[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przegląd Polski 10 września 2004


ANDRZEJ POMIAN

Polska
w Górach Skalistych


Pierwsza "Polska w Górach Skalistych" zakończyła się w niedzielę, 29 sierpnia. Na otwartych spotkaniach w Canmore i Calgary było setki osób, wśród nich wiele nieznających języka polskiego. A młodzi uczestnicy sympozjum? Wszyscy mówili z entuzjazmem o pobycie i zajęciach w Canmore, o rozmowach ze znamienitymi wykładowcami, prowadzonymi podczas górskich przechadzek. A na kończącym pobyt w Albercie wieczorze w Polskim Centrum Kulturalnym w Calgary uczcili organizatorów przygotowanymi przez siebie kupletami. Oczywiście, na bardziej trwałe efekty tego nowego, oryginalnego przedsięwzięcia trzeba będzie poczekać znacznie dłużej. Ale, jak mówią jego organizatorzy, ziarno zostało zasiane.

Z Tonym Muszyńskim, pomysłodawcą i przewodniczącym komitetu organizacyjnego "Poland in the Rockies", jeszcze przed inauguracją spotkań, rozmawiał Andrzej Żurek

Andrzej Żurek: - Czym ma być wymyślona przez Ciebie "Polska w Górach Skalistych"?

Tony Muszyński: - 10-dniowym, poświęconym Polsce sympozjum, warsztatami, dorocznym spotkaniem w Canmore w Albercie, w kanadyjskich Górach Skalistych, wyselekcjonowanej grupy młodych Kanadyjczyków i Amerykanów polskiego pochodzenia ze znanymi uczonymi, pisarzami i artystami. Jego celem jest podniesienie wiedzy o polskiej historii i kulturze, zwiększenie zainteresowania sprawami Polski oraz umożliwienie rozwinięcia szerokich kontaktów i przyjaźni wśród młodzieży polskiego pochodzenia z całej Kanady i USA. Organizatorom - Stowarzyszeniu Polsko-Kanadyjskiemu w Calgary i Canadian Foundation for Polish Studies z Montrealu - udało się pozyskać już na pierwsze spotkanie świetnych prelegentów, m.in. prof. Normana Daviesa, Krzysztofa Zanussiego i amerykańskich dziennikarzy Lynne Olson i Stanleya Clouda, autorów głośnej książki A Question of Honor - The Kosciuszko Squadron: Forgotten Heroes of World War II.

- Skąd ten pomysł?

- Zauważyłem, że spora część młodzieży z polskich rodzin rezygnuje z polskiej tożsamości, co w dużej mierze wynika ze zignorowania Polski przez Zachód. Chociaż Polska była w centrum wydarzeń wojennych, udział Polaków w niej i jej historię zwykle spychano na margines lub wręcz pomijano w wydawnictwach książkowych, programach edukacyjnych amerykańskich i kanadyjskich szkół i uczelni oraz w mediach. Polska i Polacy pojawiali się w wielu książkach i filmach, ale najczęściej kiepskich, gdzie "polskie" wątki miały więcej wspólnego z polish jokes lub bajką niż z prawdą. Nagromadzona przez lata dezinformacja wypaczyła obraz Polski i Polaków. Można o Polsce opowiadać, pisać niestworzone historie, a ten, kto zechce sprawdzić, czy są one prawdziwe, czy nie, ewentualnie zadać im kłam, a nie ma dostępu do polskiej prasy i książek, napotka wielkie trudności. Oczywiście, wiele się teraz mówi i pisze o polskiej gospodarce, o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej itp., ale przemilcza się lub zniekształca historię Polski. Najbardziej krzywdzące i bolesne są przemilczenia i zniekształcenia w zakresie jej niedawnej historii.

- Norman Davies w wywiadach udzielonych po ukazaniu się jego książki "Rising '44: The Battle for Warsaw" mówił, że spodziewał się zalewu artykułów i książek o powstaniu warszawskim w jego 60. rocznicę - miał na myśli kraje Zachodu - a tu prawie cisza. Przywykliśmy do niej, bo kiedy stacja telewizyjna CNN nadała film dokumentalny Davida Ensora "Warsaw Rising: The Forgotten Soldiers of World War II", odebraliśmy to jako niesłychane wydarzenie. Oczywiście, wiele miejsca poświęcono Polsce w czasach Solidarności, ale to ze względu na jej ówczesny polityczny kontekst.

- Forgotten - zapomniany, zapomniana... Znamienne słowo, które mieszczą tytuły nielicznych rzetelnych opracowań, filmów o niedawnej, tragicznej historii Polski. Zaprosiliśmy do Canmore jeszcze innych, obok prof. Daviesa, Lynne Olson i Stanleya Clouda, uczonych i twórców, którzy zajęli się "zapomnianymi sprawami": brytyjskie dokumentalistki filmowe Jagnę Wright i Anetę Naszyńską, autorki pozyskującego już uwagę w Anglii filmu A Forgotten Odyssey - o zesłaniu 1,7 mln Polaków z Kresów do sowieckich obozów; pisarkę Irenę Tomaszewską z Montrealu, autorkę m.in. książki Żegota oraz przekładu listów Krystyny Wituskiej; prof. Annę Cienciałę z University of Kansas, która od dawna poświęca wiele uwagi sprawie przemilczania na Zachodzie zbrodni katyńskiej. Oczywiście, w programie "Polski w Górach Skalistych" będzie zawsze dużo miejsca na "ogólną" historię Polski i polską kulturę, na wiele innych spraw; na tegorocznym sympozjum Krzysztof Zanussi będzie mówił głównie o Polsce współczesnej, prof. Tamara Trojanowska z wydziału slawistyki University of Toronto bliżej zapozna słuchaczy z polską literaturą; będzie mowa o dziele Jana Pawła II, o stosunkach polsko-żydowskich, ale sporo miejsca będziemy poświęcać przemilczaniu oraz zniekształcaniu niedawnej historii Polski i przyczynom takiego stanu rzeczy.

- Polscy imigranci i uchodźcy po II wojnie światowej utworzyli różnego rodzaju organizacje, pobudowali kościoły, Domy Polskie, założyli polskie szkoły, mamy własne audycje radiowe i telewizyjne. Większość interesuje się wszystkimi związanymi z Polską sprawami, czyta polskie książki, gazety i tygodniki. W Kanadzie mamy bardzo dużo Polski. Spotkania, prelekcje, pokazy filmów, występy grup tanecznych, teatralnych, kabaretów w naszym Centrum Kulturalnym, i nie tylko w naszym, przyciągają sporo ludzi. Ale pośród nich niewielu jest dorosłych Kanadyjczyków polskiego pochodzenia, którzy urodzili się tutaj albo mieli tylko kilka lat, kiedy przybyli tu z rodzicami. Zdaje się, wiesz z własnego doświadczenia, dlaczego tak się dzieje.

- Łatwiej jest zachować zainteresowanie Polską, poczucie polskiej tożsamości tym, którzy ją pamiętają. Urodziłem się w Edmonton, gdzie moi rodzice osiedlili się po wojennej tułaczce. Ze swoimi rodzinami zostali najpierw zesłani do sowieckich obozów, potem dzięki staraniom gen. Andersa znaleźli się wraz z tysiącami innych Polaków na Bliskim Wschodzie, następnie w brytyjskiej Afryce Wschodniej. Wyrastałem w głęboko patriotycznej rodzinie. Uczono mnie i moje dwie siostry, podobnie jak większość naszych rówieśników z polskich rodzin, języka polskiego i polskiej historii, zachęcano do czytania polskiej literatury, należałem do polskiego harcerstwa, jeździłem na polonijne obozy. Pokolenie naszych rodziców i dziadków robiło wszystko, abyśmy pamiętali o swoich polskich korzeniach. Ale w szkole wsiąkaliśmy w środowisko, w którym nie było miejsca na Polskę. Wbrew staraniom rodziców niechętnie uczyliśmy się - były wyjątki, nie chciałbym generalizować; apele typu "powinniście być dumni ze swojego polskiego pochodzenia" nie bardzo nas porywały; w wydawanej w Kanadzie i USA prasie i książkach, szkolnych i innych nie znajdowaliśmy informacji, które potwierdzałyby opowieści rodziców i dziadków, nasi kanadyjscy przyjaciele nic nie wiedzieli o Polsce, o udziale Polaków w wojnie - bo skąd mogli to wiedzieć. W rezultacie większość moich rówieśników z polskich rodzin zachowała szczątkową zaledwie znajomość ojczystego języka, a chyba 99 procent przestało się bliżej interesować sprawami związanymi z Polską w momencie podjęcia studiów lub pracy zawodowej. Łatwo jest zostać Kanadyjczykiem, wciągnąć się w główny nurt tutejszego życia, ale trudno wejść weń ze swoją polskością. Kiedy kończyłem szkołę średnią, znałem polski gorzej niż teraz. Wciągnąłem się w sprawy polskie w okresie studiów: zrobiłem sobie przerwę i zapisałem się na roczny kurs języka polskiego organizowany przez Katolicki Uniwersytet w Lublinie. Przy okazji odwiedziłem wiele innych miast i uległem fascynacji Polską. Zachwycałem się polskim teatrem, filmem, plakatem, stylem życia młodzieży. Już z własnej woli czytałem książki polskich autorów i polską prasę. Krótko po powrocie postanowiłem, że będę Polakiem, Polakiem mieszkającym w Kanadzie. Kanadyjczykiem czuję się podczas dłuższych pobytów w Polsce.

- Od kilku lat godzisz z powodzeniem karierę prawniczą z obowiązkami prezesa Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskiego w Calgary. Z Twojej inicjatywy i przy pomocy grona świetnych ludzi już dwukrotnie odbyły się Dni Kultury Polskiej w Calgary. Zorganizowane z rozmachem, nowoczesne, o imponującej formie. Program przygotowano w języku angielskim nie tylko po to, aby przyciągnąć na nie Kanadyjczyków...

- Również po to, aby przyciągnąć Kanadyjczyków polskiego pochodzenia, którzy stronią od polskich ośrodków, od polskich wydarzeń. Źle się na nich czują, niewiele są w stanie zrozumieć, bo słabo znają polski. W powszechnej północnoamerykańskiej świadomości Polska jest prawie nieobecna, więc kiedy wchodzili w dorosłe życie, pozbywali się "ciężaru" polskości. Zajęcia na sympozjum "Polska w Górach Skalistych" też będą prowadzone w języku angielskim, bo tylko część uczestników zna dobrze polski.

Wcześnie uzmysłowiłem sobie, że wszystko, co robiono, aby młodzież polonijna była świadoma swego polskiego dziedzictwa, nie zrywała więzów z Polonią, dawało mizerne efekty. Zbyt często apele o "polskość" kierowane były do serca. "Polska w Górach Skalistych" jest próbą intelektualnego "uwiedzenia" młodzieży polskiego pochodzenia. Nie będziemy powtarzać "powinnaś/powinieneś być dumny z tego, że jesteś Polką, Polakiem". Mamy nadzieję, że przedstawiając ważne fragmenty i aspekty polskiej historii, mówiąc o Polsce współczesnej, o polskiej kulturze i prowokując słuchaczy do przemyśleń, spowodujemy, że sami dojdą do takiej konkluzji. Albo nie, ale przynajmniej wiele się dowiedzą i lepiej zrozumieją Polskę. Wielkie znaczenie będzie miało to, że zetkną się z wybitnymi prelegentami, w tym cudzoziemcami, naszymi ambasadorami, którzy serio zajęli się Polską. To na pewno zaintryguje słuchaczy. Polska ma oczywiście wybitnych publicystów, historyków, niestety znikoma część ich prac dostępna jest w języku angielskim.

- Powstanie tylu polskich klubów, Domów Polskich itp. zawdzięczamy w dużej mierze kanadyjskiej polityce multikulturowości, skoro jednak w głównym nurcie kultury nie ma wiele miejsca na Polskę, jawią się one wielu jak egzotyczne wyspy. Ale przecież powstają z inicjatywy Polaków, i nie tylko Polaków, świetne instytucje, które usiłują upowszechniać wiedzę o Polsce oraz polską kulturę. Najlepszym przykładem, i to z naszego podwórka, jest Millennium Music Foundation, która często zaprasza na występy w Kanadzie znanych polskich muzyków i dyrygentów. W programie stacji radiowej CBC, tyle że elitarnej, nadającej muzykę klasyczną, niedocenianą przez większość Kanadyjczyków, nie ma dnia bez polskiego muzyka, kompozytora, dyrygenta; powstały silne polskie środowiska artystyczne w Nowym Jorku i w kilku innych północnoamerykańskich miastach, organizowane są wystawy polskich artystów, pokazy filmów, tworzono pisma, które publikowały jednocześnie w językach polskim i angielskim. Polacy już od dawna nie zamykają się w polonijnym getcie.

- Na uczelniach pełno jest wykładowców z Polski, większość z nich poświęca sporo uwagi Polsce. Wielu rodaków przebija się, odnosi sukcesy w różnych dziedzinach, nie zapominając przy tym o kraju pochodzenia. Ale znikoma jest liczba "polskich" inicjatyw autorstwa Kanadyjczyków i Amerykanów polskiego pochodzenia. Do Canmore zapraszać będziemy wybijających się studentów z różnych kierunków, absolwentów wyższych uczelni, doktorantów, którzy nie przekroczyli 28. roku życia. Już niedługo będą naukowcami, dziennikarzami, artystami, ekonomistami, nauczycielami szkolnymi i akademickimi, może politykami, wielu z nich pełnić będzie odpowiedzialne, ważne funkcje. Chcemy im możliwie najszerzej prezentować Polskę, budzić w nich poczucie polskości. Będziemy się wspólnie zastanawiać, kim są potomkowie imigrantów z Polski: kanadyjskimi Polakami? Amerykanami, Kanadyjczykami polskiego pochodzenia? Po prostu Amerykanami, Kanadyjczykami lub Polakami?

Liczymy, że dzięki kolejnym spotkaniom "Polska w Górach Skalistych" powstanie wreszcie polskie lobby w Kanadzie i USA, działające zgodnie z polską racją stanu. Więcej książek o Polsce. Polskie wydawnictwa. Może zniknie wreszcie słowo forgotten z tytułów opracowań i filmów o Polsce... Nie przybędzie już tutaj następna fala emigrantów z Polski, więc tym bardziej nie można zmarnować potencjału, jakim są młodzi Kanadyjczycy i Amerykanie polskiego pochodzenia. Chcielibyśmy, aby po ukończeniu programu "Polska w Górach Skalistych" kolejni jego słuchacze bez kompleksów wkraczali ze swoją polskością w tutejsze życie i stawali się, na różne sposoby, ambasadorami Polski i związanych z nią spraw oraz przywódcami społeczności polonijnej. Nie jest ważne, czy są Polakami w drugim czy czwartym pokoleniu, czy znają język polski, czy nie. Liczy się ich ogólna wiedza i to, że chcą uczestniczyć w naszym programie. Ci, którzy wcześniej zainteresowali się Polską, przedstawią swoje prace na związane z nią tematy. Nie spodziewamy się przy tym, że będą to wyłącznie opracowania wynoszące Polskę pod niebiosa; jesteśmy otwarci na ukazywanie wszelkich aspektów polskiej historii i kultury, polskiego życia, byleby to były opracowania krytyczne, biorące się z dobrej znajomości tematu. Nie ustanowiliśmy też jakichś sztywnych, nacjonalistycznych kryteriów "polskości".

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail