Dwa istnienia rozszczepione
Z Anna Frajlich rozmawia Czeslaw Karkowski (dokonczenie)
Czeslaw Karkowski: - Duzo miejsca w Twojej tworczosci zajmuja sprawy emigracji, podzialu zycia na dwie polowy... Czy rzeczywiscie uwazasz swoje zycie za rozerwane, pozbawione ciaglosci?
Anna Frajlich: - W tej chwili inaczej to widze. Ale wowczas to byl ogromny szok. Moje zycie niewatpliwie jest przelamane, jak rozdarta karta papieru, ktorej juz nie mozna zlozyc. Jak pisze:
Znow przejezdzam
nad Dworcem Gdanskim,
tylko nie moge
nad nim przejsc
do porzadku dziennego
- W Twojej tworczosci dostrzec mozna silna tesknote do
tamtej polowki...
- Tak, ale przeciez nie teskni sie do tej wierzby czy brzozy, ale do tamtego siebie pod owa wierzba czy brzoza. Emigracja stanowi wiec szczegolny przypadek tesknoty do utraconego swiata - dziecinstwa, mlodosci, przeszlosci w ogole.
- Czy nie masz wrazenia, ze w Twoich wierszach silnie daje o sobie znac "kompleks latarnika"? Na ile byly to uczucia prawdziwe, a na ile literacka poza?
- Na pewno to drugie w duzej mierze. Po prostu dlatego, ze to bylo gotowe narzedzie, ktorym moglam sie posluzyc, zeby wyrazic swoje prawdziwe uczucia. Moze tracily one w ten sposob na spontanicznosci, ale zyskiwaly na precyzji.
Czulam sie bardzo wyobcowana i straszliwie samotna. Nie czulam bynajmniej (jak teraz), ze tu jest moj dom. Poza tym trzeba pamietac, ze nie wyjezdzalam dobrowolnie. Mialam ciagle poczucie, ze odebrano mi prawo do polskosci.
- Jako duzej miary polska poetka emigracyjna odtwarzasz i powtarzasz to, co sto lat temu mowiono o emigracji, powielasz jakby motyw wygnanca. Czy nie niepokoi Cie ta tradycja - zarowno w sensie literackim, jak i komunikowanych tresci?
- Ale ona istniala, totez musialam sie z nia liczyc, choc staralam sie isc przeciw niej. Przeszlam te droge od latarnika, zeby zobaczyc, iz doswiadczenie przymusowej emigracji, jakkolwiek bardzo trudne, bylo doswiadczeniem wzbogacajacym. Predko zaczelam mowic o podwojnej wymowie emigracji:
A tutaj tez mam swoje drzewo
za oknem klon
w piorka sie stroi na kwietniowo
i chcialby przerosc choc o glowe
tutejszy dom
Po tych rozdarciach przyszlo zastanowienie, co wlasciwie jest moje, a co obce, i jak sie z tym pogodzic. I przyszla tez poglebiona znajomosc kultury amerykanskiej.
- Twoje wiersze maja charakter tak osobisty, ze czesto sa bezposrednio adresowane do konkretnych osob. Na przyklad "Spotkanie z poetka...". O kogo chodzi?
- To jest prawdziwa historia Ally Achmaduliny, ktora spotkalam w 1998 r. na zjezdzie Pen Clubu w Finlandii. To wybitna poetka nawiazujaca do tradycji tworczosci Osipa Mandelsztama, ale zarazem alkoholiczka.
- Inny wiersz do Gorczynskiej...
- Z Renata Gorczynska studiowalam razem na Uniwersytecie Warszawskim. Spotkalam ja po latach tutaj, w Nowym Jorku. Nasze losy sie przeplataja.
Dedykacje podkreslaja podwojnie jakby osobisty charakter wielu moich utworow. Wiersz w ogole z zalozenia jest mowa osobista, a jednoczesnie zostaje adresowany do konkretnej osoby, wlasciwie mowi cos tylko tej konkretnej osobie, albowiem przywoluje jakies zdarzenie, ktore mialo miejsce tylko miedzy dwiema osobami.
Ewa Kologorska, na przyklad, jest bardzo znana aktorka w Szczecinie. Spotkalam ja po latach, kiedy przyszla na moj wieczor autorski. A w Gazecie Wyborczej w marcu br. przeczytalam fascynujacy o niej artykul. Podobnie Elzbieta Lipton, Anna Wegrzyniakowa, itd. Wiekszosc wierszy dedykowanych komus powstala z inspiracji w pewien sposob przez te osobe (na przyklad swoiste dokonczenie rozmowy, przemyslenia na temat wymiany pogladow, spostrzezen, zachowan, sytuacji). Czasem po prostu wiersz daruje sie komus jako prezent.
- W Twoich wierszach roi sie od aluzji literackich. Sa to wprost cytaty z klasycznych wypowiedzi, ale najczesciej zwroty daleko przetworzone i wlaczone w mowe Twego wiersza. Przyklady? Prosze, oto zaledwie pare z calego mnostwa:
... nie toczy sie
jak czerwone jabluszko
i tylko na jednym biegunie splaszczone nieco.
Kto krolestwo da za odpowiedz?
Kto odpowiedz da za parasol?
... niedokonczona dziejow praca
zastygla w niedokonczeniu.
Znow czytam "Obcego"
- "to stalo sie z powodu slonca" - czytam;
ta sama jablon
stoi tam a pien
na dwa istnienia
bolem rozszczepiony
co mozna czytac jako aluzje literacka do "rozdartej sosny" z "Ludzi bezdomnych" Stefana Zeromskiego.
- W duzej mierze literackie skojarzenia staja sie sila sprawcza wiersza. Zakladam czytelnika, w ktorego swiadomosci, jego wyobrazni stosowny cytat uruchomi wlasciwy ciag skojarzen. Nie musze wiec mu mowic wiele, bowiem zakladam, ze aluzja wystarczy. Prowadze wiec swoisty dialog, podwojny dialog - z czytelnikiem, ale i z tekstem, z tradycja. Stad najczesciej te cytaty sa lekko zmodyfikowane, przemienione, rzadko - doslowne.
- Pierwotny szok emigracji stopniowo zamiera, co w Twoich wierszach widac m.in. po coraz liczniejszych przejawach humoru, pojawiaja sie zarty i dowcipy, ktorych na poczatku wlasciwie nie ma.
- Na pewno, ale w istocie humor jest funkcja adresata. Trudno operowac humorem, jesli sie nie ma odbiorcy. Ponadto do humoru potrzebna jest odwaga. Po pewnym czasie nabralam chyba swoistego dystansu wobec siebie, wlasnej tworczosci, ale przede wszystkim poczucia, ze to, co pisze, nie rozlega sie w prozni. Widocznie otworzyly sie jakies blokady, zahamowania przestaly mnie krepowac.
Zaczely pojawiac sie i fraszki, ktore moga miec charakter bezposredniego komentarza politycznego, jak Ptaszki poza klatka:
Czemu placzesz - starego pytal czyzyk mlody
masz przeciez w polu wiecej niz w klatce swobody.
Tys tu zrodzon - rzekl stary - przeto ci wybacze,
Jam byl w klatce, dzis? - w poooluuu i dlatego placze.
Siegam w niej po forme ulotna, zartobliwa, pisana dla doraznych celow. Z pozoru angazuje sie w bezposrednia rzeczywistosc (takze polityczna), ktora wczesniej ogladalam z dystansem; albo raczej - filtrowalam starannie, by wlasnemu doswiadczeniu nadac wymiar bardziej uniwersalny. Ale zwlaszcza po przemianach spoleczno-politycznych w Polsce zrozumialam, ze moj adresat ma doswiadczenia takie, jakie ja mialam, kiedy my, emigranci, nieoczekiwanie znalezlismy sie w owym "polu". W tym krotkim utworze staram sie rowniez przekazac doswiadczenia, ktore staly sie nie tylko moim, ale i ludzi w kraju udzialem, kiedy nagle znalezli sie w nowej zupelnie dla nich rzeczywistosci.
Po swoistym patosie dawnych lat, kiedy dawalam wyraz bolesci i cierpieniu, z dzisiejszej perspektywy tamtejsze doswiadczenia wydaja mi sie lekkie. To, co obecnie wielu Polakom moze wydawac sie wielkim ciezarem (nagle odzyskana wolnosc, z ktora trzeba nauczyc sie sobie radzic), po latach - i ja to wiem - stanie sie czyms lekkim. Totez wolno mi juz dzis mowic o tym lekko.
O wszelkich naszych doswiadczeniach mozna mowic z dystansem - ironicznie czy nawet drwiaco, albo ze wspolczuciem w bolu i cierpieniu. To sa dwie rozne perspektywy.
- Te druga krytycy zazwyczaj zauwazaja, podkreslaja:
"Wprawdzie w wierszach nostalgia wielokrotnie bierze gore nad trauma, do bolu dodaje troche slodyczy, tworzy miekka, sentymentalna aure" (Piotr Sliwinski, "Sztuka utrzymywania rownowagi", "Tygodnik Powszechny", czerwiec 2002 r.); "To jest niewatpliwie poezja bolu. Ale nie jest to poezja lamentu. To jest poezja bolu zobiektywizowanego" (Jaroslaw Anders - "Miedzy wiatrem a drzewem", "Przeglad Polski", listopad 2002 r.); "... czas nie leczy, tylko powieksza nieobecnosc, w spokojny sen wdziera sie chaos, a jedna z zasuszonych roz 'platki swe otwiera i bol obnaza'. Jednak bol i rozdwojenie zostaja w tej poezji ujarzmione..." (Justyna Sobolewska, "Przeksztalcony bol", "Midrasz", wrzesien 2001 r.).
Ktora perspektywa jest Ci blizsza - postawa ironiczna, czy przemawianie z pozycji cierpiacego, bolejacego nad soba, nad ludzmi i nad swiatem serca?
- To sa dwie strony tego samego medalu. Oczywiscie, ze widze swiat bardziej w bolesnych kategoriach niz ironicznych - poczawszy od kondycji egzystencjalnej, czyli nieuniknionej smierci, skonczywszy na doraznych naszych problemach, klopotach i zmartwieniach.
Znow szuka mnie wiatr z 2001 r. jest tomem o niemozliwosci powrotu, a jest to temat bardzo wspolczesny, dotyczacy nie tylko mego osobistego doswiadczenia. Odwrotna strona szoku emigracji jest szok powrotu. A uswiadomienie sobie niemoznosci powrotu do czasu, nie do miejsca, jest zarazem dramatem przemijania.
Do Polski przyjechalam po raz pierwszy w 1993 r., ale ow szok dojrzal znacznie pozniej.
Wiekszosc wierszy tego tomiku, wydanego osiem lat po owej pierwszej wizycie, wyraza na rozmaite sposoby probe poradzenia sobie z kwestia powrotu. Zastanawiam sie, czy jest droga z powrotem i odpowiadam, ze jej nie ma. Napisalam o tym wiersz Dogonilismy czas:
dogonilismy czas
ktory minal
jak banka mydlana
tuz-tuz
polyskuje
i tecza przyzywa
moze zanim zapadnie mrok
pochwycimy ja zachlanna garscia
jeszcze tylko ostatni krok
nad przepascia.
Pisze o tym istotnym kroku do wykonania, ktory moglby polaczyc dwa swiaty czasowo od siebie oddalone, ale jest on w istocie krokiem nad przepascia. Do tego trzeba samemu dojsc i dlatego musialam te wiersze pisac i przejsc przez okres "kompleksu latarnika" i musialam powoli dojsc do stanu, w jakim znajduje sie teraz. Ale w takim razie musialam rowniez przejsc przez ow szok powrotu, ktory sie zbieral przez lata. Jego rezultatem jest wspomniany tomik Znow szuka mnie wiatr. Powstal on jakby na jednej strunie, na jednym napieciu myslowym i emocjonalnym, jest dzieki temu tomem najbardziej zwartym. To ostatni moj tomik, ale mam juz zlozony w wydawnictwie nastepny zbior.
Dzis widze wyraznie, ze biograficznie kolejne tomy poezji odpowiadaly swoistym etapom mego zycia: Aby wiatr namalowac - pierwszy i najbardziej rozpaczliwy; Tylko ziemia to uswiadomienie sobie, ze rzeczywistosc jest jaka jest i trzeba sie z nia pogodzic, bo to nie jakis raj, bajka, tylko ziemia. Stanowil on wyraz akceptacji i zachwytu nad pieknem ziemi, przyrody amerykanskiej. Przyroda odgrywa w mojej tworczosci duza role - nie tylko jako uklad odniesienia dla piekna swiata, ale takze jako podstawa wszelkiej metaforyki.
- Czy z tego stosunku do natury bierze sie Twoj swoisty "impresjonizm poetycki"?
- Co masz na mysli?
- Sytuacje liryczna, jak na przyklad w wierszu "Tylko
powiew":
Ten powiew? - moze od Rzeki
Wschodniej ktora
tuz obok
nie widze jej a jednak ten powiew
po dniu parnej spiekoty chlodna fala
przez pokoj przeplywa
cialo moje oplukuje
i w tetnicach tetno
odnajduje swoj rytm
u-spo-ko-jo-ny.
- Wiersz powstaje, bo musi powstac. Ale tutaj akurat chce raczej podkreslic, ze chwila ma wymiar nieskonczonego czasu. Odnotowanie, zarejestrowanie chwili, tej jednej chwili to tyle, co zanotowac wiecznosc. Rzeczywistosc przeplywa wokol nas i przez nas w jakims ciaglym bergsonowskim nurcie, totez uchwycenie chwili, momentu, stanowi jakby klucz do tajemnicy istnienia ludzkiego czy naszej kondycji na tym swiecie. Zarazem jest kluczem do tajemnicy poezji.
Zarejestrowanie pozornie ulotnej chwili, czyli jej poetyckie zatrzymanie uwazam za szalenie wazne, bo w niej wlasciwie tkwi istota rzeczy. Przeciez w owym bezustannym przeplywie rzeczywistosci, owym nurcie zdarzen mozliwe jest zachowanie zwiazku pomiedzy czyms, co jest poza nami i potem jest w nas: kazda chwila nas ksztaltuje, zmienia, modyfikuje.
- Piszesz w wierszu "Nad oceanem":
Wieczor zapada
i zapada w zimowa miekka noc
od oceanu blada smuga
prowadzi mnie
w niejedna probe
nieprzemyslany krok
bo bylo tylko to co bylo
i tylko jest co jest
swiatlo o szyny sie odbilo
i wsiaklo w mrok
- Wprawdzie wiersz ten bardzo scisle wiaze sie z moja biografia, ale w koncu kazdy wiersz jest tworem bardzo osobistym. Tutaj chcialam zaznaczyc jednoczesnie, ze ulotna chwila (w domysle: kazda chwila) jest istota zycia, z niej sklada sie nasza ziemska egzystencja. Dzialalnosc poetycka to zatrzymywanie na moment tych nieuchwytnych chwil. Jesli sie uda, to jest najwyzszy kunszt.
Dlaczego ta chwila jest istotna? Bo kazda jest istotna, nie ma wazniejszej i mniej waznej - nawet ow blysk na szynach ma znaczenie. I w tym sensie rzeczywistosc jest zupelnie jednowymiarowa, o jednakim znaczeniu w kazdym czasie i we wszelkich jej przejawach.
- I to jest istota poezji?
- Nie, jest nia liryka, wiersze o milosci. Podstawowym tematem kazdej poezji jest milosc. W mojej tworczosci znalezc mozna stosunkowo smiale erotyki, dobrze zakotwiczone w tradycji poezji. Milosc jest bezsprzecznie najwazniejsza rzecza w zyciu. Potrzebujemy milosci, aby przelamac samotnosc, ktora jest kondycja czlowieka na tej ziemi - milosci bardzo szeroko rozumianej.
- W wierszu "Tematy" piszesz, ze "znow jest era poetow rozumnych, choc rozumu czasy nie nastaly". Co to znaczy?
- To troche szydercze okreslenie. Mam przez to na mysli poetow, ktorzy - znowu mowiac nieco ironicznie - siedza caly dzien zastanawiajac sie, co by tu wymyslic, zeby wszyscy powiedzieli, "coz za wspaniala metafora!". Chcialam skomentowac sytuacje nierzadka w poezji - czy w amerykanskiej badz innej. Nie lubie poezji wyrozumowanej, obracajacej sie tylko i wylacznie w kregu wlasnych intelektualnych konstruktow. Jak powiedzialam, sa wiersze, ktore powstaja, bo musza powstac - w wyniku inspiracji, emocjonalnego nastroju czy porywu chwili, ale sa tez i wiersze tworzone w wyniku ogromnego, nagromadzonego kunsztu. Tworza je ci, dla ktorych trescia wiersza jest ich proces myslowy albo rezultat tego procesu. Od tego rodzaju poezji raczej sie dystansuje, ona mnie nie wciaga.
- Jesli wiec nie taka poezja, to jaka?
- Bardziej spontaniczna, bardziej przylegajaca do doswiadczen przecietnego czlowieka; poezja, ktora mowi jakas prawde o tym, co tu i teraz, niz podajaca prawdy ogolne czy tez spelniajaca sie w efektownych popisach metafor i gier jezykowych. Doceniam bardzo takich tworcow, ale nie jest to moja poezja.
- Jak tu, na obczyznie, radzisz sobie z jezykiem polskim?
- Na pewno czuje sie odizolowana, ale nie wydaje mi sie, zeby moj jezyk byl archaiczny czy nie przystawal do wspolczesnej, obecnie uzywanej polszczyzny.
- Poeta emigracyjny - to tradycyjny polski wzorzec tworczy. Czy czujesz sie poetka emigracyjna?
- Moja poezje uksztaltowal szok emigracji; fakt, ze nagle z mniej wiecej ustabilizowanej sytuacji wrzucono mnie w gleboka, obca wode. To byly jakby moje drugie narodziny, to szkola zycia nie do przecenienia. Dostarczyla mi przezyc, ktorych nie da sie odtworzyc w drodze wylacznie rozumowych operacji. Tego trzeba doswiadczyc i doznac - gleboko, prawdziwie. Chce, zeby to, co mowie w swoich wierszach, bylo autentyczne, wiec nie probowalam nigdy pisac o czyms, czego sama nigdy gleboko nie przezylam.
Bylam inna niz wiekszosc zastanej tu przeze mnie Polonii tzw. nieprzejednanej, politycznie szalenie zaangazowanej. Jeszcze we wczesnej mlodosci przeszlam przez postalinowska odwilz, kiedy nagle okazalo sie, jak zaklamany jest swiat, w ktorym spedzilam dziecinstwo. Od tego czasu zdystansowalam sie od wszelkiej polityki.
Pytano mnie czesto, dlaczego nie tworze poezji politycznie zaangazowanej, dlaczego nie pisze wierszy o holocauscie. Z tych samych powodow. To nie bylo moje doswiadczenie, choc naturalnie w kregach rodzinnych i znajomych tematyka ta byla nieustannie obecna, a wiec i stawala sie rowniez czescia mojej swiadomosci.
- Czym jest wiec poezja, jesli nie tylko zwiazana z ta ulotna, krotka chwila, kiedy nagle przychodzi, jest tu i teraz, powstaje w bardzo okreslonym kontekscie.
- Poezja wyraza bol istnienia. To jest jej podstawowa funkcja. Natomiast ow bol przejawiac sie moze w najrozmaitszy sposob. Jego kolejnymi przejawami sa poszczegolne wiersze.
|