PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (20 grudnia 2002)


IZABELA JOANNA BOZEK

Boze Narodzenie w Ameryce

Od skandali
po choinke

Malo kto z nas, Europejczykow wie, ze w Ameryce Polnocnej swieta Bozego Narodzenia nie zawsze mialy taki charakter, jaki maja obecnie. Przez pierwsze dwa wieki po wyladowaniu osadnikow u wybrzezy Nowej Anglii Boze Narodzenie nie tylko nie bylo obchodzone, ale wrecz zabronione. W 1659 roku Sad Generalny stanu Massachusetts obwiescil, iz celebracja Bozego Narodzenia bedzie uznana za kryminalne przestepstwo. Pomiedzy rokiem 1659 a 1681 Boze Narodzenie w tym stanie bylo wiec nielegalne, a przylapani na jego obchodzeniu musieli zaplacic kare 5 szylingow. W 1621 r., zaledwie rok po przybyciu slynnych Pielgrzymow do Ameryki, gubernator Plymouth Rock William Bradford nakazal mieszkancom kolonii, probujacym celebrowac Wigilie, powrot do pracy. Dopiero w polowie XIX wieku Boze Narodzenie uznano za oficjalne swieto. Jeszcze w 1850 roku, jak wspominal jeden z mieszkancow Worcester, Massachusetts, w dzien Bozego Narodzenia "sady odbywaly swoje posiedzenia, sklepy byly otwarte i nie miala miejsca zadna specjalna msza, chyba ze byla to akurat niedziela". Dlaczego? Jaki byl powod tej dziwnej wrogosci wobec Bozego Narodzenia, ktore w pojeciu katolikow jest radosnym, choc nie najwazniejszym swietem religijnym?

Jedna z glownych przyczyn, podawanych przez purytan - czlonkow odlamu Kosciola anglikanskiego - byl fakt, ze nie istnieje historyczny czy biblijny powod, by date Narodzin ustalac na 25 grudnia. Ewangelia Lukasza opowiada co prawda historie tego wydarzenia, ale nie podaje zadnych detali pozwalajacych na ustalenie nie tylko dokladnej daty, ale chocby pory roku, kiedy mialo to nastapic. Jak slusznie podkreslali purytanie, data ustalona przez Kosciol w IV wieku wiazala sie z poganskimi Saturnaliami, obchodzonymi na dlugo przed chrzescijanstwem. Dzien Bozego Narodzenia nie byl ustalony w Kosciele katolickim do czasow sw. Juliusza I, papieza w latach 337-352. Przedtem obchodzono ten dzien roznie: 1 stycznia, 6 stycznia, 25 marca lub 20 maja. Ewangelia nie mowi nic konkretnego na ten temat, ale doczytac sie mozna u sw. Lukasza, ze o narodzeniu Chrystusa Aniol Panski powiadomil pasterzy "trzymajacych nocne straze nad stadem swoim" (Luk. 2;8). A owiec pilnowalo sie noca jedynie wtedy, kiedy rodzily sie jagnieta, to znaczy na wiosne. Zreszta historycy przyznaja, ze obchodzenie jakichkolwiek urodzin nie zgadzalo sie z doktryna wczesnochrzescijanska. To smierc byla wlasciwym narodzeniem w oczach Boga, stad do dzis swieci patronuja naszym dniom nie w rocznice urodzin, ale w rocznice smierci. Ustalenie daty Bozego Narodzenia bylo zabiegiem niejako strategicznym. W owym czasie w Rzymie wyznawcy mitraizmu obchodzili 25 grudnia narodziny Niezwyciezonego Boga Slonca. Zatem intencja Kosciola bylo przypisanie swietu poganskiemu chrzescijanskiej wymowy. Wiekszosc zreszta kultur i religii w jakis sposob nadala znaczenie okresowi zimowego przesilenia - wystarczy wspomniec chocby Chanuke. W wielu kulturach celebrowano powrot slonca i swiatla jako powrot zycia. Ale purytanie mieli tez inny powod, by probowac sklonic spoleczenstwo do nieobchodzenia Bozego Narodzenia. To bowiem, co odbywalo sie podczas tych swiat w XVI-wiecznej Europie, dzis uznalibysmy za obrazliwe i szokujace: publiczne uczty, obzarstwo i pijanstwo, agresywne zebractwo, czesto polaczone z grozbami uczynienia krzywdy, napadanie na bogate domy, szydzenie z ustalonych autorytetow - jednym slowem odbywal sie wowczas halasliwy ludowy festiwal, nie majacy nic wspolnego z celebrowaniem przyjscia na swiat Syna Bozego. Tradycja owych festiwali brala sie znow nie z religijnych celebracji, ale wynikala z cyklu por roku. W wiekszosci polnocnych rolniczych kultur grudzien byl miesiacem, kiedy konczono ostatecznie zniwa i przygotowania do majacej nadejsc zimy. Wtedy wlasnie pojawialo sie mnostwo dopiero co sfermentowanego mlodego wina i piwa, wtedy wlasnie dokonywano masowej rzezi zwierzat domowych, by przygotowac zapasy na reszte roku. Zimowy chlod gwarantowal, ze mieso sie szybko nie zepsuje. Dla przecietnego mieszkanca XV- czy XVI-wiecznej Europy, ktory wlasciwie przez caly rok chodzil glodny, byl to jedyny okres w roku, kiedy mozna bylo sie najesc i napic do woli. Tym bardziej ze nie bylo w tym okresie nic do roboty. Obfitosc alkoholu i jedzenia powodowala, ze w ucztujacym tlumie budzily sie tez potrzeby zaspokajania innych cielesnych potrzeb. Grudzien nie bez powodu byl nazywany Menis Genialis - miesiacem lubieznosci. Chcac zapewnic sobie anonimowosc czerniono twarze, zamieniano sie ubraniami i wyruszano na ulice. W Lincolnshire w 1637 roku, jak pisze jeden z historykow, z tlumu wybrano Ksiecia Zlych Rzadow, ktory ceremonialnie zaslubil wybrana sposrod gawiedzi kobiete, a nastepnie malzenstwo zostalo publicznie skonsumowane. W 1725 roku wielebny Henry Bourne z Newcastle pisal, iz sposob, w jaki ludzie zachowuja sie w czasie Bozego Narodzenia, jest "skandalem i obraza religii, jest dopuszczaniem sie najwyzszych niegodziwosci", a dla znacznej liczby mieszkancow Anglii Boze Narodzenie jest pretekstem do pijanstwa, buntu i swawoli. Wiekszosc Anglikow, pisal Bourne, zaczynalo celebracje 25 grudnia, a konczylo ja 2 lutego, przez caly ten czterdziestodniowy okres zaczynajac "pic od rana, konczac noca, az wino powalalo ich na ziemie". Upijaniu sie towarzyszyly rozwiazle zabawy, polegajace na wymienianiu sie malzonkami w najblizszym sasiedztwie. XVI-wieczny biskup Latimer pisal: "W ciagu dwunastu dni obchodow Bozego Narodzenia obraza sie Boga bardziej niz przez pozostale dwanascie miesiecy roku". Takie jak te epizody sklonily zapewne przybylych do nowego kraju purytan do sprzeciwiania sie celebracjom Bozego Narodzenia. Purytanie usilowali przedtem wprowadzic zakaz obchodow Bozego Narodzenia w Anglii, ale nie bardzo im sie to udalo. W wielu miastach wybuchaly bunty. Wkrotce po przywroceniu monarchii w 1660 roku Anglia powrocila do starych zwyczajow. W Ameryce usilowania uwienczone zostaly sukcesem na okolo dwiescie lat, a wraz z wyeliminowaniem Bozego Narodzenia zniknelo wiele innych przejawow tradycyjnej angielskiej kultury masowej: "spiewanie ballad zastapiono psalmami, celebrowano soboty i dni postu, zapomniano o dniu sw. Walentego i o karnawale poprzedzajacym post".

Pomimo zakazow i kar obchody Bozego Narodzenia na poczatku XIX wieku nawiazywaly do zwyczajow, ktore tak gorszyly purytan. Wraz z rozwojem miast uliczne uczty i hulanki zaczely coraz bardziej zagrazac bezpieczenstwu mieszkancow, by ostatecznie zamienic sie w okres przemocy i napadow czynionych przez szalejace gangi. Probe zmiany obyczajow podjeto w Nowym Jorku. Poczynajac od XIX wieku. Nowy Jork stal sie miejscem gwaltownego rozwoju. Trzeba wspomniec, ze w owym czasie jedynie dolny Manhattan stanowil zamieszkana czesc miasta. Liczba ludnosci zaczela jednak gwaltownie wzrastac - z 33 tysiecy w 1790 roku do 200 tysiecy w roku 1830, a w piec lat pozniej osiagnela juz 270 tysiecy. By w jakis sposob uporzadkowac plan rozwoju miasta, rada miejska podjela w 1811 roku decyzje o wprowadzeniu numeracji ulic i alei. W tym czasie zaczela sie tez zmieniac struktura etniczna Nowego Jorku: wraz z naplywem ogromnej liczby emigrantow, a szczegolnie katolickich Irlandczykow, zaczely powstawac cale dzielnice ubogich przybyszow, podczas gdy zamozniejsi mieszkancy poczeli przenosic sie w gorne czesci Manhattanu, ogradzajac swoje rezydencje wysokimi ogrodzeniami. W latach 20. XIX wieku Nowy Jork przezyl eksplozje wloczegostwa i biedy. Cale polacie miasta wypelnione byly zebrakami, prostytutkami, bezdomnymi, ulicznymi domokrazcami usilujacymi sprzedac cokolwiek czy grupami wyglodnialych bezrobotnych przeszukujacych smietniki. Okres Bozego Narodzenia stawal sie dla najubozszych okazja do smialego wyjscia na ulice bogatych dzielnic. Jedna z nowojorskich gazet pisala: "Brak przyzwoitych obyczajow, porzadku i trzezwosci stal sie tak widoczny w czasie swiat, ze powinny sie tym zajac sady. Sluzba, czarni i uliczne wyrostki zbierajac sie w halasliwie grupy, tlukac w zelazne garnki, bebny, uzywajac gwizdkow i innych instrumentow wylegaja na ulice, gdzie grajac w karty, pijac wino, klocac sie i przeklinajac zaklocaja spokoj porzadnych obywateli. Jest to zachowanie skandaliczne, obrazajace zarowno uczucia religijne, jak i porzadek publiczny. Wyrazamy nadzieje, ze magistrat uczyni cokolwiek, by przywrocic normalnosc".

Uliczne gangi musialy dobrze dac sie we znaki obywatelom miasta, skoro istotnie zaczeto podejmowac wszelkie mozliwe kroki, by zmienic te obyczaje. Przede wszystkim zaczeto podkreslac rodzinny charakter i domowy nastroj Bozego Narodzenia. By zamienic je w swieto obchodzone w kregu rodzinnym i szczegolnie skupione na szczesciu dzieci, posluzono sie miedzy innymi Dickensowska Opowiescia wigilijna. Jej wymowa miala posluzyc wykreowaniu nowej obyczajowosci.

Od samego poczatku nowa, domowa forma obchodzenia Bozego Narodzenia miala bardzo komercjalny charakter i odegrala wazna role w zamianie starej formy spoleczenstwa w nowoczesne spoleczenstwo konsumenckie. Juz okolo roku 1820 Santa Claus stal sie postacia zatrudniona przy sprzedazy bozonarodzeniowych produktow i ikona komercjalnych swiat, a w 1842 r. ukazala sie pierwsza reklama gazetowa z wizerunkiem swietego.

W tym samym czasie siegnieto rowniez do symbolu choinki - zwyczaju bozonarodzeniowego przeniesionego z Niemiec. Uwaza sie oficjalnie, ze pierwsza amerykanska choinka ustawiona zostala w domu Charlesa Follena, niemieckiego imigranta i profesora na Harvardzie. Mialo to miejsce w 1835 roku w Massachusetts, o czym wspomina naoczny swiadek wydarzenia, angielska pisarka Harriet Martienau, ktora bedac dzialaczka na rzecz zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych podrozowala w owym czasie po Nowej Anglii. "Kiedy do salonu wprowadzono dzieci, ich buzie otworzyly sie w zachwycie, oczy rozwarly szeroko i zapadla cisza. Na kazdej galazce wisiala zabawka, a cala choinka oswietlona byla szescioma tuzinami swieczek", pisala Martineau w swojej ksiazce relacjonujacej podroz po Ameryce. Czy rzeczywiscie bylo to pierwsze amerykanskie drzewko ustawione z okazji Bozego Narodzenia, tak naprawde nie wiadomo, mozemy jednak uznac relacje autorki za pierwszy zapis nowo powstajacego zwyczaju.

Dzis nie ma juz hord wloczegow i zabijakow krazacych po miescie w poszukiwaniu latwego lupu. Zostaly zastapione przez tlumy kupujacych. Zatloczone sklepy przyciagaja klientow w okresie przedswiatecznym niebywalymi obnizkami cen, wyzbywajac sie czesto zalegajacego przez reszte roku towaru. Niektore wielkie domy towarowe tylko w grudniu osiagaja ponad 30 procent swego rocznego obrotu. Zmiany kulturowe i spoleczne, globalizacja, nieznane nigdy przedtem w takiej skali ruchy migracyjne ksztaltuja spoleczenstwo tak bardzo konsumenckie, ze nie pozostalo w nim miejsca na prawdziwa tradycje.


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail