JAN KAZIMIERZ KAPERA
Malarski swiat
braci Gottliebow
Drohobycz. Tu urodzil sie i zmarl smiercia tragiczna Bruno Schulz, jeden z najwspanialszych polskich pisarzy, autor Sklepow cynamonowych i Sanatorium Pod Klepsydra. To wiedza wszyscy
ktorzy jeszcze czytaja. A kto choc troche interesuje sie sztuka, wie, ze byl on takze genialnym rysownikiem, ktory stworzyl dzielo nie majace sobie podobnych w polskiej historii sztuki. W tym samym Drohobyczu, w licznej i zamoznej rodzinie talmudysty Izaaka, wlasciciela rafinerii ropy, przyszlo na swiat pieciu braci. Wszyscy zostali malarzami. Gdy pierworodny z nich, Maurycy, umieral w Krakowie w 1879 roku, w wieku zaledwie 23 lat, Leopold mial za soba dopiero miesiac zycia. Autorowi Ahasvera nie dane bylo ujrzec swego najmlodszego brata. Los zrzadzil jednak, iz to wlasnie dzielo najstarszego i najmlodszego z braci znalazlo swe poczesne miejsce w historii malarstwa polskiego.
Maurycy nie byl zdolnym uczniem. Wrecz przeciwnie, nauka szla mu opornie i czesto wymykal sie ukradkiem z lekcji, by w plenerze szkicowac motywy miasteczek i otaczajacej je przyrody. Byl najstarszym z rodzenstwa. Wychowywany w atmosferze gleboko religijnej, czas spedzal na modlitwach w boznicy i na studiowaniu Talmudu pod bacznym okiem ojca. Dopiero w wieku 13 lat wyrwal sie w wielki swiat, do Lwowa, gdzie przez trzy lata pilnie studiowal rysunek i malarstwo w prywatnej szkole Michala Godlewskiego, ktory odkryl w nim budzacy sie talent i zachecal do dalszych studiow. Okres lwowski to takze czas zblizenia do spolecznosci polskiej, rozbudzenia wrazliwosci na sztuke, muzyke, literature i teatr, do ktorego z wielkim zamilowaniem uczeszczal. W 1872 rozpoczal studia w akademii wiedenskiej. W tym tez czasie zetknal sie po raz pierwszy z pracami Matejki - Batorym pod Pskowem, Rejtanem, Kazaniem Skargi. Wywarly one olbrzymi wplyw na psychike oraz na dalsza tworczosc tego egzaltowanego i nadwrazliwego romantyka.
"Zostane polskim artysta" - decyduje pod wplywem impulsu i zwraca sie w zarliwym liscie do mistrza Jana o przyjecie go w poczet swych uczniow. W 1874 porzucil Wieden i rozpoczal studia w Krakowie pod bacznym okiem swego protektora. Powstaja tu: slynny Autoportret w stroju szlachcica, cykl historyczny poswiecony polskim wladcom, a takze Przysiega Kosciuszki w Krakowie. Po przykrosci doznanej od jednego z kolegow, zazdrosnego o wielki talent i przyjazn samego Matejki, wrocil do Wiednia, by kontynuowac nauke kompozycji historycznych u Wurzingera. Dolaczyli do niego wowczas dwaj serdeczni przyjaciele z Akademii Krakowskiej, Zygmunt Papieski i Walerian Korycinski. W liscie do Korycinskiego podkreslal pozniej, iz Matejko jest dla niego nie tylko mistrzem, ale idealem i wzorem. Polecony przez swego protektora, przyjety zostal do pracowni von Piloty'ego w Monachium w 1875 roku, gdzie wkrotce zablysnal: nagrodzono go brazowym medalem za akt. Pod wplywem lektury Historii Zydow Graetza namalowal swoj sztandarowy autoportret jako Zyda-wiecznego tulacza - Ahasver (Muzeum Narodowe w Krakowie) oraz kompozycje Shylock i Jessica, inspirowana Szekspirem. Na krotko wrocil w 1876 r. do Drohobycza, gdzie szkicowal kolejne wersje Zydowskiego wesela. Do Korycinskiego zas pisal: "Jestem Polakiem i Zydem i chce dla obu, gdy Bog da, pracowac", roztrzasajac po raz kolejny nurtujacy go problem stosunkow polsko-zydowskich. Po powrocie do Wiednia podjal tematyke orientalna (Autoportret w stroju arabskim, Sulamitka) oraz biblijna (Chrystus przed Pilatem). W roku 1878 wyjechal do Wloch. Piekno i sztuka Rzymu go oczarowaly. Maluje monumentalnego Chrystusa nauczajacego w Kafarnaum (Muzeum Narodowe w Warszawie).
Niezwykle przyjazne i cieple przyjecie, z jakim sie spotkal w Rzymie ze strony polskiego srodowiska (Siemiradzki, Laszczynski) oraz samego Matejki, przebywajacego w Wiecznym Miescie, sklonily go do powrotu do Krakowa, gdzie pracowal nad Kazimierzem Wielkim nadajacym prawa Zydom, Zydowska dziewczyna, a takze scenami z Pana Tadeusza. Zadnego z tych plocien nie byl jednak w stanie ukonczyc, gdyz zakochal sie w pieknej Atteslanderownie z Pleszowa, dla ktorej calkowicie stracil glowe. Zaniedbal nie tylko malarstwo, ale zdrowie. Zapadlszy na ropne zapalenie gardla, pomimo operacji przeprowadzonej w szpitalu Swietego Lazarza, zmarl w wieku zaledwie 23 lat, u progu niezwykle ciekawie zapowiadajacej sie kariery. Pochowany zostal na nowym cmentarzu zydowskim w Krakowie.
Matejko na wiesc o smierci swego ulubionego ucznia pisal do zony: "Byl procz niezwyklych zdolnosci czlowiekiem pelnym szlachetnych popedow, natury ujmujacej dobrocia i bezinteresownoscia". A przyjaciel Maurycego, autor jego portretu i jeden z najwiekszych naszych malarzy, Jacek Malczewski tak wspominal go po latach: "To byl natchniony mysliciel, epigon prorokow, rzucony zrzadzeniem Boga w wir krotkiej, a tak tragicznej walki artystycznego zywota".
Byl typowym dzieckiem epoki romantyzmu - nadwrazliwy, egzaltowany, przenikniety na wskros "bolem istnienia", wyczulony na tragizm i samotnosc czlowieka w obcym i nieprzyjaznym mu swiecie. Smutny, niespokojny, nie mogl sobie znalezc miejsca wsrod ludzi. Rozdarty miedzy przywiazaniem do swych zydowskich korzeni a patriotyzmem Polaka, cierpial z braku ojczyzny, z braku wolnosci. Znalazlo to odzwierciedlenie w jego tworczosci, w ktorej widoczna jest fascynacja historyzmem podpatrzonym u Matejki, kostiumowoscia, monumentalnoscia, ale takze gra swiatla i cienia zapozyczona od XVII-wiecznych Holendrow (w szczegolnosci od Rembrandta). Przy tym wszystkim udalo mu sie jednak zachowac jedyny, indywidualny i latwo rozpoznawalny styl, nacechowany niezwyklym ladunkiem uczuc, poetycka, mozna by rzec, muzyczna harmonia barw (zwykle ciezkich brazow, czerwieni, wysublimowanych zieleni) i ksztaltow.
Tajemniczosc, tragizm, cierpienie, bol, niepokoj - to podstawowe znamiona jego malarstwa, ktore przerwane w poczatkach zaledwie swej drogi daje nam jednak ogolny obraz filozofii tworczej tego melancholijnego i romantycznego artysty, jednego z najwybitniejszych uczniow Jana Matejki.
*
W zupelnie odmienny swiat malarskiej wyobrazni wprowadza nas tworczosc mlodszego brata Maurycego, Leopolda.
Urodzony w 1879 roku, podobnie jak jego przedwczesnie zmarly brat, zaczal przejawiac zdolnosci artystyczne juz we wczesnym dziecinstwie. W latach 1897-98 studiowal u Jacka Malczewskiego w krakowskiej Akademii, potem u Teodora Axentowicza, nastepnie w Monachium i Paryzu (1899-1901), a takze Wiedniu, gdzie nalezal do grupy Hagebund. W 1904 r. wyjechal do Paryza, gdzie wkrotce zyskal sobie wielkie uznanie u krytyki francuskiej za "zdolnosc wnikania w psychologie duszy" i "przenikliwosc i surowosc w charakterystyce" portretowanych postaci.
Juz wczesne prace Leopolda Gottlieba, jeszcze z okresu studiow, niezwykle ekspresyjne, symboliczne, z wyrazistym, czesto dekoracyjnym konturem zwrocily uwage publicznosci. Cechowaly sie one niezwykle poglebiona psychologia postaci (czasami posunieta wrecz do karykaturalnosci), tajemniczym, pelnym powagi i zadumy nastrojem oraz niezrownanym, najczesciej chlodnym czy wrecz zimnym kolorytem. Byly jednak zawsze pierwszorzednym odzwierciedleniem duszy modela. To wlasnie twarz, nie ladna czy banalnie piekna, lecz raczej ta, w ktorej niczym w zwierciadle odbijal sie wewnetrzny dramat i cierpienie czlowieka, oraz rece portretowanego sluzyly zazwyczaj artyscie do ukazania "bolu istnienia". Ladunkiem ekspresji i psychologia postaci dorownuje tu Gottlieb najlepszym polskim portrecistom tego okresu, Konradowi Krzyzanowskiemu czy Oldze Boznanskiej.
Okolo 1908 roku artysta coraz czesciej zaczal podejmowac w swej tworczosci tematy religijne, od portretu przeszedl powoli do kompozycji wielofiguralnych, bardziej rozbudowanych. Do najlepszych przykladow prac z tego okresu naleza: Pieta, Wskrzeszenie Lazarza, Chrystus jako zebrak. O jednej z tych nowych prac, Wieczerzy, tak pisal na lamach Tygodnika Ilustrowanego H. Zbierzchowski w 1910 roku: "Zapadly zaulek paryski, schronisko calej nedzy i mizeryi zycia wielkomiejskiego. Wsrod czarnych, brudnych uliczek snuja sie posepne postacie. Na pierwszym planie, niby wizya goraczkowa, dziwna wieczerza. Chrystus, krol nedzarzy, ugaszcza wszystkich biednych i opuszczonych. Sam mizerniutki, bez sukni, niby zebrak najlichszy, jakby dopiero co z krzyza zdjety, tuli do piersi swojej smutna, umierajaca ulicznice. I garna sie do niego wszyscy ci, ktorych pozera to miasto-potwor, ludzie bez jutra, chorzy, nieszczesliwi i kalecy". Piekno, melancholia, smutek, wspolczucie, nostalgia to wyznaczniki wciaz symbolicznej w swym duchu tworczosci artysty z tego okresu.
W 1910 r. Leopold Gottlieb wyjechal na krotko do Jerozolimy, by nauczac w tamtejszej szkole sztuk pieknych Bezabel, wrocil jednak wkrotce do kraju i po wybuchu I wojny swiatowej wlaczyl sie aktywnie w walke o niepodleglosc Polski. Wraz z Pierwsza Brygada Legionow przeszedl caly jej szlak, dokumentujac przebieg walk, malujac codzienne zajecia polowe, pejzaze oraz wykonujac setki portretow swych towarzyszy walki, ktore stanowia bezcenny wrecz dokument historyczny. Czesc z tych prac wlaczona zostala do wystawy Legionow Polskich w Krakowie w 1934 roku. Po wojnie ten typowy przedstawiciel owczesnej cyganerii artystycznej wrocil do Paryza, gdzie rozpoczal nowy i zupelnie odmienny rozdzial swej artystycznej tworczosci.
Fryderyk Nietzsche uwazal, iz artysci wspolczesni moga sie dobrze czuc jedynie w Paryzu. Coz, czasy sie zmienily, palme pierwszenstwa przejal Nowy Jork, acz nic nie jest w stanie zastapic nieokreslonego klimatu miasta nad Sekwana, niezwyklej aury towarzyszacej bujnemu, uwodzacemu zyciu artystycznemu stolicy Francji. Urodzie tego miasta nie oparlo sie takze wielu polskich malarzy i rzezbiarzy, ktorzy od lat wedrowali do tej swoistej mekki artystow w poszukiwaniu natchnienia, slawy, fortuny, spokoju, a w koncu ucieczki od ludzi i swiata, zaszywajac sie w pracowniach i zglebiajac tajniki sztuk pieknych. Obok Mieczyslawa Jakimowicza (pisalismy o nim na lamach Przegladu Polskiego z 11 stycznia 2002 r.), ktorego paryski epizod byl raczej krotkotrwaly, to wlasnie Leopold Gottlieb, inicjator "grupy Norwid", byl jednym z tych, ktorzy nie tylko postanowili szukac tu nowych podniet i natchnien do pracy malarskiej, ale zyc tutaj i traktowac Paryz jako swoj drugi dom.
Jego tworczosc z poczatku lat 20. w niczym juz nie przypominala wczesnych, symboliczno-ekspresyjnych zapatrzen. Przemiana nastepowala powoli i byla swiadoma decyzja artysty, ktory dojrzewal i dostrzegal coraz to nowe problemy stojace na drodze artystycznego rozwoju. Widoczne sa w jego plotnach wplywy kubizmu (Chrystus w barce, Piekarze, Rodzina kuglarzy), wiele obrazow poswiecil trudom pracy. Odszedl od tak charakterystycznej dla niego ciemnej i zimnej kolorystyki w kierunku jasnej, rozswietlonej wrecz palety barw w serii pejzazy z poludnia Francji.
Dopiero jednak druga polowa lat 20. przyniosla skrystalizowanie sie nowego oblicza tej oryginalnej tworczosci. Osiagnal w niej Gottlieb doskonalosc, podejmujac proby harmonijnego polaczenia w obrazie wszystkich elementow kompozycji, rysunku, koloru i swiatla. Idea oraz forma podporzadkowane zostaly nadrzednemu celowi, ktorym mial byc RYTM - rozumiany jako logiczne i dynamiczne zarazem wspolistnienie wszystkich elementow dziela malarskiego. Dazenie za Ruskinem do maximum in minimis przejawialo sie u Gottlieba redukcja do granic mozliwosci zarowno anegdoty w obrazie, jak i realistycznie rozumianego czasu i przestrzeni. Stad coraz czestsze wykorzystywanie przez malarza tematow biblijnych - prostych i pieknych, idealnie spelniajacych warunki rytmicznosci ze swa ewangeliczna poetyka codziennosci z jednej strony i obiektywnym, wiecznym porzadkiem z drugiej. To religijne, wrecz mistyczne podejscie do rzeczywistosci przedstawianej, widoczna gleboka i szczera wiara w istnienie Absolutu umacnialy jedynie dazenia malarza do ukazania tej niezwyklej rytmicznosci, porzadku wiazacego to, co materialne, z tym, co duchowe. Obrazy te, obce jakiejkolwiek dewocyjnosci, sa genialnymi wrecz przykladami sacrum w sztuce, sa prywatnymi "aktami wiary - pisal w Sztukach pieknych o jego malarstwie Zygmunt Klingsland - w boskosc harmonii, stanowiacej o niesmiertelnym ´porzadkuª, ktory kieruje swiatem".
Postaci z jego plocien, umieszczone czesto w symbolicznym czasie i przestrzeni, uproszczone, acz nie pozbawione przez to zycia czy dynamiki, sa zywe i bardzo ludzkie. Choc wyimaginowane, to jednak prawdziwe w swej indywidualnosci malarskiej, z rytmicznie powtarzajacymi sie gestami i spojrzeniami, w czym przypomina malarz tworcow wloskiego duo- i trecenta. Szlachetnosc i prostota dostrzegalna w rysunku i kompozycji znalazla tez odzwierciedlenie w wysublimowanej do granic mozliwosci palecie barw, opartej na harmonijnym zestawianiu na plotnie silnie rozjasnionych i rozbielonych kolorow, a to zielonkawych, a to srebrzystych, to znow ceglastych, w zaleznosci oczywiscie od tematu kompozycji czy stanu uczuc malarza. Cechowalo ja natomiast zawsze niezwykle zroznicowanie odcieni, co chronilo obraz przed monotonnoscia. Do najlepszych przykladow prac z tego okresu zaliczyc nalezy Wieczerze, Odpoczynek, Powrot z pola, Narodziny dziecka, Kwiaciarki, Kobiety przy pracy oraz Taniec - ostatnie dzielo artysty.
Za pogodny charakter i fantazje Leopold Gottlieb lubiany byl przez wszystkich, zarowno w Polsce, gdzie czesto zagladal, jak i w Paryzu; za subtelnosc i szlachetnosc, za piekno i oryginalnosc swej sztuki byl szanowany. Zmarl niespodziewanie, u szczytu rozwoju tworczej drogi, w Paryzu w 1934 roku. Zostal pochowany na cmentarzu Thiais.
Bracia. Malarze. Wspaniali i podziwiani za swa jakze odmienna sztuke. Starszy - romantyczny i mroczny, mlodszy - symboliczny, a pozniej wrecz klasyczny; pierwszy nadwrazliwy, emocjonalny i rozdarty uczuciowo, drugi - typowy przedstawiciel cyganerii artystycznej w najlepszym tego slowa znaczeniu; starszy - niespokojnie i gwaltownie poszukujacy wlasnej drogi tworczej, mlodszy - cierpliwie dazacy do harmonii i rytmu w sztuce. Obaj patrioci, ktorzy dali swiadectwo milosci do ojczyzny - jeden wspanialymi plotnami, drugi w szeregach Legionow Pilsudskiego. Obaj tez, ze swa oryginalna spuscizna, znalezli sobie zasluzone miejsce w historii malarstwa polskiego.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |