[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

Przeglad Polski (12 wrzesnia 2003)


IZABELA BOZEK

Biedna biedna pani Morris
czyli samotnosc na Manhattanie


Widze cie, w futro wtulona,
wahajaca sie nad mala kaluza,
z chinskim pieskiem pod pacha, z parasolem i z roza...
I jakzez ty zrobisz krok w nieskonczonosc?

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Pierwsza scena Biednej pani Morris, debiutanckiej powiesci Magdy Dygat, latwo moze skojarzyc sie z miniatura Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej La précieuse. Biedna pani Morris wychodzi z domu po to tylko, by z niego wyjsc; niewiele ma spraw do zalatwienia, niewiele ma swiatu do zaoferowania. Napotkawszy pierwsza przeszkode, uliczna kaluze, zawraca do mieszkania, swego azylu, miejsca, gdzie czuje sie bezpieczna i nie niepokojona przez nikogo.

Pani Morris jest bogata stara kobieta. Pani Morris jest biedna stara kobieta. Pani Morris jest stara kobieta, ktora spedzila zycie w poszukiwaniu czegos, czego prawdopodobnie nie umiala okreslic. Byla sliczna dziewczynka z dobrego domu. Wyposazono ja we wszystko, czego mloda kobieta mogla potrzebowac: natura dala jej urode i silny charakter, rodzice zapewnili jej dostatnie dziecinstwo i mlodosc. Mogloby sie wydawac, ze z tej kombinacji niezwykle fortunnych okolicznosci wyniknie osobowosc ciekawa, nie tylko stawiajaca przed soba cele, ale smialo je realizujaca. Tymczasem zyciorys pani Morris, rozpoczety jasna szczesliwa karta, nie kontynuuje sie w sposob, jakiego mozna by oczekiwac. Jane lubi tanczyc, ale jej talent okazuje sie byc mierny. Udaje sie do Paryza i szybko uczy sie jezyka, ale nie nawiazuje tam znaczacych znajomosci, przyjazni, nie zapuszcza korzeni. Po powrocie do Stanow osiada w Nowym Jorku i nawet konczy pewien artystyczny college, ale nie znajduje dla siebie zajecia, w ktorym moglaby rozblysnac. Wychodzi za maz, ale jej malzenstwo wydaje sie byc malo satysfakcjonujacym stanem przejsciowym, ktory konczy sie smiercia meza. Wyzwolona, nie majaca nad soba zadnej wladzy, nie zobowiazana do niczego i zabezpieczona finansowo, pani Morris po prostu spedza zycie.

Tyle dowiadujemy sie z pierwszego rozdzialu; wszechwiedzacy narrator odda za chwile glos przybylej z Poludnia Rose. Mloda dziewczyna, ktora przyjechala do Nowego Jorku z prowincji, nie ma latwego zycia. Ciezko pracuje, ale nie na wiele jej wystarcza. Chcialaby, jak wszyscy, zamieszkac na Manhattanie. Los przychodzi jej z pomoca. Pani Morris, zdziwaczala bogata dama, wynajmie jej mieszkanie w domu, ktory do niej nalezy. Rose zamieszka wiec w ladnej jasnej kamieniczce, gdzies pomiedzy Piata a Trzecia Aleja, niedaleko Central Parku, w eleganckiej dzielnicy gornego Manhattanu. Odtad towarzyszyc bedzie swej gospodyni, powoli stajac sie jej opiekunka, chronic ja bedzie przed swiatem.

Pani Morris jako dziewczyna, mloda kobieta "miala do zaoferowania kobiecosc, inteligencje, wyksztalcenie i doswiadczenie", byla "czlowiekiem z silnym charakterem, zdeterminowanym szukac szczescia na wlasna reke". W chwili kiedy ja poznajemy, jest nieznosna stara kobieta, zle traktujaca ludzi, chimeryczna wobec tych, ktorzy ja lubia, okrutna wobec tych, ktorzy ja kochaja. Z mlodzienczego buntu przeciw konserwatywnym rodzicom, z wielkich planow artystycznych, z marzen o zamieszkaniu w Paryzu nie wyniklo nic. Pani Morris zamierzala zostac dama, kobieta podziwiana, kochana i pozadana. Tymczasem jest tylko starzejaca sie bogata, naduzywajaca alkoholu dziwaczka. Pani Morris jest bogaczka. Inteligentna, wrazliwa osoba. Pani Morris jest zarazem nowojorskim menelem, ktoremu wszystko jedno, jak i gdzie mieszka, co je, co sie z nia stanie jutro. Nie musi o nic walczyc ani zabiegac, nie slyszymy jej krzyku ani placzu, a jej emocje ujawniaja sie jedynie wtedy, gdy probuje dokuczyc swoim lokatorom.

Zycie pani Morris to niewatpliwie dramat, z ktorego ona sama moze nie do konca zdaje sobie sprawe. Jej poczynania sa pelne sprzecznosci: przyjmuje lokatorow, by wkrotce popasc z nimi w konflikt, zaprzyjaznia sie z dwiema dziwacznymi Greczynkami, wychodzi im naprzeciw w sensie emocjonalnym, nie zauwazajac niebezpieczenstwa fizycznego, ktore moze z takiego otwarcia wyniknac. Czeki od lokatorow gina w kupie papierzysk, mieszkanie zarasta brudem. Pani Morris wystawia swoje rzeczy na klatke schodowa, aby kazdy przechodzacy mogl je obejrzec, przesiaduje w malym ogrodku przed domem. Tymi gestami zaprasza do siebie, chce sie wciaz zaprzyjazniac, by natychmiast znow chowac sie w skorupie. Podatna na zranienie, nie przestaje sie ekshibicjonistycznie odslaniac.

Jane Morris to drugi w nieodleglym czasie zagubiony zyciowo bohater w literaturze polskiej. W wydanej niedawno powiesci Stefana Chwina Zloty pelikan mamy takze do czynienia z postacia, ktorej na poczatek dane bylo wszystko, co powinno gwarantowac godne spelnienie zycia. Zarowno nad kolyska Jane, jak i Jakuba pochylily sie jedynie dobre wrozki. Tymczasem ani jedno, ani drugie nie zrobilo uzytku z ofiarowanych im darow.

Biedna pani Morris to niewatpliwie ciekawe studium psychologiczne samotnosci, nieprzystosowania do zycia, zmarnowanej szansy. Jej bohaterka jest osoba pelna sprzecznosci, tak naprawde nieumiejaca skonkretyzowac wlasnych pragnien i celow, zyjaca od zawsze na cudzy rachunek. Mozna by sie zastanawiac, co sprawilo, ze pani Morris jest taka, a nie inna? W ktorym punkcie zycia zabraklo jej tego "czegos", co powoduje, ze mamy sile dzialac, tworzyc, istniec? Bo przeciez, mimo iz zycie pani Morris jest pelne fascynujacych momentow, nie wydaje sie, by ona sama czerpala z nich jakakolwiek satysfakcje.

Czy w ksiazce Magdy Dygat znajdziemy odpowiedz na to pytanie? Obawiam sie, ze nie do konca. Detaliczny portret biednej pani Morris nie rozwiazuje zagadki jej zycia. Jej opiekunka Rose okaze sie co prawda byc kims zupelnie innym, niz moglibysmy tego oczekiwac, ale sensacyjne zakonczenie, ktore proponuje pisarka, nie rozwiazuje dylematu samotnosci Jane Morris, nie wyjasnia, dlaczego wybrala ona i na ile swiadomie taka, a nie inna droge. Brak milosci w dziecinstwie? Nieuksztaltowana moralnosc? A moze brak wiary? Nie dowiadujemy sie przeciez z powiesci, w jaki sposob pani Morris rozwiazuje swoje sprawy z Bogiem; czy je w ogole ma, jak odnosi sie do filozoficznych problemow swojej egzystencji. Czy w glebi duszy zaluje, ze nie miala dzieci? Do czego tak naprawde teskni, czego pragnie, od czego ucieka?

Historie pani Morris czyta sie dobrze i niedobrze. Czyta ja z zaciekawieniem ktos, kto po Manhattanie wedruje i kto nigdy tam nie byl; ci, ktorzy Manhattan znaja, rozpoznaja okolice; ci, ktorzy tam nie byli, moga sobie na podstawie opisow wyobrazic to szczegolne miejsce.

Mloda dziewczyna, Rose, stanowi ciekawy material na postac literacka, chyba nie do konca wykorzystany. Przepelniona smutkiem, nosi w sobie tajemnice, ktorej do konca nie ujawni - i tu chyba mozna by oczekiwac komentarza od wszechwiedzacego narratora. Bo zbyt malo wiemy o niej, a jej rola w historii pani Morris ma przeciez niebagatelne znaczenie.

Sam portret pani Morris chwilami intryguje, chwilami wzrusza. Na pewno zmusza do zastanowienia nad kondycja ludzka, sklania takze do wspolczucia, ale przede wszystkim budzi irytacje charakterem la précieuse. Bo jednak - co tu duzo mowic - inni maja duzo, duzo gorzej.

--------------------------------

Magda Dygat, Biedna pan Morris. Wydawnictwo Literackie, Krakow 2003, s. 158. Do nabycia w Ksiegarni "Nowego Dziennika" Cena $20 dol. + $6,50 porto.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wysłać e-mail