PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (24 pazdziernika 2003)


CZESLAW KARKOWSKI

Wiez
intelektualna


"Panska ksiazke uwazam za jedna z najinteligentniejszych i najbardziej pobudzajacych, jakiej przeczytanie szczesliwie mnie sie przytrafilo" - napisal Thomas Merton, filozof i teolog, pisarz i poeta amerykanski w pierwszym liscie do Czeslawa Milosza. Utworem pozniejszego noblisty, ktory tak poruszyl mnicha z Kentucky, byl Zniewolony umysl; ksiazka ukazala sie w 1953 r. w przekladzie na angielski Janusza Zielonki. Ow pierwszy list, datowany pod koniec grudnia 1958 r., rozpoczal dlugoletnia korespondencje miedzy obu pisarzami. Oprocz pochwal zawieral sugestie, ktora pozniej czesto przewijala sie w wypowiedziach obu autorow. Dotyczy ona szukania wlasciwej drogi w owczesnym swiecie podzielonym na dwa bloki ideologiczne. Merton sugeruje szukanie "trzeciej drogi" miedzy komunizmem a kapitalizmem, jako dwiema wtedy zasadniczymi propozycjami swiatopogladowymi i politycznymi.

Nie byl to pomysl nowy. Wtedy elity intelektualne Europy (bardziej niz Stanow Zjednoczonych) nieustanne szukaly zlotego srodka miedzy represyjnym, totalitarnym komunizmem a konsumpcyjnym kapitalizmem. Tak wtedy widziano wybor stojacy przed ludzkoscia i dla wielu, w tym takze dla Milosza i dla Mertona, zaden nie byl zadowalajacy, stad zastanawiano sie nad mozliwoscia systemu laczacego najlepsze cechy obu, z odrzuceniem najgorszych.

Dzis ow problem mamy za soba: rzeczywistosc skompromitowala jeden system i zmodyfikowala drugi, wtedy jednak podchodzono do rozwazan nad mozliwoscia "trzeciej drogi" ze smiertelna powaga.

Podobnie anachronicznie moze wspolczesnie wygladac fascynacja obu intelektualistow pismami Simone Weil - przedstawicielki najradykalniejszego, lewicowego marksizmu sposrod francuskich intelektualistow. Przyjela ona tak skrajna i tak bezkompromisowa postawe, ze musiala w koncu przejsc do namyslu nad kwestiami Boga, religii i losu czlowieka. Egzystencjalizm panowal wowczas (czyli w latach 50. XX wieku) niepodzielnie i jesli nie chciano (jak Merton, a zwlaszcza Milosz) przyjac obludnej wersji tej filozofii, zwlaszcza politycznego swiatopogladu reprezentowanego, na przyklad, przez Jeana-Paula Sartre'a, to pozostawalo tylko zwrocenie sie ku uczciwej, konsekwentnej wewnetrznie koncepcji Alberta Camusa czy wlasnie Simone Weil - bez samooszukiwania i zajmowania dwuznacznej moralnie postawy, jaka reprezentowal szczegolnie autor Drog wolnosci - ostrej krytyki kapitalizmu, z ktorego korzystal w pelni i bezkrytycznej pochwaly sowieckiego komunizmu, z ktorym kontaktu jednak unikal.

W listach znajdujemy wyraz typowych rozterek intelektualistow zachodnich tamtego okresu i przemyslen swiadczacych o dojrzalosci i trafnym, szybkim rozeznaniu wymagan i wyzwan wspolczesnosci; na przyklad wrecz histeryczna reakcja Milosza na zatruwajaca umysl papke amerykanskiej telewizji ustepuje spokojniejszemu, trzezwiejszemu stanowisku - wciaz niechetnemu i z dystansem wobec konsumpcyjnie nastawionych mass mediow, ale zarazem z pelnym zrozumieniem ich rosnacej roli w spoleczenstwie. Odnajdujemy u niego, jak i u Mertona, chrzescijanska zgode na niedoskonalosc czlowieka i spoleczenstwa, pod warunkiem ze sluzy ludziom.

Obaj intelektualisci rozmawiaja ze soba szczerze i otwarcie o sprawach bardzo osobistych i o kwestiach swiatopogladowych. Tocza ow dialog przez dziesiec lat, az do tragicznej smierci Mertona w listopadzie 1968 r. (zginal w Indiach porazony pradem zepsutego wentylatora hotelowego). Omawiaja sprawy biezace, ale tez dyskutuja na tematy ogolniejsze - filozoficzne, religijne, spoleczne.

Szczegolnie duzo miejsca poswiecaja kwestiom zwiazanym z systemem komunistycznym. Merton interesowal sie nim, a zwlaszcza perypetiami ludzi w totalitaryzmie, pisarzy opisanych w Zniewolonym umysle pod postaciami Alfy, Bety, Delty i Gammy. Mial i wyrazal duze wspolczucie szczegolnie wobec Alfy (Jerzego Andrzejewskiego), chcial wiedziec, jak potoczyly sie dalsze jego losy, prosil o ksiazki tego pisarza po angielsku czy po francusku. Milosz, ktory spora czesc swego publicznego zycia w pierwszych latach na emigracji poswiecil na publicystyke (i dzialalnosc) antykomunistyczna, chetnie wdawal sie w rozwazania, komentowal i wyjasnial. Ksiazki wysylal. Dzis z ogromna przyjemnoscia i nawet moze milym zaskoczeniem czyta sie te fragmenty, z ktorych wynika, jak wyrozumialy, tolerancyjny i pelen zrozumienia dla ludzkich slabosci byl ow uchodzca polityczny, na ktorego w Polsce nawet jego niegdys bliscy przyjaciele po piorze pisali paszkwile.

Pierwszy list Mertona odnajduje Milosza we Francji, gdzie mieszkal i pracowal od przyjecia azylu na Zachodzie; ostatnie poeta wysyla juz z Kalifornii, dokad wyjechal w 1960 r. po uzyskaniu stanowiska profesora na uniwersytecie w Berkeley. W ciagu dziesiecioletniej wymiany korespondencji powstala gleboka wiez miedzy nimi, choc osobiscie spotkali sie po raz pierwszy w pare lat po nawiazaniu kontaktu, a w ogole to widzieli sie zaledwie pare razy. Byla to przyjazn intelektualna zrodzona ze wspolnoty pogladow, podobienstwa przemyslen i mimo roznicy doswiadczen - identycznego rozumienia rzeczywistosci. Miedzy innymi dzieki temu lektura owych listow sprzed piecdziesieciu lat jest tak interesujaca: dwaj pisarze dochodza do podobnych wnioskow patrzac na sprawe z odmiennych punktow widzenia: Milosz - konkretnego, wynikajacego z przezyc okupacyjnych, powojennych w komunistycznej Polsce i nastepnie trudnych lat emigracji; Merton - ogolnych przemyslen mnicha-samotnika, ktory ze swiatem wlasciwie zerwal wszelkie kontakty, ma za to czas na refleksje, lektury i medytacje.

Ale przyjazn miedzy Mertonem a Miloszem miala rowniez bardzo praktyczny wymiar: pomagali sobie wzajemnie w rozpropagowaniu swojej tworczosci w Ameryce oraz wsrod czytelnikow polskich, a takze we Francji. Jednoczesnie Milosz wszelkimi sposobami, w tym takze korzystajac z literackich koneksji samotnika z Kentucky, staral sie wprowadzic na Zachod innych polskich poetow we wlasnym tlumaczeniu; Merton cenil zwlaszcza Zbigniewa Herberta.

Popularyzacyjna dzialalnosc Milosza jest dobrze znana. Korespondencja ta potwierdza wysilki poety w tym kierunku i dzisiaj nalezy w duzej mierze jemu zawdzieczac fakt, ze polska poezja jest powszechnie znana i uznawana za jedna z najlepszych na swiecie.

Lektura tej niewielkiej ksiazeczki zastanawia jeszcze pod jednym wzgledem - zamierajacej sztuki pisania listow. Jeszcze nie tak dawno byla to znaczaca dziedzina ludzkiej aktywnosci; "listy zebrane" albo "wybrane" naleza do repertuaru literackiej spuscizny wybitnych ludzi. Dzieki nim poznajemy ich swiat, ich poglady, przemyslenia, problemy. Ktoz dzis w dobie poczty elektronicznej troszczy sie o piekna forme zdan, elegancje wyrazen, a zwlaszcza kto obszernie i starannie pisze o tym, co go boli i cieszy. Nie ma czasu. Listy na papierze wysylane w kopercie zastepuje e-mail sluzacy szybkiej wymianie zdan, krotkiej informacji, zwiezlemu komunikatowi. A potem sie go wyrzuca, wymazuje. Nikt pieczolowicie nie kolekcjonuje tych ulotnych notek, bez znaczenia poza doraznym kontekstem; trudno sobie wyobrazic w przyszlosci tom pt. "E-maile zebrane" jakiejs znanej osobistosci.

Czytajac korespondencje Thomasa Mertona i Czeslawa Milosza trudno sie oprzec wrazeniu, ze to juz ostatni, co tak listy pisali...

-----------------------

Thomas Merton, Czeslaw Milosz, Listy. Przelozyla Maria Tarnowska. Wydawnictwo Znak, Krakow 2003, s. 168, cena 14 dol. plus 8,625% NY tax i 6,50 dol. porto w przypadku zamowienia z wysylka (do nabycia w Ksiegarni Nowego Dziennika).


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail