MAREK KUSIBA
Dwanascie sekund,
ktore zmienily swiat
| SUKCES STOP CZTERY LOTY CZWARTEK RANO
WSZYSTKIE POD WIATR SZYBKOSCI DWUDZIESTU JEDEN MIL STOP
START Z TERENU PLASKIEGO WYLACZNIE ZA POMOCA MOTORU STOP
SREDNIA SZYBKOSC W POWIETRZU TRZYDZIESCI JEDEN MIL STOP
NAJDLUZSZY LOT PIECDZIESIAT DZIEWIEC SEKUND STOP ZAWIADOM
PRASE STOP POWROT BOZE NARODZENIE. |
 |
Tej tresci telegram wyslal 17 grudnia 1903 r. z Kitty Hawk w Karolinie Polnocnej Orville Wright do swego ojca Miltona Wrighta, biskupa Kosciola Braci Zjednoczonych, mieszkajacego w oddalonym o tysiac kilometrow Dayton w stanie Ohio. Depesza zawierala wiadomosc przelomowa dla rozwoju ludzkosci: po latach prob z pierwszymi lotniami i szybowcami, ktore wymagaly do startu pochylego zbocza, sily miesni nog i rak oraz wiatru, czlowiek byl juz w stanie wzbic sie w powietrze z terenu plaskiego, za pomoca sily koni mechanicznych. Praca i ofiara Otto Lilienthala, ktory zginal w roku 1896 - notabene roku pierwszych startow Polaka Czeslawa Tanskiego na jego Lotni - nie poszla na marne. Wiadomosc o wypadku niemieckiego ojca szybownictwa zelektryzowala braci Wright. Ich matka pochodzila z rodziny niemieckich imigrantow, byc moze dlatego postanowili dokonczyc dzielo niemieckiego pioniera i odebrac ptakom monopol na latanie.
Bracia Wright nie byli szalencami, hobbystami ani romantykami. Byli pragmatycznymi protestantami, bardzo powaznymi mlodziencami, zabrali sie wiec do rzeczy z glowa. Najpierw przeczytali cala literature fachowa i ze zdumieniem stwierdzili, ze nie ma w niej nic, co mogloby im pomoc rozwinac skrzydla i ukonczyc niedokonczone dzielo Lilienthala, czyli wzniesc sie nad ziemie za pomoca silnika. Postanowili wiec uzupelnic braki wiedzy teoretycznej i sprzetu - wlasnym pomyslem i przemyslem. W roku 1900 skontaktowali sie z m.in. z amerykanskim teoretykiem i naukowcem Octavem Chanutem, ktory latal juz na wlasnych szybowcach, siegneli rowniez po rade Anglika George'a Cayleya oraz po prace Polaka, inzyniera Stefana Drzewieckiego, specjalisty od teorii i budowy smigiel. Majac wlasny warsztat naprawy i budowy rowerow, zapal, talent i trzezwosc oceny swoich mozliwosci, rozpoczeli od budowy modeli szybowca, a potem samego szybowca, dla prob na ktore znalezli - pytajac meteorologow - doskonale tereny na nadatlantyckich wydmach, w okolicach Kitty Hawk.
Po trzech latach prob i wykonaniu przeszlo tysiaca lotow, mieli juz szybowiec gotowy do zamontowania na nim silnika. Dysponowali takze wiedza teoretyczna i praktyczna, jakiej nie posiadal poza nimi nikt na swiecie. Byli gotowi do startu z terenu plaskiego, a nie majac odpowiedniego silnika, postanowili go sami zbudowac. Nic prostszego, jak budowa pierwszego na swiecie, czterocylindrowego silnika lotniczego, nieprawdaz? To byly prawdziwie pionierskie lata. Tak sie szczesliwie zlozylo, ze dwaj mechanicy rowerowi nie poddawali sie przeciwnosciom, tylko mozolnie pokonywali kolejne przeszkody na drodze do osiagniecia wyznaczonego sobie celu.
Pierwszy start Wilbura w dniu 14 grudnia zakonczyl sie uszkodzeniem Flyera z powodu bledu w pilotazu; pilotowania samolotu uczyli sie przeciez na wlasnych bledach. Naprawili uszkodzenia. 17 grudnia, o 10:35 rano Orville wystartowal pod Kill Devil Hill z dwoch drewnianych szyn na zbudowanym razem z bratem Wilburem aparacie, wyposazonym w silnik ich wlasnej konstrukcji, poruszajacym dwa smigla ich wlasnego wykonania. Pierwszy lot trwal zaledwie dwanascie sekund, ale marzenie dwoch genialnych braci zostalo spelnione. Dla ludzkosci rozpoczela sie era lotnictwa silnikowego, a dla braci Wright - gehenna typowa dla pionierow przecierajacych nieznane szlaki, pasmo procesow sadowych o patenty, rozczarowan, walki z ciemnota i zawiscia, lata udreki przerywanej radosciami rzadkich i zbyt poznych zwyciestw.
Te cztery skromne loty, wykonane przez dwoch skromnych braci na plaskiej plazy waskiej wyspy nad Atlantykiem - gdzie od trzech lat kryli sie przed oczami wscibskich niedowiarkow, przesmiewcow oraz konkurencji - pchnely ludzkosc na nieznane jej drogi, ktore zaledwie w 66 lat pozniej zaprowadzily ja az na Ksiezyc. Skromne i wolne poczatki nie zapowiadaly az tak gwaltownego rozwoju tak wielu naraz dziedzin mysli technicznej i techniki lotniczej, ktory pozwolil w kilkadziesiat zaledwie lat nadrobic - z ogromna nawiazka - dlugie wieki marzen o opanowaniu powietrza - skoro udalo sie ludziom opanowac lady i morza - i wladanie nad nim ze swoboda istot wyposazonych jedynie w pierzaste skrzydla.
Pierwszymi mieszkancami Ziemi, ktorzy oderwali sie od niej na instrumencie skonstruowanym przez czlowieka, tez bylo ptactwo: kogut i kaczka. Nie wiadomo dlaczego w towarzystwie barana, cala ta menazeria odleciala 19 wrzesnia 1783 r. z Wersalu na balonie braci Montgolfier, by wyladowac po osmiu minutach lotu o dwa i pol kilometra od miejsca startu. Z kolei pierwszym polskim aeronauta stal sie kot Filus, umieszczony w koszu balonu wypuszczonego wiosna 1784 r. w rezydencji Czartoryskich w Pulawach. Niestety, kotek nie przezyl tego historycznego wydarzenia, gdy balon roztrzaskal sie na drzewie. Zdarzeniu nadal ksztalt literacki Franciszek Dionizy Kniaznin w poemacie Balon:
Kto by sie kiedy tej spodziewal mysli
Zebysmy mieli po powietrzu latac?
K' temu juz ludzie na ostatek przyszli,
Ze sie dzis moga z ptakami pobratac.
Przy okazji warto moze wspomniec, ze pierwszym Polakiem, ktory pobratal sie z ptakami, byl takze literat, Jan Potocki, autor Rekopisu znalezionego w Saragossie; 10 maja 1789 r. odbyl on udany lot w koszu balonu francuskiego aeronauty Jeana Pierre'a Blancharda.
Francuzami byli takze Jean Francois Pilatre de Rozier i markiz Francois Laurent d'Arlandes, ktorzy o 120 lat wczesniej od amerykanskich braci bratali sie z ptakami: 21 pazdziernika 1783 r., po 25 minutach od startu z Lasku Bulonskiego na balonie na ogrzane powietrze i pokonaniu osmiu kilometrow, wyladowali w rejonie dzisiejszego Place d'Italie w Paryzu. A juz 1 grudnia z ogrodow Tuileries wystartowali Aleksandre Charles ze starszym z braci Robert na pierwszym balonie napelnianym wodorem, utrzymujac sie w powietrzu cale dwie godziny i przelatujac az 30 kilometrow.
Niebo stanelo przed ludzkoscia otworem, rozpoczela sie epoka balonow, a jej poczatek uznac mozna za poczatek lotnictwa w ogole. Ogloszony w Stanach Zjednoczonych i obchodzony nadal Swiatowy Rok Lotnictwa nie znajduje wiec entuzjazmu u Francuzow, dla ktorych nie tylko balony braci Montgolfier daly poczatek lotnictwu; we Francji od poczatku odmawiano braciom Wright takze pierwszenstwa w locie samolotem, ktory zdaniem wielu Francuzow byl dzielem Clementa Adlera - juz w roku 1897.
Co mowic o Francji, skoro w samej Ameryce efekt heroicznej pracy braci z Dayton pominieto nieomal milczeniem. Nikt za bardzo nie wierzyl w ich pierwsze loty z uzyciem silnika, i ich oficjalnie nie uznano, gdyz nie bylo przy tym urzednika z Amerykanskiego Zwiazku Aeronautycznego. Dopiero po kilku latach zabiegow i korzystnym dla braci wyroku sadowym, Ameryka uznala ich za prekursorow lotnictwa silnikowego. 22 maja 1906 r. Amerykanski Urzad Patentowy wydal braciom Wright patent nr 821 393 na ich rozwiazania w budowie maszyny latajacej.
Jej poczatki, podobnie jak narodziny, byly trudne i bolesne: kleska zakonczyla sie proba publicznego zdyskontowania przez braci ich osiagniec, gdy zima 1903/1904 r. zbudowali ulepszony Flyer 2 i sprosili dziennikarzy na farme w poblizu rodzinnego Dayton, ale wysiadl im przy starcie silnik; na pare lat przylgnela do nich gazetowa plama: "Flying or Lying Brothers?". A potem bylo tylko gorzej. Armia amerykanska odrzucila propozycje zakupu ich samolotu, pojechali wiec szukac nabywcow w Europie. Ale tam juz latano i nalezalo stoczyc walke z konkurencja, ktora na potege kradla im patenty. O europejskich przygodach braci Wright napisano wiele, ale niewiele zrodel podaje fakt wykonywania przez Wrightow demonstracyjnych lotow w Szczecinie, na polach w poblizu dzisiejszego Krzekowa.
Europejskie loty legendarnych braci takze w Polsce odegraly wielka role w popularyzacji lotnictwa. Fama slynnych pionierow rozpalala wyobraznie mlodziezy, ktora nie znala odwrotnej strony tej slawy; wykonczony nerwowo, zmeczony procesami Wilbur Wright zmarl w 1912 roku. Na stan jego nerwow mogl miec wplyw lot Louisa Bleriota nad kanalem La Manche, 25 lipca 1909 r. W nastepnym roku latano juz w Warszawie, gdzie odbyly sie Dni Awiacji, z udzialem rosyjskiego pilota Utoczkina i Polaka Supniewskiego, ktory przelecial pol kilometra w linii prostej. W 1911 r. Stanislaw Cywinski i Czeslaw Zbieranski odbyli 15-minutowy lot swoim samolotem, a warszawskie Kolo Awiatow w 1911 r. wyprodukowalo 12 samolotow i prowadzilo szkole pilotazu.
Pierwsza wojna swiatowa przyniosla piorunujacy rozwoj lotnictwa, stajac sie dla Orville'a Wrighta jednym z najwiekszych konkurentow. Wojna pozwolila bowiem tak udoskonalic samoloty, ze po wojnie staly sie - o ironio - bardziej bezpieczne. Europa byla po swojemu zadufana, nie bardzo tam chcieli wierzyc w sukcesy Amerykanow. A oni byli przekonani swiecie, ze ich wynalazek zakonczy wojny na swiecie! Samolot mial zblizyc ludzi, ulatwic komunikacje, co najwyzej sluzyc do obserwacji ruchow przeciwnika. Dobrodusznym braciom nawet do glowy nie przyszlo, ze ich wynalazek zostanie, jeszcze za zycia Orville'a, uzyty jako najwieksze narzedzie zniszczenia (bombardowania dywanowe, pierwsze bomby atomowe).
Orville umarl 30 stycznia 1948 r. A dopiero w grudniu tegoz roku, w 45. rocznice jego pierwszego, dwunastosekundowego lotu, oryginalny Flyer 1 wrocil z Europy i umieszczony zostal w Narodowym Muzeum Lotnictwa w Waszyngtonie; wczesniej bronila mu tam wstepu ludzka malosc.
Smithsonian Institution i jego dyrektor dr Walcot przez pierwszych 14 lat od historycznego lotu palme lotniczego pierwszenstwa przypisywali wciaz Samuelowi Langleyowi, ktory z koncem XIX wieku otrzymal od rzadu wielkie pieniadze na budowe maszyny nazwanej Aerodrome; miala wystartowac z pomostu w Waszyngtonie wczesniej od samolotu braci Wright, bo w lipcu 1903 roku, tyle ze start sie nie udal i wpadla do Potomacu.
Rowniez i pierwszy, historyczny, ale niechciany przez Ameryke, samolot braci Wright spotkal los podobny: utonal w ich wlasnej szopie na dlugie lata. Publicznie pokazano go dopiero w 1917 r. w Bostonie, ale Smithsonian nie wyrazalo nadal zadnego zainteresowania tym narodowym skarbem, bo Wrightow nie lubil dyrektor instytucji. Gdy Ameryka wzruszala na ten konflikt ramionami, zainteresowalo sie Flyerem 1 Science Museum w Londynie, gdzie trafil na dlugie lata; w 1940 r. zostal zdemontowany w obawie przed niemieckimi bombardowaniami, ale doczekal szczesliwie konca wojny.
Cztery pierwsze loty Flyera z 17 grudnia 1903 r. mialy przelomowe znaczenie w historii swiata, i mieli tego pelna swiadomosc takze owi dwaj mlodziency, ktorzy zainteresowali sie lataniem, gdy otrzymali od ojca w prezencie zabawke-helikopter, napedzany dwoma smigami poruszanymi skrecona gumka. Dlatego wlasnie pozostali w domu rodzinnym, zamiast sie ozenic jak wszyscy chlopcy, i po calych dniach majstrowali zarabiajac na zycie drukowaniem akcydensow
i reperowaniem rowerow,
a po nocach sleczeli nad ksiazkami o aerodynamice - jak o braciach pisal w swej amerykanskiej trylogii John Dos Passos. W 10 rocznice pierwszego lotu Orville zwierzyl sie w Biuletynie Aeroklubu Ameryki: "Dowiodlszy ostatecznie trafnosci naszych przewidywan, natychmiast spakowalismy manatki i wrocilismy do domu z przeswiadczeniem, ze oto nareszcie rozpoczal sie wiek machin latajacych". W Ohio padal snieg, okna w Dayton blyszczaly bozonarodzeniowymi drzewkami.
Z okazji amerykanskiej rocznicy 100-lecia lotnictwa niewiele mowi sie o wielkich lotach i triumfach Polakow. Przypominajac o czterech historycznych lotach braci Wright, wspomnijmy zatem i o czterech tylko, historycznych lotach naszych rodakow. Ich wyczyny przysporzyly Polsce wielkiej slawy lotniczej, a rozwojowi swiatowego lotnictwa dodaly blasku.
W 1926 r. 27-letni porucznik Boleslaw Orlinski z sierzantem-mechanikiem Leonardem Kubiakiem pokonali trase Waszawa-Tokio-Warszawa, w sumie 23 tysiace kilometrow. Ich przylot do Tokio wywolal niebywaly entuzjazm, a dramatyczny powrot dal im wielki prestiz w swiecie lotniczym. W 1931 r. Orlinski zaslynal na zawodach i pokazach w Cleveland, Ohio, w rodzinnym stanie braci Wright. Niewykluczone, ze spotkal sie tam z Orville'em. Po wojnie, w ktorej walczyl m.in. na brytyjskich Mosquito, Boleslaw Orlinski mieszkal w Toronto, gdzie zmarl 28 lutego 1992 r. "Ten genialny pilot rozlegloscia dokonan lotniczych nie mial sobie rownych wsrod polskich pilotow; jako czynny uczestnik i swiadek przezyl prawie wszystko, co waznego dzialo sie w historii polskiego lotnictwa" - jak pisali o nim jego biografowie, Stanislaw Blasiak i Stanislaw Babiarz.
W lutym 1931 r., major Stanislaw Skarzynski wykonal najpierw lot dookola Afryki, a w maju 1933 r., na malym samolocie polskiej konstrukcji, RWD-5b, przelecial z Warszawy do Dakaru w Senegalu, skad przez poludniowy Atlantyk dotarl do portu brazylijskiego Maceio. W ciagu 20 godzin i 15 minut przebyl 3670 km - bez radia, spadochronu i lodzi ratunkowej. Rozentuzjazmowani Brazylijczycy nazwali powsciagliwego Skarzynskiego "Milczacym Kondorem". W czerwcu 1942 r., pulkownik Skarzynski zginal w locie bombowym polskiego dywizjonu 305 nad Brema.
Hynek i Burzynski, dwaj polscy piloci balonowi, pozazdroscili chyba Skarzynskiemu wyczynu i w tym samym 1933 r. wygrali w Chicago miedzynarodowe zawody balonowe o Puchar Gordon-Bennetta. Franciszek Hynek i Zbigniew Burzynski ladowali w puszczy kanadyjskiej, w poblizu Port Neuf w Quebec, pokonujac 1361 kilometrow - i cala swiatowa czolowke. W tych prestizowych zawodach, ufundowanych w 1905 r. przez amerykanskiego dziennikarza i wlasciciela New York Herald, Jamesa Gordona Bennetta (1841-1918), Polacy zwyciezali rowniez w latach 1934, 1935, 1938 i 1983.
18 maja 1938 r. Tadeusz Gora (ur. w 1918 r.) wykonal przelot dlugosci 578 kilometrow z gorskiego szybowiska Bezmiechowa w Bieszczadach az pod rodzinne Wilno, do ktorego zabraklo mu tylko 15 kilometrow. Gora lecial na szybowcu PWS-101 Rekin konstrukcji Waclawa Czerwinskiego, jednego z ojcow polskiego szybownictwa, wybitnego konstruktora; trafil on po wojnie do Kanady, gdzie zmarl. Tadeusz Gora walczyl pod brytyjskim niebem, a po wojnie wrocil do Polski. Mieszka w Swidniku. Jego ladowanie w Solecznikach Malych niedaleko Wilna bylo w 1938 r. najwiekszym osiagnieciem szybowcowym swiata, za co mlody lotnik otrzymal pierwszy na swiecie, dopiero co ustanowiony Medal Lilienthala.
Ten medal spina zgrabna klamra poczatki dzialalnosci braci z Dayton z polskimi dokonaniami. I tak jak protestanci Orville i Wilbur Wright wniesli do rozwoju lotnictwa pragmatyzm, tak polska brac lotnicza wniosla don romantyzm. Polacy latali daleko i dlugo, bo kochali lotnicza przygode. Nie liczyli na wiele, ale liczono sie z nimi, jako ze znakomitymi lotnikami. Byli natchnieniem dla mlodziezy, herosami przestworzy.
To byly wyczyny porywajace wyobraznie - oraz mlodziez na lotniska. Na kursy szybowcowe ustawialy sie kolejki, szybowiska pracowaly pelna para. Selekcja byla ostra, smietanka latala potem w bitwie o Anglie. Polacy byli i sa swietnymi pilotami, ale nie decydowal o tym zaden ptasi instynkt. Troche fantazji, duzo wyobrazni, inteligencji i odwagi, ktore zawsze cechowaly nasz narod. Ale przede wszystkim - szkolenie, od modelarni poczynajac, poprzez szkolenie podstawowe szybowcowe, potem wyczynowe, potem dopiero samolotowe. Anglicy mieli uproszczony system, od razu wsadzali kandydata do maszyny z instruktorem. Polacy musieli pierwsze loty wykonywac sami, bo wtedy, w latach naprawde pionierskich, nie bylo jeszcze dwumiejscowych szybowcow. A w czasach braci Wright szybowcow nie bylo wcale. Zanim oni sami ich sobie nie zbudowali.
*
John Dos Passos tak konczyl swoj portret braci Wright: (...) zadne naglowki ani gorzkie nagonki prasowe, ani duszace zaslony dymne i gazy, ani przekrzykiwanie sie maklerow na gieldzie, ani uludny zew milionow, ani retoryka dygnitarzy skladajacych wience pod odslanianymi pomnikami
nie moga zacmic pamieci
owego chlodnego dnia grudniowego,
kiedy dwaj skostniali mechanicy rowerowi z Dayton w stanie
Ohio
po raz pierwszy poczuli, jak ich aparat domowej konstrukcji,
wystrugany z hikorowych listewek,
zlepionych cementem rowerowym Arnsteina
i opietych perkalem, ktory sami zszywali na maszynie swojej
siostry
w ogrodku za domem na Hawthorn Street w Dayton,
jak ich aparat wznosi sie w gore nad wydmami i rozlegla plaza
w Kitty Hawk.
-------------------------------------------------------
Zrodla:
John Dos Passos: USA. Fragm. z III tomu
trylogii pt.: Ciezkie pieniadze. Przeklad i opracowanie
Krzysztof Zarzecki. Czytelnik, Warszawa 1990.
Lotnictwo - stulecie przemiany (pod red. Stanislawa Januszewskiego).
Wroclaw 2003. Tamze: Ryszard Witkowski: Dzielo Orville'a
i Wilbura Wrightow; Tamze: Boleslaw Orlowski: Polski
wspoludzial w balonowym szalenstwie (1784-1795); Tamze:
Andrzej Glass: Wklad Polakow w rozwoj techniki lotniczej
w latach 1918-1945.
Stanislaw Blasiak, Stanislaw
Babiarz: Boleslaw Orlinski - pilot genialny, czlowiek niezwykly.
Przeglad Lotniczy, 4/1997- 3/1998.
Andrzej Kobos: Druga Rzeczpospolita
lotnicza. Zwoje, 3/7, 1998.
Jerzy Liwinski: "17 grudnia 1903,
10:35". Skrzydlata Polska, 12/2003.
|