłę. Teraz "gra" jeszcze jedną rolę - po Wiesławie Hejno został dyrektorem Wrocławskiego Teatru Lalek.

Jego fascynacja twórczością Brunona Schulza zaowocowała najnowszym spektaklem Wrocławskiego Teatru Lalek. Na podstawie opowiadań twórcy z Drohobycza Maksymiak napisał scenariusz, zaprojektował scenografię i wyreżyserował przedstawienie zatytułowane Wielka ucieczka. Bohaterem jest Józef, emeryt zamknięty w czterech ścianach ubogiego pokoju, przywołujący obrazy zdarzeń i postaci utrwalonych na kliszach pamięci. Ta wędrówka w czasie wprowadza nutę metafizyczną, jest również swoistą ucieczką przed śmiercią, wycofaniem się w inne rejony bytowania. Akcja rozgrywa się w dwóch planach - lalkowym i żywym. Spektakle łączące oba plany przygotowywane były głównie na Małej Scenie i adresowane przede wszystkim do widzów dorosłych, choć takie inscenizacje pojawiały się również w repertuarze dla najmłodszych. Wielkim powodzeniem przez cały czas cieszą się klasyczne widowiska lalkowe - dzieci wciąż oglądają przygody Szewczyka Dratewki i Konika Garbuska.

Tym, co wyróżnia Wrocławski Teatr Lalek spośród innych polskich scen lalkowych, jest właśnie działająca od ponad 30 lat Mała Scena dla dorosłych. W manifeście artystycznym sporządzonym przez jej twórców w 1982 roku czytamy: "... Dla wielu lalkarzy i widzów stwierdzenie, że lalki grają jak żywi ludzie - wciąż jeszcze stanowi najwyższą pochwałę. Dążenie do perfekcji w animacji (...) nie jest jednak twórcze. Można obcować z przedmiotami w sposób głębszy i rozumniejszy. Dowodzi tego sztuka teatru lalek. Chcemy zbadać wszystkie możliwości, jakie daje tworzywo teatru lalek. Pragniemy zgłębić jego materialność pamiętając, że lalka teatralna jest dziełem sztuki kryjącym w sobie idee. Najbardziej interesuje nas kontakt aktora z lalką. Kim staje się człowiek, gdy żywą twarz przysłania maska? Czy martwy przedmiot można przekształcić w część ludzkiego ciała? Chcemy poczuć przedmioty lub zastygnąć w ich martwocie. Nie możemy być wobec nich obojętni".

I nie są. Dowiodły tego nagrody na międzynarodowych festiwalach, entuzjastyczne recenzje, owacje na stojąco podczas 60 podróży artystycznych po świecie. Teraz (od 30 września do 3 października) najnowsze przedstawienie Ostatnia ucieczka według prozy Brunona Schulza bierze udział w La MaMa Puppet Series Festival zorganizowanym przez słynny nowojorski teatr. To zaproszenie jest "znakiem jakości" dla Wrocławskiego Teatru Lalek.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail