[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (12 grudnia 2003)


JAN ZIELINSKI

Pod innym katem

TO i ONO

Od pewnego czasu przesladuje mnie TO. Zaczelo sie bodaj od swietnego tomu poznego Milosza pod tym samym tytulem - tomu, ktory kusi, zeby patrzec na przeszlosc dynamicznie, zeby probowac ja na nowo ksztaltowac, poetycka intuicja wydobywac powiazania i roznice, niedostrzegalne dla uczestnikow owej przeszlosci wtedy, gdy byla jeszcze terazniejszoscia. TO stanowi zarazem tajemnice poezji i jej niewyrazalna komponente metafizyczna.

Potem TO pojawilo sie w tytule jednego z opowiadan w ksiazce Marka Nowakowskiego. Narrator obserwuje specyficzne ozywienie uwiklanych w mafijne uklady sasiadow, kiedy TO ma sie pojawic, potem sledzi goraczkowe czynnosci, wreszcie konstatuje apatie, kiedy TO zostalo przekazane. Zaimek jest pozostawiony bez dopowiedzenia, kazdy czytelnik moze sobie dospiewac, czy chodzilo o kradziony towar, o alkohol czy o amfetamine. Ale juz samo porownanie tych mozliwosci z otwarciem dokonujacym sie w tomie Milosza swiadczy, ze mamy do czynienia z degradacja.

Pozniej, szykujac wystawe o Igorze Newerlym, wynotowalem sobie z jego ostatniej, ale chronologicznie tyczacej dziecinstwa i mlodosci znakomitej ksiazki Zostalo z uczty bogow pasaz o pierwszych probach pisarskich i o zwiazanych z tym stanach wrecz euforycznych: "Od tego czasu zaczalem pisywac, [...] bazgralem cale bruliony, zawsze kryjac sie z tym moim intymnym zajeciem i bez mysli o celu, wlasciwie po to, by wywolac TO. Duzymi literami T i O szyfrowalem w mojej mowie ten nienormalny stan jak blogi rausz, dajacy dziwny, dobry smutek i lekkosc niby snu, kiedy sie lata wysoko nad ziemia, a ciala nie ma, moze mnie w ogole nie ma, a moze jestem we wszystkim dokola. A ze podobne odswietne uczucie rzadko nawiedza przy pisaniu, pisanie to cholernie zmudna praca, wymagajaca hartu i ambicji, ktorej mi brak, totez niewiele napisalem i dlatego miedzy innymi tak pozno przeszedlem z amatorstwa do warsztatu, do zawodu pisarza".

Wreszcie wpadla mi w rece ksiazka Doroty Terakowskiej Ono. Dziejaca sie we wspolczesnej Polsce, a konkretnie w pierwszych miesiacach XXI wieku powiesc, ktorej glownym bohaterem jest nienarodzone dziecko, ONO. Narracja, przewaznie trzecio-, czasami pierwszoosobowa, prowadzona jest z punktu widzenia Ewy, mlodej dziewczyny, ktora w sylwestrowa noc wskutek zdarzenia mocno przypominajacego zbiorowy gwalt zaszla w ciaze.

Zwracajac sie w mysli do rozwijajacego sie w jej brzuchu osobnika plci nieokreslonej, Ewa uzywa bezosobowego rodzajnika ONO. Ma to oczywiscie dalekosiezne konsekwencje. Powiesc zbudowana jest paralelnie i prezentuje dwie mozliwosci: w jednej Ewa usuwa ciaze, a wowczas ONO nigdy nie uslyszy Popoludnia fauna i nie bedzie wiedzialo, jak wygladaja kwitnace kasztany; w drugiej dziewczyna ucieka z gabinetu ginekologicznego i dalej boryka sie ze swoim problemem. Autorka nie stawia kropki nad i, nie opowiada sie wyraznie za zadnym wariantem, ale jednak jednemu wariantowi poswieca zdecydowanie wiecej uwagi. Przyjmijmy zatem hipoteze robocza, ze jest to powiesc o ciazy (zupelnie inna niz Polka Gretkowskiej), ze jest to monolog, skierowany do istoty zarazem dalekiej, bo nieznanej, i bliskiej, najblizszej.

*

Pare lat temu ukazala sie podobna nieco w pomysle powiesc mlodej (rocznik 1972) amerykanskiej autorki Amy Yurk The Kind of Love that Saves You (przeklad polski, zatytulowany Zbawienna milosc wyszedl niedawno nakladem Swiata Ksiazki). Jest to relacja ciezarnej kobiety, ktora, straciwszy meza w wypadku, opowiada o nim bezustannie noszonemu w brzuchu dziecku, zeby wiedzialo, jakiego mialo wspanialego ojca. Ksiazka pelna uroku, bardzo optymistyczna, pomimo ponurej sytuacji wyjsciowej. Proba wytlumaczenia paradoksalnej natury swiata osobie, ktora ten swiat zaczyna dopiero poznawac. Edukacja prenatalna.

*

Ksiazka Doroty Terakowskiej jest od powiesci Amy Yurk duzo bardziej skomplikowana, ma tez szersze ambicje. Tam swiat zostal zredukowany do malomiasteczkowego kregu rodziny, sasiadow i znajomych mlodej matki (z kilkoma bardzo wyrazistymi sylwetkami), tu ambicje autorki siegaly dalej, powiesc ma byc, mozna sie domyslac, panorama polskiej rzeczywistosci na przelomie tysiacleci, z tak charakterystycznymi zjawiskami, jak supermarkety, dyskoteki, "drogowki", wszechobecnosc telewizji i reklam czy wreszcie poczucie zagrozenia, podsycane saczacymi sie ze wszystkich srodkow przekazu informacjami o aktach przemocy.

*

Literatura nie powstaje w prozni i nawet jesli ksiazka jest nastawiona na rejestracje wspolczesnej rzeczywistosci, musi sie tez, chocby bezwiednie, odwolywac do dawniejszej literatury. Nowe klisze nakladaja sie na stare, wprowadzajac niekiedy modyfikacje, czesto zreszta czysto kosmetyczne. Mam wrazenie, ze dla powiesci Ono, podejmujacej zagadnienia moralnosci i hipokryzji, takim pratekstem jest najbardziej znana sztuka Gabrieli Zapolskiej: Moralnosc pani Dulskiej.

Pokrewienstwo to widac najwyrazniej, przygladajac sie ukladowi sil w obu rodzinach i miejscu, jakie w nich zajmuja mezowie. Obaj wybrali swego rodzaju emigracje wewnetrzna, w zyciu rodzinnym biora znikomy udzial. Felicjan Dulski jest zajety swoja praca i swoimi dziwactwami w rodzaju chodzenia na kopiec Kosciuszki (nie wychodzac z pokoju), a wezwany do zajecia zdecydowanego stanowiska, potrafi tylko zawolac, oderwawszy sie od gazety: "A niech was wszyscy diabli!". Jan z powiesci Terakowskiej to niedoszly wirtuoz fortepianu, byly zwyciezca teleturniejow, ktory wycofal sie do swego pokoju, pelnego ksiazek, plyt i kurzu, z poczuciem, ze nie pasuje do wspolczesnego swiata. I on potrafi sie zdobyc na krzyk, ale krzyk milczacy - kiedy wyrzeka sie nagrody, nie chcac odpowiedziec na upokarzajaco glupie pytanie.

Wymownym znakiem niedopasowania ojcow rodziny do czasow, w jakich przyszlo im zyc, sa ich trudnosci komunikacyjne. Jan wie bardzo wiele z roznych dziedzin, ale nie rozumie niektorych slow, jakich uzywa jego corka. Zupelnie tak samo reagowal Dulski, kiedy jedna z corek mowila, ze druga "jeszcze sie pichci", i musiala mu tlumaczyc: "Ojciec tego nie rozumie? No, stroi sie! Za ojca czasow tak nie mowiono? No to co? Teraz mowia".

Podobienstwa siegaja takze wygladu, charakterystyki zewnetrznej. Pani Dulska pojawia sie juz w pierwszej scenie "w stroju niedbalym, papiloty, z tylu cienki kosmyk, kaftanik bialy watpliwej czystosci, halka wloczkowa, krotka, podarta na brzuchu". Niewiele lepiej wyglada w oczach corki Teresa z powiesci Terakowskiej: "biustonosz wpija sie jej w tluste cialo, zlobiac glebokie faldy, [...] wyglada to paskudnie, zwlaszcza gdy nosi sie obcisle sweterki".

Brak porozumienia miedzy pokoleniami rodzicow i dzieci, podwojna moralnosc, zwazanie przede wszystkim na to, co powiedza inni, zadza pieniadza. Teresa, matka Ewy, tkwi w kokonie uwitym sto lat wczesniej przez pania Dulska.

Zapolska zreszta tez napisala tekst pod tytulem Ono. Opowiadanie, w roku 1888. Nie mam go w tej chwili pod reka, ale w potrzebie posluze sie streszczeniem, jakiego dokonal niemiecki polonista Manfred Podeschwik: "Narratorka odpowiada listem na pytanie pewnej kobiety, jak sie miewa 'Ono', dziecko. Dziecko to najwieksza sila kobiety, symbol jej swietosci. Moral: naucz swego syna glosno mowic 'Ojcze', a moze 'Ono' sprawi, ze 'On' do ciebie wroci".

*

Dulszczyzna czesto powraca w rozmaitych dyskusjach, jakie w XX wieku ksztaltowaly (mimo rozmaitych ograniczen i uwiklan) polskie zycie literackie. Jest chyba do napisania rzecz o posmiertnym zyciu pani Dulskiej. Nim sie taki artykul czy ksiazka pojawi, chcialbym tu zasygnalizowac maly przyczynek. Otoz w roku 1953 Julian Przybos, polemizujac z Jastrunem i Putramentem, napisal rozrachunkowy Glos o poezji. Piec jego czesci ukazalo sie drukiem w krakowskim Zyciu Literackim, zas czesc szosta, najostrzejsza, miala swoj pierwodruk dopiero w roku 1956. Zachowalo sie kilka autografow tej czesci, porownujac je widzimy, ze najwiecej klopotu sprawialo poecie miejsce, w ktorym staral sie zestawic komunizm z nazwiskiem bohaterki sztuki Zapolskiej. Oto kolejne warianty, najpierw jednowersowe, a potem w formie dystychu:

Czy nie wiesz, ze komuniste obabila dulska!
Czy nie wiesz, ze komuniste obabila Dulska!
Czy nie wiesz, moj stary,
ze sztuka Peerelu rzadzi z mezem Dulska.
Czy nie wiesz, moj stary,
ze sztuka u nas rzadzi z Partia Pani Dulska.
Czy nie wiesz, moj stary,
ze sztuka u nas rzadzi Pani Dulska.
Czy nie wiesz, moj stary,
poezja u nas rzadzi w Partii Pani Dulska!
Zrozum, ze
sztuka rzadzi w Partii Pani Dulska!

Ostateczna wersja brzmi dobitnie:

Stuknij sie w ciemie
i zrozum: Sztuke w Partii nianczy Pani Dulska!
To ona was Wodzowi na wcierkach podkreca...

Mozna sie spierac, czy to juz poezja, czy nadal agitacja, choc w slusznej sprawie, ale warto sie przyjrzec tym potyczkom ze slowem, temu narastaniu odwagi. Zaczelo sie od anonimowego komunisty, ktorego "obabila" pani Dulska. Potem pojawia sie pan Dulski, ktory razem z zona rzadzi sztuka PRL. Ale za chwile malzonek znika, a zamiast niego sekunduje pani Dulskiej - PZPR, "Partia". W ostatecznej wersji jest mowa o nianczeniu sztuce i o podkrecaniu wasa Stalinowi. Nie dziwi, ze caly ten fragment nie przeszedl przez cenzure az do roku 1956, od slow o pani Dulskiej w Partii po koncowy wers, w ktorym poeta ujawnial swoj cel: "Rabnac terroretykow tym wierszem jak szabla!". To bylo jak otwarcie drzwi, jak wpuszczenie swiezego powietrza. Jak krzyk w pomieszczeniu, w ktorym zalegalo pelne strachu milczenie.

*

TO i ONO. Tajemnica rzeczy i tajemnica istnienia. Moment zadziwienia, kiedy mamy szanse podejrzec sekret bytu i dluga, 9-miesieczna rozmowa, w ktorej probuje sie temu czemus, co mozolnie staje sie czlowiekiem, wytlumaczyc swiat. Zuchwale wyzwanie.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail