[an error occurred while processing this directive]
 
[an error occurred while processing this directive]

PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (15 listopada 2002)


EWA BERBERYUSZ

Kartki
ze skazonej strefy

Przejechalam nowym mostem Siekierkowskim w pol sekundy i natychmiast ugrzezlam w korku. Most stoi od dawna, swiecac na Wisle roznymi kolorami teczy. Zabawka, igraszka dziecinna. Stoi w wodzie, prowadzac donikad. Imponujace estakady po obu stronach rzeki - w rozsypce; w zwalach piachu, rur, dzwigow. Male ludziki robia cos tam, majsterkuja, rozkopuja, zasypuja, krzataja sie w kolorowych kurtkach i kaskach, ale jakos nic z tego nie wychodzi. Minela jedna zima, nadchodzi druga - i nic. Zadnej synchronizacji. Jest projekt, wykonawca, podwykonawcy, robotnicy i maszyny; sa wyspecjalizowane firmy - i klops. Dwa zabudowane osiedlami brzegi Wisly nie polaczone. Wschod zamkniety dla Zachodu, Zachod dla Wschodu. Co najzabawniejsze: juz drugi warszawski most budujemy w tym trybie.

*

Zbudowalismy podziemny tunel. W najbardziej newralgicznym punkcie Warszawy. W okolicach Tamki Wislostrada na 700 m zaglebia sie w ziemi. Bardzo sensowne rozwiazanie. Tunel gotowy, czeka na pierwszy samochod. Niedoczekanie! Przyczepili sie nagle pozarnicy, ktorzy przedtem wszystko zaakceptowali. Krzyki, ze zle, ze nie mozna dopuscic do ruchu, ze trzeba zburzyc. Okazalo sie, ze chodzi o drobiazgi, o kwestie drugorzedne, ktore zasadniczo moglyby byc tak, moglyby siak, niewazne. Wazne, zeby awantura byla. Awantura u nas konieczna.

*

Do liczenia glosow w wyborach samorzadowych zaprzegnieto wreszcie elektronike. Dosc liczydel! Niestety, w elektronice, w ktorej majstrowaly dwie firmy, stary Prokom i mlodziutki Pixel - natychmiast cos zatkalo sie na stykach. Powrocono wiec pospiesznie do liczenie "na piechote". Liczenie trwalo tydzien. Ile trwac bedzie dochodzenie, kto winien, bo przeciez chodzi o milionowe straty? Pewnie sprawa rozeszlaby sie po kosciach, jak zwykle - ale nie! Mlodzi informatycy z Pixelu samorzutnie przyznali sie do bledu i odpowiedzialnosci. Niech zyja! Moze jednak idzie lepsze Nowe?

*

Ilez ja nadziei wlalam w Platforme Obywatelska! Niewiele mnie obchodzily epitety "uciekinierzy", "odszczepiency", jakimi obdarzala ich Unia Wolnosci, z ktorej wielu uprzednio odeszlo. Widzialam w nich nowa propozycje, i koniec.

Najpierw oszolomil mnie rewelacyjny wynik Andrzeja Olechowskiego startujacego do prezydentury kraju. Jego spokojny glos, slownictwo odbiegajace od politycznych pokrzykiwan, rzeczowosc - sam miod. Podobali mi sie tez przyboczni: Maciej Plazynski i Donald Tusk. Entuzjazm opadal w miare uplywu czasu. Nie poszli za ciosem, a az sie prosilo. Juz, zaraz, natychmiast nalezalo cos robic! Cisza. Wlepialam oczy w triumwirat, ktory wciaz jeszcze prezentowal sie przekonujaco. Olechowski nie obiecywal gruszek na wierzbie; Plazynski, byly marszalek Sejmu, sprawial dobre wrazenie. W swojej kadencji nie roznicowal poslow wedle przynaleznosci partyjnej; wydawal sie byc sprawiedliwy. Wygladajacy powazniej nad swoj wiek, rzadko sie usmiechal, ale jak juz - to z serca. Tuskowi Pan Bog przydal wdzieku do wnikliwej inteligencji, wiarygodnosci i poczucia humoru. Wszyscy trzej swietni. Naprawde byla w nich obietnica. Dac im wladze, niech rzadza. Ale tak dobrze to u nas nie ma.

Znikneli na wlasne zyczenie. Nagle przestali byc widoczni. Umilkli. Media nie udzielaly im wiele czasu antenowego, no ale media to nie wszystko. Powtarzam, trzeba bylo cos wymyslic, miec jakis pomysl na Polske. Nie mieli. Posneli jak goscie z ostatniej sceny Wesela.

Weszli do Sejmu, choc z gorszym wynikiem, niz sie spodziewano. (Procz Olechowskiego, ktory choc lider, nie kandydowal.) Ludzilam sie, ze teraz pokaza, co maja w zanadrzu. Mieli i pokazali: jeszcze jedna swietna osobowosc, poslanke Zyte Gilowska, cieta jak brzytwa, ekonomistke z Lublina. Ach, jak ja jej lubie sluchac, kiedy wchodzi w szranki slowne z adwersarzami! Niewysoka, drobna, swietnie przygotowana merytorycznie, jest zawsze gora. Raz tylko dala tyly, ale nec Hercules contra plures. Samoobrona okupowala mownice sejmowa, uniemozliwiajac ministrowi skarbu Wieslawowi Kaczmarkowi wazne wystapienie. Sytuacja byla dramatyczna. Kaczmarek stal, a wokol niego kilkunastu chlopow na schwal, z rekami rwacymi sie do bitki. Gilowska, siedzaca blisko, tez wstala, jakby chcac zapobiec zajsciu. Zauwazyl to jeden z okupantow, Lyzwinski z Samoobrony: "No, no, Gilowska!" - pogrozil jej. "Porownalam jego posture ze swoja i zrezygnowalam" - poslanka rozklada rece.

Zyta Gilowska, znakomity nabytek, prawda, ale jedna Zyta wiosny nie czyni. Tak wiec na dzien dobry Platforma pokazala w Sejmie Gilowska; opalona nadmiernie twarz Tuska (panie marszalku, za duzo solarium, niezdrowo!) oraz talmudycznie zacisniete usta Macieja Plazynskiego. Ma je waskie z natury, ale teraz zwezily mu sie do rozmiarow zamka blyskawicznego. Usmiech juz nie rozswietla mu twarzy, sponurzal. Gorzej, usztywnil sie w jakiejs niemadrej msciwosci partyjnej, uniemozliwiajacej kompromisy.

A w obecnym ustawieniu prawnym naszej samorzadnosci kompromisy - chocby z diablem! - sa nieodzowne. Wojtow, burmistrzow i prezydentow miast wybieraja co prawda ludzie bezposrednio, "na twarz". W sejmikach wojewodzkich obowiazuje jednak klucz partyjny. I tu zaczynaja sie schody.

Na dobra sprawe sejmiki (w kazdym wojewodztwie po kilkadziesiat osob) sa niczym innym jak obciazajacym budzet balastem biurokratycznym. Sa de facto po to, zeby upakowac swoich terenowych partyjniakow na cieplych posadkach. Widywalam te buzki w telewizji - jak z archiwum minionej epoki.

*

Do prawie wszystkich sejmikow Sojusz Lewicy Demokratycznej wprowadzil najwiecej swoich przedstawicieli. Ale to jeszcze nie wiekszosc potrzebna do samodzielnego rzadzenia. Trzeba dobrac brakujaca pule ludzi z innych partii. I tak na przyklad, w Lubelskiem szef tamtejszego SLD Grzegorz Kurczuk, jednoczesnie - sluchajcie, sluchajcie! - minister sprawiedliwosci i prokurator generalny, wszedl w pakt z Samoobrona, gdyz tak nakazywal rachunek wyborczy. Wszedl w koalicje z Samoobrona, ktora tyle krwi napsula Sojuszowi i tak go upokorzyla.

W innych wojewodztwach dzieje sie podobnie. Powstaja koalicje egzotyczne, o roznych programach i swiatopogladach. Czy dogadaja sie z soba? Wielce watpliwe. Klotniom wewnetrznym nie bedzie konca. Obywatel, ktoremu z litery maja sluzyc, stanie sie wasalem sejmikowego aparatczyka.

Sejmiki, ktore z perspektywy historycznej, od dawien dawna kojarza z rozkrzyczanym tlumem, powinny odejsc, zostac zniesione. Poki jednak obowiazuje ustawa, bronie wszelkich "Kurczukow", czyli partyjniakow, ktorzy chca sie ukladac chocby z diablem.

*

Maciej Plazynski, obecny szef Platformy, stanal na odmiennym stanowisku: zadnej koalicji z SLD; pod zadnym pozorem. Lepiej wejsc z Liga Polskich Rodzin niz z komuchami. Boze moj! Liga Polskich Rodzin, nazwa nie odpowiada tresci. Liga to wstecznictwo do kwadratu, zapyziala mentalnosc, antyeuropejskosc, zero tolerancji dla myslacych inaczej, prawicowosc najgorszego autoramentu. I Maciej Plazynski, czlowiek swiatly, liberal (nie zapominajmy, iz slowo to ma odmienny wydzwiek w Europie niz w USA!) - chce sie z nimi bratac?! Qui bono?!

*

Profesor Maria Janion, uwazana za najwiekszy obecnie umysl humanistyczny w Polsce, jest zdania, ze watek ironii tragicznej wciaz przesladuje nasze losy. Istnieje prawidlowosc: jak Konstytucja 3 maja, to zaraz rozbior; jak "Solidarnosc", to stan wojenny. Wszystko, co zesmy dobrego zrobili, obraca sie przeciwko nam. Msci sie fakt, ze nie polozylismy nawet zrebow przyzwoitego, odpowiedzialnego panstwa obywatelskiego. Czy taki jest wzor naszego przeznaczenia? Ale moze Polacy umieja w tym zyc? Moze umieja wytrzymac ten potworny nacisk ironii tragicznej...?

*

Miasta juz wiedza, jak coraz lepiej przygotowac ludzi niewidzacych, a raczej niedowidzacych, bo jest ich znakomita wiekszosc, do normalnego funkcjonowania w zyciu. Natomiast bycie "slepcem" na polskiej wsi jest gorsze niz inne kalectwo. Tu mamy przepasc. Lepiej zostac kuternoga, gluchym, przyglupim. Slepe dziecko jest dzieckiem na straty. Jest popychadlem w doslownym znaczeniu.

W Nowym Jorku ktos o ich losie pomyslal. Nieprzypadkowo. Polski Nowy Jork ma tradycje w pomocy niewidomym. Opisalam jeszcze w Kulturze u Jerzego Giedroycia pokoj na gornym Manhattanie, gdzie wolontariuszki, czesto z lupami przy oczach, wertowaly ksiazki telefoniczne Stanow Zjednoczonych. Mialy sprawdzony klucz: nazwiska polskie, ale nie zaopatrzone tytulami. Bogaty rzadko wspomoze. Na glebokiej prowincji znajdowaly jednak perly. Starzy emigranci, otrzymawszy z Nowojorskiego Instytutu Pomocy dla Niewidomych wyczerpujaca informacje o przeznaczeniu pieniedzy, slali ostatni grosz, czesto caly dorobek, zostawiajac sobie jedynie na pochowek. Z "grosikow" zebrano ogromne sumy, zwazywszy owczesny stosunek zlotego do dolara. Obecnie nie ma co zbierac: starzejaca sie emigracja solidarnosciowa niczego nie da.

Tak wiec nowoczesne nauczanie, sprzet, metodyka w Laskach - wszystko to dzieki funduszom zebranym w Ameryce. Dzialacze na tym nie poprzestali; poszli dalej. Ostatnim osiagnieciem jest farma w Plockiem, prowadzona przez wiejskich niewidomych. Rozwija sie swietnie, burzac przesady zarowno u niewidzacych, jak i w wiejskiej spolecznosci. Oby eksperyment plocki zaczal paczkowac! Bo przeciez nie ma nic wiekszego nad oswiate. Wedle Staszicowego: "Zawsze takie Rzeczypospolite beda, jakie ich mlodziezy chowanie". Rozroznienie na sprawnych czy niepelnosprawnych jest tu bez znaczenia.

Ta sama grupka dobrze myslacych zapalencow ze Stanow Zjednoczonych: Karen Falencka i malzenstwo Danuta i Stanislaw Swiderscy, znalezli w Polsce inne potrzeby (worek bez dna!), i zapukali do Fundacji Alfreda Jurzykowskiego. Z jej pieniedzy powstala Katedra Ekologii im. Jurzykowskiego przy Akademii Gorniczo-Hutniczej w Krakowie. Dopiero poczatek...

Trudno znalezc slowa na podobne dzialania. Spolecznikostwo? Zgoda. Ale w najlepszym wydaniu. Polegajacym nie tylko na dawaniu, ale na przeorywaniu swiadomosci ludzkiej. Mamy takich "Przeleckich" i w kraju, i za oceanem. Trudnosci beda, ale, blagam, nie rozczarowujcie sie, nie gnusniejcie...

Listopad 2002 r.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail