PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (27 grudnia 2002)


KRYSTYNA LIPINSKA-ILLAKOWICZ

Moze nie
"ostatnia bajka Schulza"

31 grudnia konczy sie Rok Schulzowski, ktorego kulminacja przypadla na 19 listopada. 60 lat temu, tego samego dnia, Bruno Schulz zostal zamordowany. Zginal naprzeciwko budynku Judenratu w Drohobyczu. Szedl po chleb. Tego wieczora, z aryjskimi papierami, mial podjac ucieczke z miasta.

W Stanach Zjednoczonych Rok Schulzowski zostal uswietniony konferencja w Nowym Jorku, o ktorej pisal niedawno w Nowym Dzienniku Czeslaw Karkowski. Wydano rowniez dlugo oczekiwane Regions of the Great Heresy (Regiony wielkiej herezji) Jerzego Ficowskiego w tlumaczeniu Theodosii Robertson. Ksiazka ta wypelnia bardzo powazna luke w podstawowych opracowaniach na temat Schulza w jezyku angielskim, wsrod ktorych, jak zauwaza prof. Robertson, brakowalo jednego z zasadniczych tekstow, Regionow wlasnie. Poprzednio, oprocz przekladu Sklepow cynamonowych i Sanatorium Pod Klepsydra (1989 r.) dokonanego przez Celine Wieniewska, wydano po angielsku Letters and Drawings of Bruno Schulz (1988 r.) i The Drawings of Bruno Schulz (1990 r.) z przedmowami i poslowiami Jerzego Ficowskiego.

Nadal pozostaje otwarte pytanie, w jaki sposob ksiazka Regions of the Great Heresy wypelni czytelnicze oczekiwania w Stanach Zjednoczonych, do jakich trafia czytelnikow, poza oczywiscie waskim kregiem entuzjastow i elity uniwersyteckiej. Schulz goscil na lamach New York Timesa w ubieglym roku w aurze sensacji spowodowanej kradzieza drohobyckich freskow, ktore wykonal w willi gestapowca Feliksa Landaua.

4 grudnia br. Schulz powrocil znowu na lamy New York Timesa, tym razem za sprawa recenzji wspomnianego przekladu Regionow wielkiej herezji. Niestety, gdy czyta sie te recenzje, powraca pytanie o odbiorcow Schulza w Ameryce. Smutek mnie ogarnal z powodu sily stereotypu, nieumiejetnosci czy niecheci do rzetelnego przeczytania tekstu, w tym przypadku przez recenzenta, a wiec kogos, kto powinien spojrzec dokladniej chociaz na kilka pierwszych stron omawianej ksiazki. Richard Bernstein nie potrafi wyjsc z zaczarowanego kola klasyfikacji - skoro ksiazka poswiecona jest zyciu Schulza, musi to byc biografia. Gdyby recenzent oddal sie uwaznej lekturze, zauwazylby niechybnie, ze Ficowski wystrzega sie jak moze wlasnie slowa "biografia". Uzywa sformulowania "informacje biograficzne", dajac tym samym do zrozumienia, ze niemozliwe jest uczciwe napisanie tak zwanej pelnej biografii. Podkresla swoja fascynacje tworczoscia drohobyckiego artysty, ktorej efektem jest rekonstrukcja zycia Schulza ze skrawkow i fragmentow, zabarwiona mocno czytelniczym podziwem i troska o zachowanie wszelkich sladow.

Jedynym istotnym punktem dla nowojorskiego recenzenta jest okreslenie pisarza w kategoriach zydowskiej tozsamosci narodowej. W podtekscie czytamy, ze nie-Zyd Ficowski nie dosc doglebnie analizuje problem wyobcowania Schulza z otaczajacego go srodowiska. Takie podejscie wskazuje na calkowicie stereotypowe i nieprzemyslane podjecie przez Bernsteina tematyki zycia na pograniczu kultur polskiej, zydowskiej, ukrainskiej i innych, ktore ksztaltowaly swiat Schulza, Stempowskiego, Odojewskiego, Stryjkowskiego i wielu "pisarzy pogranicza". Ten zarzut postawiony Ficowskiemu brzmi tym dziwniej, ze juz na pierwszych stronach drugiego rozdzialu ksiazki, zatytulowanego Bruno Son of Jacob, zydowskie pochodzenie pisarza i korzenie jego swiata przedstawione sa bardzo wyraznie. Cala ksiazka ukazuje, jak zycie i proza Schulza sa wypadkowa dynamiki kulturowej we wspomnianej galicyjskiej prowincji, gdzie splataja sie ze soba kultura zydowska z polska. Byc moze autor recenzji tego nie zauwazyl badz nie chcial zauwazyc. W podobny sposob Bernstein snuje bezpodstawne domniemania na temat niezajmowania sie przez Ficowskiego problematyka "przesladowanej mniejszosci" (zydowskiej w Drohobyczu) i jako dowod podaje, ze Ficowski "odkryl Schulza po II wojnie swiatowej", dlatego "bez watpienia mial powody, aby nie zajmowac sie ta problematyka (tzn. przesladowaniami). Szkoda, ze recenzent nie "doczytal", kiedy Ficowski zetknal sie po raz pierwszy z dzielem Schulza - pisze o tym w trzecim akapicie pierwszego rozdzialu! Wspomina, jak zafascynowany tworczoscia drohobyckiego artysty wyslal do niego list pelen mlodzienczego zachwytu, w ktorym nazwal Schulza "najwiekszym pisarzem naszych czasow". List ten napisal w 1942 roku i niestety nigdy nie otrzymal odpowiedzi. Dopiero wiosna 1943 roku Ficowski dowiedzial sie o smierci pisarza. Zapewne autor recenzji nie domyslil sie, ze Schulz nie zdazyl odpowiedziec na list, poniewaz zostal zastrzelony 19 listopada 1942 roku.

Niestety, dla Richarda Bernsteina wazne sa tylko stereotypy i sensacja, dlatego pojawia sie w jego recenzji owa nieslawna afera z freskami. Pisarska sylwetka autora Sklepow cynamonowych i jego zwiazki z otaczajaca rzeczywistoscia opisane na podstawie bardzo szczuplej bazy dokumentacyjnej (poniewaz wiekszosc papierow Schulza zaginela), slowem to, co stanowi o wadze pracy Ficowskiego, autor recenzji calkowicie pomija. Moze po prostu przekartkowal jedynie poczatek i koniec omawianej przez siebie ksiazki. Chwala recenzentom New York Timesa...

Na szczescie obchody Roku Schulzowskiego to rowniez inne wydarzenia, a wsrod nich konferencje naukowe w Drohobyczu i w Lublinie. W dniach 18-21 listopada toczyly sie dwie rownolegle sesje naukowe. Jedna w Drohobyczu, zorganizowana przez tamtejszy Uniwersytet mieszczacy sie w budynku dawnego Liceum im. Wladyslawa Jagielly, w ktorym nauczal rysunkow i prac recznych Bruno Schulz, i druga na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, zorganizowana wspolnie z Uniwersytetem Marii Curie-Sklodowskiej.

Sesje na KUL-u, zatytulowana "W ulamkach zwierciadla. Bruno Schulz 1882-1942", przygotowali Wladyslaw Panas z katedry teorii literatury i Malgorzata Kitowska-Lysiak z katedry teorii sztuki i historii doktryn artystycznych. Dzieki temu spieto dwie glowne dziedziny tworczosci Schulza - slowo i obraz. Dynamike i zakres sesji okreslil szeroki zakres wyglaszanych referatow, ktore wychodzac od scislej analizy tekstu zataczaly szerokie kregi interpretacyjne i interdyscyplinarne. Wsrod nich mozna bylo wyroznic reprezentujace podejscie tekstualne i omawiajace kluczowe tematy i metafory Schulzowskich tekstow i rysunkow. Przedmiotem rozwazan byl dramat tworzenia, tematyka dziecinstwa, topos matki, watki kabalistyczne, metaforyka nieba i ptakow, struktury narracyjne.

Wsrod uczestnikow sesji byli naukowcy z wielu osrodkow w Polsce i za granica - z Wloch, Niemiec, Izraela, Stanow Zjednoczonych, Japonii, Irlandii, Ukrainy, Serbii i Wegier, co wskazuje rowniez na geograficzny wymiar zainteresowania postacia drohobyckiego artysty. Drohobycz, rodzinne miasto pisarza, reprezentowali Roman Mnich z Uniwersytetu w Drohobyczu i Dora Kacnelson, nestorka polonistyki na Ukrainie.

Jerzy Jarzebski rozpoczal sesje analiza zwiazkow miedzy energia narracyjna i sila erosa w opowiesciach Schulza. Eros, zdaniem prof. Jarzebskiego, katalizuje powstawanie poszczegolnych elementow opowiesci, puszcza w ruch metafory, rzadzi caloscia miedzyludzkich zwiazkow. Z innej perspektywy do problematyki tworzenia podeszla Anna Czabanowska-Wrobel, uznajac mit dziecinstwa za sile sprawcza ruchu narracji. Niewiarygodny, "dziecinny" narrator buduje opowiadanie niekonsekwentnie, wbrew "doroslej" logice, przerywa watki; taki zmienny tryb narracji daje nieskonczone mozliwosci narastania fabul.

Referaty Malgorzaty Kitowskiej-Lysiak i Barbary Sienkiewicz wprowadzily do rozwazan watki kobiece. Analizujac rysunki i tekstualne wizerunki matki Kitowska-Lysiak podkreslila obecnosc matki w sferze estetyki pisarza, tylko pozornie zdominowanej postacia ojca (czy Adeli). Realnosc matki dokumentuja rysunki Schulza (do tej pory nie znaleziono portretu ojca; ojciec istnieje na rysunkach i w prozie jedynie jako postac mityczna). Kitowska-Lysiak wskazuje, ze matka, podobnie jak ojciec, rowniez zamieszkuje przestrzen mityczna; bezimienna, jest postacia tajemnicza i jedynie pozornie drugoplanowa. Rozwazania Barbary Sienkiewicz wyszly poza scisly obreb prozy Schulza i wprowadzily bardzo interesujacy watek rozwazan o nowoczesnosci w kontekscie dyskusji miedzy Schulzem i Debora Vogel. Sienkiewicz sugeruje, ze paradoksalnie, kobiecy glos Vogel, propagujacej idee nowoczesnosci (postep, zmiana, ruch), tkwi mocno w XIX-wiecznym heglowskim czasie, podczas gdy Schulz sklada swoj swiat w mysl innego sensu i tym samym staje sie bardziej ponowoczesny czy nawet bardziej "feministyczny" niz Vogel w powiesci Akacje kwitna.

Drugi dzien sesji rozpoczal sie wielka reorganizacja, poniewaz organizatorzy w swojej skromnosci, ktora znakomicie odbila schulzowska aure, nie docenili w pelni zainteresowania konferencja. Na referat profesora Wladyslawa Panasa przyszlo ponad 500 osob i trzeba bylo wrocic do auli im. Stefana kardynala Wyszynskiego, ktora po brzegi wypelnila brac studencka. Powiedzialabym, ze referat prof. Panasa stanowil punkt kulminacyjny w kategorii scislych tekstualnych rozwazan nad proza Schulza. Skupiajac sie na tekscie Wiosny, wnikal gleboko w zagadnienie interpretacji i nadinterpretacji w tkance Schulzowskiej prozy. Rozwazania prof. Panasa biegly torem analizy etosu wtajemniczenia i zakodowanych gleboko w tkance tekstu interpretacyjnych technik kabalistycznych. Podobnie Jorg Schulte z Hamburga wskazywal na glebokie zwiazki miedzy porzadkiem zydowskiego kalendarza i rytmem narracji Schulza. W pewnym sensie tematyke interpretacji (badz paradygmatow interpretacyjnych) podjal Wlodzimierz Bolecki, ktory za glowny motyw ksztaltujacy jezyk polskiego modernizmu i Schulzowska teorie sztuki przyjal parafraze Nietzcheanskiej koncepcji dionizyjskosci - okreslanej w kategoriach modalnosci powrotu i ciaglej przemiany.

Jak juz wspomnialam, zakres rozwazan siegal od analizy tekstualnej do szerokich ujec teoretycznokulturowych. Zainteresowania niektorych badaczy, np. Tomasza Bochenskiego czy Boguslawa Gryszkiewicza, skupialy sie na strukturach komizmu i groteski. Zataczajac coraz szersze kregi tematyczne, analizy sesji ujmowaly zagadnienia gnozy i szeroko pojetej kultury w duchu dekonstrukcji, formalizmu i komparatystyki kulturowej. Przedstawiciele katowickiej polonistyki - Krzysztof Kosinski, Jozef Olejniczak i Stefan Szymutko - kontynuowali rozwazania dotyczace procesu narracyjnego, pisania, samoswiadomosci i podmiotowosci Schulzowskiego tekstu. W ten sposob srodek ciezkosci dyskusji przesunal sie w strone szerszej dyskusji teoretycznoliterackiej. Referat Romana Mnicha z Drohobycza szeroko traktowal o odbiciu swiata realnego w sztuce i filozofii Schulza. Nawiazujac do tradycji romantycznej i Heideggerowskiej koncepcji poezji, Mnich wskazywal na niemimetyczny model historii w dziele tworcy. W tak pojetej dyskusji teoretycznej miescilo sie rowniez traktujace o Schulzowskiej konceptualizacji przestrzeni prowincjonalnej wystapienie piszacej te slowa, przeprowadzone w duchu komparatystyki kulturowej. Wskazalam, jak odrzucajac nowozytne paradygmaty wartosciowania kulturowego (i estetycznego) Schulz, w przeciwienstwie np. do Heideggera, przemawia jezykiem przestrzeni otwartej, charakteryzujacej myslenie ponowoczesne.

Ostatni dzien konferencji poswiecony byl oddzialywaniu Schulza na wspolczesna literature polska i obca. Arkadiusz Baglajewski zarysowal obecnosc poetyki autora Sklepow cynamonowych w prozie Chwina, Tokarczuk i Szewca, a Andrzej Niewiadomski sledzil inspiracje Schulzowskie u Andrzeja Stasiuka. Bardzo interesujaco zaznaczyl sie referat profesora Luigi Marinellego z Wloch, ktory omawial teatr Tadeusza Kantora w kontekscie metaforyki i estetyki Schulza. Tematyke Schulzowskich sladow w polskiej literaturze zakonczyl efektowna kadencja Andrzej Skrendo ze Szczecina w swoich rozwazaniach na temat poezji Tadeusza Rozewicza, ktora "swiatlem lamp filujacych" kontynuuje i odradza okaleczone, lecz magicznie plodne twory Schulzowskiej estetyki.

Po wystapieniu Branislavy Stojanovic z Belgradu, omawiajacym obecnosc Schulza na Balkanach, zabrala glos nestorka polonistyki z Drohobycza, profesor Dora Kacnelson. To bardzo osobiste wystapienie przywolalo zywa postac Schulza, odtworzona ze wspomnien m.in. Emanuela Lipszyca i Borysa Ambrucha. Profesor Kacnelson zalila sie na niechetny stosunek wladz Drohobycza do otwarcia w dawnym domu pisarza muzeum poswieconego jego pamieci. Wyrazila rowniez swoje oburzenie z powodu reakcji tychze wladz po kradziezy freskow Schulza z willi Feliksa Landaua.

Konferencje zakonczyl odczytany przez Wladyslawa Panasa tekst Jerzego Ficowskiego (niestety autor nie mogl przybyc do Lublina z powodu choroby) Ostatnia bajka Brunona Schulza - opis losu odnalezionych w Drohobyczu malowidel sciennych Schulza. Tekst ten krotko szkicuje postac gestapowca Landaua, sytuacje Schulza po zajeciu Drohobycza przez Niemcow w 1941 roku i okolicznosci powstania freskow. Podobnie jak wystapienie Dory Kacnelson, tekst Ficowskiego przepojony jest smutkiem i odraza do kradziezy freskow przez jerozolimski Instytut Pamieci Narodowej Yad Vashem, instytucji ktora - jak pisze Ficowski - "skadinad zasluguje na uznanie i szacunek". Akt ten odsunal na dalszy plan stworzenie muzeum w bylym domu Schulza i sprofanowal pamiec o Schulzu. Co wiecej, wbrew pozytywnej, laczacej ludzi schulzowskiej aurze, afera wokol freskow - zdaniem Ficowskiego - ma jedynie szanse "rozjatrzyc na nowo antagonizmy narodowe". Dlatego "bardzo to... niewesole zakonczenie ostatniej bajki Brunona Schulza".

Konferencja trwala cztery dni i towarzyszylo jej wiele wydarzen artystycznych, takich jak projekcje filmowe, spektakle teatralne i wystawy. Wsrod filmow mozna bylo zobaczyc krotki, lecz interesujacy Zyciorys Brunona S. wyciagniety z szuflady Aliny Skiby i klasyczna juz dzis adaptacje prozy Schulza dokonana przez Wojciecha Hasa w filmie z 1973 roku Sanatorium Pod Klepsydra z Janem Nowickim w roli glownej. Przyjechali do Lublina bracia Stephen i Timothy Quay, ktorzy w 1986 roku dokonali wlasnej adaptacji Ulicy Krokodyli. Zarowno Alina Skiba, jak i bracia Quay odpowiadali na pytania po pokazach swoich filmow.

Teatr im. Christiana Andersena z Raciborza przedstawil swieza i pelna wigoru inscenizacje Sklepow cynamonowych w rezyserii Grazyny Tabor. Mlody zespol z wdziekiem odegral sceny z Traktatu o manekinach i przedziwna dynamike gestow i rozmow Jozefa z ojcem i matka. Zawiodla mnie natomiast sprowadzona z warszawskiego Teatru Studio inscenizacja Sanatorium Pod Klepsydra w rezyserii Litwina Oskarosa Korsunovasa. Stroboskopowe, pulsujace swiatlo w przestrzeni skomponowanej ze szklanych klatek i ekspresyjna, lecz malo zroznicowana gra aktorow nie zdolaly uratowac spektaklu.

Wydarzeniem kulminacyjnym byla wystawa prac Brunona Schulza ze zbiorow Muzeum Literatury w Warszawie, otwarta uroczyscie na Zamku Lubelskim. Wsrod nich znalazly sie trzy niedawno odnalezione rysunki Schulza. Fakt, ze jednak ciagle odkrywane sa drobne slady spuscizny Schulza w roznych czesciach swiata, napelnia nadzieja wszystkich, ktorym bliska jest tworczosc drohobyckiego artysty, ze moze jednak powroci do nas, zagubiony kiedys dawno jego Mesjasz.

Chociaz Rok Schulzowski dobiega konca, czekamy dalej na nowe odkrycia i nowe wydarzenia w schulzologii w przekonaniu, ze beda w lepszym tonie niz te z "ostatniej bajki Schulza", o ktorych pisze Jerzy Ficowski.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail