Stanislaw Mariusz Piaskowski
(1909-2003) |
Syn Lubomira i Lucyny z domu Zaleskiej, urodzil sie w Kaliszu 25 IX 1909 r., zmarl w Albany, NY, 13 X 2003 r.. W tych suchych datach zawarte jest zycie niezwyklego czlowieka - marynarza, inzyniera, zolnierza Armii Krajowej i Drugiego Korpusu Polskiego we Wloszech, artysty grafika i malarza, historyka i drukarza.
Rodzina Piaskowskich wywodzila sie z ziemianstwa ze stara siedziba w Winnogorze, ale Marek Piaskowski przed wojna mieszkal w Piotrkowie Trybunalskim. Sluzbe wojskowa odbyl w Marynarce Wojennej. Skonczyl tez studia inzynierskie (budowa drog i mostow). Pozna jesienia 1939 r. znalazl sie ze swa pierwsza zona Stanislawa i synem Piotrem we Lwowie. O ich obecnosci tam wspomina jego kuzynka, Anna Rudzinska, ktora na przykladzie Marka podaje zabawny opis wypelniania "planu pracy" w systemie sowieckim: "Kuzyn nasz, Marek Piaskowski, dostal prace przy budowie bocznicy kolejowej do jakiejs przetworni gazu ziemnego i opowiadal nam, jak sie odbywa wykonywanie planu. Poniewaz bocznica nie byla jeszcze gotowa, a gaz przychodzil i trzeba bylo cos z nim zrobic, zeby zaliczyc ´wykonanie planuª, gaz wypuszczano po prostu w powietrze".
Marek, ktory byl swietnym gawedziarzem, opowiadal mi wiele lat pozniej o swej nastepnej pracy pod okupacja sowiecka. Otoz, aby uniknac wywozki, zglosil sie dobrowolnie do pracy na magistrali wojskowej budowanej przez NKWD z Rownego do Lwowa w latach 1939-41. Wyrobil sobie dobre stosunki z "naczalstwem", wystepujac w obronie dyrektora budowy Fiedukowa, nieslusznie oskarzonego o kradziez (donos zawistnego kolegi), ktory dzieki temu zostal uniewinniony. Marek bardzo sie ucieszyl, gdy mu powiedzialam, ze w dokumentach rosyjskich znalazlam kierownika budowy drogi o tym samym nazwisku, tj. majora Bezpieczenstwa Panstwowego, tow. Fiedukowa. Szef NKWD Lawrientij Beria poruczyl Fiedukowowi zorganizowanie szesciu odcinkow budowy drogi Nowogrod Wolynski-Rowne-Dubno-Lwow, a na szostym odcinku owej budowy pracowal wlasnie Marek. Dostalam od niego w prezencie malenka, oryginalna fotografie, zrobiona w zimie 1939-40 r. Widac na niej szesciu mezczyzn w waciakach: czterech w czapkach, a jeden w "uszatce". W srodku grupy stoi usmiechniety szeroko Marek, w waciaku i walonkach.
W lecie 1941 r. Lwow zajeli Niemcy. Marek opowiadal mi, ze jadacy motocyklem Niemiec okazal sie byc jego kolega szkolnym z gimnazjum. Poznal Marka i poradzil mu uciekac ze Lwowa, gdyz beda mordowac Polakow.
Marek przedostal sie do Piotrkowa Tryb. i wstapil do Armii Krajowej. Po pewnym czasie zostal wyslany przez swoich zwierzchnikow do Marsylii w celu sabotowania budowanych tam przez Niemcow umocnien obronnych portu. Wspominal, ze jechal pociagiem przez Niemcy z dusza na ramieniu, bo chociaz mial swietnie podrobione papiery, to nie mowil ani w zab po niemiecku. Przyjechawszy szczesliwie do Marsylii, wspolpracowal z francuskim ruchem oporu. W jego dokumentach znajduje sie dowod osobisty w jezyku francuskim jako czlonka federacji ochotnikow Résistance z rejonu Alpes Maritimes, wystawiony w 1948 r. z data czlonkostwa od 1944 r.
Po zajeciu poludniowej Francji przez wojska alianckie w sierpniu 1944 r. wspolorganizowal i prowadzil stacje zborna dla wojska polskiego (Centre de Rassemblement des Soldats Polonais) w Nicei. W jego archiwum znajduje sie kopia dokumentu w jezyku francuskim z data 19 wrzesnia 1944 r. Jest on podpisany przez kapitana Br. Zakrzewskiego, ktory stwierdza, ze porucznik inz. Stanislaw Piaskowski jest kierownikiem Stacji Zbornej Zolnierzy Narodowosci Polskiej. Marek mowil mi, ze przeprowadzil zolnierzy z Nicei do Drugiego Korpusu we Wloszech. Potwierdza to kopia dokumentu podpisanego przez kpr. podch. inz. Jerzego Majewskiego z data 6 czerwca 1946 r. w m.p. (miejscu postoju - chyba w Rzymie).
Marek wstapil do Drugiego Korpusu w Rzymie, gdzie pracowal w Wydziale Kultury i Prasy. Zostal redaktorem technicznym Orla Bialego. Wykonywal te prace najpierw w Rzymie, a pozniej w Belgii, przy czym w maju 1947 r. przejal reprezentacje tego czasopisma we Francji. W Rzymie poznal zespol redakcyjny Kultury. Po przyjezdzie do Paryza Marek zglosil sie do pomocy przy drukowaniu drugiego numeru Kultury. Niestety, jak Jerzy Giedroyc wspominal w Autobiografii na cztery rece, "z braku korekty roilo sie w nim od bledow".
W czerwcu 1947 r. Marek rozwiodl sie ze swa pierwsza zona. Powodem byla chyba jego decyzja pozostania na Zachodzie. Zwolniony z wojska w Calais 30 X 1947 r., wyemigrowal do Belgii, a stamtad do Australii. Ozenil sie po raz drugi w Sydney z Maria Handtke. Razem wyemigrowali do Stanow Zjednoczonych. Osiedli w Albany, NY, gdzie Marek pracowal przez wiele lat w firmie budowy drog i mostow. Maria Handtke zmarla na raka mozgu w 1965 r. W dwa lata pozniej, w czerwcu1967 r., Marek ozenil sie po raz trzeci.
Po przejsciu na emeryture prowadzil razem z zona Anna (Anutka) drukarnie Sigma Press, ktora wydala szereg ksiazek ozdobionych jego grafikami, m.in. Indian Summer Anny Frajlich (1982 r.). Jego grafiki ukazywaly sie tez w ksiazkach drukowanych gdzie indziej; zilustrowal m.in. Nowe odkrycie Ameryki piora Aleksandra Janty (Libella, Paryz 1973 r.). Juz wczesniej otrzymal nagrode Artysta Millenium od Polskiego Komitetu Millenium w Nowym Jorku (1966 r). W ich domu bylo duzo pejzazow z okolic Albany, malowanych przez Marka.
Z zamilowania byl historykiem. W archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum Sikorskiego w Londynie, jak tez w archiwum marynarki brytyjskiej tamze, zebral materialy, po czym napisal i wydrukowal nastepujace prace: Okrety Rzeczypospolitej Polskiej 1920-1946. Album planow. Kontrtorpedowce "Wicher" i "Burza" i Okret Szkolny SPMW ORP "Iskra"; Kroniki Polskiej Marynarki Wojennej 1918-1946, 3 tomy, w ktorych mialam swoj skromny wklad.
W 1989 r. za wspomniane Kroniki zostal jednym z dwoch laureatow Nagrody Pisarskiej Stowarzyszenia Polskich Kombatantow. Otrzymal tez podziekowania od Polskiej Szkoly Morskiej w Gdyni, ktora odwiedzil w lecie 1993 r.
Ostatnia podroz do Europy Marek odbyl w 1994 r. Wraz z zona Anna wybral sie na zjazd weteranow Drugiego Korpusu we Wloszech i odwiedzil cmentarz polski pod Monte Cassino. Z tej wizyty zachowala sie jego fotografia z gen. Rudnickim. Pod koniec lat 90. zaczal podupadac na zdrowiu - zlamanie biodra i postepujaca choroba Alzheimera wylaczyly go z zycia. Anutka zmarla w pazdzierniku 2003 r. w Gdyni i jest pochowana w rodzinnym grobie w Bydgoszczy. Marek zmarl 13 pazdziernika br. w Albany. Oboje beda zyc nadal w pamieci ludzi, ktorzy ich znali, cenili i kochali.
Anna M. Cienciala
--------------------------------------------------------
Autor cennych Kronik
Poznalem inz. Stanislawa Marka Piaskowskiego na poczatku lat 80. Po wielu latach ozywionej korespondencji znalazlem sie w domku Piaskowskich w Buffalo i na wlasne oczy ujrzalem plon jego kilkunastoletnich badan, na podstawie ktorych opracowal i wydal Kroniki Polskiej Marynarki Wojennej.
W suterenie jednopietrowej willi miescil sie warsztat typograficzny, ktory byl ich glownym srodkiem utrzymania i finansowal przedsiewziecia Marka. Tamze, na polkach siegajacych sufitu, lezaly teczki zawierajace przeszlo 14 tysiecy roznego rodzaju dokumentow. Czego w tych archiwach nie bylo! Rysunki, szkice, plany budowy okretow zaczerpniete ze zrodel we Francji, Wielkiej Brytanii, Polsce Ludowej, Niemczech, Wloszech, Holandii, ZSRR i w Stanach Zjednoczonych. Byla tam dokumentacja natury historycznej, zarzadzenia i ustawy kierownictwa Marynarki Wojennej, dzienniki okretow bojowych, sprawozdania dowodcow, dane ewidencyjne, korespondencja. Fotografie okretow, marynarzy, podoficerow i oficerow od zarania utworzenia Polskiej Marynarki Wojennej az do ostatnich dni II wojny swiatowej, czasopisma, ksiazki i regulaminy. Wszystko to w alfabetycznie ulozonych teczkach. Na parterze natomiast w jednym z pokoi znajdowalo sie biuro. Jedyna osoba z Markiem wspolpracujaca byla jego zona Anna - sekretarka, maszynistka i wspolredaktorka w jednej osobie. Przypuszczalnie i robotnica w ich drukarni.
Na podstawie tej obszernej dokumentacji Piaskowski najpierw wydal ksiazke pod tytulem Okrety Rzeczpospolitej Polskiej 1920-1946, Album planow (Sigma Press, Albany 1981), a w kilka lat pozniej I tom Kroniki obejmujacy okres Polski miedzywojennej. Pozniej opracowal i wydal dwa kolejne tomy z okresu II wojny swiatowej. W sumie przeszlo 600 stron estetycznie zlozonego tekstu uzupelnionego fotografiami. Dzielo to zyskalo pochlebna recenzje ze strony wybitnych znawcow historiografii. Prof. Pawel Wieczorkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego w miesieczniku Morze z lutego 1983 roku tak pisal: "Ksiazka inz. St. Piaskowskiego ma dla badan nad historia PMW znaczenie przelomowe". Jerzy Pertek, wybitny marynista, autor Wielkich dni malej floty, w liscie do Piaskowskiego stwierdzil: "Zajal Pan juz trwale miejsce w historiografii Polskiej Marynarki Wojennej".
Kroniki, jak to kmdr Brunon Jablonski napisal w liscie do autora, staly sie encyklopedia PMW. Do dzis we wszystkich, bez przesady, rozprawach naukowych zwiazanych z przeszloscia Marynarki Wojennej autorzy powoluja sie wielokrotnie na Kroniki Piaskowskiego, m.in. czyni to Tadeusz Kondracki w ostatnio wydanej ksiazce pt. Stowarzyszenie Marynarki Wojennej 1945-1992 (Muzeum Marynarki Wojennej, Gdynia 2003r.).
Odwiedzalem Piaskowskich kilkakrotnie. Pobyty w ich goscinnym domku pozostaly w mojej pamieci jako bardzo mile i ciekawe. Opowiadania Marka o niezwyklych przygodach jego zycia moglyby sie stac fascynujacym scenariuszem filmowym. Anna natomiast goscinnoscia i serdecznoscia uprzyjemniala te krotkie spotkania.
W 1985 roku rzad RP w Londynie w uznaniu zaslug przyznal Stanislawowi Markowi Piaskowskiemu order Polonia Restituta, ktorym kmdr (obecnie admiral w st. sp.) Romuald Nalecz-Tyminski udekorowal go w czasie uroczystego zjazdu morskich kombatantow w Kanadzie. Nie doczekal sie jednak uznania wladz wolnej, demokratycznej Polski, a postepujaca w ostatnich latach nieuleczalna choroba pozbawila go swiadomosci, ze do polskiej historiografii wniosl ogromny wklad.
Czesc Jego pamieci.
Jerzy Tumaniszwili, kmdr w st. sp.
|