PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (31 pazdziernika 2003)


CZESLAW KARKOWSKI

Nowojorska
kronika kulturalna (sztuki plastyczne)


Jak zwykle z poczatkiem sezonu plastycznego mamy w Nowym Jorku bardzo duzo interesujacych wystaw. W pierwszej kolejnosci zasluguja na odnotowanie ekspozycje polskie.

Duzym wydarzeniem jest kazda nowa wystawa Jerzego Kubiny. To jeden z najciekawszych artystow polskich w kraju i za granica, a prezentuje prace bardzo rzadko. Znana jest jego niechec do wystawiania i choc na wiekszych nowojorskich ekspozycjach z udzialem polskich artystow z reguly Kubina jest rowniez obecny, to jednak pokazuje zwykle jedna, dwie prace, i to z reguly mniejsze, podczas gdy charakterystyczne dla jego tworczosci sa raczej duze formaty.

Pierwsza wiec od dawna indywidualna wystawa najnowszych dziel Jerzego Kubiny czynna jest do 2 listopada w Fish Tank Gallery (93 North 6th Street) w modnej dzis dzielnicy artystycznej Williamsburg. Jej tytul "Line of Separation" komunikuje glowna idee, mysl przewodnia zgromadzonych prac. Kubina interesuje sie odcieniami barw, przechodzeniem jednej w druga, tym, co laczy dwa kolory i co je dzieli. Jak woda przechodzaca w tej samej temperaturze zera stopni ze stanu cieklego w staly badz odwrotnie - ze stalego w ciekly, rowniez Kubine fascynuje ow ruch, ktory jakby rozdzielal, a zarazem laczyl w zaleznosci od "kierunku" przechodzenia. Zjawisko to najbardziej jest chyba widoczne w znakomitym, wielkim dyptyku o kolorach kremowych, szaro-zoltych, szalenie pokrewnych, bardzo do siebie zblizonych, a zarazem niezmiernie roznych, odrebnych. Gre barw dodatkowo jeszcze podkresla material uzywany przez Kubine - jedwab dajacy osobliwy polysk jego plotnom malowanym z obu stron. Tylna strona w rozmaitym natezeniu przeswituje przez szlachetny, olsniewajaco bialy material, stwarzajac efekt kolorowych cieni i polcieni na obrazie, przenikania barw.

Kolor jest zywiolem malarstwa, ale co malarstwo ma wspolnego z rzeczywistoscia? W sensie najbardziej podstawowym - swiatem tez rzadza zywioly. Cztery podstawowe - ognia, wody, powietrza i ziemi. U Kubiny dobor kolorow, ow styk komunikuje zarazem tresci dotyczace calych obszarow swiata. Jego prace w Fish Tank Gallery wiaza sie bezposrednio z proba (udana i bardzo interesujaca) rozwiazania problemu - jak przy pomocy malarskiej materii (farby i plotna) mozna mowic cos o swiecie, jak wiec barwa moze funkcjonowac jako metafora zastepujaca cale pola znaczeniowe, wyrazane przy pomocy wielosci slow? I pokazuje, ze kolor doskonale moze zastapic rzecz, idee, koncept. Tak oto, na przyklad, polaczenie spokojnych, "ekologicznych" barw komunikuje odmienne sensy, natomiast bure barwy ziemi i jaskrawe ognia sugeruja pozar i zagrozenie, zielen przyrody otwierajaca sie na nas, widzow, czy braz desek niezgrabnego plotu - odsylaja nas do tego, co zawiera w sobie slowo "wiejskosc".

*

Zabriskie Gallery (41 East 57th St., Manhattan) wystapila z dwiema wystawami prezentujacymi dziela niezyjacych juz polsko-amerykanskich artystow - Ryszarda Stankiewicza i Teodora Roszaka. Pierwsza, niestety, juz zamknieto, druga trwac bedzie do konca listopada.

Ryszard Stankiewicz, artysta dzis niemal zupelnie zapomniany, byl swego czasu - w latach 50. i 60. ub. wieku - gwiazda pierwszej wielkosci w USA. Tworzyl pionierskie wowczas dziela, swego rodzaju rzezby ze zlomu. Z tych odpadkow cywilizacji, bezuzytecznych czesci skladal kompozycje, ktore objawialy zywotnosc, funkcjonalnosc. Przestawszy spelniac praktyczne zadania, poczely sluzyc celom wylacznie artystycznym. Dysfunkcjonalnosc okazala sie trwalsza niz utylitarne, konkretne cele, dla ktorych fragmenty owych obiektow powolano do zycia. Zardzewiale i brzydkie dalej jednak zyja w innym kontekscie, w innej konfiguracji. Ostatecznym jakby przeslaniem sztuki Stankiewicza byla idea, ze zycie jest trwalsze niz wytwory techniki, cywilizacyjne oprzyrzadowanie egzystencji ludzkiej.

W Zabriskie Gallery pokazano 12 "rzezb" zbudowanych ze starego, chropawego zlomu. Niektore zdumiewaja przedziwnym zachowaniem rownowagi ciezkich elementow, inne zaskakuja lekkoscia, mimo iz material, ktory posluzyl do ich stworzenia, to stare zelastwo.

Stankiewicz laczyl sztuke figuratywna z abstrakcyjna. Choc tworzyl w dobrze ugruntowanej juz tradycji sztuki jako konstruktu z gotowych czesci, to jednak jako pierwszy odwazyl sie na smiale i tym samym nowatorskie rozwiazania. Wywarl ogromny wplyw na pozniejsza sztuke "nowych realistow" czy pop-artu z Rauschenbergiem na czele.

Stankiewicz urodzil sie w 1922 r. w Filadelfii. Jego matka wkrotce przeniosla sie do Detroit; ojciec, szewc z zawodu, osiagnal nawet spory sukces majatkowy w Ameryce, stajac sie wlascicielem wielu sklepow z obuwiem. Zginal w wypadku kolejowym, gdy Ryszard mial trzy lata.

W Detroit chlopiec zyl w niedostatku, bawil sie na ulicy wsrod zlomu przemyslowego miasta. Stankiewicz pracowal w fabryce narzedzi, gdy Stany Zjednoczone przystapily do wojny, zaciagnal sie do marynarki wojennej, a po 1945 r. rozpoczal studia artystyczne w Nowym Jorku. Nastepnie wyjechal do Europy i osiadl w Paryzu, gdzie najpierw "terminowal" w studiu Légera, ale - rozczarowany - przeniosl sie do wybitnego artysty rosyjskiego pochodzenia Ossipa Zadkine'a.

Po powrocie do Nowego Jorku zaczal wystawiac prace zlozone z fragmentow zlomu. Na przelomie lat 50. i 60. stal sie jednym z bardziej znanych artystow USA: reprezentowal Stany Zjednoczone na biennale sztuki w Wenecji (1958 r.), w Paryzu zorganizowano mu wielka indywidualna wystawe w 1960 r.

Niebawem tego rodzaju sztuka przestala fascynowac publicznosc, a i sam Stankiewicz stracil do niej zainteresowanie po podrozy do Australii w 1969 r. Pozniej eksperymentowal z innymi formami, ale juz nie zdobyl takiego uznania. Zmarl w 1983 r. w Massachusetts.

*

Od poczatku tego tygodnia do konca listopada czynna jest w Zabriskie Gallery wystawa fotogramow i rysunkow innego amerykanskiego artysty polskiego pochodzenia, Teodora Roszaka. Ow konstruktywista z przekonania wierzyl w zbawcza niemal role nowoczesnej technologii. Trzy "m" - miasto, masa, maszyna - stalo sie haslem wywolawczym tworcow spod tego znaku, w zwiezlej formie okreslalo apoteoze regul i rytmu wspolczesnego zycia. Wierzyli oni, ze w niemal organicznej symbiozie z maszyna, z konstrukcja, w zurbanizowanym krajobrazie ludzkosc uwolni sie od problemow trapiacych ja od zarania: praca stanie sie lzejsza, a zycie - latwiejsze.

W galerii obejrzec mozemy przede wszystkim fotogramy Roszaka z lat 30., wykonane w duchu konstruktywizmu, tj. w czerni i bieli, bez "zbednych" dodatkow barwnych, bedacych swoistymi "naukowymi" studiami nad geometrycznymi formami, ich wzajemnymi ukladami stanowiacymi elementy skladowe wszelkich, jak uwazal, tworow ludzkiego ducha. Po oczyszczeniu ich z fantastycznych nalecialosci, zbednego balastu "mylnych" wyobrazen i nienaukowych koncepcji otrzymamy kwadraty, prostokaty, romby, kola badz stosowne trojwymiarowe bryly.

Wystawiono takze kilka rysunkow Roszaka - pozniejszych, kiedy juz wyraznie rozczarowany co do potegi nauki i dobroczynnych skutkow techniki skupil sie bardziej na biologicznych, organicznych formach. Obejrzec mozna takze pare jego reliefow.

Teodor Roszak - malarz, teoretyk sztuki, ale przede wszystkim rzezbiarz, urodzil sie w Poznaniu w 1907 r., zmarl w Nowym Jorku w 1981 r. Gdy mial dwa lata, jego rodzice wyemigrowali do USA i osiedli w Chicago. Roszak skonczyl prestizowy Chicago Art Institute, kontynuowal studia w nowojorskiej National Academy of Design i na Columbia University. Gruntowne wyksztalcenie pozwolilo mu na kazdym etapie rozwoju artystycznego na teoretyczny, filozoficzny komentarz do swojej sztuki i sztuki amerykanskiej danego okresu.

Waznym punktem w jego karierze byl ponaddwuletni pobyt w Europie w latach 1929-1931. Wtedy wlasnie stal sie z przekonania konstruktywista, ktorej to estetyce pozostal wierny (choc z modyfikacjami) do konca zycia.

*

Tak jak Zabriskie Gallery od lat reprezentuje Ryszarda Stankiewicza, podobnie Marlborough - Magdalene Abakanowicz. Systematycznie, co pewien czas prezentuje nowe prace polskiej artystki. Na obecnej wystawie pt. "Coexistence" znajdujemy znajome, tj. znane z przeszlych dokonan figury wykonane z plotna workowego i wzmacniane zywica. Bodaj najwieksze wrazenie robi grupa szesnastu ogromnych postaci ludzkich w czyms w rodzaju kapturow na glowach, co nadaje tym ludzkim sylwetkom wyglad ptakow o poteznych dziobach.

Jak zwykle dziela Abakanowicz mozna interpretowac wielorako: od koncepcji zespolenia z natura, wspolczesnych sfinksow, pol zwierzat pol ludzi wylaniajacych sie ze zwierzecej formy, po komunikowana idee dehumanizacji czlowieka w zwierzecej, ponurej formie, w jaka go wpycha wspolczesna rzeczywistosc; od egipskich jakby bozkow, przewodnikow po swiecie umarlych, po ludzi wyzwolonych z krepujacych wiezow cywilizacji przemyslowej. Sugestywnosc form i wieloznacznosc dziel zapewnia polskiej artystce ogromny sukces w kraju i za granica.

Innym, lzejszym, tchnacym optymizmem dzielem jest Dancing Figures - grupa wytworzonych ta sama technika postaci w korowodzie tanecznym, co odzwierciedla dlugoletnie zainteresowanie artystki wlasnie tancem, muzyka, rytmicznym ruchem.

Wystawa prac Magdaleny Abakanowicz czynna jest tylko do niedzieli 2 listopada. W Marlborough (40 West 57th St., Manhattan) jest wiecej jej rzezb. Warto zajrzec do galerii, by obejrzec i inne, rownie ciekawe dokonania.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail