[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (14 listopada 2003)


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Szklana gilotyna

Pisanie to zajecie ryzykowne i z prywatnego oraz spolecznego punktu widzenia wysoce szkodliwe. Slowa maja niszczycielska moc zatopionego dawno niszczyciela, niekoniecznie amerykanskiego, a piszacy sciagaja na czytajacych niepotrzebne zagrozenia, z grozba utraty wzroku i smaku wlacznie. Do takich wnioskow doprowadza mnie coraz czesciej moja wlasna dzialalnosc, za ktora serdecznie przepraszam osoby mi bliskie, cierpiace niedostatek, oraz osoby zupelnie mi nieznane, cierpiace absmak, tudziez cierpliwie cierpiace moja pisanine Drogie Panie Korektorki z Nowego Dziennika, ktore niniejszym upraszam o dalsze odpuszczanie mi grzechu czarnowidztwa, aczkolwiek nieodpuszczanie bledow. Na czarnowidztwo nic nie poradze, musialo mi sie cos przykrego w dziecinstwie przydarzyc, jakis kompleksik, niekoniecznie polski, jakis felerek, jakas belferka albo belferek niekoniecznie zyczliwy, cos niedobrego na pewno. Owszem, przydarzyly i ciagle jeszcze przydarzaja mi sie rzeczy dobre, nie moge narzekac; najlepsza byl pamietny dzien w orwellowskim roku, gdy wyjechalem z ojczyzny zaludnionej przez Kiszczakow, Rywinow, Millerow i Czarzastych.

Tymczasem przed rokiem z okladem, 21 maja 2002, na dwa miesiace przed nudna juz dzisiaj afera Rywina, napisalem w tej rubryce felieton o Wlodzimierzu Czarzastym, jednym z glownych autorow oferty zlozonej Agorze, no i wykrakalem. Wtedy nawet wroble na dachu nie cwierkaly jeszcze o zadnej aferze, Czarzasty krecil swoje ciemne interesiki w zadymionych pokojach regionalnych rozglosni, bezpiecznie ukryty w cieniu wielkich afer, nikt mu jeszcze po pietach nie deptal, bo malo kto o nim wiedzial. Poza Waszym skromnym, a jakze, felietonista. Dzisiaj nikt juz w Polsce nie ma raczej watpliwosci, ze to Czarzasty, do spolki z Kwiatkowskim, Jakubowska, a moze i Millerem - co bardzo szybko moze sie okazac tajemnica poliszynela - wyslali Rywina do Michnika po tak zwana kase. Nie ma tej watpliwosci ani komisja sejmowa, ani prasa. To jednak nie przeszkadza Czarzastemu czy Kwiatkowskiemu grac nadal w medialne klocki - o grube pieniadze. Sa wplatani w najwieksza afere lapowkarska w kraju - i nic. Sa tam, gdzie byli, i robia, co robili, jakby nigdy nic sie nie dzialo i nie stalo. Podobnie rzecz ma sie z Rywinem: nie siedzi, a chodzi po Warszawie i rozmawia na migi. Usmiecha sie tez bez puszczania pary, bo zna Polske i wie, ze w kraju nad Wisla nawet Wisle kijem da sie dzis zawrocic, a coz dopiero odkrecic te, nie najwieksza w koncu, afere. Wystarczy milczec, a wszyscy beda happy.

Wyzej wymienieni ciesza sie, bo rozpial nad nimi ochronny parasol prokurator, pozal sie Boze generalny, niejaki Kurczuk, czlonek biura politycznego Ordynackiej, a moze SLD, mniejsza o szczegoly, bo one i tak niczego nie tlumacza. Co wiec tlumaczy sytuacje przyzwolenia na bezkarnosc? Czasy Czarzastych. A co tlumaczy czasy Czarzastych? Usmiechy. Rywin sie usmiecha, Czarzasty sie usmiecha, Kwiatkowski rozpromieniony, Miller szczesliwy, Jakubowska w prysiudach, tylko czlowiek po drugiej stronie szklanej gilotyny czemus smutny. Kaza mu sie radowac z okazji rocznicy odzyskania przez ojczyzne niepodleglosci, ale czlowiek po drugiej stronie szklanego muru widzi i slyszy, ze Polska po raz kolejny w dziejach popada w niewole, tym razem swoich - i jak tu sie cieszyc? Dzisiejsze polskie zniewolenie korupcja, mafijnoscia, brakiem sprawiedliwosci, brakiem urzedniczej uczciwosci, chamstwem i cynizmem rzadzacych, ich klamstwem i lokajstwem na uslugach lokalnych gangsterow - jest wlasnie brakiem wolnosci. Rosnaca bieda i ponizenie najslabszych, narastanie przemocy - jest wlasnie tracona z dnia na dzien wolnoscia. Nie pomoga frazesy papierowych politykow, wycietych nozyczkami ze starych rocznikow Trybuny Ludu. Po ustach szarego czlowieka polskiej ulicy blaka sie jeszcze niesmiale, ale coraz bardziej wyrazne, dobrze mu znane z lekcji historii slowko: Targowica.

Aferzysci rozkradajacy Polske kradna takze jej miedzynarodowy kapital zaufania, z takim trudem uciulany przez Solidarnosc, rzad Mazowieckiego, Papieza-Polaka. Przez emigracje polityczna wreszcie. Slysze te slowa pelne zawodu i przerazenia, wypowiadane przez ludzi, ktorzy za wolnosc Polski krew przelewali - i jest mi glupio. Bo w slowach starych emigrantow slysze pytanie nie tak bardzo retoryczne: co wyscie zrobili z wolnoscia? I niewiele pomoga tlumaczenia, ze nas tam nie ma, bo kradnie przeciez nasze pokolenie, a my, zamiast toczyc nierowny boj z rzeczywistoscia nie bardzo rzeczywista, toczymy slowa bezradnosci. Polish jokes wracaja znowu na ekrany amerykanskiej telewizji, nie dlatego ze Polska silna, ze w sojuszu z Ameryka, ale ze slaba, i zadna okupacja zadnej pustyni cudu nie uczyni. David Lettermann znowu na oczach calej Ameryki opowiada "polskie" dowcipy, tym razem strojac sobie zarty z polskiej flagi, ktora rzekomo powstala przez odwrocenie do gory nogami flagi Monako.

Poltora roku temu krakalem tez, ze odeszly czasy Czartoryskich, Czechowow, Czechowiczow i Czajkowskich, a nadeszly (czytaj: wrocily) czasy Czarzastych i Czyrkow (oraz Czapajewow). Myli sie ten z Drogich Czytelnikow, ktory sadzi, ze czasy Czyrkow i Czeszkow oraz kapitanow Czechowiczow skonczyly sie w roku 1989. One tylko sie zmienily. Na ciekawsze. Dzieki takim ludziom jak Wlodzimierz Czarzasty mruga jednak do nas swiatelko w tunelu. Czarzasty, sekretarz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jest nadal postrachem polskich mediow prywatnych, choc sam powinien byc jednym wielkim strachem. On sie nikogo w Polsce bac podobno nie musi, ale Polska powinna sie bac jego i jemu podobnych czarusiow.

Tak, pisanie do gazet powinno zostac zabronione specjalnym ukazem. Kilka tygodni temu napisalem o pani prezydentowej oraz o narodzie, ktorego jedna trzecia populacji gotowa jest mianowac pania Jole glowa swojego panstwa. No i co panstwo (Kwasniewscy) na to? Pani Jola nie wyklucza mozliwosci kandydowania, co wiecej - rozwaza kandydowanie na prezydenta i moze juz dzis liczyc na poparcie az 34 procent uprawnionych do glosowania. Czy ludzie w Polsce upadli calkiem na glowe? Chyba jednak upadli. A przynajmniej wykazuja sie zanikiem politycznego myslenia. Socjologowie twierdza, ze brak doswiadczenia politycznego Jolanty Kwasniewskiej jest jej najwiekszym atutem w przyszlych wyborach. Tymczasem z powodu dynastycznych aspiracji pani Joli padl trupem pomysl tworzenia prezydenckiej listy do Parlamentu Europejskiego. Maz nie chce popasc w konflikt z SLD, ktory moze sie dla niej okazac trampolina, z ktorej odbije sie na najwyzsze stanowisko w panstwie?

Tak, pisanie to zajecie ryzykowne i ze spolecznego punktu widzenia wielce szkodliwe. Nie mniej niz zasiadanie na panstwowym stolcu w stolicy nad Wisla, kijem od wolnosci zawrocona.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail