JULIUSZ BOLEK
Nowy Jork
- przed i po 11 wrzesnia 2001
Dwoch fotografow - Czeslaw Czaplinski i Sean Madden - podjelo sie bezprecedensowego zadania analizy dwoch swiatow, ktore rozgranicza data 11 wrzesnia 2001 oraz dramat, jaki rozegral sie tego dnia w World Trade Center. Znaczenie tego przedsiewziecia docenila dyrekcja Muzeum Narodowego w Warszawie, ktora udostepnila sale na wystawe zdjec Nowego Jorku zatytulowana "Nowy Jork - przed i po 11 wrzesnia 2001". W projekt zaangazowaly sie najwyzsze czynniki panstwowe. Prezydent Polski Aleksander Kwasniewski, uznajac range wystawy, objal nad nia patronat. Bedzie ja otwieral w towarzystwie ambasadora Stanow Zjednoczonych w Polsce Christophera R. Hilla. Zaplanowano transmisje uroczystosci na zywo. Takim zainteresowaniem nie cieszyla sie do tej pory zadna wystawa w Polsce. To najlepszy dowod uznania i znaczenia przedsiewziecia Czeslawa Czaplinskiego i Seana Maddena.
11 wrzesnia 2001 to data, ktora wyznacza koniec pewnego swiata i poczatek nowego. Tego faktu byli swiadomi wszyscy swiadkowie dramatu, jaki rozegral sie w WTC na Manhattanie.
Wystawa "Nowy Jork - przed i po 11 wrzesnia 2001" jest tryptykiem. Pierwsza czesc nosi tytul "Przed". Skladaja sie na nia zdjecia WTC Czeslawa Czaplinskiego, ktore wykonal w ciagu ponad 20 lat pobytu w Nowym Jorku. Druga - "11 wrzesnia 2001" - zawiera zdjecia Seana Maddena, ktory z narazeniem zycia fotografowal dramat WTC. Trzecia czesc, ktora stanowia fotografie Czeslawa Czaplinskiego, zatytulowana jest "Po". Opowiada o tym wszystkim, co dzialo sie po 11 wrzesnia i dzieje sie obecnie, gdyz ta czesc - po ataku terrorystycznym - jest ciagle rozwijana, najpierw w Polsce, a potem w Nowym Jorku.
"Wystawa jest zapisem tragicznej zmiany, jaka zaszla w krajobrazie Nowego Jorku, w swiadomosci mieszkancow tego miasta, w nas samych, w calym miescie. Fotografowie pokazuja nam to samo miasto, te same miejsca, ale juz zupelnie inny swiat" - uwaza Ferdynand B. Ruszczyc, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.
Zdjecia pokazuja to, czego chodzac po Manhattanie nie mozna latwo zobaczyc. Przez wybor obiektow lub detali fotografie odnajduja prawde, ktora unika zmeczonym oczom. Zdjecia pochodza z ponad 20 lat.
Nowy Jork "Przed" to szalona, pelna fantazji metropolia, centrum swiatowej finansjery, stolica kulturalna swiata, miasto wielu kultur, ras i religii. Nowy Jork "Po" to w dalszym ciagu to samo miasto, ale zmienione przez to tragiczne doswiadczenie, okaleczone, leczace rany, wychodzace z szoku - twierdzi Ferdynand Ruszczyc, ktory jest pod wielkim wrazeniem organizowanej ekspozycji.
Warto w tym miejscu przypomniec, ze Czeslaw Czaplinski jest fotografem polskiego pochodzenia, ktory zaczal stapac po amerykanskiej ziemi w 1979 roku. Pierwszy dzien tak wspomina: "Przez chwile trzymalem sie kurczowo barierki, aby nie upasc, albo raczej aby to, co zobaczylem nie spadlo na mnie. W promieniach ostrego, porannego slonca odbijajacego sie w milionach szklanych tafli ujrzalem nierealnie wyniesione w gore majestatyczne wiezowce World Trade Center. Mysle, ze podobnie czul sie pielgrzym, ktory w sredniowieczu stanal przed gotycka katedra Notre Dame w Paryzu, czy czlowiek, ktory kilka tysiecy lat wczesniej ujrzal piramidy w Gizie".
Prawdopodobnie Czeslaw Czaplinski jest bardziej upowazniony do opowiadania o Nowym Jorku od ludzi, ktorzy sie tam urodzili. Przyjechal z szarego swiata rzadzacego sie dziwacznymi regulami. Stad tez jego zmysly byly o wiele bardziej wyczulone na to, co godne utrwalenia na kliszy fotograficznej, lub w jaki sposob nalezalo tego dokonac. Wszystko robil z fascynacja, wolny od doswiadczen i balastow przeszlosci.
Wieze WTC stanowily zawsze punkt orientacyjny w gaszczu zatloczonych ulic Manhattanu. Dzis to nie tylko brak dwoch budynkow dowodzacych prestizu amerykanskiej mysli konstrukcyjnej, ale wlasnie brak tego punktu orientacyjnego odczuwany jest tak dotkliwie. Brak wiez musi przypominac w odczuciu znikniecie gwiazdy wyznaczajacej kierunek marynarzom. Ten stan zagubienia odciska sie mocno w psychice.
Dla Czeslawa Czaplinskiego wieze WTC byly nie tylko drogowskazem i budynkiem swiatowej finansjery, ale rowniez dzielem sztuki. "Kojarzyly mi sie ze wspolczesna rzezba. Ich prostota i majestatyczna wynioslosc oniesmielaly" - wyznaje fotograf.
Ten obiekt fascynowal go przez lata, podobnie zreszta jak caly Nowy Jork. Efektem tego byla, miedzy innymi, wielka wystawa "New York. Od realizmu do abstrakcji" w prestizowej warszawskiej Zachecie.
Przeznaczenie kierowalo losem Seana Maddena, drugiego autora wystawy, polskiego pochodzenia (dziadek Zdzislaw Bau byl krakowskim dziennikarzem, korespondentem frontowym w czasie drugiej wojny swiatowej). Przedsiebiorstwo, w ktorym Madden pracowal, nieco wczesniej stracilo kontrakt z WTC, w wyniku dzialan konkurencji. Byc moze to uratowalo mu zycie i pozwolilo z dokumentalna precyzja rejestrowac rozmiar tragedii zaraz po katastrofie.
Czeslawa Czaplinskiego wydarzenia 11 wrzesnia 2001 r. zastaly w Warszawie. Byc moze tez dlatego w osobisty sposob przezyl katastrofe. W tym czasie bowiem jego najblizsza rodzina znajdowala sie w Nowym Jorku.
W jego odczuciu zniszczeniu ulegl nie tylko symbol amerykanskiego potegi, drogowskaz, ale rowniez dzielo sztuki, ktore fascynowalo przez dziesiatki lat. "Wiezowce WTC byly piramidami konca XX wieku, a zarazem wybrykiem niczym niekontrolowanej fantazji ich tworcow i zaprzeczeniem praw fizyki. Albo, jak wola niektorzy, ich maksymalnym wykorzystaniem. Zniszczenie WTC to jak odejscie kogos bliskiego" - powiada artysta.
11 wrzesnia 2001 r. zmienil patrzenie na swiat. Stany Zjednoczone, ten bezpieczny kraj, wolny od zniszczen wojennych, okazaly sie miejscem tak samo niebezpiecznym. W zasadzie mozna powiedziec, ze jest to efekt globalizacji, kiedy kazdy konflikt maly i niepozorny staje sie konfliktem calego systemu. Potwierdza sie w ten sposob teoria chaosu mowiaca o motylu, ktorego machanie skrzydlami moze wywolac tajfun po drugiej stronie globu.
Swiat robi sie coraz mniejszy, szczescie i dramat demokratyzuja sie i teraz juz wszyscy maja rownie latwy (lub rownie trudny) do nich dostep. Czy rzeczywiscie wiadomo, co zmienilo sie po tej katastrofie? Moze caly swiat coraz szybciej wiruje w szalonym pedzie. Byc moze juz tak szybko, ze nikt nie jest w stanie zobaczyc migajacych obrazow? Dlatego bardzo cenna jest ta wystawa fotograficzna. W zatrzymanych kadrach jest szansa odnalezienia tego, co tak trudno zobaczyc.
Wystawa fotograficzna "Nowy Jork - przed i po 11 wrzesnia 2001" to niezwykla opowiesc. Artysci posluzyli sie zdjeciami - w tym przypadku slowa nie bylyby wystarczajaco wymowne. Fotografie opowiadaja o miescie, ktore posiada dusze, nazywa sie Nowy Jork. Pokazuja zycie tego organizmu i jego funkcjonowanie.
Mieszkancy Nowego Jorku to tez osobliwa siedmiomilionowa spolecznosc, prawdopodobnie niezdolna do samodzielnego bytu bez metropolii. Ludzie i kamienne mury sa skazani na zycie w symbiozie. To, co dotyka miasta, dotyka ich samych, to, co dzieje sie z nimi, natychmiast znajduje odzwierciedlenie na ulicach.
Architekt Le Corbusier w Kiedy katedry beda biale napisal: "Nowy Jork jest miastem pionowym, zgodnym ze znakiem nowych czasow. Jest katastrofa, jaka nazbyt pospieszne przeznaczenie przepelnilo odwaznych i ufnych ludzi, aczkolwiek katastrofa piekna i wartosciowa. Nic nie jest stracone. Stajac naprzeciw trudnosciom, Nowy Jork chwieje sie... Nowy Jork ma taka odwage i entuzjazm, ze wszystko mozna zaczac od nowa, zwrocone na plac budowy i przeksztalcone w cos wartosciowego". Jego wizja nie przewidywala katastrofy WTC, jednak definiowala to, co jest najwazniejsze: ciagla, niekonczaca sie, wrecz spontaniczna gotowosc do odradzania.
Trzecia czesc wystawy "Po" stara sie odgadnac, jak wydarzenia z 11 wrzesnia 2001 r. wplyna na losy Nowego Jorku. Jak zmieni sie to miasto? Czy tragedia, ofiary sprawia, ze powstanie cos wartosciowego? W tym przypadku odpowiedzia nie jest ani heroizm walczacych z katastrofa, ani pokonanie psychicznych okaleczen. Trzeba pamietac, ze w rzeczywistosci 11 wrzesnia zaczal sie duzo wczesniej i jeszcze nie skonczyl. Byl tylko punktem kulminacyjnym.
Niezyjacy juz pisarz Jerzy Kosinski napisal: "Nowy Jork sfotografowany przez Czeslawa Czaplinskiego szerzej otwiera 'drzwi do Ameryki' i sprawia, ze trudno zapomniec to, na co, dzieki niemu, przelotnie spojrzelismy".
Wystawa w Muzeum Narodowym zapewne jest tylko kolejna pozycja w opowiesci o Nowym Jorku, ale to taka powiesc, w ktorej na kolejne rozdzialy trzeba czekac cieszac sie, ze sa ludzie pozwalajacy nam czytac nowe rozdzialy.
komentarze,
opinie, sugestie - kliknij
tu aby wyslac e-mail |