PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (17 pazdziernika 2003)


ANDRZEJ ZAWADA

Niepotrzebne skreslic

Milanowek
of my mind


Zaskoczenie

Glowna polska nagrode literacka - Nike - otrzymal w tym roku Jaroslaw Marek Rymkiewicz. Wyrozniona ksiazka okazal sie zbiorek wierszy zatytulowany Zachod slonca w Milanowku.

Czesc publicznosci literackiej byla zapewne taka decyzja jury zaskoczona. Czesciej typowano dwa inne tomiki poetyckie: Chwile Wislawy Szymborskiej i Blyski Julii Hartwig. Spodziewano sie tez, ze wyroznienie moze przypasc debiutanckiej powiesci Doroty Maslowskiej, ksiazki zapadajacej w pamiec oryginalnym tytulem: Wojna polsko-ruska pod flaga bialo-czerwona. O Rymkiewiczu mniej sie mowilo.

Zaskoczenie nalezy do natury nagrod. Nagrody to nie honoraria, to nie zaplata za prace. To wyroznienia, nadzwyczajne gratyfikacje, niespodziewane prezenty. To szczesliwe losy na loterii. I, jak na loterii, bywaja nagrody glowne i nagrody pocieszenia. Dlatego zawsze odczuwa sie zawod, kiedy nagroda przypadnie nie naszemu faworytowi. Nike jest jedna, a aspirujacych wielu.

Jury, ktoremu przewodniczy prof. Maria Janion, zlozone z krytykow literackich, pisarzy i artystow - w tym roku reprezentowali te ostatnia profesje rezyser Kazimierz Kutz i Joanna Szczepkowska, aktorka, ale tez pisarka - z dorobku literackiego minionego roku wybiera dwadziescia ksiazek i ta lista zostaje opublikowana. Na tej pierwszej liscie znalazly sie np. tomy poetyckie Czeslawa Milosza (Druga przestrzen) i Tadeusza Rozewicza (szara strefa). Po kolejnych eliminacjach pozostawia sie siedem dziel, z ktorych jedno otrzymuje glowna nagrode. Odrebna nagrode przyznaja, w drodze plebiscytu, czytelnicy Gazety Wyborczej. Ci wybrali Wojne polsko-ruska....

Debiut Doroty Maslowskiej byl w finalowej siodemce jedyna powiescia. Dominowaly az cztery ksiazki poetyckie, poza wymienionymi na poczatku zbiorkami Szymborskiej, Hartwig i Rymkiewicza znalazl sie tu poemat Milosza pt. Orfeusz i Eurydyka. Pozostale dwa nominowane utwory to Wojciecha Tochmana zbior reportazy z Bosni (Jakbys kamien jadla) i eseje Andrzeja Walickiego (Rosja, katolicyzm i sprawa polska).

Polskie proporcje

Bezwzgledna przewaga poezji (4:7) i znikoma obecnosc powiesci (1:7) wydaja mi sie znamienne. Od drugiej wojny swiatowej zaczela sie w polskiej literaturze ta dosc specyficzna tendencja, polegajaca na liczebnym wzroscie, ale tez na artystycznym doskonaleniu sie poezji i na systematycznym slabnieciu powiesciopisarstwa. Byla to - a moze jest jeszcze? - tendencja wyjatkowa, jesli zobaczyc ja na tle literatury swiatowej, w ktorej powiesc, forma jeszcze XVIII-wieczna, odnawia sie i przeobraza tak, ze jest wciaz mloda i atrakcyjna. Ta szczegolna wlasciwosc polskiej literatury ma zapewne kilka przyczyn i potrzebne bylyby rozlegle i glebokie analizy, by je porzadnie rozpoznac.

Jedna z tych przyczyn byly zapewne okolicznosci polityczne. W powojennej Polsce pierwszym czytelnikiem, w dodatku wszechmocnym, byl cenzor, ktory pojmowal tworczosc literacka doslownie i nie rozumiejac metaforycznosci sztuki doszukiwal sie w niej bezposredniego opisu rzeczywistosci. W tej sytuacji poezja, jako z natury nieopisowa, miala wieksza szanse - operujac uniwersalnymi znakami mogla wytworzyc kod ponadczasowych metafor. Czytelnik mogl sie w nich doszukac aluzji do swoich czasow, ale znajdowal tez w wierszach wystarczajaco autonomiczna warstwe znaczen ponadpolitycznych, dajacych mu poznanie egzystencjalne i doznanie estetyczne.

W tym doskonaleniu sie polskiej poezji, dokonujacym sie rownoczesnie na emigracji (np. Milosz) i w kraju (Herbert, Rozewicz, Szymborska i naprawde wielu innych), mialy swoj udzial i inne, nie tylko polityczno-historyczne przyczyny. Wsrod nich dzialala sila tradycji romantycznej, ktora wyniosla poezje do najwyzszej pozycji w hierarchii odmian literatury, dzialala tez spuscizna miedzywojennego dwudziestolecia, w ktorym nowatorstwo i artystyczna oryginalnosc poezji postawiono na pierwszym miejscu. Wszystkie te czynniki zaowocowaly bogactwem artystycznym i tematycznym polskiej poezji, potwierdzonym m.in. dwiema literackimi Nagrodami Nobla.

Zywotnosc tej tendencji jest wiec widoczna takze poprzez tegoroczne nominacje i poprzez laur Nike. Mozna jednak zauwazyc rowniez inna wlasciwosc. Czy jest ona tendencja, wolalbym nie orzekac, szczegolnie, ze pojedynczy przyklad nie uprawnia do uogolnien. Niemniej okazalo sie, ze nominowani poeci naleza do starszych generacji, podczas gdy powiesc napisana zostala przez autorke niespelna 20-letnia. Nie uwazalbym tych spostrzezen za odosobnione. Mam wrazenie, ze po 1989 roku autorzy najmlodszego i sredniego pokolenia chetnie wypowiadaja sie poprzez gatunek powiesciowy i mozna sie spodziewac, ze w przyszlym roku proporcje ksiazek rozpatrywanych przez jury Nike zmienia sie na korzysc powiesci wlasnie.

Wariant z cienia

Tymczasem tegoroczna Nike zwraca nasza uwage na poezje innego, dotad mniej dostrzeganego rodzaju. Wiersze Jaroslawa Marka Rymkiewicza sa bardzo jednorodne, bardzo do siebie podobne, to poetyckie bliznieta. Zachod slonca w Milanowku jest wlasciwie cyklem wierszy o stalej budowie - dystychy, czyli dwuwiersze, rytmiczne i rymowane - i stalym zestawie zagadnien, ktoremu przewodzi temat smierci. Jak tytulowy zachod slonca narzuca nam doslowne i metaforyczne rozumienie, tak obrazy jesiennego i zimowego ogrodu staja sie metonimia, umownym znakiem calej natury.

Ta natura ma w poezji Rymkiewicza swoja reprezentacje bardzo zwyczajna, taka, jaka jest dana przecietnemu czlowiekowi w przecietnym doswiadczeniu. Ta natura - ktora naprawde jest tu Natura - objawia sie w kilku wymienionych z nazwy drzewach i krzewach, w kwiatach, w pryzmie kompostu, w chwastach, w jezach, myszach, nawet w szambie, ktore takze jest wystarczajaco poetyckie, by nabrac przenosnego znaczenia. Ma je zreszta od dawna w jezyku potocznym. Jednak w poezji Rymkiewicza to znaczenie jest bogatsze. Do szczegolnie wyroznionych reprezentantow tej Natury naleza koty; kotow zywych lub juz tylko pamietanych przechodzi przez te wiersze caly orszak. Jak w sztuce baroku, do ktorej Rymkiewicz od poczatku swej tworczosci programowo nawiazuje, natura jest tutaj bytem skierowanym ku smierci.

Sztuka baroku, sarmacka filozofia zycia, wyszydzana niegdys, toporna i dydaktyczna poezja ksiedza Baki naleza do najwazniejszych tradycji poezji Rymkiewicza. Od poczatku, jezeli nie od pierwszego tomiku, ktory mial tytul Konwencje i ukazal sie w 1957 roku, to z pewnoscia od zbiorku pt. Metafizyka, opublikowanego czterdziesci lat temu. Zachod slonca w Milanowku, najnowszy i nagrodzony tomik poety, zaskakuje odrebnoscia, jezeli czytac go w sasiedztwie wierszy rowniez nominowanych do Nagrody Nike poetow. Regularny rytm, prosty rym, piosenkowa, refrenowa kompozycja nie naleza do dominujacych cech nowoczesnej poetyki. Rymkiewicz juz czterdziesci lat temu wystapil programowo z estetyka mocnych, stylizacyjnych nawiazan do przeszlosci, ale wowczas, w epoce swiadomosci literackiej zdominowanej przez myslenie awangardowe, choc nie zostal odrzucony, nie mogl liczyc na wielka poczytnosc. Inaczej dzisiaj, kiedy awangardy odeszly, postmodernizm promuje chaos estetyczny, a czytelnik teskni do jakiegokolwiek ladu.

Wiersze naprawde wierszowane

Wiersze Rymkiewicza maja swa urode, choc przewrotna, a moze nawet nieco nekrofilska. Epatowanie czytelnika cmentarnymi akcesoriami nalezy do najbardziej trwalych skladnikow calego dorobku poetyckiego autora Zachodu slonca w Milanowku. Ale perfekcyjna, finezyjna gra formami i srodkami literackimi sprawia, ze wziete sa one w ironiczny i filozoficzny cudzyslow, ze ich doslowna ekspresja zmienia sie w sugestywny, ale juz do sztuki nalezacy rekwizyt. Rymkiewicz proponuje taki wariant poezji, ktora - nie przestajac byc mowa istotna - jest rowniez mowa w pelni artystyczna.

To zreszta ciekawe, jak szybko i jak cyklicznie odbywaja sie w literaturze takie obroty postaw estetycznych. Kiedy Jaroslaw Marek Rymkiewicz wystapil ze swym programem nowego klasycyzmu, mielismy czas postaw awangardowy, a w roli mistrza i nauczyciela poetow wystepowal Julian Przybos. Dzisiaj pamietaja o Przybosiu tylko polonisci. I kiedy wspolczesny poeta powiada, ze zwraca sie ku przeszlosci, ta przeszlosc usiluje wtargnac do jego poezji niemal jak powodziowa fala. Co, jak wiadomo, nie jest bezpieczne. Jaroslaw Marek Rymkiewicz wpuszcza najpierw poetow baroku i Osipa Mandelsztama, ale po jego poetyckim ogrodzie w najlepsze juz buszuje Boleslaw Lesmian, co coraz bardziej widac w slownictwie i w budowie zdan. Z Milanowka latwo zrobic Malinowek, wystarczy przestawic dwie litery. I mamy tytul: W malinowym (milanowkowym) chrusniaku. Jaroslaw Marek Rymkiewicz pisze wiersz o Stawisku, ale w jego innych wierszach juz tak sluchac intonacje Iwaszkiewicza, ze niektore wiersze moglyby sie bez zastrzezen znalezc w Mapie pogody. Tradycja jest wielka, silna, i jak powodziowa fala - wplywowa. To przeciw tej sile budowala swoje racjonalistyczne tamy awangarda.

Ale nie zanurzajmy w te odmety literaturoznawczych nurtow. Milanowek rzeczywisty i Milanowek jako metafora swiata indywidualnej egzystencji jest nam dzisiaj bardzo bliski.

Debniki, 11 pazdziernika 2003 r.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail