PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (28 listopada 2003)


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Krol Michas I

Jolanta Kwasniewska i jej maz milcza jak zakleci na temat Michaela Jacksona i nie chca uzyc swoich wplywow w Bialym Domu, by przynajmniej wyrazic solidarnosc z przesladowanym przez prokuratora przyjacielem.

Jolante Kwasniewska laczy z Michaelem Jacksonem nie tylko slabosc do dzieci. Przyszla pani prezydent "bardzo polubila" - jak sama wyznala - piosenkarza. Na kilka dni przed piata pielgrzymka Jana Pawla II do Polski, z koncem maja 1997 r., nad Wisla objawil sie po raz drugi Michael Jackson. Mialem okazje byc tam wtedy i przygladac sie temu zjawisku prawdziwie nadprzyrodzonemu. Prasa wielkimi tytulami relacjonowala kazdy ruch krola pop-eliny: "Wielki Michael przelecial nad Warszawa" - oto tytul z Zycia. Niewiele brakowalo, a czytalibysmy: "Wielki Michael postawil stope na warszawskim bruku - i nie zlamal sobie nogi!". Albo: "Wielki Michael uzyl papieru toaletowego krajowej produkcji i nie wytoczyl nam procesu o doznane obrazenia cielesne!".

Krol Michas I nie chcial wyrzadzac Polsce krzywdy, dlatego kreowany zostal przez krajowe media na dobroczynce ludzkosci nadwislanskiej. Prasa zachlystywala sie sensacyjna wiadomoscia: "Michael upodobal sobie kraj nad Wisla". Sluzby prasowe prezydenta doniosly poufnie o poufnym spotkaniu Jolanty Kwasniewskiej z gwiazda. Gdzie te czasy, gdy wladcy kraju nad Wisla zabiegali o spotkanie z Andrzejem Gwiazda...

Maz Jolanty Kwasniewskiej, przebywajacy w dniu przybycia do Polski Michasia az w Tallinie, pochwalil sie jednak prasie, ze beda w Warszawie sasiadami, jako ze Michalek chce sobie kupic hotel Bristol. Wspomnialem juz o tym w jednej z Zabek, teraz slowko komentarza: gdy prezydent jakiegos panstwa chelpi sie znajomoscia z piosenkarzem, to mozna w ciemno sytuowac takie panstwo na mapie: wyspy Polinezji, Gujana Brytyjska, zacofane panstwa afrykanskie. Tam pojawienie sie bialego czlowieka wzbudza emocje rowne pojawieniu sie komety w wiekach srednich. Sa dwie mozliwosci: albo cie zjedza, albo zrobia z ciebie krola.

Z Jacksona zrobili w Polsce krola ze zwyklej tesknoty za wielkim swiatem. Michala, bynajmniej nie Wolodyjowskiego, zawiezli na Zamek Krolewski i do Wilanowa. Prasa podala, ze krol Michas szukal w Polsce miejsca na swoja europejska rezydencje. Zamiast jednak korony polskiej na glowe, wlozyl sobie byl na glowe maske chroniaca przed zanieczyszczeniami i bakcylami.

Przed Michasiem padla na kolana cala warszawka, gdy paradowal z prezydentem Swiecickim po warszawskich ulicach pachnacych rozami, sypanymi mu pod stopy. Tymczasem ludnosc okolic lotniska Bemowo uczyla sie pospiesznie jezykow obcych, bo mial tam powstac Jacksonland, czyli najwiekszy park rozrywki w Europie.

Najpierw jednak pojawil sie nad Wisla osobisty adwokat Jacksona, Amnon Shiboleth "w celu zapoznania sie z postepem prac nad umozliwieniem budowy rodzinnego parku rozrywki" - jak stwierdzil "przedstawiciel Jacksona na Polske", niejaki Tourel. Jakiez bylo rozczarowanie adwokata, gdy na miejscu nie zastal ani prezydenta RP, ani premiera, ani nawet marszalka Sejmu. Lekce sobie wazac wazne interesy panstwowe udali sie oni wszyscy za granice. Nie majac z kim rozmawiac o przyszlych losach panstwa, adwokat Jacksona zadowolil sie jedynym prezydentem, jaki byl pod reka - Swiecickim. Ten byly sekretarz Komitetu Centralnego PZPR w pelni podzielil obawy Amnona co do losu Polski, ktora przez nagly wyjazd za granice glownych dostojnikow panstwowych wystawila sie na ryzyko utraty zainteresowania piosenkarza Jacksona. Mijal wtedy nieublaganie termin wyznaczony na realizacje ustalen tak zwanego listu intencyjnego, ktory Swiecicki podpisal byl w imieniu Rzeczypospolitej z Jacksonem.

Proba przejecia pod park rozrywki lotniska wojskowego Bemowo spalila wszakze na panewce. Polska armia nie po raz pierwszy pokazala mestwo, dzielnie stawiajac czolo zachodnim karuzelom. Co z tego, gdy zaraz przystapila do knucia targowica kilku gmin, oferujacych swoje grunty, m.in. powazna oferte budowy parku rozrywki wysunela Bialoleka, dysponujaca duzym wiezieniem. Ostatnia propozycja byly tereny pomiedzy mostem Grota-Roweckiego a Cytadela. Brana tez byla pod uwage propozycja nazwania wesolego miasteczka Jacksona "Parkiem Rozrywki imienia Obroncow Cytadeli Warszawskiej". "Nikt nie wie, co ten park oznacza" - wyznal zaniepokojony mieszkaniec. "Jak to co - awans cywilizacyjny - zawyrokowala Anna Kamienska, mieszkanka Bemowa: - Dlaczego po prawdziwe atrakcje trzeba jechac do Paryza? - pytala. - Niech u nas turysci zostawiaja pieniazki! Zamiast Myszki Miki wypromujmy naszego warszawskiego bazyliszka".

Jak juz wspomnialem, wladcy Polski przebywali poza granicami. Gdyby nie typowo kobieca intuicja Alicji Grzeskowiak i jej natychmiastowy powrot do Warszawy z trzydziestej osmej podrozy zagranicznej, Amnon Shiboleth wyladowalby w kraju zupelnego bezkrolewia. Tymczasem pani marszalek Senatu doznala olsnienia - "cos ja tknelo", jak napisala Rzeczpospolita - i wrocila z ziemi wloskiej do Polski. Automatycznie tez stala sie najwazniejsza osoba w panstwie. Szkoda, ze trwalo to tak krotko, bo jeden dzien. Cala nadzieja w Jolancie Kwasniewskiej.

Jolanta Kwasniewska ulegla "uroczemu hochsztaplerowi" Tourelowi (tzn. jego urokowi), majacemu opinie "czlowieka, ktory moglby sprzedawac lod Eskimosom", i walczyla jak lwica o realizacje szalbierstwa zawodowego oszusta, czyli o rzekome wybudowanie parku rodzinnej rozrywki pod wezwaniem swietego Michaela. Dlaczego?

"Michael Jackson bardzo kocha polskie dzieci" - stwierdzil z emfaza jego osobisty sekretarz Marchand, ktory takze zaszczycil swa obecnoscia prezydenta Warszawy (ktory z kolei zaszczycil sekretarza wykwintnym porownaniem: "Jest tak bliski Jacksonowi jak ksiadz Dziwisz Ojcu Swietemu"). Tourel, osadzony - ale nie osadzony jeszcze wtedy za oszustwa - bardzo kocha dolary. Wladza w Polsce bardzo kocha dolary i Michaela, a nawet szczyci sie jego zasluzona przyjaznia. Tourel na tym wszystkim najwyrazniej zerowal. I choc ciazyly na nim prawomocne wyroki sadow, rezydowal sobie w biurze w Palacu Kultury, nawiedzajac prezydentow i ministrow. Nie wiem, jak i czym do nich przemawial, faktem jest, ze usluznie realizowali kolejne pomysly Michaela Jacksona dotyczace Polski. W swoim triumfalnym marszu po warszawskich salonach zdobyl nawet blogoslawienstwo prymasa Glempa.

Mysle, ze maz Jolanty Kwasniewskiej stracil wtedy szanse nie obsadzajac Tourelem wakatu po swoim rzeczniku prasowym. Jest za to jeszcze wystarczajaco duzo czasu na przyznanie Michaelowi Jacksonowi honorowego obywatelstwa panstwa, ktore tak ukochal, ze probowal je zamienic w Jacksonland. Jolanta Kwasniewska, odwiedzajaca chetnie warszawskie sierocince i wiezienia, nie powinna zwlekac: Michael czeka na gest ludzkiej solidarnosci przyjaciol.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail