Marek Kusiba
Zabka przez Atlantyk
Chwin do Chin!
Gazeta Wyborcza drukuje coraz bardziej wyborne teksty piora swoich wybornych a wybranych autorow. Oczywiscie wybranych sposrod wybrancow Boga intelektu (najwyzszej proby). Od lat do elity intelektualnej Polski zalicza sie bez watpienia Stefan Chwin, chocby z tytulu piastowanego przezen tytulu czlonka jury nagrody literackiej Nike (czytac: najki). Ostatnia produkcja Chwina plasuje go jednak w Chinach, i to tych z okresu budowy Chinskiego Muru. Chwin cofa nas takze do Chin Mao Tse-tunga ze wzgledu na rasistowskie traktowanie Afroamerykanow i ksenofobiczne traktowanie amerykanskich prezydentow.
Najpierw dostaje sie Murzynom w roli Ciemnych Sil. W eseju Wladcy slow wlodarz polskiej prozy wyznaje: "Kto wie,
moze najwiekszym wydarzeniem artystycznym konca XX wieku,
a nawet najwiekszym happeningiem wszech czasow - najwiekszym,
bo majacym najwieksza w dziejach swiata widownie - okaze sie
transmitowana na zywo przez CNN konferencja w Radzie Bezpieczenstwa,
na ktorej Murzyn w mundurze amerykanskiego generala wielokrotnie
powtarzal slowa 'bron", "biologiczna", "ruchome",
'laboratoria' (...). W ciagu kilku dni, jak podaja niektore
zrodla, na pustyniach pod Bagdadem zabito 150 tys. ludzi.
(...) Obserwujac wspolczesny swiat, sklonni jestesmy wszedzie
wypatrywac Ciemnych Sil, ktore z ukrycia sprawuja wladze nad
nami, takze wladze nad slowem. To one dla swoich celow wprowadzaja
w blad miliony obywateli. I jestesmy przekonani, ze ta manipulacja
jest skuteczna oraz oplacalna".
Chwin dla swoich celow wprowadzil w blad miliony czytelnikow, podnoszac 50-krotnie liczbe irackich ofiar, ale nie pokwapil sie wprowadzic nazwiska "Ciemnej Sily", Collina Powella, na miejsce pogardliwego "Murzyna". Autor powiesci Krotka historia pewnego zartu zabral sie nastepnie za Teksanczykow i Marsjan, odrazajacych zreszta: "Czyz zreszta nie wyglada malowniczo zwykly biznesmen z Teksasu, ktory niegdys handlowal nafta, potem zostal prezydentem najpotezniejszego panstwa na ziemi, a teraz w skafandrze pilota mysliwca na oczach milionow telewidzow wysiada z wojskowego helikoptera na poklad lotniskowca i uniesiona reka pozdrawia caly swiat, niczym prezydent ze slawnego filmu Dzien Niepodleglosci, ktory wlasnorecznie obronil Ameryke przed inwazja odrazajacych Marsjan? Czyz to wlasnie nie jest szczytem medialnej manipulacji?".
Nie jest. Szczytem medialnej manipulacji autora Wspolnej
kapieli jest fragment, w ktorym pisarz zastanawia sie,
jaka role odegralo slowo w wydarzeniach 11 wrzesnia 2001 roku.
Czytamy: "Kilka dni po ataku na wieze World Trade Center we
wszystkich programach telewizyjnych i wszystkich gazetach
na swiecie pojawily sie z rzadka dotad wypowiadane slowa "Osama
ben Laden" oraz "al Kaida". I te slowa setki
tysiecy razy powtarzane w dziennikach telewizyjnych zostaly
zapamietane przez wszystkich. Chociaz nikt z nas nigdy nie
widzial na wlasne oczy zadnego zelaznego dowodu na to, ze
za atakiem na dwie slawne wieze stal jakis "Osama ben
Laden"czy jakas "al Kaida", takze my sami w
prywatnych rozmowach zaczelismy powtarzac w nieskonczonosc
slowa "Osama ben Laden" oraz "al Kaida".
Dla milionow telewidzow i czytelnikow codziennych gazet jedynym
dowodem na to, ze za zamachem staly te zbrodnicze moce, byly
telewizyjne obrazy i wielkie tytuly z pierwszych stron dziennikow
- slowa zlozone mamucia czcionka, wybite czerwona farba, opatrzone
wykrzyknikiem. Czy dzisiaj ktokolwiek watpi, ze za slawnym
zamachem stal "Osama ben Laden"? Rzad amerykanski
nie mial wyjscia. Nie mogl nie wskazac natychmiast wroga.
Gdyby nie wskazal, bylby przekreslony. Wrog musial zostac
wskazany i nazwany. I zostal nazwany. Potrzebne byly do tego
slowa. Ich sila perswazyjna plynela stad, ze wspolgraly z
cyberprzestrzenia, w ktorej od wielu lat caly swiat mogl ogladac
filmy akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli glownej, gdzie
fanatyczni Arabowie w turbanach rzucali sie na Ameryke z kalasznikowami
w reku. I dzisiaj juz nikt z nas nie jest w stanie wymazac
tych slow ze swiadomosci. "Al Kaide" widzimy wszedzie,
chociaz nikt z nas nie widzial jej na oczy".
Powyzszy belkot wyszedl spod piora jednego z najwybitniejszych wspolczesnych pisarzy polskich, czolowego bialego, slowianskiego intelektualisty znad Wisly. Ja bardzo przepraszam, ale jesli tak wygladaja powiesci Chwina, to znow jestesmy w Chinach, gdzie nawet nie mozna z takim schinszczonym Chwinem polemizowac, bo pojecie polemiki prasowej zmiotla chinska rewolucja kulturalna. To po pierwsze. Po drugie: jak polemizowac z teza, ze al Kaide i Osame wymyslil rzad amerykanski na spolke z mediami, zydowskimi ma sie rozumiec, aby uzasadnic imperialistyczno-religijna wojne z islamem? Przy antyamerykanskim Chwinie wysiada Oriana Fallaci ze swoja antyarabska furia. Slowa naszego "wladcy slow" maja wrecz posmak rewolucyjny, bo wywracaja do gory nogami utarte schematy myslowe. Czytamy prawde o terroryzmie: "To nie tylko wielkie koncerny medialne terroryzuja demokratyczne spoleczenstwo, narzucajac mu slowa i mysli. To takze demokratyczne spoleczenstwo terroryzuje wielkie koncerny medialne procentem "sluchalnosci" i procentem "ogladalnosci"".
Okazuje sie, ze prawdziwych terrorystow Ameryka na prozno szuka w gorach Afganistanu i na pustyniach Iraku, oni siedza w jej koncernach medialnych oraz na kanapach przed telewizorami. Kto wie, jaka kolejna propagandowa bombe nam szykuja, a moze juz wynajeli jakichs desperados, by na uzytek mediow napadli znowu na jakies spokojne amerykanskie miasto? Czytam Chwina i w lysa czaszke sie drapie z przerazenia swoim ograniczeniem, bo nie wiedzialem, dla kogo pracowalem, dopiero Chwin mnie uswiadomil: "Kiedys w systemie totalitarnym wladca slow byl cenzor, sekretarz, oficer tajnej policji. Dzisiejszy wladca slow to nie tylko wlasciciel koncernu telewizyjnego decydujacy o tym, co spikerzy maja powiedziec w glownym wydaniu dziennika telewizyjnego, to takze pilot w reku gospodyni domowej jednym ruchem palca zmazujacej z ekranu polityka, ktorego slowa jej "nie leza", i spychajacej na godzine 23:45 program o literaturze z udzialem laureata Nagrody Nobla, bo "nudza ja takie rzeczy"".
"Murzyn" jako "Ciemna Sila" w mundurze amerykanskiego generala to jeszcze rozumiem: Chwin nie lubi ciemnoskorych imperialistow, ale co mu zawinily gospodynie domowe?! Islamski terroryzm, bin Laden i al Kaida zostali wyssani z palca przez Murzyna Powella i bialego Busha, bo silni Amerykanie chca byc oklamywani, zalewani trywialna propaganda i banalami. Ale gospodynie?
A swoja droga Gazeta Wyborcza, zajeta obrona przed Rywinem, powinna
tez bronic sie przed Chwinem, by sie nie stac pogardzanym
przezen bialym Murzynem prasy polskiej.
|
|