[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (10 pazdziernika 2003)


JANUSZ WROBEL

Wspomnienia dowodcy
ORP "Piorun"


Dokonania Polakow na morskich szlakach to historia barwna, ale krotka. W dawnych wiekach polscy krolowie wprawdzie na ogol doceniali znaczenie zeglugi na Baltyku, ale gdy przyszlo im budowac flote wojenna i organizowac zamorskie wyprawy, posilkowali sie cudzoziemcami. Nie bylo rzecza przypadku, ze dowodcami floty polskiej za czasow Zygmunta III i Wladyslawa IV byli Szkoci, Niemcy, Holendrzy i Szwedzi. Morskie kariery rodowitych Polakow, takich jak chociazby Krzysztof Arciszewski, ktory zostal holenderskim admiralem, nalezaly do rzadkosci.

Z tym wiekszym uznaniem nalezy odnotowac fakt, ze po odzyskaniu niepodleglosci w 1918 r. mlode i slabe panstwo polskie tak wiele uwagi poswiecilo sprawom morskim. Gdy w lutym 1920 r. dokonywal sie akt zaslubin Polski z morzem, calym majatkiem odrodzonego panstwa byl tylko krotki odcinek morskiego wybrzeza pozbawiony portow i polaczen komunikacyjnych z reszta kraju. Wydawac by sie moglo, ze mina dziesieciolecia, zanim Polska zaznaczy swoja obecnosc na Baltyku.

W niespelna 20 lat pozniej moglismy jednak pochwalic sie znaczacymi sukcesami. Z malej rybackiej wioski wyrosla Gdynia, najnowoczesniejszy port nad Baltykiem, zwiazany ze Slaskiem magistrala kolejowa. Pod bialo-czerwona bandera plywalo kilkadziesiat statkow handlowych i kilka pieknych transatlantykow. Polska Marynarka Wojenna byla niewielka, ale jej okrety nalezaly do najnowoczesniejszych w tej czesci Europy. Pierwsze sukcesy notowal polski przemysl stoczniowy. Perspektywy zapowiadaly sie jeszcze bardziej obiecujaco, roslo bowiem znaczenie handlu morskiego, a mury morskich uczelni opuszczaly kolejne roczniki swietnie wyksztalconych specjalistow. Spoleczenstwo docenialo wage spraw morskich i bylo dumne z kazdego kolejnego osiagniecia. To dzieki spolecznej ofiarnosci budowano kolejne okrety podwodne i scigacze, a w przededniu wojny nie zabraklo nawet ochotnikow do samobojczych formacji "zywych torped".

Imponujacy, bo tworzony od podstaw, morski dorobek II Rzeczpospolitej byl dzielem niezwyklych ludzi, ktorych sporo roznilo, ale laczyl entuzjazm w pracy dla kraju. Byli wsrod nich Polacy sluzacy poprzednio we flotach wszystkich trzech krajow zaborczych, a takze wywodzacy sie z glebi kraju i nie majacy dotad z morzem nic wspolnego, ale owladnieci marzeniem o morskiej przygodzie.

Wsrod najwybitniejszych budowniczych Rzeczypospolitej Morskiej i dowodcow Polskiej Marynarki Wojennej byl rowniez Eugeniusz Plawski, ktory przeszedl do historii jako dowodca niszczyciela ORP "Piorun", tego samego, ktory odnalazl na Atlantyku niemiecki pancernik "Bismarck" i stoczyl z nim artyleryjski pojedynek, dajac tym samym czas flocie brytyjskiej na jego osaczenie i zniszczenie. Zatopienie najwiekszego okretu niemieckiej Kriegsmarine bylo jednym z najwiekszych sukcesow aliantow w tym niezmiernie trudnym okresie, kiedy to prawie cala Europa znalazla sie pod hitlerowskim jarzmem.

Komandor Plawski to jeden z najbardziej znanych i zasluzonych polskich dowodcow okresu II wojny swiatowej i az dziw bierze, ze dotad nikt nie napisal jego biografii. Zlozylo sie na to kilka przyczyn. Byl doceniany i wyrozniany przez obcych, ale niestety zostal zapomniany przez swoich. Pamietac tez trzeba, ze wybierajac zywot politycznego emigranta, komandor Plawski przez dlugie dziesieciolecia byl w PRL osoba co najmniej podejrzana. Dobrze sie wiec stalo, ze nakladem gdanskiego wydawnictwa FINNA, w ramach "Serii z kotwiczka" ukazaly sie jego wspomnienia, co chociaz w czesci wypelni dotkliwa luke w naszej morskiej historiografii. Do powstania ksiazki walnie przyczynil sie syn komandora, zamieszkaly w Kanadzie Jerzy Plawski, ktory dostarczyl maszynopis wspomnien i material ilustracyjny.

Wspomnienia komandora Eugeniusza Plawskiego zatytulowane Za fala fala... nie sa standardowym pamietnikiem. Komandor nigdy go nie pisal, opublikowal natomiast w prasie emigracyjnej sporo drobniejszych tekstow ukazujacych poszczegolne epizody z jego bogatego zycia. Wsrod rodzinnych pamiatek zachowaly sie rowniez nigdzie niepublikowane zapiski. Wlasnie te rozproszone publikacje i rekopisy, uzupelnione o relacje dowodzacego zespolem niszczycieli scigajacych "Bismarcka" angielskiego admirala Viana i zestawem kilkudziesieciu ilustracji, posluzyly wydawcy do skonstruowania ksiazki. Ukazuje ona najwazniejsze i najciekawsze rozdzialy bogatej biografii komandora Plawskiego.

Pochodzil z kresowej rodziny, jak sie wydaje - nieco juz zruszczonej. Jego ojciec byl wysokim oficerem carskiej armii, przez dlugie lata pelniacym sluzbe na Dalekim Wschodzie. Mlody Eugeniusz - tak jak ojciec - wybral droge kariery wojskowej. Zostal marynarzem i dosc szybko wspinal sie po szczeblach oficerskiej kariery. W latach I wojny swiatowej sluzyl we Flocie Czarnomorskiej, zmagajacej sie z okretami tureckimi i niemieckimi. Zdobyte wowczas doswiadczenia zaowocowaly wiele lat pozniej podczas slynnego poscigu za "Bismarckiem".

Kleska Rosji w wojnie z Niemcami i wybuch rewolucji postawily mlodego oficera w bardzo trudnym polozeniu. Na okretach wojennych zanikala dyscyplina, raz do glosu dochodzili bolszewicy, innym razem zwolennicy starego porzadku. W portach nad Morzem Czarnym sytuacja byla plynna i na dobra sprawe nie bardzo bylo wiadomo, kto tam rzadzi. W tej sytuacji Plawski wyjechal na rodzinny Wolyn, a stamtad do Warszawy. W grudniu 1918 r. zglosil sie do wladz wojskowych i zostal przyjety do tworzacej sie Polskiej Marynarki Wojennej. Mianowano go komendantem portu w Modlinie.

Rozdzialy dotyczace sluzby komandora Plawskiego w okresie miedzywojennym naleza do najciekawszych. Znajdziemy tam duzo opisow sylwetek dowodcow PMW, niezmiernie ciekawej zbiorowosci oficerow majacych za soba doswiadczenia sluzby na okretach rosyjskich, niemieckich i austro-wegierskich. Wielu z nich spora czesc zycia spedzilo na obczyznie, slabo znalo ojczysty jezyk, ale fachowa wiedza i zaangazowaniem oddali wielkie uslugi sprawie polskiej.

Wspomnienia Plawskiego z tego okresu sa szczegolnie cenne takze z tego powodu, ze w pionierskich latach 20. minionego wieku przyszlo mu dowodzic wiekszoscia okretow plywajacych pod polska bandera. Uczestniczyl rowniez w niezmiernie waznym przedsiewzieciu, ktorego celem bylo wyposazenie polskiej marynarki w okrety podwodne. Jezdzil w tej sprawie do Francji, szkolil kadry polskich podwodnikow, zostal pierwszym dowodca ORP "Zbik", a potem calego dywizjonu okretow podwodnych. W latach 30. pracowal w strukturach dowodczych PMW, pelniac odpowiedzialna funkcje szefa Broni Podwodnej.

Wybuch wojny zastal Plawskiego we Francji, gdzie byl czlonkiem polskiej misji wojskowej zabiegajacej o sojusznicza pomoc. W ksiazce znajdziemy na ten temat wiele dotad nieznanych polskim historykom interesujacych szczegolow. Plawski organizowal transport sprzetu wojennego z portow francuskich do Rumunii, co jednak wskutek niekorzystnego rozwoju sytuacji w Polsce nie moglo juz wplynac na los kampanii wrzesniowej. Z rosnaca frustracja nasluchiwal niepokojacych wiesci dochodzacych z kraju, przerazal go brak gotowosci sojusznikow do przyjscia Polsce z wymierna pomoca.

Komandor Plawski mial jednak to szczescie, ze los dal mu okazje zmierzyc sie w otwartej walce z wrogiem i wniesc znaczacy wklad w ostateczne zwyciestwo nad Trzecia Rzesza. Najpierw zostal dowodca przejetego przez polskich marynarzy francuskiego niszczyciela "Ouragan", a nastepnie dowodzil niszczycielem ORP "Piorun", jednym z najbardziej zasluzonych i szczesliwych okretow Polskiej Marynarki Wojennej. Sluzba na "Piorunie" to nie tylko slynny poscig za "Bismarckiem", ktory w ksiazce przedstawiony jest barwnie i szczegolowo, ale rowniez dlugie miesiace zmudnej sluzby w ochronie alianckich konwojow. Czytelnik znajdzie we wspomnieniach komandora Plawskiego nie tylko doskonale opisy akcji przeciwko hitlerowskiej marynarce, ale rowniez przebieg codziennej sluzby na Atlantyku. Malo kto wie, ze zaloga ORP "Piorun" uczestniczac w poscigu za "Bismarckiem" nie byla jeszcze w pelni wyszkolona, co tym bardziej podnosi zaslugi dowodcy niszczyciela. W poscigu za niemieckim pancernikiem "Piorun" zmagal sie nie tylko z groznym przeciwnikiem, ale rowniez z poteznym sztormem, ktory byl chyba rownie niebezpieczny dla malo doswiadczonej zalogi.

O ile przebieg sluzby na ORP "Piorun" ukazany zostal wyczerpujaco, to niestety pominiete zostaly w ksiazce kolejne rozdzialy morskiej kariery komandora Plawskiego. Byly one rowniez interesujace, gdyz odkomenderowano go do Szwecji, gdzie pelnil funkcje attaché morskiego przy tamtejszym poselstwie Rzeczypospolitej Polskiej. Wiosna 1943 r. Plawski raz jeszcze wrocil do sluzby liniowej i objal dowodztwo krazownika ORP "Dragon", najwiekszego okretu w dziejach Polskiej Marynarki Wojennej.

Wspomnienia komandora Plawskiego obejmuja takze jego powojenne losy, co jest ciekawym przyczynkiem do dziejow polskiej emigracji politycznej. Slynny juz wowczas dowodca ORP "Piorun" kuszony byl przez komunistow perspektywa przyjecia w szeregi "ludowej" Polskiej Marynarki Wojennej. Plawski wybral jednak emigracje do Kanady, gdzie znalazl sie w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Jeden z najbardziej zasluzonych polskich dowodcow, chociaz nie byl juz czlowiekiem pierwszej mlodosci, musial zdobywac srodki do zycia praca fizyczna. Dopiero po wielu latach trudow i wyrzeczen osiagnal stabilizacje zyciowa. Moze w zwiazku z tym powstac u czytelnika watpliwosc, czy decyzja komandora Plawskiego o pozostaniu na Zachodzie byla sluszna. Niewatpliwie zawazyly na niej motywy natury politycznej i moralnej. Aby w pelni ocenic ten krok, warto jeszcze przypomniec, iz los tych dowodcow Polskich Sil Zbrojnych, ktorzy powrocili do kraju, byl niekiedy tragiczny. Poczatkowo traktowano ich przyzwoicie. Przyjmowano do sluzby w "ludowym" Wojsku Polskim, a nawet awansowano. Jednak w koncu lat 40. polityke kadrowa radykalnie zmieniono. Zaczela sie brutalna czystka, ktorej ofiara padli oficerowie przybyli z Zachodu oraz ci z akowskim rodowodem. Wielu wybitnych dowodcow oskarzono o sabotaz i szpiegostwo, aresztowano i poddano brutalnemu sledztwu, wielu skazano na kare smierci.

Represje nie ominely takze dowodcow Marynarki Wojennej. W 1949 r. aresztowano kontradmirala Adama Mohuczego i komandorow Hilarego Sipowicza, Konstantego Siemaszke i Wladyslawa Sakowicza. Skazano ich na dlugoletnie wiezienie. Kontradmiral Mohuczy i komandor Sakowicz nigdy nie wyszli na wolnosc - zmarli w komunistycznym wiezieniu. Dopiero w 1957 r. wladze przyznaly, ze oskarzenie bylo falszywe. Tak wiec Plawski wybierajac trudny los emigranta uniknal byc moze losu daleko gorszego.

Wspomnienia komandora Plawskiego beda czytac z zainteresowaniem nie tylko milosnicy barwnej i bohaterskiej historii polskiego wysilku zbrojnego w latach II wojny swiatowej; ich lektura sprawi przyjemnosc rowniez wszystkim zwolennikom literatury pamietnikarskiej. Komandor byl nie tylko doskonalym specjalista i wymagajacym dowodca; po sluzbie potrafil korzystac z urokow zycia. Poznal wielu ciekawych ludzi, zwiedzil szmat swiata, byl znawca dobrych trunkow i wyszukanej kuchni. Byl rowniez - jak twierdza ci, ktorzy mieli szczescie go znac - uroczym gawedziarzem. Na szczescie dla nas, czytelnikow, potrafil takze doskonale poslugiwac sie piorem.

Liczace ponad 400 stron wspomnienia dowodcy ORP "Piorun" to ksiazka na dobrym poziomie wydawniczym. Doskonaly papier, bogata szata ilustracyjna (udana obwoluta autorstwa Jaroslawa Wrobla), twarda oprawa sprawiaja, ze ksiazke bierze sie do reki z przyjemnoscia. Szkoda tylko, ze nie sporzadzono indeksu, a korekta najwidoczniej nie byla zbyt dokladna, gdyz w tekscie natkniemy sie na wiele denerwujacych literowek.

--------------------------

Eugeniusz Plawski, Fala za fala... Wspomnienia dowodcy ORP "Piorun", Wydawnictwo FINNA, Gdansk 2003, s. 433.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłaćc e-mail