PRENUMERATA
"PRZEGLĄDU POLSKIEGO"
W WERSJI PDF:

 

 

 

Przeglad Polski (13 wrzesnia 2002)


ANDRZEJ ZWANIECKI

Nowojorska kronika
kulturalna (film)

SWOJSKI PODRYW,
HISZPANSKI SEKS
I GRECKIE WESELE

My Big Fat Greek Wedding to etniczna wersja "Kopciuszka" podniesiona do rangi filmowej opowiesci. Sprawia on wrazenie, jakby powstal w prenatalnym okresie kina, kiedy nie istnialy jeszcze prawidla narracji oraz koncepcje rozwoju akcji i charakterystyki psychologicznej postaci. Ten "zywy obraz" istnieje tylko dzieki zarysowanemu grubymi konturami rodzajowemu tlu.

Glowna bohaterka i przewodnikiem po centrum i peryferiach licznej amerykansko-greckiej rodziny z Chicago jest Toula Portokalos (Nia Vardalos), stara panna pracujaca w restauracji swego ojca Gusa (Michael Constantine). Zgodnie z jego mantra rola greckiej kobiety sprowadza sie do wyjscia za maz za dobrego Greka (amerykanskiego) i rodzenia grecko-amerykanskich dzieci. Toula, ktora poczatkowo wyglada jak wiejska niedojda, po skonczeniu kursu komputerowego przemienia sie w pieknego labedzia. Gdy trzepocze skrzydlami przed ekranem komputera w biurze podrozy nalezacym do ciotki, jej wdzieki odkrywa rasowy WASP Ian (John Corbett). Reszta to przygotowania do slubu i wesela, ktore odbywaja sie zgodnie ze scenariuszem przecwiczonym wielokrotnie przez Hollywood w srodowisku zydowskim, wloskim, polskim i rosyjskim. Czyli jest chaotycznie, glosno, tlumnie, serdecznie, wesolo, tlusto i pijano.

Trudno powiedziec, jaka aktorka jest Vardalos, gdyz wlasny scenariusz nie daje jej zadnych szans zademonstrowania scenicznych umiejetnosci. Natomiast film nie pozostawia zadnych watpliwosci co do tego, ze jest koszmarna scenarzystka. Nawet jesli zbyc litosciwym milczeniem amatorskie sceny romansu Touli i Iana, nie sposob przejsc do porzadku dziennego nad nijakoscia calej reszty. W jej filmie nikt nie buntuje sie przeciwko tyranii Gusa i nikt nie neguje skarlalej greckiej tradycji. Nie robi tego nawet Ian, ktory postawiony wobec licznych zadan i wymagan ze strony przyszlych tesciow poddaje sie wszystkiemu biernie jak baran idacy na rzez. Nic nie maci romantyczno-taneczno-pijackiego nastroju tej greckiej idylli. W East is East czy Monsoon Wedding konfrontacja tradycji z nowoczesnoscia, "wschodnich" peryferii kulturowych z "zachodnim" centrum, byla nie tylko okazja do smichow-chichow, ale takze do ukazania cierpienia rozdartych miedzy nimi imigrantow i gorzkiej refleksji tych juz zakorzenionych. Vardalos, ktora ma za soba kariere komika i satyryka, chce wylacznie i za wszelka cene rozsmieszac; w rezultacie jej bohaterowie sprawiaja wrazenie wiezniow konwencji telewizyjnej komedii sytuacyjnej.

Z drugiej strony, My Big Fat Greek Wedding wyrezyserowany przez Joela Zwicka jest plytki i banalny w tak bezpretensjonalny i bezwstydny sposob, ze daje sie ogladac bez bolu. Zrealizowany za kilka milionow stal sie niespodziewanie przebojem i do polowy sierpnia zarobil 60 milionow dolarow. W moim przekonaniu ten sukces zawdziecza formule skansenu etnicznych kawalow i stereotypow; zostal zbudowany na przekonaniu, ze srodowiska etniczne maja patent na radosc zycia. Przyprawiona odrobina patriotycznego smalcu i szczypta politycznej poprawnosci formula ma, jak sie okazuje, duzy potencjal komercjalny. Gdyby koncern Disneya planowal etniczny park rozrywki, film Vardalos bylby idealnym materialem na jedna z jego atrakcji.

*

Hysterical Blindness, ktorego premiera odbyla sie w sierpniu na kanale HBO, tez opowiada o kobietach kolo trzydziestki, ktore jak Toula tesknia za miloscia. Ale pod kazdym innym wzgledem filmy te sa skrajnie rozne. Debby (Uma Thurman) i samotnie wychowujaca dziecko Beth (Juliette Lewis) spedzaja wolny czas w knajpie gdzies w urbanistycznym bezkresie New Jersey. Beth podrywa barmana, a Debby wypatruje mezczyzny swego zycia wsrod grajacych w bilard bykow. Kiedy miedzy nimi pojawia sie przystojny Rick (Justin Chambers), Debby wydaje sie, ze trafila wreszcie na swa zyciowa szanse. Jednoczesnie jej matka Virginia (Gena Rowlands), ktorej zycie bylo pasmem milosnych zawodow, ulega stopniowo czarowi adorujacego ja Nicka (Ben Gazzara).

Historia tych trzech kobiet nie jest szczegolnie dramatyczna. Ale sila filmu nie lezy w fabule, lecz w trafnej charakterystyce obyczajowej srodowiska roboli i przekonujacych psychologicznie portretach bohaterek. Pod tym wzgledem Hysterical Blindness nawiazuje do znakomitej tradycji amerykanskiego kina z okresu kontrkultury. Rezyserka barwnego, widowiskowego Monsoon Wedding Mira Nair musiala zmienic tu perspektywe na bardziej intymna i kameralna. Ale mimo ze New Jersey jest bardzo odlegle od jej bombajskiego matecznika, pozostaje ona bystrym obserwatorem obyczaju. Jezyk, ktorym posluguja sie bohaterki, ukwiecony nieustannymi eksklamacjami typu Oh, my God!, ich ubior wzorowany na tanich prostytutkach i styl bycia - tylez niewinny, co wyzywajacy - skladaja sie na obyczajowy portret, ktory tchnie autentyzmem. W poczatkowej scenie bohaterki wkraczaja dumnie do baru i wchodza do toalety, by ustalic "taktyke" wejscia na "scene" tylko po to, by pogubic sie i wszystko poplatac w chwile potem.

Ale Nair nie ogranicza sie do obrazkow z zycia przylapanego na goraco. Pod tandetnymi kurtkami ze skaju odkrywa dusze. Debby i Beth pragna glebokiego uczucia, bo w nim widza jedyna szanse na wybawienie z dotkliwej samotnosci. Wypatruja wiec barowych osilkow jak rozbitek wyspy i wiedzione mirazem tona w morzu ich obojetnosci. W przypadku Debby to pragnienie jest tak silne, ze wywoluje u niej rojenia na jawie, dopatrywanie sie milosci w przelotnym zauroczeniu. Jej rozpaczliwa proba zblizenia sie do Ricka sprowadza sie do zalosnej ni to propozycji, ni to deklaracji: "Ja swietnie obciagam druta", ktora usiluje przelamac lody podczas randki.

Tytulowa "histeryczna slepota" naraza Debby na upokarzajace, bolesne rozczarowanie. Ale do opisania krajobrazu emocjonalnego tego filmu lepiej pasowaloby okreslenie "emocjonalna gluchota". Zadna z bohaterek nie dostrzega bowiem glodu uczucia osoby jej najblizszej. Wsluchana we wlasne tesknoty Beth nie zwraca uwagi na swoja corke Amber, ktora domaga sie jej uczucia. Zas ich stosunek jest echem relacji miedzy Virginia i Debby, ktore sa rownie poprawne, co oschle. Nair subtelnie pokazuje, jak po smierci Nicka Debby chce pocieszyc matke. Robi nawet gest w jej kierunku, ale ostatecznie powstrzymuje sie, bo nie jest w stanie przebic dzielacej ich sciany. Smutna i pieknie zagrana scena.

Nair nie oferuje swoim bohaterkom zbyt wiele nadziei. Na otarcie lez laczy je w finalowym tanecznym rytuale zbratania. Ale zarazem nie pozostawia zadnych watpliwosci, ze gdy muzyka ucichnie, wroca do pustych domow i zimnych lozek.

*

Trudno sobie wyobrazic, aby film, w ktorym istotna role odgrywaja seks, Internet, rotweiler, filmy pornograficzne, nurkowanie, ksiezyc, plywajaca wyspa i niemoznosc pisarska, mogl byc czyms wiecej niz chaotyczna brednia. A jednak Sex and Lucia jest czyms wiecej. W filmie tym sciezki (watki) kilku osob przecinaja sie z losami pisarza Lorenzo (Tristan Ulloa), pracujacego nad powiescia, w ktorej wystepuja postacie na nich wzorowane. Tytulowa Lucia (Pax Vega) po wyznaniu milosci Lorenzo przezywa z nim oszolamiajaca erotycznie milosc (stad seks w tytule). Wczesniej Lorenzo ma erotyczna przygode z mieszkanka tajemniczej wyspy Elena (Najwa Nimri). Dopiero z czasem dowiaduje sie, ze owocem tej jednonocnej eskapady jest coreczka o imieniu Luna. Opiekunka dziecka jest Belen (Elena Anaya), corka aktorki porno, rozdarta miedzy lojalnoscia wobec matki a pozadaniem jej narzeczonego (Daniel Freire).

Dalsze streszczanie filmu nie ma sensu, bo jego urok w duzej mierze polega na misternie splecionych zawezleniach i petlach narracyjnych. Autor filmu Julio Medem, podobnie jak jego rodak Pedro Almodovar, ma rzadka zdolnosc konfabulacji, snucia intrygujacych, sensacyjnych i pieknie dziwnych opowiesci, ktore maja w sobie cos z Nabokowa i co nieco z latynoskich oper mydlanych. W swietnym Lovers of the Arctic Circle wyprowadzal on losy dwojga kochankow z dwoch przeciwleglych punktow i doprowadzal je do tragicznego skrzyzowania. Sex and Lucia jest zaproszeniem do zabawy w postacie literackie w poszukiwaniu autora i autora w poszukiwaniu bohaterow. Narracja meandruje kaprysnie i zwodniczo miedzy rzeczywistoscia a fikcja, wpada w dziury laczace jedna z druga, a chwilami blaka sie na ich pograniczu. Wobec tego, ze na szlaku tej wedrowki nie ma zbyt wielu drogowskazow, film chwilami dezorientuje i oszolamia. Ale znacznie czesciej poruszanie sie w labiryncie, w ktory Medema wciaga po mistrzowsku, daje wiele frajdy. Rezyser dostarcza klucza, ktory czesciowo otwiera jego tajemnice. Odroznienie rzeczywistosci od fikcji traci jednak na znaczeniu, gdy jasne sie staje, ze w tym filmie - jak w malo ktorym - nie chodzi o to, by zlapac kroliczka, ale by gonic go.

Sex and Lucia nie jest przy tym oschla, intelektualna szarada, lecz opowiescia utkana ze zmyslowych scen, urzekajacych wizualnie obrazow i sugestywnych nastrojow. Bohaterowie sa tu przyciagani przez dwie glowne sily - seks i tajemnicza wyspe. Na ich orbitach Medem tworzy piekny i intrygujacy film, ktory jest romantyczny, nie przestajac byc inteligentnym.

Sex and Lucia dostarcza przy tym satysfakcji nie tylko w czasie seansu, ale takze post coitus. To drugie za sprawa amerykanskich recenzji, w ktorych prostoduszni krytycy zzymaja sie, ze wszystkich tych dziwnych wydarzen nie mozna poskladac do kupy jak puzzle. Oczywiscie film Medema moze rozdraznic i zniechecic najmniej wytrwalych, ale intelektualna bezradnosc krytykow, ktorzy zachowuja sie tak, jakby Ulisses Joyce'a nigdy sie nie ukazal, a filmy Alaina Resnais zatonely w Atlantyku w drodze z Europy, jest spektaklem samym w sobie.

 


komentarze, opinie, sugestie - kliknij tu aby wyslac e-mail