PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (31 pazdziernika 2003)


HALINA BARBARA KLEIN

Kult zycia
w tancu ze smiercia


Przeciw mocy smierci
nie ma lekarstwa w ogrodzie.

(Z paremiografii sredniowiecznej)

Starozytni wierzyli, iz najwiekszy dar bogow - zycie - trzeba odbierac z jawna wdziecznoscia. Dawali tego dowody w codziennosci, filozofii, sztuce. Korzystali ze wszystkich przywilejow z zyciem zwiazanych, a smierc, ktora wyznaczali im niesmiertelni bogowie, uznawali nie zawsze za wyrok ostateczny. Dlatego na uzytek wlasny i chwale bogow stworzyli w swych wierzeniach. jakze wspaniala scenerie: gdzies na zachodnich krancach ziemi znajduje sie podziemny swiat - Hades. Jest to rozlegla rownina, na ktorej rosna gdzieniegdzie drzewa o czarnej korze. W podziemiach biora swoj poczatek rzeki: Styks (rzeka smierci), Acheron (rzeka smutku), Kokytos (rzeka lamentu), Lete (rzeka zapomnienia). Za oplata jednego obola (ktory wkladano w usta zmarlemu) Charon przewozi dusze zmarlych przez te rzeki do palacu boga podziemi - Hadesa i jego zony Persefony. Palacu strzeze pies Cerber - lagodny dla dusz wchodzacych, okrutny dla pragnacych powrocic na ziemie. Z Tartaru - najglebszej czelusci Hadesu - wydobywaja sie nieustannie jeki cierpiacych. Tartaru strzega trzy siostry - erynie, uosobienie wyrzutow sumienia wtracanych tam zloczyncow. Eryniom pomagaja boginie gwaltownej smierci - kery. W Tartarze trzej sedziowie waza dobre i zle uczynki dusz, ktore po wyroku odchodza do miejsca przeznaczenia. Dusze ludzi sprawiedliwych wedruja do Elizjum - krainy wiecznej szczesliwosci w Hadesie. Przestrzenne Pola Elizejskie - miejsce zabaw i biesiad - znajduja sie na Wyspie Blogoslawionych. W zaleznosci od woli bogow dusze zmarlych moga zostac na zawsze w Hadesie lub powrocic z Wyspy Blogoslawionych na ziemie jako zwykli smiertelnicy albo przemienione w ptaki, zwierzeta, kwiaty. Nadzieja, ze to stac sie moze, tworzyla rodzaj wiezi pomiedzy zyjacymi a tymi, co odeszli. Starozytni wierzyli gleboko w laske bogow i powrot umarlych do zycia. Ta wiara lagodzila bol smierci i pozwalala zyjacym myslec czesciej o Wyspie Blogoslawionych niz o Tartarze.

Tak pojmowany zwiazek zycia ze smiercia przetrwal az do wspolczesnych czasow. W niektorych obrzedach pogrzebowych zwyczaj wkladania monety w usta zmarlego przetrwal do dzis. Oczekiwanie powrotu duszy z Wyspy Blogoslawionych objawia sie m.in. w dbalosci o przedmioty bedace wlasnoscia zmarlego lub w upamietnianiu miejsc i dat zwiazanych z jego zyciem. A czym jest kilkudniowe zegnanie nieboszczyka wsrod bliskich mu za zycia osob i sprzetow? To nie tylko religijny rytual; to takze wyprawianie w nieznana zyjacym droge z cala dbaloscia o upodobania i zyczenia niezyjacego, z wiara, ze powrocic moze. A sztuka? W malarstwie, literaturze, muzyce zyja wciaz powracajacy z Wyspy Blogoslawionych, ilekroc pamiec zyjacych ich wezwie.

Sztuka jest triumfem zycia, ale jakze czesto tworzona jest przez tych, ktorym swiadomosc istnienia faktu smierci nie wystarcza. Nie zawsze tez ma w tym udzial chory duch czlowieka. Fascynacja smiercia, jak ciezki magnez, przyciaga wielu tworcow; moze graniczyc z obsesja zblizenia sie do smierci tak blisko, jak tylko jest to mozliwe i dopuszczalne za zgoda rytmu serca. Zdarzaja sie pomylki-zauroczenia magia smierci nieodwracalne.

Evelyne Keitel w znakomitym eseju Taniec ze smiercia interpretuje zycie i tworczosc Anne Sexton (1928-1974). Autorka z taktownym dystansem kresli sylwetke znanej poetki, wiedzac doskonale, ze i tak nie uwolni ani jej zycia, ani tworczosci od kontrowersyjnych komentarzy, dwuznacznych niedomowien. Fotomodelka i profesorka literatury Anne Sexton nie ukrywala fascynacji smiercia. Po pierwszej probie samobojczej napisala pierwszy wiersz (miala wowczas 28 lat). Pisanie stalo sie dla niej forma terapii. Evelyne Keitel twierdzi: "Pisanie oznaczalo dla niej przede wszystkim jedno - zabieg przeciwko smierci". Anne Sexton: "Az do 28. roku zycia moja jazn byla w pewien sposob zakryta, nie wiedziala, ze potrafi jeszcze cos wiecej niz tylko przyrzadzac bialy sos i przewijac dzieci. Nie wiedzialam, ze mam w sobie jakies poklady kreatywnosci. Bylam ofiara amerykanskiego marzenia, marzenia mieszczanskiej klasy sredniej. Wszystko, czego chcialam, to kawaleczek zycia, wyjsc za maz, miec dzieci. Myslalam, ze koszmary, wizje i demony odejda, gdy tylko starczy milosci, by odsunac je na bok... Ale nie da sie wybudowac malych, bialych plotkow, by odgrodzic od siebie koszmary". W wierszu Chcac umrzec (1964 r.) Anne Sexton pisala: Ale samobojstwa majac specjalny jezyk/ Tak ja dozorca chca wiedziec jakie narzedzie/ Nigdy nie pytaja dlaczego budowac. Samobojcze smierci Ernesta Hemingwaya i poetki Sylvii Plath wywarly na Anne Sexton wielkie wrazenie, komentowala je wsrod przyjaciol, podziwiala odwage pisarza i poetki. A przeciez i ona sama podjela dziewiec prob samobojstwa. W jej wierszach jest to, co w jej zyciu: terapie, psychoanalizy, milosc, rozczarowania, przyjaznie, utrzymywanie sie na powierzchni zycia i... raz po raz potrzeba przechylenia sie w "tamta strone", poza zycie; tak jakby nieugaszone pragnienie fizycznego odczucia dotyku smierci. Z relacji przyjaciolki, pisarki Maxine Kumin: "Nasz wspolny obiad byl cudownie przyjemny i niedorzeczny... Potem Anne Sexton pojechala do domu, wywlekla z szafy stare futro z norek swojej matki, nalala sobie szklanke wodki, poszla do garazu, wlaczyla radio samochodowe i zapalila silnik. Umarla na skutek zatrucia spalinami".

Rafal Wojaczek, podobnie jak poetka Anne Sexton, nie ukrywal swego zauroczenia smiercia. W jego poezji jest wiele smierci, tak jakby juz samo slowo moglo byc wezwaniem do zapasow, tarcza obronna, ucieczka w bezpiecznosc. Mlody, swietnie zapowiadajacy sie poeta (1945-1971) akceptowal zycie zachlannie, zyl w zawrotnym tempie. Wielokrotnie jednak oddalal sie od zycia, jakby mknal po gladkiej, szklistej powierzchni nie przewidujac, ze pewnego dnia wpadnie w poslizg i odwrotu nie bedzie. Rafal Wojaczek pozostawil informacje o rodzaju i liczbie tabletek, ktore przed smiercia zazyl. Czy mozna przechytrzyc smierc? Ktos powie: "skaza pokolenia", "trend czasu"; a jednak latwiej uwierzyc w fakt, ze poeta kazdym dniem jak kazdym wierszem przygotowywal kolyske wlasnej smierci.

Nam tylko wierzyc - nie przestac.
Bo musi zabrzmiec ten glos
albo choc echo -
w niebie obudzic te gwiazde
by sie mogla mienic
kolyska naszej smierci.

Piosenka bohaterow

Anna Swirszczynska (1902-1984) zachwycala i inspirowala wielu. Podziwialam ja, kiedy podskubywala bochenek razowego chleba albo bialy wiejski ser. Ze zdumieniem przygladalam sie jej stawaniu na glowie. Kochala zycie, choc przechodzila obok smierci czesto i blisko. Czym jest jej wiersz Czekajac na rozstrzelanie? Poetyckim dokumentem, dowodem dotyku smierci?

Teraz kiedy
stoje pod sciana
i nie wiem czy zamknac oczy
czy nie zamykac.
Teraz kiedy
stoje pod sciana
czekajac na rozstrzelanie.

Anna Swirszczynska: "Ten wiersz jest rzeczywiscie oparty na autentycznym przezyciu. Zdarzylo sie ono po wyjsciu z Warszawy, w Sochaczewie. Stalam godzine pod murem, pilnowana przez niemieckiego zolnierza. Oznajmiono mi, ze bede rozstrzelana. Bylo zimno, zolnierz tupal nogami po sniegu".

Maj 1972 roku: ze Zbigniewem Herbertem schronilam sie przed ulewnym deszczem w jednym z jeleniogorskich kosciolow. Siedzielismy w glownej nawie zauroczeni cisza i odglosami ulewy. Szeptem rozmawialismy o witrazach, krzyzowo-zebrowych sklepieniach i Ogrodzie Oliwnym. Pozniej, w oficjalnej, bo opublikowanej na lamach prasy rozmowie, okazalo sie, ze rozmawialismy takze o smierci:

"Swiatu i naturze mozna by zarzucic wiele, chociazby to, ze umieramy. Przez dlugie lata szukalem wyjasnien i stwierdzilem, ze przezycie zwiazane ze smiercia bliskiego czlowieka, jest rowniez akceptacja smierci wlasnej".

Zbigniew Herbert (1924-1998), jak starozytni w swoich wierzeniach, kazdym wierszem odkrywal tajemnice zycia w tajemnicy smierci. Oto jak widzial tych, ktorzy odeszli:

"Wskutek zamkniecia w ciemnych i nie przewietrzanych pomieszczeniach twarze ich zostaly dokladnie przenicowane. Bardzo chcieliby mowic, ale wargi zjadl piasek. Czasem tylko zaciskaja w piesci powietrze i probuja podniesc glowe niezdarnie jak niemowleta . Nic ich nie ciesza ani chryzantemy, ani swiece. Nie moga sie pogodzic z tym stanem, stanem rzeczy".

Hermes, pies i gwiazda (Umarli)

Jezeli na zapadajacym sie grobie pod murem wiejskiego cmentarza ktos zapali swiece, czyz nie bedzie to dowod na to, ze zycie musi trwac w rytmicznym tancu ze smiercia?


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail