PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (19 wrzesnia 2003)


JANUSZ R. KOWALCZYK

Carmen funebre Teatru Biuro Podrozy z Poznania

Zmagania
z przeznaczeniem


Przedstawienie Carmen funebre poznanskiego Teatru Biuro Podrozy to jedna z najciekawszych wypowiedzi artystycznych polskiej sceny alternatywnej. Obieglo wiele swiatowych festiwali, przysparzajac chwaly oraz prestizowych nagrod zarowno jego tworcy Pawlowi Szkotakowi jak i zespolowi.

Widowisko powstalo w 1993 r., a inspiracja don byly nasilajace sie konflikty etniczne, wybuchy nacjonalizmu i wojna w Bosni. Kontakty zespolu z uchodzcami z bylej Jugoslawii zweryfikowaly rok pozniej pierwsza wersje spektaklu.

Carmen funebre ukazuje skutki jakichkolwiek uprzedzen (rasowych, etnicznych, religijnych etc.) z niebywala moca wyrazu, w dojrzaly artystycznie sposob, czym niewatpliwie ratuje honor polskich trup, okreslanych dzis jako pozainstytucjonalne, ktore en block od lat przezywaja permanentny kryzys tworczy.

Skazany na smierc

Teatr Biuro Podrozy zostal zalozony w Poznaniu w 1988 r. przez Pawla Szkotaka, ktory wczesniej byl tworca, rezyserem i aktorem Teatru Wznowionego. Jego autorskie przedstawienie Sztuczne oddychanie zdobylo I nagrode na Festiwalu Start w Kielcach w 1986 r. Nagrod, ktore Szkotak zdobyl jako animator i rezyser Teatru Biuro Podrozy, trudno by sie bylo dzis doliczyc. Od tego sezonu Pawel Szotak jest takze dyrektorem Teatru Polskiego w Poznaniu.

Tworca zespolu urodzil sie 2 wrzesnia 1965 r. w Bydgoszczy. Ukonczyl psychologie na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mimo coraz czestszych propozycji rezyserowania ze strony profesjonalnych scen dramatycznych (Teatr Wspolczesny we Wroclawiu, Teatr Polski w Poznaniu, Teatr Polski w Bydgoszczy), Pawel Szkotak pozostaje wciaz wierny Teatrowi Biuro Podrozy, ktoremu nadaje wlasny wizerunek artystyczny.

Poznanski zespol nie nasladuje w swojej pracy modelu tradycyjnego teatru repertuarowego. Tworzy autorskie widowiska wedlug pomyslow Pawla Szkotaka i czlonkow zespolu. Wspolna jest tez praca nad scenografia, kostiumami i rekwizytami. Konsekwencja poszukiwania wlasnego jezyka teatralnego jest wypracowanie wlasnej metody pracy aktorskiej, z wykorzystaniem mozliwosci poglebionego treningu fizycznego i improwizacji.

Poczatki dzialalnosci teatru przypadly na 1988 r. Powstalo przedstawienie Einmal ist keinmal, ktorego premiera odbyla sie podczas Ogolnopolskiego Festiwalu Teatrow Debiutujacych "Start" (1989). Nastepny spektakl to Lagodny koniec smierci (1990). Obu przedstawieniom, wystawianym w przestrzeniach ograniczonych murami sali teatralnej, towarzyszyly liczne akcje uliczne, wpisujace sie w rytm codziennego miejskiego zycia. Po pierwszych udanych eksperymentach teatr zaczal przygotowywac spektakularne widowiska plenerowe.

Pierwszym z nich byl Giordano (1992) wedlug tragicznej historii zycia wloskiego filozofa i astronoma Giordana Bruno, sadzonego pod zarzutem herezji i skazanego przez Swieta Inkwizycje na smierc. Spektakl przybral forme sredniowiecznego misterium, z widzami w roli swiadkow publicznego przesluchania i spalenia bohatera na stosie. W spektaklu wykorzystano dokumenty procesu, zeznania swiadkow i fragmenty dziel Giordana Bruno. Przedstawienie bylo wielokrotnie prezentowane w Polsce i za granica - do czasu tragicznej smierci wykonawcy glownej roli, Andrzeja Rzepeckiego, ktory w 1994 r. zginal z rak niemieckich skinow.

Los wygnancow

Drugim plenerowym spektaklem poznanskiego zespolu jest Carmen funebre. Podczas przygotowan drugiej wersji przedstawienia czlonkowie zespolu spotkali sie w 1994 r. z uchodzcami z bylej Jugoslawii. Ich relacje przyczynily sie do powstania uniwersalnych metafor opisujacych los wygnancow. Teatr przyciaga uwage zarowno doswiadczonego widza, jak i przypadkowego przechodnia uzywajac spektakularnych srodkow: szczudel, ognia, efektow swietlnych, ostrych dzwiekow, sugestywnej muzyki. W spektaklu pada niewiele slow, ale sekwencja wyrazistych obrazow wywoluje u widza nieodparte wrazenie leku i wspolczucia.

"Carmen funebre przywoluje pelen horror wojny - relacjonowal pobyt zespolu na festiwalu w Edynburgu recenzent Scotsman. - Nieczesto widownia kuli sie ze strachu, lecz gdy dwoch straszliwych, pozbawionych twarzy gladiatorow, na poltorametrowych szczudlach w falujacych, plomiennych sukniach wpada w przestrzen spektaklu, jak ogromne owady na lowach, i niebezpiecznie na nas naciera, narasta namacalne przerazenie. Czujemy, jak to jest, gdy sie zostaje schwytanym przez bezwzglednych wrogow, gdy boimy sie byc tymi, ktorych naraza sie na Bog wie jakie upokorzenia. To przedstawienie odznacza sie unikatowa sila emocjonalna - jest obrazowo powalajace. Wyobrazcie sobie grupke miniaturowych, oswietlonych domkow, zawieszonych pod wypelnionymi helem balonami, odplywajaca ku nocnemu niebu, lub plomienie lizace i ogarniajace ubrania rozpostarte jak martwe ciala na prowizorycznych, drewnianych krzyzach".

"Carmen funebre posluguje sie symbolika, jest spektaklem ze zredukowanym do minimum dialogiem, bez wyeksponowanej fabuly - donosil Guardian. - Ten zwiezly spektakl jest niezapomnianym przedstawieniem, przerazajacym, elektryzujacym, elokwentnym, pomimo braku slow, granym z ogromna energia i poswieceniem wartym przezycia. Muzyka wybucha, reflektory przeczesuja tlum. Z tylu pojawiaja sie ogromne postaci na szczudlach ubrane w pomaranczowe suknie, w helmach z przylbicami, jak sredniowieczni bogowie wojny. Wkraczaja w tlum, terroryzuja, strzelaja biczami. Z tlumu wyciagaja pieciu aktorow. Scigaja ich. Symboliczne sceny sa przeplecione bardziej realistycznymi interludiami. Bogowie wojny znikaja. Rozwieszony zostaje sznur do prania. Kobieta zawiesza biala koszule. Nagle zostaje ciasno zwiazana lina, wpadajac w pulapke. Otacza ja dziki, oszalaly krag mezczyzn dokonujacych zbiorowego gwaltu. Najbardziej przerazajace staje sie bezlitosne tempo nadajace spektaklowi atmosfere osaczajacej przemocy, strachu i bezradnosci".

"Trudno sobie wyobrazic bardziej gorzka metafore obojetnosci Zachodu na bosniackie cierpienie, niz krzyki dzieci kopiacych pilke nie dalej niz czterdziesci metrow od miejsca, gdzie dokonuje sie zbiorowego gwaltu na aktorce" - pisal Michael Wright w Daily Telegraph.

Wtorowal mu Independent: "To przedstawienie jest przerazajace, niepokojace, piekne i nie do pominiecia" oraz Edinburgh Evening News: "Przy uzyciu masek, szczudel, reflektorow, biczy, swiatel i ognia, powtarzajac kilka zdan po angielsku, stworzyli jedno z najbardziej godnych zapamietania wydarzen teatralnych w historii festiwalu Fringe. Gleboko poruszajace, symboliczne przywolanie rzeczywistosci czystek etnicznych pozostawilo wielu widzow w konwulsjach placzu. Bylo to jedno z tych przedstawien, ktore nadrabiaja godziny stracone na ogladaniu spektakli przecietnych, skoncentrowanych na wlasnym pepku i lekkich przyjemnosciach, dostepnych gdzie indziej w Edynburgu".

Metafory absurdu

Inspiracja do kolejnego przedstawienia w teatralnej sali - "Nie wszyscy sa z nas" (1997) byla notatka prasowa o wlamaniu do jednego z kosciolow w Bieszczadach. To wspolczesne misterium o pospolitych zlodziejach, dopuszczajacych sie swietokradztwa. Z zawinieta w plotno figura ukrzyzowanego Chrystusa dwaj Lotrowie wyruszaja w droge. Stanie sie ona dla nich replika drogi na Golgote. Dosiega ich jednak reka sprawiedliwych. Wszelako kara, okrutniejsza niz czyn, zmusza do refleksji nad granicami dobra i zla. Przedstawienie jest swiadectwem osamotnienia czlowieka i kryzysu wiary. Watki pasyjne odzwierciedlaja sie we wspolczesnych wypadkach. Przedstawieniu towarzyszy przejmujaca, wykonywana na zywo muzyka organowa Jana Sebastiana Bacha.

Przedstawienie Pijcie ocet, Panowie (1998) jest efektem fascynacji zespolu tworczoscia Daniela Charmsa, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli przedwojennej rosyjskiej awangardy literackiej. Pochodzenie pseudonimu Charms, wspoltworcy grupy "Oberiu" (Objedinienije Riealnego Iskusstwa) jest angielskie "charm" (czar, urok), jak i "harm" (bol, krzywda). Taki jest tez swiat jego wierszy i makabresek. Zaludniony oryginalami i ekscentrykami, przepelniony czarnym humorem i poczuciem absurdu. Charms byl autorem utworow dla dzieci, a takze nieprawomyslnym poeta, uwiezionym i zaglodzonym na smierc w wiezieniu podczas blokady Leningradu, choc najwieksza jego przewina byl dowcip. Dzisiaj widzi sie w nim prekursora tworczosci Ionesco.

Spektakl Pijcie ocet, Panowie jest groteskowa opowiescia, w ktorej realnosc przenika sie z fantastyka - jak podczas wieczorow autorskich "Oberiutow". Pojawiaja sie typowe dla Charmsa postacie: stolarz, ktoremu na glowe spadlo piec cegiel, Kalugin, ktorego komisja sanitarna uznala za "nienadajacego sie do niczego", kobieta, ktorej "potrzebny maz, nie bogacz, ale talent, rezyser, Meyerhold" i wielu innych. Panoptikum nonkonformistow i oportunistow, medrcow i prostakow, dam i gburow, przywodzi na mysl znane z Rewizora gogolowskie pytanie: "Z kogo sie smiejecie?…".

Selenauci (1999) powracaja do wydarzen wczesniejszych o wiek. Jest rok 1899, koniec XIX stulecia. Ucielesnieniem wiary w nauke i postep techniczny ma byc odwieczne marzenie ludzkosci: podroz na Ksiezyc. Z ogromnej armaty, ktorej ponury loskot siedemnascie lat pozniej bedzie rozbrzmiewal pod Verdun, zostaje wystrzelony pocisk z trojka astronautow. Przedstawienie opowiada o triumfie techniki i nauki, ktory przeradza sie w triumf sily. Takze o tym, ze z perspektywy Ksiezyca widac wiecej oraz o leku czlowieka przed samym soba i przed swiatem, ktory dzieki nauce stanal otworem.

Millennium Mystries 2000 to widowisko plenerowe przygotowane we wspolpracy z Belgrade Theatre z Coventry, w celu przywrocenia w tamtejszej katedrze tradycji spektakli misteryjnych. Od strony artystycznej realizacje projektu powierzono Teatrowi Biuro Podrozy. Przedstawienie opowiada o zyciu i smierci Jezusa Chrystusa, wykorzystujac zapisy biblijne, sredniowieczne teksty misteryjne z hrabstwa Coventry oraz opowiesci Fiodora Dostojewskiego o Wielkim Inkwizytorze. W spektaklu w rezyserii Pawla Szkotaka graja polscy i brytyjscy aktorzy.

Z kolei Rekopis Alfonsa van Wordena (2001) inspirowany jest arcydzielem literatury francuskiej - Rekopisem znalezionym w Saragossie piora Jana Potockiego. Opowiesc toczy sie w Hiszpanii w XVIII wieku. Kapitan gwardii wallonskiej Alfonso van Worden wyrusza w podroz przez gory Sierra Morena. Zmienia sie ona nieoczekiwanie w symboliczna wyprawe, pelna prob, pulapek i tajemniczych spotkan: z ksiezniczkami, wisielcami, rabusiami, ziemskimi i nieziemskimi stworzeniami. Odkrywa przed bohaterem tajemnice zycia i smierci. Metafore zmagan czlowieka z przeznaczeniem inscenizator ukazal w przedstawieniu poprzez magie kart tarota.

Magia - oto wlasciwe slowo do scharakteryzowania dorobku Pawla Szkotaka i jego Teatru Biuro Podrozy.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail