PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (27 wrzesnia 2002)


WIESLAW PIOTR KECIK

Rozprawa
o metodzie

(O integracji Polski z Unia Europejska)

Wedlug Kartezjusza powszechnym przekonaniem wszystkich ludzi jest, ze "ja mam zdrowy rozsadek. Jestesmy sklonni uznac wiele wlasnych brakow, jak wyksztalcenie, zdrowie, majatek, madrosc i wiele innych. "Ale zdrowy rozsadek to ja mam". Moj sasiad, brat, uczen, a juz zwlaszcza polityk - to niekoniecznie ma zdrowy rozsadek, ale "ja" mam. I kazdy czlowiek na swiecie gotow jest to powtorzyc.

Jesli kazdy czlowiek "wie swoje" i przy tym "swoim" obstaje - jak mozna wyjsc z zakletego kregu indywidualizmu, by dojsc do wspolnej koncepcji, na ktora wszyscy moglibysmy sie zgodzic. Kluczem dla Kartezjusza jest tzw. metodyczne watpienie. Przy kazdej sprawie musze zaczac od zakwestionowania moich zdroworozsadkowych przekonan i roznych obiegowych opinii. Musze sie sprawie przyjrzec na nowo, bez wciskania jej w moj dotychczasowy system przekonan. Prawda nie nadaje sie do glosowania, prawde nalezy odkrywac.

Wszystkie polskie gazety od kilku juz lat karmia sie sprawa wejscia Polski do Unii Europejskiej. Od tego tematu mamy tysiace dobrze platnych profesorow, doradcow, prawnikow, tlumaczy, zaklinaczy... i wielu rowniez ministrow. Musze jednak zakwestionowac swoje dotychczasowe przekonania ogolne, obiegowe; musze przyjrzec sie sprawie gruntownie, a moze uda mi sie przyblizyc do prawdy.

Unia Europejska powstala w konkretnym czasie, w konkretnej sytuacji politycznej i dla rozwiazywania konkretnych problemow. Ma swoja historie i kolejne etapy rozwoju, a rowniez kolejne zmiany nazw, liczbe krajow uczestniczacych, zmiany prawa, zmiany glownych tematow dyskusji czy glownych problemow wspolnej troski. Ale dla kazdej sprawy i instytucji najistotniejszy jest poczatek, fundament, na ktorym instytucja zostala zalozona.

Zachod Europy lat piecdziesiatych XX wieku. Wszystkie kraje kontynentu liza rany powojenne, wszystkie przezywaja szok wojennych doswiadczen, wszystkie licza straty w ludziach, w kulturze materialnej i duchowej, w gospodarce... Wszystkie kraje tkwia w przerazeniu, wszystkie pragna zagwarantowania, ze to sie nie powtorzy. Ale pamietac tez nalezy o panujacej wowczas sytuacji politycznej, ktora w kazdej godzinie kazdego kolejnego dnia grozila wybuchem konfliktu na jeszcze wieksza skale. Ogol zdawal sobie sprawe, ze kolejna zawierucha moze oznaczac juz koniec wszystkiego i wszystkich. Politycy i mysliciele rowniez tego byli swiadomi.

Kilka osob, ktore te problemy przezywalo w sercu i w sumieniu, przy kolejnych spotkaniach i rozmowach, doszlo do wspolnego stanowiska stanowiacego podwaline polityki panstw europejskich na wiele dziesiecioleci.

Francuz Robert Schuman, Niemiec Konrad Adenauer i Wloch Alcybiades de Gaspari, a pozniej inni dolaczajacy sie kolejno, w osobistych spotkaniach i rozmowach stwierdzili, ze z historii i obecnego polozenia jestesmy wrogami. Przez wieki czynilismy sobie wzajemnie wiele krzywd, ktorych pamiec weszla na trwale do naszej swiadomosci indywidualnej i spolecznej, a sladow ktorej pelna jest nasza literatura , nauczana historia, sztuka... Na tym wyrastaja nastepne pokolenia i to warunkowac bedzie ich uczucia, postawy i wybory, co z kolei musi doprowadzic do nastepnych tragicznych konfliktow.

Aby mozliwe bylo przelamanie tego lancucha konfliktow, z wrogow musimy stac sie przyjaciolmi. Nie uda sie tego zrobic poprzez strategiczne czy taktyczne alianse polityczne skierowane przeciwko innemu wrogowi. Tego tez probowalismy na roznych etapach naszej historii i zawsze to konczylo sie zrywaniem sojuszy, wchodzeniem w nowe uklady i krwawe konflikty.

Nowa przyjazn musi opierac sie na innej zasadzie: "oddaj wrogowi, co masz najcenniejszego, a czego potrzebuje twoj wrog, a wtedy stanie sie przyjacielem". W zrujnowanej gospodarczo Europie w okresie jej odbudowy najcenniejsza byla energia, wtedy nieomal ograniczona do wegla, ruda do wytopu zelaza i stal, jako podstawowy material do odbudowy przemyslu i budownictwa. Tak zrodzila sie "wspolnota wegla i stali". Setki tysiecy pociagow przekraczalo granice miedzy Francja, Niemcami, Wlochami. Wegiel, ruda i stal krazyly miedzy Lille, Zaglebiem Ruhry, okregiem Mediolanu i Turynu. Zeby usprawnic wedrowke tych pociagow, trzeba uproscic kontrole graniczna, zniesc ograniczenia wizowe i dewizowe, uczyc sie jezyka partnera, powolywac wspolne instytucje obslugujace. Ruch pociagow wywolal zmiany nastawien ludzi spotykajacych sie przy tej ciezkiej pracy, kolezenstwo, przyjaznie, mieszane malzenstwa, zrozumienie wzajemne ponad granicami.

Gdy stwierdzono korzysci dla wszystkich partnerow z tej wymiany, pomyslano, ze mozna by przeniesc to na inne obszary zycia gospodarczego, co stalo sie podstawa Europejskiej Wspolnoty Gospodarczej. Ale dlaczego mamy sie tylko ograniczac do naszych trzech panstw, skoro obok sa inne majace te same problemy i trudnosci i skoro one chca do nas przystapic? Najpierw kraje Beneluksu - Belgia, Holandia, Luksemburg - a potem juz dalsze.

Odbudowalismy nasze kraje ze zniszczen wojennych, doprowadzmy je wspolnym wysilkiem do dobrobytu i sprawiedliwosci spolecznej. Na wspolnym obszarze celnym najszybciej i najlatwiej korzystaja ludzie z miast, z przemyslu, transportu i uslug. W imie sprawiedliwosci spolecznej musimy sie troszczyc o ludzi, ktorzy wykonuja prace spolecznie niezbedna, a ktorych warunki zycia nie odpowiadaja ich spolecznej roli. Idzie oczywiscie o rolnikow, na tamtym etapie rozwoju gospodarczego w kazdym kraju zaniedbanych i niedoplaconych.

Mysl ta legla u podstaw Wspolnej Polityki Rolnej, kiedy doceniono role ludnosci wiejskiej rozumianej nie wylacznie w kategoriach gospodarczych - jako dostarczycieli produktu rolnego, ale rowniez w kategoriach kulturowych i ogolnych, jako troszczacych sie o zachowanie krajobrazu spolecznego - podstawy kultury, turystyki, stabilizacji spolecznej.

Dobre warunki produkcji w kazdej dziedzinie, takze w rolnictwie, powoduja nadprodukcje i koniecznosc ochrony wlasnego obszaru celnego, dumpingu, twarda walke rynkowa. Nowa sytuacja wymaga innych ludzi do rozwiazywania tych problemow, innych politykow i innej administracji, a zwlaszcza innej metody - negocjacji i ustepstw. Tu rodzi sie pole dla przebieglosci, kruczkow prawnych, bezwzglednego wykorzystywania slabosci innych, przy przywilejowaniu wlasnej pozycji. Odstapiono wiec od poczatkowych zalozen i idealow, wkroczono w etap dehumanizacji decyzji, korupcji ludzi aparatu, kryzysu instytucji.

Wiele celow, w tym nawet tutaj nie wspomnianych, juz w Unii Europejskiej osiagnieto i z pewnoscia wiele nastepnych Unia rozwiaze. Teraz jednak te rozmowy przestaja byc dla nas, Polakow, akademickie, a stajemy w srodku tej burzy. W niektorych sprawach ciagle jestesmy przedmiotem "ich" decyzji, w innych stajemy sie podmiotem wspolnych dyskusji i uzgodnien akcesyjnych. Zanim dojdzie do referendum w Polsce na temat akceptacji ukladu akcesyjnego, trzeba jeszcze mocno popracowac nad ksztaltem tego ukladu.

Od zawsze w imieniu spoleczenstw mowia i decyduja politycy - tacy, jakich na danym etapie spoleczenstwa maja. Unia Europejska tez nie ma dzis Schumana, Adenauera, de Gaspariego. Nie wydaje sie, by Polska dzis miala mezow stanu widzacych problemy kraju w skali kilku generacji.

Tak Pan Bog i historia zrzadzili, ze bylem jednym ze wspolorganizatorow "Solidarnosci" wiejskiej i od razu w 1981 roku czulem potrzebe wyjazdu do innych krajow, by zobaczyc, jak tam rozwiazano problemy ludnosci chlopskiej. Mysle, ze dwadziescia lat temu, jak i dzisiaj, miasta i jego elity w Polsce, nie zdaja sobie sprawy z tragicznego wprost polozenia ludnosci wiejskiej. Elity miast, ktore uwazaja sie za elity narodu, od momentu, od kiedy przestaly wywodzic sie z ziemianstwa gospodarujacego na ziemi, nie rozumieja tez wagi wsi dla zycia kraju. To nie supozycja, to twardy wniosek z mego wieloletniego zaangazowania w polskie sprawy spoleczne. Patrzenie na wies i rolnictwo w kategoriach ekonomiczno-produkcyjnych, przez pryzmat zlotowki czy innej waluty, prowadzi do tego, ze widzi sie liczbe swin, krow, ziemniakow, mleka, cukru... ale nie poznaje sie problemow milionow ludzi tam zyjacych i gospodarujacych.

W ostatnich latach i miesiacach bez zmiany podejscia do polskiej ludnosci wiejskiej klasa polityczna Polski, zmuszona kalendarzem negocjacyjnym z Unia, probuje przekladac rodzime realia na unijne normy i nijak nie wychodzi. Mowa o pieniadzach, o doplatach, rejestrach ziemi i zwierzat, o limitach na poszczegolne produkty, okresach ochronnych itd. Niczego nie zrozumiala.

Rozmawialem o problemach polskiego rolnictwa z Walesa, Krzaklewskim, Janowskim, Pawlakiem, Wierzbickim, Mazowieckim... Prezydent Aleksander Kwasniewski nie zechcial mnie przyjac, ale rozmawialem z jego doradca, Andrzejem Gdula. Wszystko, jak w wode.

Pragne wejscia Polski i polskiego rolnictwa do struktur Unii Europejskiej. Wiem, bo widze to we wszystkich krajach czlonkowskich, ze jest to dobre, w krotkiej i dalszej perspektywie. Pragne, by Polska weszla do Unii szybko, bo polscy rolnicy beda mieli stabilna polityke rolna, ktora pozwoli planowac im swoje zycie na wiele lat do przodu, jak tego wymaga specyfika zycia i produkcji wiejskiej.

Ale Polska, wedlug mojej opinii, nie jest zupelnie przygotowana do wejscia do UE. Mamy dzis w Polsce okolo dwoch i pol miliona gospodarstw rolnych. Normy unijne spelnia, co najwyzej, okolo 400 tysiecy gospodarstw. Reszta ma przestac produkowac i przejsc na tzw. renty strukturalne. Srednio dwie i pol osoby na gospodarstwo, wiec prace i podstawy do kontynuowania zycia na dotychczasowych warunkach ma stracic okolo 5 milionow ludzi. Przy stagnacji, a nawet recesji w miastach, musza oni pozostac na wsi. Nikomu niepotrzebny balast, ludzie znikad i do niczego. To musi wywolac niezadowolenie i niepokoje. Niejeden Lepper przy tym sie pozywi.

Unia Europejska od wielu lat cierpi na nadprodukcje zywnosci, oczywistym jest wiec, ze nowa porcja taniej zywnosci jest dla rolnikow i politykow unijnych tylko klopotem i z ta konkurencja juz na wstepie i w przyszlosci walczyc beda godziwie i niegodziwie. Polscy politycy, zwlaszcza ci z sektora rolnego, postrzegaja, i slusznie, wejscie do Unii na dzisiejszych warunkach jako walke. Po co nam takie malzenstwo z rozsadku, gdzie juz od umowy przedslubnej mamy ze soba walczyc? Z takiego zwiazku nic sensownego sie nie urodzi.

Znamienne, ze polski Kosciol, na czele z papiezem Janem Pawlem II, jasno i wyraznie mowi, ze miejsce Polski jest dzis we wspolnocie europejskiej i ze powinnismy tam zajac nalezne nam miejsce. Jak to rozumiec? Kosciol nie potrzebuje we mnie tlumacza, bym mowil, co papiez i Kosciol mysla, gdy mowia takie slowa. Ale to ja potrzebuje zrozumiec. I uwazam, ze niezbednym jest zejscie na plaszczyzne de Gaspariego, Adenauera i Schumana.

Wspolpraca gospodarcza ma byc dzis dla Europy i Polski metoda, sposobem na rozwiazywanie zastarzalych procesow i problemow. Ciagle mamy kontynent podzielony, sklocony, nieufny. Ciagle mozemy wrocic na droge konfrontacji i tragicznej walki. Jesli mamy ocalec sami i ocalic nasze dziedzictwo dla nowych pokolen, musimy z wczorajszych wrogow uczynic dzis przyjaciol. Ale wymiana dobr musi byc dwustronna. I my mamy dac Europie to, co mamy najlepszego. I to nie tylko w strefie duchowej, bo tu wystarczylaby wspolpraca kulturalna.

Co mamy, w sferze dobr materialnych, najlepszego, czego inni potrzebuja? Nie wegiel, nie stal i nie rude, bo to juz nie ta epoka. O paradoksie! Najlepsze, co mamy, to zdrowie, naturalna, biologiczna zywnosc produkowana w malych gospodarstwach chlopskich. Zywnosc niezwykle droga we wszystkich bogatych krajach swiata. Zywnosc zdrowa i smakowita. I te wlasnie zywnosc i jej producentow, chlopow z biednych gospodarstw, "najznakomitsi" specjalisci: profesorowie i politycy z Brukseli i Warszawy dzis w trakcie umow i uzgodnien przedakcesyjnych postanowili zlikwidowac. Mamy produkowac to, co oni i tak jak oni, a za to dostaniemy 25 procent ich dotacji, wedle propozycji Brukseli, albo 60 procent - wedle najsmielszych zyczen polskiej strony negocjacyjnej.

Potrzeba zmiany metody myslenia o Polsce, o Europie, o integracji. Potrzeba zmiany metody mowienia o tych procesach. Wyjsciem nie jest przede wszystkim dobrobyt. Punktem wyjscia jestesmy my wszyscy, jako ludzie. Nasze wzajemne relacje. Nasze negatywne wzajemne doswiadczenia historyczne. Potrzeba zabezpieczenia pokoju i zachowania dziedzictwa dla przyszlych pokolen. Piec milionow polskich chlopow to nie zbedny balast, ktory wyrzucimy za burte wraz z rentami strukturalnymi, ale najwiekszy skarb, ktory mamy w Polsce i ktory jest potrzebny Europie i swiatu.

Nie od wyjazdu do Brukseli nalezy dzis zaczynac nastepny etap negocjacyjny. Trzeba wyjechac na polska wies. Zbadac, opisac i skontrolowac to, co mamy. Stworzyc panstwowa sluzbe weterynaryjna oraz kontrole zanieczyszczenia wody i gleby. Zrobic od podstaw, z panstwowa pomoca prawna i finansowa, spoldzielczosc zaopatrzenia i zbytu wiejskiego. Wspomoc wies w edukacji niezbednej do magazynowania, przetwarzania i zbytu biologicznie czystej i naturalnej polskiej zywnosci. Stworzyc panstwowe struktury promocji tego najlepszego polskiego towaru, jaki dzis mamy.

Dopiero wtedy mozna prowadzic rozmowy z Bruksela na zasadzie: proponujemy wymiane dobr - nasza wspaniala zywnosc do waszych sklepow z droga, naturalna zywnoscia, a my przyjmiemy wasza "produkcyjna, technologiczna, chemiczna". Nie rozmawiamy o wytwarzaniu tego samego, wiec wszelkie parytety produkcji i doplat nie sa adekwatne. My produkujemy swoje, ile nam sie uda sprzedac w Polsce, w Unii i na swiecie poza Unia. Wy produkujecie i sprzedajecie swoje. Robimy "wspolnote", jak kiedys wegla i stali, bo potrzebujemy sie wzajemnie, bo wzajemnie sie uzupelniamy. Tylko na takiej podstawie mozemy sie zaprzyjaznic i przekreslic historyczne zaszlosci.

Walka o poziom dotacji i poziom kwot produkcyjnych utrzymuje nas w zaszlosciach, w konfrontacji. Tym bardziej ze konfrontacje te musimy przegrac, wiec dalej zyc bedziemy w rozgoryczeniu, ze znowu nas alianci opuscili i oszukali. Te nuty juz dzis brzmia w wiekszosci, jesli nie we wszystkich artykulach i wypowiedziach na temat integracji z Unia Europejska.

Spor o metode trwa. Filozofia swiata nie zbawila i nie zbawi, ale czasem jest przydatna do zrozumienia i opisu rzeczywistosci.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail