[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (3 pazdziernika 2003)


JERZY GIZELLA

Lista obecnosci
nieobecnej literatury


Wlasnie ukazal sie tom Wokol problemow emigracji - plon sesji naukowej poswieconej literaturze na obczyznie, ktora odbyla sie w dniach od 26-28 wrzesnia 2001 roku na Uniwersytecie Rzeszowskim. Tom, dodajmy, obszerny, zawierajacy 33 rozprawy i szkice poswiecone roznym zagadnieniom zwiazanym z istnieniem podzielonej na skutek wojny i utraty niepodleglosci literatury polskiej.

Nie od rzeczy bedzie generalne przypomnienie, ze tylko literatura na emigracji utrzymala niemal w nienaruszonej postaci wiez z duchowym dziedzictwem Polski XX-lecia miedzywojennego, kontynuujac nurty, tematy i watki oraz spory i polemiki, ktore dla tego okresu byly najwazniejsze.

Rok 1989 nie zlikwidowal automatycznie podzialow - jak chcieliby zwolennicy "sprowadzenia do kraju" dorobku literatury na wygnaniu i ci wszyscy, ktorzy daza do zasypania glebokich podzialow, jakie z oczywistych powodow musialy zaistniec. Nastapilo zblizenie, ale nie zatarcie roznic. Te zas dotycza nie tylko tematyki i braku skrepowania cenzura, ale takze stosunku do patriotyzmu i zwiazanej z nim aksjologii.

Podobnie rzecz ma sie z formalna strona tworczosci literackiej - na emigracji tradycyjna forma i klasyczne gatunki zachowaly sie w znacznie mniej naruszonym stanie niz w praktyce krajowej. Nie nastapil tez masowy powrot autorow, choc granica panstwowa przestala tu odgrywac role zapory. Powroty nastepowaly wyjatkowo i sporadycznie w latach czterdziestych i piecdziesiatych oraz - na wieksza skale - w ostatniej dekadzie, ale tez caly czas trwal i trwa nadal proces odwrotny. Ludzie nadal z Polski wyjezdzaja, i to niekoniecznie tylko za chlebem, ale w poszukiwaniu miejsca, gdzie, jesli juz nie publikowac, to przynajmniej pisac mozna w sposob daleki od mody i preferencji politycznych. Ten typ emigracji bezpieczniej nazywac "egzystencjalnym", ma on tez inny charakter, ktorego sprecyzowanie bedzie mozliwe dopiero po uplywie czasu. Wielu pisarzy kursuje pomiedzy Polska a krajami osiedlenia, zyskujac status czasowych emigrantow albo polemigrantow (np. Janusz Glowacki, Andrzej Zulawski czy Jaroslaw Abramow). Wiekszosc zyjacych za granica i znakomicie funkcjonujacych na forum krajowym pisarzy publikuje glownie w kraju - z mlodszych czy bardziej znanych wystarczy wymienic np. Stanislawa Baranczaka, Natasze Goerke, Manuele Gretkowska, Janusza Rudnickiego, Krzysztofa Rutkowskiego, Marka Baterowicza.

Wspolczesne okreslenie "Polak zamieszkaly za granica" (Baranczak) lub "kosmopolita", z powodzeniem zastapilo "niewygodny", bo zbyt jednoznacznie polityczny status "emigranta". Praktycznie - jedynie zmiana jezyka tworczosci na jezyk kraju osiedlenia czyni ten status bezspornym. Ale to sa wyjatki i - w przypadku pisarzy polskich - naleza do rzadkosci (Andrzej Busza, Adam Czerniawski, Eva Hoffmann czy Leopold Tyrmand). Dawne spory i boje o wydawnictwa, publikacje i czytelnikow, ktore dzielily i antagonizowaly polska diaspore - wspomina o tych podzialach i kontrowersjach wokol inicjatyw wydawniczych w "polskim Londynie" Marek Pytasz - "zajal komputer i drukarka na biurku autora, natomiast o stawke, jaka jest czytelnik, walka toczy sie juz w kraju". Dodac do tego jeszcze wypada wynalazek internetu, a wtedy obraz zaniku "emigracyjnosci" bedzie jeszcze bardziej przekonujacy; azeby rozmawiac z wydawca czy redaktorem miesiecznika literackiego nie trzeba wsiadac do samolotu i pokonywac tysiecy mil - wystarczy zupelnie poczta elektroniczna. Nie wiadomo zreszta, co sie do "pomieszania" dawnych podzialow bardziej obecnie przyczynia - internet czy obalenie muru berlinskiego?

Jak zwykle w tego typu publikacjach nie otrzymujemy jakiegos zbiorowego portretu literatury emigracyjnej (w zaniku), ale szereg roznych i nie zawsze korespondujacych ze soba duchowo sposobow myslenia. To zroznicowanie samo w sobie nie jest szkodliwe, ale swiadczy o tym, ze zainteresowania literatura emigracyjna sa ciagle rozproszone, brak metodologii oraz rzetelnej bazy socjologicznej do prowadzenia bardziej systematycznych badan. Koncepcja "personalna" dominuje nad ujeciami bardziej syntetycznymi, poglebionymi analizami i probami przynajmniej formalnego wyznaczenia priorytetow. Krotko mowiac, przewazaja ujecia analiz tworczosci poszczegolnych poetyk (i odkryc) indywidualnych, proby monografii autorow, tez potrzebne i pozyteczne, niz - znacznie rzadziej - tematyka ogolniejsza.

Od tego chaosu poszukiwan i sprzecznych ze soba preferencji odbiega wyraznie praca Bogdana Czaykowskiego. Proba niebagatelna, bo dotyczaca zarysu mysli i myslenia jako cechy wyrozniajacej polska poezje emigracyjna na przestrzeni od romantyzmu po czasy najnowsze. Od Norwida (Slowackiego i Mickiewicza w tle) po Milosza, Herberta i Czerniawskiego. Efekt tego eseju jest jednak chyba niespelniony - przynajmniej w obecnej formie - Herbert bywal tylko okresami za granica, nigdy - w zadnej oficjalnej enuncjacji - nie uznal siebie za emigranta. Dolaczenie Adama Czerniawskiego do tego grona niektorzy krytycy moga potraktowac za dyskusyjne, cos w rodzaju przejawu grupowej solidarnosci weteranow grupy "Kontynent", chociaz Czerniawski przekladal Norwida i czesto nawiazywal w swojej tworczosci takze do Herberta. Tematyka zreszta rozsadza wyraznie ramy tego eseju - jest tak obszerna i tak powazna, ze latwo w niej i bez tego zabrnac w slepa uliczke. Material do dyskusji idealny. Za odwage nalezy sie autorowi uznanie - nie rymy i nie finezja formalna wywindowaly polska poezje na forum swiatowe. Ale bez Rozewicza, Szymborskiej i chocby Zagajewskiego z mlodszych "klasykow", trudno tu nawet o zarysowanie glownych implikacji i roznic. Moze gdyby wyjsc od mniej ogolnego ujecia, np. mysli katolickiej u Norwida i nawiazan do niej w poezji pozniejszych autorow, stanelibysmy na nieco ciekawszym poznawczo gruncie. Gnostycyzm czy intelektualizm to stanowczo za malo, a problematyka tak wspolczesnie (i wulgarnie) spostponowanych wartosci wydaje sie po prostu niezbedna w tego typu rozwazaniach.

Nie sposob zarysowac bogactwa konferencji w krotkim omowieniu ani wyczerpac nawet jej najwazniejszych czy powtarzajacych sie motywow. Na wyroznienie - ze wzgledu na wage i donioslosc - zasluguja przede wszystkim opierajace sie na jasnej bazie aksjologicznej oraz wnoszace do wiedzy o literaturze emigracyjnej nowe, oryginalne odczytania. Sa to (bez przyznawania lokaty): artykul Andrzeja Sulikowskiego Jozef Mackiewicz o kosciele katolickim - wyjasniajacy nieporozumienia w myleniu Kosciola katolickiego, instytucji duszpasterskiej przede wszystkim, realizujacej nakazy wiary i Ewangelii, wylacznie z fasada panstwowo-polityczna, z ktora utozsamial w ferworze polemicznym i w nieprzejednanym antykomunizmie autor Watykanu w cieniu czerwonej gwiazdy. Jak gleboko sie mylil w tej niesprawiedliwej - zdaniem Sulikowskiego - ocenie, swiadczy los przemian swiadomosci w krajach podbitych przez komunizm, rozpad systemu sowieckiego i odzyskanie przez Polske niepodleglosci.

Czy efekt procesu rozpadu usatysfakcjonowalby dzis Mackiewicza? Autor artykulu woli nie odpowiadac.

Bardzo wnikliwy jest referat Stanislawa Stabry na temat wizji Polski w korespondencji miedzy Andrzejem Bobkowskim a Jerzym Giedroyciem. Podobnie jak i u Mackiewicza - wizja polskiej kultury w listach Bobkowskiego jest gleboko pesymistyczna, a na dodatek - opiera sie na dosadnej i bezwzglednej analizie rozkladu moralnego elit umyslowych i politycznych dazacych do integracji Europy Zachodniej. Dzis okazuje sie, ze przewidywania Bobkowskiego niewiele odbiegaja od biezacej rzeczywistosci, nie mowiac o dwuznacznej i pokretnej polityce Francji i Niemiec...

Bardzo interesujace sa referaty Violetty Wejs-Milewskiej i Janusza Pasterskiego na temat tworczosci i biografii Czeslawa Straszewicza, ciagle niedocenionego w historii polskiej literatury, przygniecionego niejako ciezarem slawy swojego oponenta - Witolda Gombrowicza, o ktorym juz tyle napisano, ze nawet jednego referatu autorowi Ferdydurke nikt nie poswiecil na sesji.

Na marginesie warto dodac, ze zarowno referaty Stabry, jak i Wejs-Milewskiej staly sie podstawami wydanych przez tych autorow obszernych ksiazek, ktore pojawily sie ostatnio na rynku czytelniczym. Juz tylko dla dopelnienia sprawozdania i dla milosnikow innych pisarzy emigracyjnych - wymienic nalezy omowienia tworczosci Gustawa Herlinga-Grudzinskiego, Wlodzimierza Odojewskiego, Zofii Romanowiczowej, Sergiusza Piaseckiego (o postaciach kobiet w jego prozie), Zygmunta Haupta, Stanislawa Baranczaka i zyczliwe potraktowanie - przede wszystkim za spontanicznosc i autentyzm - dziennika emigracyjnego Adama Lizakowskiego, przedstawiciela najnowszej, solidarnosciowej fali uchodzczej.

Literatura emigracyjna ciagle stanowi kopalnie tematow i zagadnien dla badaczy oraz historykow literatury. Szkoda tylko, ze moda krajowa i polityka wydawnicza wiekszosci polskich oficyn nie podzielaja tych zainteresowan w sposob znaczacy. Unikanie tematyki emigracyjnej stalo sie juz dla niektorych wydawcow nie tylko podstawowa zasada dzialania, ale jakby zle pojetym "punktem honoru". Zamiast "normalnej" literatury emigracyjnej ludzie odpowiedzialni za rynek ksiegarski wola karmic czytelnikow polskich najgorsza mierzwa i ckliwa tandeta sprowadzana uparcie z Zachodu. I zalewac ta szmira wszystkie ksiegarnie z supermarketami na czele. Moze i to zmieni sie kiedys - takze dzieki uporowi filologow i skromnych badaczy literatury, ktorzy bronia wartosciowych autorow oraz ich dorobku - zapomnianych czy pomijanych nie tylko w kraju, ale i na obczyznie.

---------------

Literatura utracona, poszukiwana czy odzyskana. Wokol problemow emigracji. Studia i szkice pod redakcja Zbigniewa Andresa i Jana Wolskiego. Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, Rzeszow 2003, s. 397.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail