[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (31 pazdziernika 2003)


Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Davies i Goliat

Biblijna przypowiesc o skromnym a mikrym Dawidzie, ktory zabil w boju pyszalkowatego olbrzyma Goliata, znajdowala juz nie raz historyczne analogie. Ostatnia z nich odkrylem czytajac i sluchajac Normana Daviesa; ten dzielny Walijczyk przez ostatnie trzydziesci lat walczyl - niczym Dawid z filistynskim wojakiem - z filisterskim Zachodem o przywrocenie Polsce naleznego jej miejsca w swiadomosci Europy, i rzecz mu sie udala. Dawid zabil Goliata, wbijajac mu w czolo kamien wypuszczony z procy. Davies wbil do twardych glow Zachodu, ze Polska nie jest jednak czescia Rosji, ze lezy blizej Paryza niz Wladywostoku i ze poza powstaniem w getcie bylo jeszcze w Warszawie inne powstanie, ktorego nie przegrali powstancy, a Wehrmacht i SS.

Norman Davies dowodzi w swej najnowszej ksiazce (Rising 44), ze zgoda Niemcow na kapitulacje i podpisanie umowy kombatanckiej, na mocy ktorej powstancow akowskich potraktowano na takich samych zasadach jak angielskich jencow wojennych, byla de facto polityczna i wojskowa kleska strony niemieckiej, a nie Armii Krajowej. Przy okazji dowodzi tez innych klesk, przede wszystkim kleski alianckiej, ktorej zawdzieczamy zrownanie Warszawy z ziemia i smierc ponad dwustu tysiecy ludzi. Nie bede jednak streszczal tej fascynujacej ksiazki, powiem tylko, ze Norman Davies wykazal sie po raz kolejny iscie celtyckim uporem i polska fantazja, zbierajac materialy do tego dziela po calym swiecie, nie wylaczajac Australii i archiwow NKWD w Moskwie. Pokazal tez po raz kolejny, ze prawdy o historii Polski najlepiej jest szukac poza krajem. Sam jest najlepszym przykladem znamiennego fenomenu: ze najrzetelniej i najciekawiej pod wzgledem literackim historie Polski opisuja nie-Polacy.

Najtrafniej o Polsce pisza wszelako Anglosasi. Dopiero co bylem na promocji "polskiej" ksiazki pary amerykanskich dziennikarzy o Dywizjonie 303 i alianckiej zdradzie Polski (wnikliwa recenzja pracy Lynne Olson i Stanleya Clouda A Question of Honor piora Jerzego R. Krzyzanowskiego ukazala sie w poprzednim numerze PP), teraz pisze pod wrazeniem nowej ksiazki profesora Daviesa. Fenomen pisania ciekawie o Polsce przez zachodnich autorow dla nich samych jest zjawiskiem jak najbardziej normalnym. Polska jest po prostu znakomitym materialem dla dziennikarza, historyka czy socjologa. Nasza historia to lekcja pogladowa politycznej anatomii, odbywajaca sie na zywym ciele sporego narodu. Ale tej historii nie potrafilby napisac obiektywnie ani Polak, ani Niemiec, ani Rosjanin.

Nasz charakter to zagadka, kuszaca milosnikow zagadek. Nasz kraj to kraina niespodzianek, a sami Polacy to najlepsi informatorzy swiata. Wystarczy wlaczyc mikrofon, opowiedza wszystko, lacznie z przypisami. Z takiego Szkota czy Holendra wyciagnac cokolwiek trudniej niz pieniadze od dluznika. Polak czy Polka chetnie opowie, zaprowadzi, gdzie trzeba, poswieci czas, a nawet zycie, wychodzac na przyklad za maz za zachodniego badacza - z patriotycznych pobudek, by ulatwic mu kontakt z polskoscia. To oczywiscie zart, ale jest w nim chyba nieco prawdy. Moj holenderski przyjaciel, ktory najpierw zakochal sie w Polsce, a potem dopiero w Polce, zdobyl sie na rzecz dla mnie niewyobrazalna: nauczyl sie perfekcyjnie jezyka polskiego. Moje proby przyswojenia holenderskiego spelzly na niczym. Dzisiaj wiem, dlaczego. Moj Holender, podobnie jak Norman Davies, to czlowiek uparty, wytrwale dazacy do realizowania postawionych przed soba zadan. My za czesto rezygnujemy, zanim nawet zaczniemy cokolwiek robic, bo brakuje nam wiary w siebie. Brytyjski badacz powiedzial mi wprost, ze polski byl mu potrzebny do studiowania zrodel, dlatego nauczyl sie polskiego. Bo coz znaczy historyk bez znajomosci jezyka kraju, ktorego historie bada? Tyle samo co fizykoterapeuta badajacy pacjenta chorego na serce.

Norman Davies bardzo dokladnie zbadal "serce Europy", a jego diagnoza jest nader dla Polakow korzystna. Sprowadza sie do prostego stwierdzenia, ze istnienie Polski na mapach graniczy z cudem. Nie tylko dlatego ze miejsce miedzy Stalinem i Hitlerem bylo najbardziej niewygodnym miejscem na kuli ziemskiej, ale i dlatego ze na ciele i duszy polskiego narodu scieraly sie przez wieki kultury, filozofie, ideologie tak mocno, ze mialy prawo zetrzec narod polski na pyl. To, ze tak sie nie stalo, Polacy zawdzieczaja wylacznie sobie samym. Byli tak czesto zdradzani przez niewiernych aliantow, napadani przez zarlocznych sasiadow, tak czesto swiat sie do Polakow odwracal plecami, ze to nam chyba w sumie pomoglo: stalismy sie mistrzami w trudnej sztuce przetrwania.

Pisze o sprawach raczej oczywistych, ale jakze czesto niepamietanych. Dopiero ktos z zewnatrz, patrzacy chlodnym, walijskim okiem musi nam uswiadamiac, ze nasze kompleksy zostaly nam narzucone razem z jarzmem zaborczym, razem z okupacja niemiecka i sowiecka, ktora w niektore glowy wbila sie sowiecka mentalnoscia tak gleboko jak kamien w czolo Goliata - i tkwi tam do dzis, co widac najlepiej w niektorych polskich mediach. Nasz walijski Dawid nie rezygnuje, co raz strzela ze swojej procy nowa ksiazka, a kazda nowa ksiazka, wielka i ciezka jak cegla - to kamien milowy, zblizajacy Polske do Europy i swiata. Sami sobie wytykamy wszystkie niegodziwosci swiata, ale rzadko zastanawiamy sie, co swiat o nas mysli i pisze. Okazuje sie, ze coraz lepiej mysli i coraz ciekawiej pisze.

Pisanie o historii Polski, ktora kazdy z nas wysysa przeciez z mlekiem matki, wymaga od badacza odwagi Dawida. To, ze Norman Davies wraca z Polski caly i zdrowy po spotkaniach i wykladach, swiadczy nie tyle o jego wielkiej klasie badacza i autora, ale o szczesciu: na swoje szczescie nie jest Polakiem, nie pada wiec ofiara bezinteresownej zawisci, a rece roznych polskich profesorkow od historii KPZR i PZPR nie siegaly i nie siegaja jeszcze - na szczescie! - do Oxfordu. Poza zaleta patrzenia na Polske z oddalenia i pod wlasciwym katem Davies ma takze swietne pioro, wyposazone w obcinarke, przez co jego prace sa zawsze zwiezle i syntetyczne. Jak madry czlowiek, przybieraja one na wadze w miare uplywu lat, ale nie nudza. Tysiac i wiecej stron kazdej kolejnej mieszanki historyczno-publicystycznej smakuje jak najlepszy bigos z polskiej kuchni.

 

komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail