MARCIN WLOSEK
Kompleks
polski
Dziwna rzecz zdarzyla sie po przyznaniu Zlotej Palmy Pianiscie Romana Polanskiego na festiwalu w Cannes. Andrzej Wajda pospieszyl z zapewnieniami, ze jest to w duzej mierze film polski, sugerujac tym samym, ze splendor cannenski powinien splynac rowniez na Polske. Te opinie, jak sie zdaje, podziela znaczna czesc opinii publicznej, bo polscy krytycy filmowi, ktorzy niedostatecznie zachwycili sie nagrodzonym dzielem, zostali w kraju napietnowani. Wobec adoptowania miedzynarodowej produkcji przez Warszawe ich postawa w pewnym sensie pomniejszala "polski sukces".
Miedzynarodowe osiagniecia artystow, sportowcow i profesjonalistow sa pewna miara sukcesu kraju, z ktorego sie wywodza. Krzyszof Penderecki, Witold Lutoslawski, Henryk Mikolaj Gorecki, Czeslaw Milosz, Wislawa Szymborska, Krystian Zimerman, Magdalena Abakanowicz, AndrzejWajda, Krzysztof Zanussi czy Krzysztof Kieslowski (zeby nie wspomniec sportowcow), podbijajac publicznosc i zdobywajac nagrody, rozslawiali Polske za granica, stajac sie jej nieformalnymi ambasadorami.
Ale nie wszystkie miedzynarodowe sukcesy da sie zmierzyc jedna narodowa miara - najwieksze osiagniecia wielu innych Polakow przypadly na okres po opuszczeniu przez nich ojczyzny albo zrosly sie bardziej z nowymi krajami osiedlenia. Do tej kategorii nalezy zaliczyc Romana Polanskiego i Andrzeja Seweryna, operatorow Janusza Kaminskiego i Adama Hollendra, artyste Krzysztofa Wodiczke, architekta Jerzego Soltana, mikrobiologa Hilarego Koprowskiego, astrofizyka Bohdana Paczynskiego i specjaliste w dziedzinie sieci neuronowych Jacka Zurade. O ile wiec sukces Czlowieka z zelaza jest zarowno osiagnieciem osobistym Wajdy, jak i sukcesem Polski, o tyle Zlota Palma dla Pianisty jest przede wszystkim osobistym osiagnieciem Polanskiego.
Proba "adoptowania" tego sukcesu przez polskie elity jest przejawem kompleksu nizszosci malego kraju, ktory tak bardzo pragnie byc zauwazony i doceniony przez "swiat" (co zazwyczaj oznacza Europe, USA, rzadziej Azje, a prawie nigdy Afryke czy Ameryke Lacinska), ze gotow jest przypisac sobie nawet niezasluzone zaszczyty i nieautentyczne sukcesy. Glownym elementem tego kompleksu jest przywiazywanie przesadnej wagi do opinii zagranicznej.
Sukces za granica nobilituje, totez narody obserwuja uwaznie swiatowe kariery swoich synow i corek. Problem zaczyna sie, gdy nie potrafia odroznic ziarna prawdziwych od plew watpliwych osiagniec. Euforia, jaka towarzyszyla pare lat temu walkom Andrzeja Goloty, byla zupelnie niewspolmierna do jego drugorzednych zwyciestw. Podobnie jak ekscytacja w popularnych czasopismach, jaka wywolala "hollywoodzka kariera" Katarzyny Figury. Wrzawa wokol zakupu praw do scenariusza Kilera cztery lata temu przez pare amerykanskich producentow filmowych wynikla z kompletnej nieznajomosci realiow hollywoodzkiego systemu produkcyjnego. Wielkie studia kupuja scenariusze na tony i tylko niewielki ich procent trafia do produkcji. Nikogo nie powinno wiec zaskoczyc, ze zaden obraz na podstawie Kilera dotad nie powstal.
Innym objawem zapatrzenia sie na zagranice jest nerwicowe przegladanie sie w lustrze jej opinii. Za kazdym razem, gdy polski dostojnik odwiedza Waszyngton, centrala niezmiennie domaga sie od tutejszych korespondentow "reakcji na wizyte wiceministra Iksinskiego". Zrealizowanie zamowienia jest najczesciej niemozliwe lub wymaga intelektualnej ekwilibrystyki, poniewaz te nieliczne srodki przekazu, w ktorych zagranicy poswieca sie nieco uwagi, zajmuja sie goracymi wydarzeniami typu konflikt na Bliskim Wschodzie czy wojna w Afganistanie, a nie protokolem dyplomatycznym. Nawet oficjalna wizyta prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, choc w sensie politycznym byla dla Polski dowodem wielkiego uznania, zostala odnotowana glownie we wzmiankach.
Przewrazliwienie na punkcie tego, co mysli o nas zagranica, przejawia sie rowniez w nerwicowych reakcjach na negatywne odpryski obrazu Polski. Jej miedzynarodowy wizerunek jest wazny i ani rzad, ani spoleczenstwo nie moga go lekcewazyc. Ale obszar swiatowej demokracji jest wolnym rynkiem idei i opinii i pojawiaja sie w nim, i pojawiac beda, opinie niesprawiedliwe, idiotyczne i oburzajace. Proby dawania im odporu czy dyskutowania z ich glosicielami sa najczesciej pozbawione sensu, poniewaz nawiedzonych i tak nie powstrzymaja, a ich pogladom niepotrzebnie nadaja rozglos. Ekscesy rabina Weissa w Oswiecimiu trafily do tutejszych mediow dopiero wtedy, gdy w Polsce wywolaly pospolite ruszenie.
W USA negatywne wypowiedzi na temat Polski czy Polakow sa najczesciej zupelnie marginalne. Polish joke opowiedziany publicznie przez cwiercinteligentnego magnata telewizyjnego czy ukazanie polskiego krola jako glupkowatego pokraki w telewizyjnym programie satyrycznym sa tym, czym sa - wyskokiem, wyglupem lub niedowarzonym dowcipem zrodzonym na marginesie opinii publicznej. Oczywiscie organizacje polonijne reaguja na nie, bo niejako statutowo bronia dobrego imienia Polski, polonusow i Polakow zwalczajac stereotypy i krzywdzace opinie. Ale porywanie sie z miejsc i chwytanie za szable (czy raczej piora) przy takich okazjach w kraju i uzalanie sie, ze w Ameryce znow nas obrazaja, dowodzi raczej pieniactwa i zakompleksienia niz silnego poczucia narodowej dumy. Ostatecznie jakos nie slychac, by Szkoci przejmowali sie szczegolnie kawalami o ich skapstwie, a Szwedzi i Szwajcarzy tym, ze dosc powszechnie uwaza sie ich za strasznych nudziarzy.
Poniewaz swiatowa opinia nie poswieca Polakom tak czy inaczej wiele uwagi, objawy zainteresowania naszym krajem ze strony bardziej znanych osobistosci swiatowych odnotowuje sie w kraju z emfatyczna przesada. Przyjazd Stevena Spielberga do Polski wywolal taka sensacje, jakby rezyser byl przybyszem z kosmosu, a dla Michaela Jacksona, ktory rozwazal wybudowanie w stolicy parku rozrywki, Warszawa gotowa byla nawet przeniesc Wisle w inne miejsce.
Pochlebstwa plynace z zagranicy tak mile lechcza narodowa dume, ze rzadko przyjmowane sa ze szczypta sceptycyzmu. Profesor Norman Davies zyskal w kraju kultowy status nie tylko dzieki temu, ze przedstawil dzieje Polski z interesujacej, anglosaskiej perspektywy, lecz rowniez dlatego, ze jeden mit Polski jako szczegolnego miejsca (Chrystusa narodow) zastapil innym (Bozego igrzyska). Malo kto zdobyl sie na polemike z jego nazbyt chwilami nam sprzyjajacymi interpretacjami faktow historycznych.
Natomiast w tych przypadkach, w ktorych cudzoziemski sposob widzenia Polakow odbiega od naszych wlasnych wyobrazen o sobie, jest on zazwyczaj trudny do przelkniecia. Swiadectwem tego moze byc burza, jaka wywolal w kraju dokument filmowy Jan Pawel II: milenijny Papiez zrealizowany przez Amerykanke Helen Whitney. Choc przedstawia on Ojca Swietego w pozytywnym swietle jako postac wybitna, to odmienna od przyjetej interpretacja jego osobistych motywow i wplywu ojczystej historii na jego wladanie Stolica Piotrowa wywolalo nie polemike, lecz swiete oburzenie.
Swiadomosc wlasnej tozsamosci i swojego miejsca w swiecie zmieniaja sie w kraju pod wplywem wstrzasajacych jego podstawami wydarzen. Polska przechodzaca przemiany demokratyczne i otwierajaca sie na swiat jest na dobrej drodze do wyleczenia sie z kompleksu nizszosci. Terapia dokonuje sie w miare duchowego wietrzenia ojczyzny, czyli przeplywu informacji, idei i ludzi oraz odtwarzania jej duchowej tozsamosci.
Stan narodowej psyche moze zasadniczo poprawic przywrocenie Polakom poczucia przynaleznosci do ponadnarodowej wspolnoty. Przyjecie Polski do Unii Europejskiej moze umozliwic im zobaczenie siebie na szerszym tle, w bardziej konkretnym wymiarze. Choc na razie myslenie o korzysciach plynacych z unijnej akcesji ogranicza sie do spraw materialnych, to na dluzsza mete psychologiczne korzysci moga sie okazac wazniejsze. Nie wiadomo, czy proces ten zaowocuje pokrzepiajacymi czy smutnymi wnioskami. Ale niezaleznie od wyniku bedzie kolejnym krokiem do pogodzenia sie z rola swiadomego wlasnej wartosci i wlasnych ograniczen kraju sredniej wielkosci.
Po opadnieciu euforii wyjscie Polski z komunizmu przynioslo trzezwa refleksje nad stanem zapoznienia cywilizacyjnego kraju i gospodarki. Konsekwencja tego byl spadek poczucia wartosci na skale narodowa. W badaniach przeprowadzonych w polowie lat 90. przez Univeristy of Chicago Polacy obok Wegrow, Slowakow i Rosjan znalezli sie wsrod narodow, ktore sa najmniej dumne ze swego kraju. Od tego czasu sukcesy polskich sportowcow czy artystow mogly nieco pokrzepic narodowego ducha. Ale historia dowodzi, ze Nagroda Nobla i zlote medale wywoluja tylko chwilowe uniesienia i ze najbardziej trwale i znaczace dla stanu narodowego ducha sa sukcesy gospodarcze. Kraje, ktore osiagnely awans ekonomiczny w minionych dekadach - Korea Poludniowa, Chile, Irlandia, Malezja - ciesza sie nie tylko wiekszym uznaniem na swiecie, ale sa bardziej pewne siebie i wlasnych mozliwosci.
We wspomnianym juz sondazu Irlandczycy znalezli sie w czolowce krajow o wysokim poczuciu narodowej dumy, choc jeszcze na poczatku tego wieku irlandzcy emigranci uciekajacy do USA przed straszliwa bieda mieli tak niskie poczucie wlasnej wartosci, ze dlugo karmili sie mitami o wspanialych dziejach starej ojczyzny i wiekopomnych dokonaniach swoich przodkow. Chile stawilo czolo Zjednoczonemu Krolestwu, przeciwstawiajac sie skutecznie ekstradycji Pinocheta z Anglii do Hiszpanii, choc trudno sobie wyobrazic, by moglo dokonac czegos podobnego 50 lat temu, gdy bylo biednym i zacofanym krajem. Malezja zdobyla sie na odrzucenie dyktatu Miedzynarodowego Funduszu Walutowego w 1997 roku i wyszla z kryzysu finansowego szybciej niz inne kraje regionu, mimo ze bez kredytow MFW jej los wydawal sie przesadzony.
Wzrost poziomu zycia polaczony z rozwojem demokracji i kultury bedzie mial zasadnicze znaczenie dla poprawy narodowego samopoczucia w Polsce. Z kolei wieksza pewnosc siebie umozliwi Polakom lepsze spozytkowanie narodowego rezerwuaru umiejetnosci i talentu. A zagranica taka Polske wczesniej czy pozniej tak czy inaczej doceni.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |